Hipnotyczna procedura w starożytnych Indiach

Wiemy, że Braid (1795–1860), autor Neurypnologii, po zbadaniu doświadczeń magnetycznych Charlesa Lafontaine’a, doszedł do przekonania, że istnienie „fluidu życiowego” eksperymentatora jest całkowicie nieudowodnione. Uznał, że można wywołać pewien rodzaj nerwowego snu za pomocą innych środków – identycznego z tym, który wywoływany był przez procedury magnetyzerów. Uczeni mnie wyśmiewają, ignoranci mnie atakują; jedni i drudzy nazywają mnie „mistrzem tańca żab”. Niech będzie i tak; ale wiem, że odkryłem jedną z największych sił Natury. – Galvani.

Chodzi o wykazanie, że autosugestia, którą Braid odkrywał na nowo, była już znana joginom starożytnych Indii, których ascetyczne nauki wyjaśnia piękna księga Bhagawadgita, czyli Pieśń Błogosławionego, będąca częścią ogromnego eposu Mahabharata, rozpoczętego – jak się uważa – około VII wieku przed Chrystusem, a zakończonego w pierwszych wiekach naszej ery. Czytaj dalej

Ewolucja rytuału – Talizmany i amulety

OKULTYZM I SPIRYTYZM W MAROKU
Ewolucja rytuału – Talizmany i amulety

Ewolucję rytuału można wyjaśnić poprzez analizę lub dezintegrację pojęcia magii. Jeśli, jak wcześniej wspomniano przy omawianiu socjologicznej przyczyny „złego oka”*, magia jest zbiorem określonych przejawów duchowości w życiu człowieka pierwotnego, o charakterze głównie afektywnym; jeśli u podstaw każdego aktu magicznego tętni pragnienie, które ów pierwotny człowiek próbuje zaspokoić — pragnienie tym silniejsze, im większa jest potrzeba zbiorowa, którą dany akt magiczny odzwierciedla — to właśnie w tych różnych formach wyrażania duchowości i motoryki, jak powiedziałby de Rochas, w tych obiektywizacjach „ja” musi się ujawniać naturalna gradacja, obserwowana w realizacji ludzkiej aktywności.

Pierwszym aspektem magii jest forma naśladowcza: mimika, gest stanowią pierwsze przejawy magii naśladowczej — pierwotnej formy magii. Następnie rytuał staje się ustny (zaklęcia); gest magii naśladowczej zostaje zastąpiony przez jego fonetyczny odpowiednik: wystarczy, lub powinno wystarczyć, samo wypowiedzenie słów, aby wywołać zjawisko. Może to przetrwało w znanej frazie: „Sezamie, otwórz się” z Baśni tysiąca i jednej nocy. Później, wypowiedzenie pragnienia następuje za pomocą pisma, któremu przypisuje się tę samą siłę magiczną, co dźwiękowi czy ustnemu wypowiadaniu. W końcu, takie wyrażenie realizuje się lub praktykuje poprzez przedstawienia graficzne — opisy, rysunki, obrazy. Czytaj dalej

Wyjątkowy przypadek psychometrii

Po właściwych zjawiskach spirytystycznych, niewiele jest tak interesujących i przyciągających uwagę „szerokiej publiczności”, jak te, które należą do dziedziny psychometrii – czyli tego rodzaju telepatii, która pozwala poznać wydarzenia przeszłości poprzez wpływ, jaki – że tak to ujmiemy – te wydarzenia wywarły na jakiś przedmiot.

To zainteresowanie jest naturalne; można by je porównać – w odniesieniu do innych zjawisk telepatycznych – do tego, jakie wywołuje fonograf wśród innych sposobów przekazu dźwięku. Psychometra jest prawdziwym fonografem i, podobnie jak fonograf, potrzebuje materialnego nośnika – dysku – którym w tym przypadku jest przedmiot noszący ślady przeszłego zdarzenia. Z kolei telepata jest jak telefon, gdzie nie potrzeba przewodu — podobnie jak dziś, gdy telefonia bezprzewodowa jest faktem. Czytaj dalej

William James

William James, najwybitniejszy filozof Stanów Zjednoczonych, opublikował właśnie cykl wykładów wygłoszonych przez niego w Kolegium w Manchesterze, dotyczących aktualnego stanu filozofii w cywilizowanych narodach.

Zgodnie z jego wnioskami, doktryny logiki racjonalistycznej nie mogą przeważyć nad osobistym doświadczeniem. Wszystkie rozumowania świata razem wzięte nie wystarczyłyby, by unieważnić fakty zawarte w biografiach religijnych i żywotach świętych. Zarówno w jednych, jak i w drugich obecne są zabobony — i tak już pozostanie, tak jak glina lub piasek zawsze towarzyszą czystemu złotu.

