Po właściwych zjawiskach spirytystycznych, niewiele jest tak interesujących i przyciągających uwagę „szerokiej publiczności”, jak te, które należą do dziedziny psychometrii – czyli tego rodzaju telepatii, która pozwala poznać wydarzenia przeszłości poprzez wpływ, jaki – że tak to ujmiemy – te wydarzenia wywarły na jakiś przedmiot.
To zainteresowanie jest naturalne; można by je porównać – w odniesieniu do innych zjawisk telepatycznych – do tego, jakie wywołuje fonograf wśród innych sposobów przekazu dźwięku. Psychometra jest prawdziwym fonografem i, podobnie jak fonograf, potrzebuje materialnego nośnika – dysku – którym w tym przypadku jest przedmiot noszący ślady przeszłego zdarzenia. Z kolei telepata jest jak telefon, gdzie nie potrzeba przewodu — podobnie jak dziś, gdy telefonia bezprzewodowa jest faktem.
Jednym z przypadków, który – nieco nadużywając tej metafory – można by uznać za jeden z najbardziej niezwykłych „dysków” psychicznego fonografu, zajmuje się ostatni numer angielskiego czasopisma Occult Review.
Opisuje go pan Abraham Colles, który pięć lat temu otrzymał garść ziemi przesłaną do badania przez medium przez pewnego dżentelmena zamieszkałego w hrabstwie Worcester. Nadawca nie mógł sam zebrać próbki – zrobił to za niego przyjaciel.
Pan Colles przekazał ziemię pewnej pannie obdarzonej niezwykłymi zdolnościami psychometrycznymi, choć nie jest ona zawodowym psychometrą, dlatego chce pozostać anonimowa pod pseudonimem panna Q.
Jej sposób działania polegał na pobieraniu po trochu ziemi i zapisywaniu wrażeń, jakie w niej wywoływała. Spisane rezultaty przesłano nadawcy, który odniósł się do niektórych z nich, jednak większość jego uwag była mało istotna, co czytelnicy mogą ocenić sami, zapoznając się z wypowiedziami medium, które cytujemy poniżej. Uwagi adresata podano w nawiasach.
Pierwsze pobranie ziemi
„Myślę o powierzchni skalistego terenu, w pobliżu kopalni; niedaleko znajduje się kuźnia, bo jak inaczej tłumaczyć, że widzę miechy, wentylator łopatkowy albo kowalski piec?”
(Ziemia pochodzi rzeczywiście z terenu nad kopalnią węgla. W pobliżu znajduje się mała kuźnia do wyrobu gwoździ; w kopalni jest też wentylator, ale nie łopatkowy.)
„Jestem z całą pewnością w kopalni węgla. Czuję obecność stojącej wody zmieszanej z węglowym pyłem, tworzącej błoto.”
(Kobieta została opuszczona do szczeliny przy pomocy lin, nie tracąc czasu, ale niestety, wydobyto już tylko ciało.)
„Myślę o jakiejś pracownicy przemysłowej, o osobie bardziej znanej i popularnej niż zwykła wieśniaczka, ponieważ wiele osób patrzy na kobietę, która płacze – to ta sama, która widziała, jak znika jej towarzyszka.”
(Zmarła była rzeczywiście robotnicą.)
„Dlaczego ta ziemia drży w rytmie krzyku przerażenia: «Edita! Edita!»?”
„Widzę kopaczy przy pracy, taczki, jakby coś wydobywano z tej czarnej ziemi.”
(Obecnie nie pracują tam kopacze, ale byli tam dawniej.)
„Czyż nie jestem na powierzchni kopalni?”
(To dokładnie miejsce, skąd pochodzi próbka ziemi.)
Drugie pobranie ziemi
„Widzę domy, małe domki; to musi być wiejska uliczka, a wieś ta znajduje się w pobliżu kopalni.”
(Ta wizja doskonale opisuje miejsce, skąd wysłano ziemię i gdzie miały miejsce wspomniane wydarzenia.)
„Myślę o zapadnięciu się gruntu, o poważnym wypadku, w którym zginął człowiek. Czuję przerażenie biednej kobiety, która widzi, jak ktoś nagle znika.”
