Wiemy, że Braid (1795–1860), autor Neurypnologii, po zbadaniu doświadczeń magnetycznych Charlesa Lafontaine’a, doszedł do przekonania, że istnienie „fluidu życiowego” eksperymentatora jest całkowicie nieudowodnione. Uznał, że można wywołać pewien rodzaj nerwowego snu za pomocą innych środków – identycznego z tym, który wywoływany był przez procedury magnetyzerów. Uczeni mnie wyśmiewają, ignoranci mnie atakują; jedni i drudzy nazywają mnie „mistrzem tańca żab”. Niech będzie i tak; ale wiem, że odkryłem jedną z największych sił Natury. – Galvani.
Chodzi o wykazanie, że autosugestia, którą Braid odkrywał na nowo, była już znana joginom starożytnych Indii, których ascetyczne nauki wyjaśnia piękna księga Bhagawadgita, czyli Pieśń Błogosławionego, będąca częścią ogromnego eposu Mahabharata, rozpoczętego – jak się uważa – około VII wieku przed Chrystusem, a zakończonego w pierwszych wiekach naszej ery.
Braid, po przemyśleniu, przyznał się do błędu i ostatecznie stwierdził, że chociaż istnieje pewne podobieństwo między efektami, jakie hipnotyzm i mesmerzym wywołują w układzie nerwowym, to – „sądząc po tym, co magnetyzerzy twierdzą, że są w stanie osiągnąć w niektórych przypadkach – wydaje się istnieć wystarczająca różnica, by traktować hipnotyzm i mesmerzym jako dwa odrębne zjawiska” (1).
Główna procedura hipnotyczna stosowana przez Braida polegała na umieszczeniu błyszczącego przedmiotu nad czołem osoby poddawanej hipnozie, w odległości od 25 do 45 centymetrów, tak aby osoba ta była zmuszona do znacznego wysiłku, by nieruchomo wpatrywać się w ten obiekt. „Należy uprzedzić pacjenta – mówił Braid – że powinien cały czas utrzymywać wzrok utkwiony w przedmiocie i koncentrować myśli wyłącznie na nim.”
Pomijając modyfikacje, jakim później poddano metodę Braida, warto zauważyć, że według jogicznej doktryny oddania, „duch w ciele każdej istoty jest zawsze niewrażliwy na zranienia.” Opisując dalej postępowanie joginów, tekst mówi:
„Niektórzy wyznawcy składają ofiary wyłącznie boskości; inni składają ofiary, ofiarowując samych siebie w ogniu Najwyższego Bytu. Jedni składają zmysł słuchu i pozostałe zmysły w ofierze w ogniu wstrzemięźliwości; inni – dźwięki i inne obiekty zmysłowe – w ogniu zmysłów. Jeszcze inni składają wszystkie działania zmysłów oraz życia w ogniu oddania i wstrzemięźliwości, rozpalonym duchową wiedzą. Ci, którzy ofiarowują swe bogactwa, umartwienia i pobożność, składają swoje ofiary przez cichą lekturę i duchową naukę. Są i tacy, którzy poświęcają wdech w wydech oraz wydech w wdech, blokując kanały oddechu – pragnąc zatrzymać swój oddech.”
„Także ci, którzy są wolni od przywiązania i gniewu, zachowują wstrzemięźliwość, powściągają myśli i są świadomi swej duszy, mogą osiągnąć unicestwienie w Najwyższym Bycie. Asceta, który odrzuca kontakt ze światem zewnętrznym, ogranicza spojrzenie do przestrzeni między brwiami, zrównuje czas wdechu i wydechu przez nozdrza, powściąga zmysły, serce i myśli, dążąc do ostatecznego wyzwolenia, i jest wolny od pragnienia, lęku i gniewu – ten zawsze, rzeczywiście, jest wyzwolony.”
„Ten, kto jest oddany – mówi w innym fragmencie – powinien nieustannie ćwiczyć się w samotności i na ustronnym miejscu, w powściąganiu duszy i myśli, niczego nie oczekując, porzuciwszy wszystko, co posiada. Powinien na zawsze wybrać sobie czyste miejsce do siedzenia, które nie będzie ani zbyt wysokie, ani zbyt niskie, i położyć tam skórę (zwierzęcą), koc i wiązkę trawy kuśa. Usiadłszy, skupiając serce na jednym obiekcie i powściągając myśli, zmysły i działania, powinien oddać się pobożności, aby oczyścić swą duszę.”
„Utrzymując ciało, głowę i szyję prosto, pozostając nieruchomym, winien patrzeć na czubek własnego nosa, nie kierując wzroku gdzie indziej.”
„Ten, kto zamknąwszy wszystkie bramy (zmysłów) i stłumiwszy pragnienia w sercu, skieruje oddech między brwi i niezłomnie odda się pobożności, jeśli wypowie jednosylabowe Om – które jest Najwyższym Duchem – i medytuje o Mnie w chwili, gdy OPUSZCZA CIAŁO, ten osiąga najwyższą drogę.”
Rozważając te fragmenty i porównując je z praktykami, o których donoszą niektórzy podróżnicy, jak np. Jacolliot, łatwo zrozumieć, że metoda zalecana przez Braida była już w swych podstawowych elementach stosowana przez starożytnych joginów Indii jako środek umożliwiający oddzielenie (chwilowe lub trwałe) duchowego sobowtóra i zanurzenie się w tym, który – jak głosi Pieśń Błogosławionego – „wybawia śmiertelnych z oceanu świata.”
źródło: Un procedimiento hipnótico en la India antiyua; Lo Maravilloso – Madrid, 28 de Febrero de 1910