W. James jest przekonany, że badania Myersa dotyczące „podświadomego ja” mają wartość naukową, otwierają nowe horyzonty i dowodzą, że świadomość ludzka zawiera elementy świadomości wyższej. Czytaj dalej

Spirytyzm i Lombroso

Było to pod koniec lata 1907 roku. Mieszkałem w Mediolanie i właśnie ogłoszono publikację książki wydawnictwa Baldini, Castaldi y Compañía, autorstwa Luisa Barziniego: Nel Mondo dei Misteri, opatrzonej przedmową wybitnego profesora Uniwersytetu w Turynie – Cesarego Lombrosa.

Zainteresowanie opinii publicznej tematyką zjawisk spirytystycznych było coraz większe. Wcześniej, i również w tym okresie, włoska prasa zajmowała się tym zagadnieniem, dla mnie – raczej mrocznym niż interesującym. Czcigodny profesor Lombroso, w artykule opublikowanym w dzienniku Lettura, potwierdzał autentyczność wielu zjawisk, które dla znacznej części społeczeństwa wydawały się wręcz niewiarygodne. Czytaj dalej

Interesujące zjawisko spirytystyczne

W włoskim czasopiśmie Luce e Ombra opublikowano relację, skopiowaną z popołudniowego dziennika z Neapolu, dotyczącą kilku ciekawych wydarzeń, które wywołały duże zaniepokojenie wśród władz kościelnych tamtego regionu.

Kobieta o imieniu Serafina Gentile, trzydziestoletnia mieszkanka Amalfi, nagle ujawniła zdolności mediumiczne. Zaczęła doświadczać wizji, wpadała w stany omdlenia, a w takim stanie nieświadomości unosiła się w powietrzu. Dwóch katolickich księży – ojciec Ruotolo z Neapolu oraz ojciec Andrea Volpi z Amalfi – podjęli się zbadania tego zjawiska, potwierdzili jego autentyczność i prawidłowość, lecz ich przełożeni zakazali im dalszego zajmowania się tą sprawą. Czytaj dalej

Okultyzm i spirytyzm w Maroku

Okultyzm i spirytyzm w Maroku

Wierzenia ludowe

„Złe oko” (’a’in)

Wiara w „złe oko” (’a’in) jest w islamie prawdą wiary. Komentatorzy Koranu, wychodząc z założenia, że „złe oko” i zazdrość są synonimami, doszukali się aluzji do tego zjawiska w przedostatniej surze Księgi Ksiąg, gdzie Mahomet mówi:
„Chronię się u Boga przed złem, jakie wyrządza zazdrosny, gdy zazdrość go ogarnia.”
I w odpowiedzi na argumenty muzułmańskich racjonalistów, którzy nie wierzą w 'a’in, komentatorzy powołują się na słowa Proroka, zgodnie z którymi 'a’in jest rzeczywistością. Czytaj dalej

Fotografia Niewidzialnego

Fotografia Niewidzialnego

Dr Ochorowicz sfotografował ducha

Prawdziwie sensacyjne wydarzenie – fakt, który bez wątpienia zapisze się w historii fotografii zjawisk niewidzialnych – przykuwa obecnie uwagę wszystkich, którzy w Europie z entuzjazmem zajmują się badaniami z zakresu psychologii pozytywnej.

Polski lekarz i uczony Julian Ochorowicz, profesor Uniwersytetu we Lwowie (Galicja), od pewnego czasu poświęca się badaniu zjawisk mediumicznych pojawiających się u młodej jego rodaczki, panny Stanisławy Tomczyk, i zupełnie niespodziewanie udało mu się uzyskać fotografię ducha-przewodnika tej medium w takich okolicznościach, że nie sposób przypisać ich innemu wyjaśnieniu niż ingerencji inteligencji obcej zarówno eksperymentatorowi, jak i medium, i chwilowo zmaterializowanej.


O wcześniejszych eksperymentach, które poprzedziły to niezwykłe zjawisko, opowiemy przy innej okazji. Najbardziej godnym uwagi spośród wszystkich uzyskanych dotąd przez doktora Ochorowicza jest właśnie ten ostatni, który stał się znany niedawno i na którym dziś skupimy szczególną uwagę.

Fotografia „małej” Stasi

Wszystko wydarzyło się w Paryżu, w domu, gdzie mieszkali doktor Ochorowicz i jego medium. Pewnego dnia, po oficjalnym seansie, podczas którego niektórzy świadkowie powątpiewali w zdolności panny Tomczyk, gdy ta przechodziła obok walizki podróżnej, przedmiot ten nagle podskoczył, jakby chciał za nią podążyć.