(Dokładnie taki wypadek miał miejsce w tym miejscu około roku temu. Osoba, która zebrała próbkę, codziennie tamtędy przechodzi w drodze do i z pracy.)
„Dlaczego ta odrobina ziemi zdaje się tak gwałtownie wibrować od głosów mężczyzn naradzających się wzajemnie? Wykształceni mężczyźni – inżynier, ksiądz, lekarz. Ten ostatni ma pewną szczególną cechę, która ujawnia się zawsze, gdy sprawa jest poważna. Wydaje się, że patrzy poza chorego czy zmarłego. I mówię zmarłego, bo widzę sędziego – jakby doszło do śmierci, może więcej niż jednej.”
(Nie wiadomo, kim był ten lekarz.)
„Czy to była kobieta? Słyszę krzyk agonii. «Edita! Edita!» Widzę kobietę, która znika, jakby matka i córka zostały na zawsze rozdzielone.”
(Nie wiadomo, czy „Edita” to naprawdę imię córki, ale sprawa będzie badana.)
„Czy to możliwe, że życzliwi ludzie zabierają stamtąd biedną córkę? Czyż nie mdleje ona lub nie wpada w atak histerii z powodu bólu, którego nikt nie może ukoić? Czyż ten dobry lekarz nie troszczy się bardziej o żywą niż o zmarłą? To trudne do zrozumienia.”
„Ta ziemia niesie ze sobą ducha jakiejś nieszczęsnej istoty, która bezustannie krąży po tym miejscu, zajęta jakąś niedokończoną sprawą.”
I znowu odczuwam uporczywą myśl o córce, o ukochanej córce.
„Czy ta córka kontynuuje prowadzenie spraw tej nieszczęsnej istoty?”
(Obecnie sprawami zajmuje się rodzina zmarłej – syn lub córka.)
„Czy odnaleziono ciało? Myślę, że tak, bo widzę mały kościół i kobietę bez matki, płaczącą przy otwartym grobie, obok którego stoi trumna obita czarnym suknem.”
(Zgadza się: było wielu ludzi, którzy ofiarowali pomoc. Po tym okrzyku nastąpiła utrata przytomności, a przerażenie ogarnęło kobietę, która została na krawędzi dziury lub szczeliny w ziemi.)
„Czy zasypano miejsce, w którym wydarzyła się ta tragedia? Czy to miejsce nosi znamię tej smutnej historii i znajduje się blisko domu ofiary?”
(Tak, szczelinę natychmiast zasypano. Miejsce to znajduje się bardzo blisko domu tej kobiety.)
„Dokładnie. Katastrofa wydaje się, jakby wydarzyła się niemal na oczach domowników.”
(–)
„Czy ci ludzie byli katolikami? Słyszę wołanie: ‘Maryjo, Matko Boża!’, jakby ktoś w ostatnich chwilach zwrócił się myślami ku Matce Boskiej.”
(Nie ustalono przekonań religijnych rodziny, ponieważ nie była znana osobiście.)
Trzecie pobranie ziemi:
„Ta ziemia pochodzi z miejsca nad zapadliskiem w pobliżu wioski. Widzę drogę, ogrodzenia po obu stronach, a za nimi ogródki warzywne i działki. Widzę ziemniaki i kapusty.”
(Zgadza się. W tym miejscu miały miejsce dwa zapadliska. Opis doskonale odpowiada lokalizacji, skąd pochodzi ziemia.)
„To miejsce blisko publicznego punktu, bo słyszę rozmowy wielu mężczyzn; są to prości, hałaśliwi ludzie, a w powietrzu czuć zapach tytoniu. W domu panuje atmosfera przygnębienia, jakby wydarzyło się jakieś nieszczęście – nieszczęście, które miało miejsce na oczach gości karczmy.”
(Karczma rzeczywiście cieszy się dużą popularnością wśród robotników.)
„Dom wydaje się ponury, jakby przechowywano w nim ciało. Ci prości mężczyźni zbierają się i z uczuciem mówią o kobiecie, biednej dziewczynie, i opowiadają, że była obecna przy tragedii i że to cud, iż sama się nie zapadła. Wydaje mi się, że słyszę słowa: ‘Śmierć z woli Boga.’”
