Hans Christian Andersen – duchowa intuicja

Ursula Low

Andersen jest prawdziwym poetą – interpretatorem. W jego dzienniku znajduje się zapis: „Jestem jak woda, w której wszystko się odbija”. Przywodzi to na myśl skargę Keatsa, że nie posiada własnej indywidualności.

Choć Andersen nie był „psychiczny” w zwykłym sensie tego słowa, jego duchowa intuicja otwiera drzwi do krain „baśniowości” – nawiedzająco pięknych, a zarazem swojskich, łączących dwa światy. Czytaj dalej

Spadające obrazy i pies, który „widział”

Poniższa relacja, sporządzona w imieniu przyjaciółki – żony duchownego – została przesłana nam przez wielebnego kanonika A. F. Wehlinga.

Kiedy w 1920 roku wróciłam z Australii, ojciec powiedział mi, że czytał pewne książki o szczególnych zdarzeniach związanych z mediami. Z początku mówił, że nie sądzi, aby wiadomości mogły być przesyłane zza grobu, bo gdyby tak było, jego przyjaciel – który był mu bliższy niż brat – przesłałby mu jakąś wiadomość po swojej śmierci, gdy odszedł jako młody człowiek. Czytaj dalej

Mity i media

Czy spirytualiści są nazbyt przepraszający wobec swojej całkowicie uprawnionej wiary w przetrwanie po śmierci? Czy zbyt często przyjmują postawę obronną, jak gdyby ich inteligencja albo uczciwość były podejrzane?

Wybitni mężczyźni i kobiety, w tym głębocy myśliciele, stanowczo podtrzymywali wiarę w przetrwanie, uznając ją za jedyny wniosek, jaki można wyprowadzić z pewnych zjawisk natury psychicznej – chyba że ktoś gotów jest przyjąć za poprawne hipotezy zwolenników nieprzetrwania. Czytaj dalej

Mieszkałam w nawiedzonym domu

J. G.

Autorka poniższej relacji jest nam dobrze znana jako korespondentka od wielu lat. — Red.

Kiedy byłam ośmioletnim dzieckiem, przeprowadziliśmy się do domu mojej babki w mieście S——– w północnej Iowie. Był to solidny, dobrze zbudowany dom: dwupiętrowy, o podwójnie tynkowanych ścianach i mocnych kamiennych fundamentach. W tamtym zimnym, zimowym klimacie, gdzie termometr często spadał do dwudziestu stopni poniżej zera, domy budowano porządnie.

Moja babka zmarła w tym domu poprzedniej zimy, a mój młodszy brat zmarł na krótko przed tym, jak wyprowadziliśmy się z naszej farmy. Miałam jeszcze starszego brata i dwie starsze siostry. Czytaj dalej

Wizje hipnagogiczne

Phyllis Collard

Często zastanawiałam się, jakie miejsce można przyznać tym osobliwym doświadczeniom pośród zjawisk psychizmu. Dla mnie zdolność widzenia tych obrazów zawsze była cenną właściwością, i sądzę, że nadano im błędną nazwę, ponieważ nie wydaje mi się, aby miały cokolwiek wspólnego ze snem.

Pojawiają się one przed spokojnym umysłem, lecz nie przed umysłem udręczonym — przynajmniej takie jest moje doświadczenie. Nazwałam je obrazami, ale jest to określenie bardzo nieadekwatne. Czasami przypomina to nieco oglądanie następstwa pięknych form na ekranie kinematografu. Jest to przedstawienie trójwymiarowe i dla mnie jasne jest, że je obserwuję, a nie świadomie tworzę. Czytaj dalej

W drodze do Passchendaele

Mortimer Noyes

Dnia 3 listopada 1917 roku 1. Batalion, w którym służyłem wówczas jako podporucznik, przesuwał się za dnia do rejonu koncentracji przed atakiem na grzbiet Passchendaele.

Maszerowałem na czele swojego plutonu. Po mojej lewej stronie szedł Gordon, zastępca dowódcy kompanii, a po prawej — mój sierżant. Wszyscy trzej rozmawialiśmy swobodnie, maszerując w odprężonym szyku.

Było około godziny 11.30 przed południem. Czytaj dalej

Prekognicja i pewna teoria

R. G. Napier

W latach 1927–1932 uczęszczałem do Bedford School, położonej zaledwie około półtorej mili od Cardington, gdzie zbudowano sterowiec R.101. Nic więc dziwnego, że wielu z nas, chłopców, żywo interesowało się nim i jego lotami próbnymi.

Pewnej nocy — w czwartek albo w piątek — przyśniło mi się, że widzę sterowiec leżący na zboczu wzgórza, częściowo spalony, z większością aluminiowego szkieletu odsłoniętą i flagą R.A.F. wciąż powiewającą na rufie statku. Obraz ten ujrzałem we śnie tak wyraźnie, że następnego ranka opowiedziałem o nim innym chłopcom w sypialni i rozważałem z nimi, czy warto byłoby wysłać ostrzeżenie do ludzi od sterowca w Cardington. Czytaj dalej

Śmierć Sir Williama Fletchera Barretta

Pionier badań psychicznych

Z głębokim żalem odnotowujemy śmierć Sir Williama Fletchera Barretta, F.R.S., która nastąpiła w jego rezydencji przy 31 Devonshire Place w Londynie, W.1, dnia 26. ubiegłego miesiąca. Od pewnego czasu cierpiał on na dolegliwości serca, a gwałtowny atak, który nastąpił po jego powrocie do domu z posiedzenia S.P.R. w dniu 26. ubiegłego miesiąca, zakończył się śmiercią.

Sir William urodził się w lutym 1844 roku na Jamajce, gdzie jego ojciec był misjonarzem London Missionary Society. Kilka lat później rodzina powróciła do Anglii, a Sir William Barrett został posłany do Old Trafford Grammar School w Manchesterze. Następnie studiował chemię i fizykę w Royal College of Chemistry oraz School of Mines. Czytaj dalej

Zweryfikowany sen w dramacie radiowym

Pani Irene Toye Warner Staples pisze:

Pod tytułem „A Drama of the North” — „Dramat Północy” — pewien czas temu rozgłośnia BBC w Cardiff realistycznie wystawiła i nadała sztukę o niezwykle przejmującej treści.

Dramat zapowiedziano jako:

„Prawdziwą historię zbrodni i jej śledztwa w kanadyjskich ostępach, autorstwa kapitana H. G. Mansfielda, byłego oficera Królewskiej Północno-Zachodniej Policji Konnej”.

Pierwsza część przedstawiała szczegóły zaginięcia młodego Anglika, który podróżował w towarzystwie kanadyjskiego handlarza. Pokazano, jak ów człowiek został wytropiony i jak, dzięki przenikliwości kanadyjskiej policji godnej Sherlocka Holmesa, udowodniono mu morderstwo. Czytaj dalej

Magik i duchy. List otwarty do Harry’ego Houdiniego

Mój drogi Houdini,

Od dość długiego czasu leży przy mnie Pańska słynna na całym świecie książka „A Magician Amongst the Spirits”. Pisałem o niej bardzo niewiele; uznałem, że jest to przedsięwzięcie zbyt trudne.

Od czasu do czasu brałem ją do ręki z zamiarem napisania jakiejś recenzji. Lecz jakoś brakowało mi słów; mój zasób słownictwa okazywał się niewystarczający. Czytaj dalej