Niewątpliwie duch-przewodnik – „mała Stasia”, jak nazywa panna Tomczyk – pragnął się porozumieć. Zasięgnięto jego opinii, używając zwykłej metody stolika tiptologicznego, i uzyskano następujący, nietypowy komunikat:

Chcę się sfotografować. Przygotuj aparaty. Ustaw obiektyw na środek pokoju. Odległość: dwa metry.”

Zadano pytanie, czy konieczne jest użycie światła magnezjowego oraz czy obecność medium jest niezbędna. Duch odpowiedział, że ani jedno, ani drugie nie jest potrzebne.

Przygotowano więc aparat, a że właśnie wzywano ich na kolację, Ochorowicz i jego medium opuścili pokój, zostawiając go pogrążonego w ciemności.

Po powrocie okazało się, że płyta światłoczuła nie zawierała żadnego obrazu. Co się wydarzyło? Czy duch chciał sobie zakpić? Zasięgnięto ponownie kontaktu, a mała Stasia wyjaśniła, że do pokoju weszła służąca z lampą, co całkowicie zniweczyło próbę.

Nie pozostało nic innego, jak tylko poczekać na kolejną okazję.

Na szczęście następnego dnia mała Stasia ponownie wyraziła chęć, by zostać sfotografowaną:

Zaraz się sfotografuję. Ustaw aparat formatu 9 × 12 na stole, blisko okna. Wyostrz na odległość pół metra i ustaw krzesło przed stołem. Potem daj mi coś, czym się okryję.”

Dlaczego nie sfotografujesz się tak, jak wyglądasz naprawdę? — zapytał profesor.
Nie!odpowiedziała „mała Stasia” i zdecydowała się użyć serwetki jako welonu. Następnie rozkazała operatorowi i medium opuścić pokój, pozostawiając go w ciemności.

Oboje — doktor Ochorowicz i panna Tomczyk — usiedli na korytarzu. Panna Tomczyk nagle zauważyła błysk pod drzwiami, przypominający błyskawicę, i jednocześnie poczuła, że poruszył się stojący obok niej serwetnik.

Zwrócono się ponownie do ducha-przewodnika, który odpowiedział:

Gotowe. Idź wywołać kliszę.”

I tutaj zaczyna się to, co w tej historii naprawdę niezwykłe.

Po powrocie do pokoju doktor Ochorowicz zastał serwetkę, którą wcześniej położył na krześle, teraz leżącą na stole, zmiętą w przypadkowy sposób. Na stoliku nocnym zaś znalazła się mokra i pomięta kartka bibuły, która przedtem leżała na komodzie.

Rozpoczęto proces wywoływania zdjęcia, i po trwającym trzy kwadranse oczekiwaniu, na płycie ukazał się wizerunek młodej, ładnej kobiety, z rozpuszczonymi włosami i biustem okrytym jakimś dziwnym materiałem, który wyglądał na koncentrycznie owiniętą serwetkę i bibułę.

Nie będziemy tu opisywać uniesień profesora na widok tego obrazu, ani wybuchów radości i gwałtownych ataków nerwowych, jakich doznało medium, gdy rozpoznało swoją duchową przyjaciółkę. Znacznie ciekawsza i bardziej pożyteczna wydaje się refleksja nad naturą tego zjawiska.


Czy możliwa była wcześniejsza manipulacja?

Czy można przypuszczać, że płyta została wcześniej przygotowana?

Nie. Doktor Ochorowicz zapewnia, że płyta pochodziła z pudełka zakupionego tego samego dnia i jeszcze nigdy nieotwieranego. Nie sposób kwestionować tego twierdzenia, ponieważ podaje on szczegółowe dane, które to potwierdzają. Płyty to Lumière Sigma, format 12, zakupione w Photo-Magazin przy Boulevard Montparnasse.


Czy to mógł być „wspólnik” w roli ducha?

Tym bardziej nie. Ani operator, ani medium ani na moment nie spuścili z oczu drzwi pokoju, i na pewno zauważyliby, gdyby ktoś do niego wszedł lub z niego wyszedł. Poza tym niemożliwe było, aby panna Tomczyk wcześniej ukryła kogokolwiek w swoim pokoju — nie znała francuskiego, co bardzo utrudniłoby jej znalezienie pomocnika w Paryżu.

Co więcej, przy ustawieniu ostrości na pół metra, głowa dorosłego nie zmieściłaby się w kadrze; nawet dziecko wypełniłoby całą płytę, nie pozostawiając miejsca na biust.

Poza tym, ponieważ aparat był ustawiony na stole, osoba siedząca w tej odległości miałaby głowę zbyt wysoko względem osi obiektywu — nie znalazłaby się w kadrze. A gdyby klęczała, nie byłoby widać klatki piersiowej.