(Sędzia orzekł: „śmierć w wyniku wypadku”; nie wiadomo jednak, czy ktoś wypowiedział się dokładnie w tych słowach.)
Czwarte pobranie:
„Również ta odrobina ziemi niesie w sobie wspomnienie katastrofy i nagłej śmierci. Widzę dwie kobiety idące drogą, obładowane zakupami, jakby wracały z targu. Rozmawiają spokojnie, gdy nagle – bez żadnych oznak zagrożenia – ziemia się otwiera i pochłania starszą kobietę, na oczach młodszej, której krzyki ściągają ludzi do drzwi ich domów.”
(Ten sam wypadek, tylko w większych szczegółach. Wszystko się zgadza.)
„Chociaż jest dzień, widzę mężczyzn, którzy pracowali w nocy, jak w popłochu zrywają się z łóżek, by zobaczyć, co się dzieje.”
(Mój szwagier i kilku jego kolegów — zauważa nadawca próbki — pracowali wtedy na nocnej zmianie i obudzili się, by pospieszyć na pomoc ofierze. Był to dzień wypłaty, około południa.)
„Czyż nie biegną starzy i młodzi, z linami i drabinami, które chwycili przy wejściu do szybu? I wózki, powóz lekarza, a w oddali błyszczący daszek karety, jakby nadjeżdżała jakaś ważna osoba. Jęki bólu i przerażenia jednej kobiety dominują nad całym tym chaosem.”
Piąte pobranie próbki
„Wygląda na to, że jesteśmy na wąskiej drodze. Widzę domy, które się walą, blisko miejsca, gdzie dwie starsze panie mieszkają pomimo zagrożenia ze strony natury i pomimo ostrzeżeń ze strony ludzi, ponieważ ziemia zapada się pod ich domem, budząc lęk o ich życie. Ściany ich domku są popękane ze wszystkich stron.”
(Dokładność psychometrycznych odczytów panny Q. została potwierdzona przez następującą informację opublikowaną przez gazetę Dudley Herald, gdy wydarzyła się wspomniana katastrofa: „Pani Emma Webb, właścicielka Gospody przy Kuźni w Gornal Wood, była na zakupach w Dudley, towarzyszyła jej córka.”)
(Próbka ziemi pochodzi z miejsca, gdzie domy bardzo szybko zamieniają się w ruiny. Niedaleko stamtąd znajduje się domek, w którym mieszkają dwie starsze panie, które kilka miesięcy temu zostały ostrzeżone o zagrożeniu związanym z pracami górniczymi, ale nadal tam mieszkają i nie chcą się wyprowadzić. Nie wiadomo, czy ściany są popękane, ale mówi się, że podłogi bardzo się trzęsą.)
„Czy jedna z tych pań zmarła, czy może śpi, podczas gdy jej siostra zajmuje się pracami domowymi?”
(Obie panie żyją.)
„Przy jej poduszce znajduje się niebezpieczna szczelina.”
(Nie wiadomo, czy to prawda.)
„Pani nie zdaje sobie sprawy z zagrożenia, albo jest głucha.”
„Ziemia drży i kołysze się od wibracji wyczuwalnych pod powierzchnią.”
(Całkowicie trafne – w tej okolicy ziemia jest bardzo niestabilna z powodu braku podparcia.)
„Dlaczego tak uporczywie pojawia się wizja matki i córki idących tą drogą, z których jedna zostaje, a druga odchodzi? Czy osoba, która zebrała próbkę ziemi, intensywnie myślała o katastrofie albo uczestniczyła w wydobywaniu ciała?”
(Osoba zbierająca próbkę nie brała udziału w wydobyciu ciała, ale przybyła na miejsce katastrofy, gdy szczelina była już zasypywana, dwa dni później. Poza tym, przez ostatnie cztery miesiące codziennie przechodziła tamtędy w drodze do i z pracy.)
Szóste pobranie próbki
„Wygląda na to, że jesteśmy w kopalni, blisko wody. Czy wypompowuje się wodę przy użyciu pomp? To bardzo wilgotna kopalnia.”
(Kopalnia, w której pracuje osoba zbierająca próbkę, rzeczywiście jest bardzo wilgotna.)
„Dlaczego myślę o żelazie?”
