Edgar Poe

Edgra Poe
Daleko poza nami, na odległych horyzontach, opromienionych blaskiem chimerycznego kwiatu romantyki, kwitnie poezya Poego. Jak olbrzymi, fantastyczny powój, pnie się po rozległym firmamencie płomiennem kwieciem nocy, niby fosforyczne błyski ponad wodą, a my pogrążeni w mrokach naszego wieku spoglądamy na koronę jego rozbujałą ponad głowami naszemi i na łodygi ginące w pomroce, która tuż przed nami rozwiera swą głębię. Czytaj dalej

Wsiewołod Garszyn

W noweli Garszyna p. t. „Artyści” dwaj malarze, Riabinin i Dietlów, przechadzają się pewnego dnia wzdłuż zabudowań portu petersburskiego. Diedow, były inżynier, objaśnia swemu towarzyszowi sposób użycia przedmiotów stalowych i żelaznych, które robotnicy właśnie znoszą z parowców. Czytaj dalej

Max Stirner

Garszyn jest w poezyi współczesnej najskrajniejszym reprezentantem altruizmu jako normy i pojmowania życia. Na przeciwnym biegunie jest Nietzsche; oznacza on, w obrębie sfery nierównie szerszej, uosobienie egotyzmu, jako normy i pojmowania życia. Jest to dziwny rys fizyognomii czasu, że w nich dwóch, tak w jednym jak w drugim przypadku, idea czasu stała się patologiczną, stała się przejawem obłędu. Czytaj dalej

Paul Bourget

BOURGET .
I.
Jeżeli zestawimy obok siebie wszystkich bohaterów z romansów i nowel Bourgat’a, począwszy od Armanda de Querne z „Uncrime d’ amour”, a skończywszy na Dorsenne’ie z „Cosmopolis”, to przekonamy się, że wszyscy oni przedstawiają jeden typ, że zawsze są jednym i tym samym człowiekiem: „dyletantem”, sentymentalnym sceptykiem, intelektualnym epikurejczykiem, młodym człowiekiem, który za wiele ma wiedzy, a woli za mało, który nie posiada żadnej już podstawy bezpośredniej, który wszystko rozumie, lecz niczego ściśle osobiście, zacisznie odczuć nie potrafi, którego Ja jest jeno łataniną rozmaitych kultur i simaków, który nie może już żyć ani kochać, bo każde poruszenie duszy zawsze musi przejść najpierw przez jego mózg, zanim dotrze do serca. Czytaj dalej

Arnold Böcklin

Arnold Böcklin
(„Leitmotiv” do książki o Böcklinie).

I.
Przez las sosnowy jedzie młoda kobieta na jednorożcu, tern dziwacznem zwierzęciu baśni. Jest parna godzina południowa w porze letniej; tam wewnątrz panuje wprawdzie chłód i zielony zmrok mimo wszystko, ale pomiędzy pniami prześwieca dzień tak błękitny, że zda się niemal białym. Zwierzę powolnie kroczy naprzód po ścieżce podobnej do alei tuż u skraju lasu; głowę ma wzniesioną, a duże jasne oczy śledzą z napięciem, prawie nieruchomo, prosto przed siebie; zda się, jak gdyby to dziwaczne zwierzę szło w półśnie, albo nadsłuchiwało i słyszało coś, czego my nie słyszymy. I tak samo dzieje się z młodą kobietą. Czytaj dalej

Jasnowidze i wróżbici

SŁOWO WSTĘPNE.

Kto spojrzy na spis rzeczy tej książki, pomyśli zapewne, że ma do czynienia tylko ze zbiorem studyów drukowanych dawniej w różnych czasopismach. Pogląd taki nie byłby jednak słusznym. Przedewszystkiem żadne z tych pięciu studyów nie miało dawniej obecnej formy. Wszystkie w m niejszym lub większym stopniu uległy przerobieniu, uzupełnieniu, są zatem nowe. Szczególnie odnosi się to do studyów o Poem i Bócklinie. Czytaj dalej

Neofobja

isano już niejednokrotnie historję cywilizacji, ale nikt jeszcze nie napisał historji głupoty ludzkiej.  Jest w tern pewnego rodzaju wstydliwość, że nie lubimy się ganić, i pewnego rodzaju odwaga w tem, ze  lubimy się chwalić.  Usprawiedliwia nas to. co już zauważył Spinoza, że istotnych pobudek naszego postępowania nie spostrzegamy. Nam się wydaje, że kadzimy nie sobie, lecz nauce,  kulturze, cywilizacji – jak gdyby te czcigodne istoty kiedykolwiek istniały na świecie! Nosimy wysoko sztandar  nauki i bronimy jej – jak gdyby ona obrony potrzebowała. Czytaj dalej

Teoryja woli

TEORYJA WOLI.
ROZDZIAŁ I.
Psychologiczne podstawy objawu woli.

Całe nasze życie duchowe spoczywa na jednym zasadni­ czym fakcie. Bez niego umysłowy, uczuciowy i moralny rozwój naszej duszy byłby niemożebnym. Tym zasadniczym faktem jest rozróżnienie siebie od tego co nas otacza „ja” od „nie ja” jak mówią filozofowie.*  Do­ póki ten fakt wewnętrzny nie spełni się, dopóty niema właści­wego życia duchowego, dopóty pozostajemy w granicach bez­wiednej natury, stanowiąc nieodrodną cząstkę otaczającej nas materyi. Czytaj dalej