Pozostaje hipoteza zdjęcia z innej fotografii

Ostatnią hipotezą jest to, że uzyskany obraz był reprodukcją innej fotografii, ryciny albo rysunku, wyciętego i naklejonego na czarne tło. Na poparcie tej wersji wskazywać może jasna obwódka, wyglądająca jakby coś było wycięte z innego zdjęcia.

Jednak:

  1. Panna Tomczyk opuściła pokój przed doktorem Ochorowiczem, a ten nie zauważył, by na stole znajdowało się jakiekolwiek zdjęcie czy portret.

  2. Eksperymentator znał dokładnie cały bagaż panny Tomczyk i wśród jej rzeczy nie było żadnej fotografii, rysunku ani ilustracji.

  3. Nikt nie pozuje do zdjęcia owinięty w rosyjski ręcznik w sposób, w jaki została sfotografowana „mała Stasia”.


Nie chodzi o udowodnienie, tylko o pytanie

Nie zamierzamy obrażać doktora Ochorowicza, sugerując, że to on mógł być autorem oszustwa. Ale ponieważ zawsze znajdą się tacy, którzy będą chcieli użyć takiego wytłumaczenia, warto podkreślić, że ów uczony lekarz cieszy się opinią człowieka o wielkiej powadze, który niczego nie twierdzion bada i analizuje rezultaty swoich badań.

Każdy, kto fałszuje, robi to, by wesprzeć jakąś tezę, co do której nie jest sam pewien. Kto podrabia podpis na czeku – chce nim potwierdzić swoje prawo do wypłaty. Kto podrabia obraz czy klejnot – chce przekonać innych, że mają wartość.

Ale doktor Ochorowicz niczego nie narzuca. Nie mówi: „Fotografia duchów to fakt” – i nie przedstawia swojego zdjęcia jako dowodu. Przeciwnie – publikuje zdjęcie, opisuje okoliczności jego powstania, i zadaje pytanie:

Czym to może być?”

Nie twierdzi, że to portret ducha. Wręcz przeciwnie, podkreśla, że:

Nigdy nie widziano, by duch sam się sfotografował w ciemnym pokoju, bez udziału medium.”

Właśnie dlatego, aby samemu się przekonać o rzeczywistości zjawiska i łatwiej dojść do jego przyczyn, planuje powtórzyć eksperyment.


Wnioski i przyszłość badań

Niestety, eksperymenty tego rodzaju nie mogą być często powtarzane, ponieważ wywołują u medium silne cierpienia, przybierające postać ataków i potężnych skurczów.

Ale można mieć nadzieję, że doktor Ochorowicz znajdzie nowe okazje, by uzyskać kolejne fotografiei być może wtedy uda się wreszcie zdobyć to, czego się dziś tak intensywnie poszukuje:

Niewątpliwy, jasny i wyraźny dowód, że istnieją istoty niewidzialne, które – gdy zechcą ujawnić swoją obecność – potrafią się zmaterializować przynajmniej do tego stopnia, by odcisnąć swój obraz na płycie fotograficznej.

źródło: FOTOGRAFÍA DE LO INVISIBLE – El Dr. Ochorowicz ha fotografiado un espíritu;  Lo Maravilloso  Madrid, 25 de Septiembre de 1909.

Opowieść z innego świata

Opowieść z innego świata
Pan Stead oszukany przez „duchy”

Rozumiem, że wywołam skandal. Z góry przepraszam za to moich drogich przeciwników – spirytystów. Przepraszam również osobę bezpośrednio zainteresowaną, znanego dziennikarza, tak doświadczonego w swoim fachu, że mam nadzieję, iż nie będzie mi długo tego miał za złe. Ale muszę poruszyć tę kwestię: czy pan Stead kpi sobie z ludzi?

Pan Stead to znany angielski pisarz, którego obszerny artykuł zatytułowany „Jak komunikować się z TAMTYM ŚWIATEM?” niedawno zacytowaliśmy i skomentowaliśmy. Czytaj dalej

Mrs. Leonora E. Piper

WIELKIE POSTACIE MEDIUMIZMU

MISTRESS PIPER
Przykład, który skłonił wielu mędrców do uwierzenia w prawdziwość spirytyzmu

Spośród wszystkich osób, które w ostatnich latach wykazały zdolności mediumiczne, udostępniając – jak się wydaje – swoje ciało istotom niewidzialnym dla naszych zmysłów, aby mogły się nam objawić, jedną z najbardziej godnych uwagi jest bez wątpienia Amerykanka pani (Mrs.) Piper. Jej mediumizm, zadziwiająco doskonały, był badany przez najwyższej klasy specjalistów z Europy i Ameryki z większą dokładnością i starannością niż jakiekolwiek inne medium. Czytaj dalej