(Być może dlatego, że przy wydobyciu węgla często pojawia się też piryt żelaza.)
„Czy próbka ziemi została zebrana nożem z rękojeścią z kości, który wcześniej służył do krojenia boczku?”
(Ziemia została zebrana rękami, ale osoba, która ją zebrała, rzeczywiście posiada taki nóż i często używała go do krojenia boczku.)
„Ten nóż musiał być używany do cięcia tytoniu — jeśli to w ogóle możliwe — bo jego ostrze silnie pachnie tytoniem.”
(Zgadza się: ten sam nóż był używany do cięcia wielu funtów tytoniu.)
Taki był rezultat tego eksperymentu psychometrycznego, który naprawdę zadziwia bogactwem i precyzją szczegółów. Pomiędzy tym, co przewidziała panna Q., a obserwacjami osoby, która zebrała ziemię, istnieje bardzo niewielka rozbieżność.
Później osoba ta dodała w liście:
„Udało mi się zweryfikować dwa szczegóły, co do których miałem wątpliwości. Po pierwsze, rodzina ofiary była katolicka, jak przypuszczała psychometra. Po drugie, lekarz, który uczestniczył w tamtym zdarzeniu, rzeczywiście ma to mgliste, zamyślone spojrzenie, które zostało opisane. Potwierdza mi to osoba, która zna go osobiście.”
Pani Webb i jej córka wracały tramwajem i wysiadły na przystanku Chapel Road, skąd mieszkańcy Gornal Wood zwykle skracali sobie drogę wzdłuż prywatnej linii kolejowej należącej do lorda Dudleya. Przeszły już około półtora kilometra i były niemal u celu.
Obie rozmawiały, gdy nagle ziemia się zapadła, tworząc szczelinę o szerokości niemal trzech metrów, do której matka wpadła, wydając krzyk przerażenia. Córka, która szła obok niej, zaczęła krzyczeć — i tylko cudem uniknęła tej samej straszliwej śmierci. Jej stopa ześlizgnęła się z krawędzi szczeliny, i to cud, że również nie została pochłonięta przez ziemię.
Na szczęście zdołała chwycić się brzegu i po minucie wysiłku udało jej się wydostać. Następnie uklękła przy szczelinie, która stała się grobem jej matki, i spojrzała w głąb. Osiemnaście stóp niżej (około 5,5 m) leżało ciało jej matki — zgięte, głową w dół.
W tym momencie pojawił się pociąg z węglarkami. Dziewczyna zaczęła krzyczeć i machać rękami. Jeden z robotników, o nazwisku Cotton, pobiegł do niej, gdy Edita Elena Webb, lat szesnaście, wciąż klęczała i była pogrążona w rozpaczy. Dołączył do niego maszynista Candlin.
Cotton przekonał dziewczynę, by wróciła do domu, podczas gdy przynoszono liny. Candlin, ryzykując życie, zgodził się zejść na dno szczeliny. Jej ściany rozszerzały się ku dołowi i łatwo się osypywały, ale Candlin zignorował zagrożenie, zszedł, chwycił kobietę, złapał linę i z pomocą kilku mężczyzn, którzy zebrali się w międzyczasie, został wyciągnięty na powierzchnię.
Ciało przeniesiono do Gospody przy Kuźni, miejsca zamieszkania ofiary.
„Teren w okolicy nadal drży tak intensywnie, że wiele domów w tej okolicy pęka i osiada z powodu ciągłych ruchów gruntu.”
Nie przypuszczamy, by którykolwiek z naszych czytelników był na tyle naiwny, by sądzić, że cała zasługa psychometryczki polegała na przeczytaniu wcześniej przytoczonego artykułu prasowego. Nawet jeśli rzeczywiście go znała, panna Q. nie mogła znaleźć w nim ani tych szczegółów, które sama podała na temat wydarzenia, ani tym bardziej tych, które dotyczyły aktualnego stanu miejsca, z którego pochodziła próbka ziemi, ani osoby, która ją zebrała.
I jasne jest również, że nie poinformowano jej, ani nie dano powodu, by podejrzewała, skąd pochodzi ta ziemia.
źródło: Un caso notable de Psicometría: Lo Maravilloso Madrid, 10 de Diciembre de 1909.