William James, najwybitniejszy filozof Stanów Zjednoczonych, opublikował właśnie cykl wykładów wygłoszonych przez niego w Kolegium w Manchesterze, dotyczących aktualnego stanu filozofii w cywilizowanych narodach.
Zgodnie z jego wnioskami, doktryny logiki racjonalistycznej nie mogą przeważyć nad osobistym doświadczeniem. Wszystkie rozumowania świata razem wzięte nie wystarczyłyby, by unieważnić fakty zawarte w biografiach religijnych i żywotach świętych. Zarówno w jednych, jak i w drugich obecne są zabobony — i tak już pozostanie, tak jak glina lub piasek zawsze towarzyszą czystemu złotu.
W. James jest przekonany, że badania Myersa dotyczące „podświadomego ja” mają wartość naukową, otwierają nowe horyzonty i dowodzą, że świadomość ludzka zawiera elementy świadomości wyższej.
Te wyraźnie ukierunkowane wypowiedzi W. Jamesa muszą wywołać konsternację wśród niektórych hiszpańskich filozofów, których dogmatyzm — czarny lub biały — wydaje się wyszywany na tym samym płótnie: zarozumiałość, która zamyka umysły na każdą nową orientację. Prawica pozostała tomistyczna; lewica ugrzęzła w materializmie, który był naukowym dogmatem ubiegłego wieku. Tymczasem ludzkość idzie naprzód, nie czekając na tych, którzy usiedli po jednej czy drugiej stronie drogi.
Po wielkich zdobyczach, jakie inteligencja osiągnęła poprzez uważne i skrupulatne badania świata materialnego, badania te są kontynuowane — a kiedy materia wydaje się już wyczerpana, badacze sięgają w przestrzeń, lecz nie porzucają przy tym nieodzownego wsparcia w postaci pozytywnej, zmysłowej obserwacji. W ten sposób rozpoczyna się nowy okres — naukowego spirytualizmu.
Już po napisaniu powyższego dotarła do nas wiadomość, że William James napisał przedmowę do właśnie wydanej w Bostonie książki spirytystycznej. To dowodzi, że wybitny filozof z każdym dniem coraz bardziej zbliża się do spirytyzmu, którego nową podporą staje się niniejsza publikacja autorstwa pani Anne M. Robbins, bardzo cenionej pisarki. Robbins przez wiele lat była bezpośrednim świadkiem zdolności mediumicznych pani Piper i podczas tych seansów wszystkie jej wątpliwości ustąpiły miejsca głębokiemu przekonaniu.
Książka nosi tytuł „Z każdej strony zasłony” i przedstawia serię niezwykle interesujących doświadczeń osobistych autorki. Pani Robbins była początkowo urzędową stenografką w bostońskiej policji, później w Departamencie Rolnictwa stanu Massachusetts, gdzie powierzano jej najbardziej delikatne sprawy.
W 1888 roku Hodgson wybrał ją do stenografowania seansów z panią Piper. To właśnie podczas tych spotkań dokonała się przemiana, która uczyniła ją spirytystką. Istoty objawiające się za pośrednictwem pani Piper przepowiedziały jej, że napisze książkę we współpracy z generałem Martinem, szefem policji, gdzie pracowała. Przepowiednia ta — choć początkowo mogła się wydawać absurdem — spełniła się: po śmierci generała jego przekazy z zaświatów stanowią istotną część wspomnianej książki.
Charakteryzuje się ona niezwykłą szczerością, która może wiele nauczyć tych spirytystów, którzy są zbyt łatwowierni i wierzą, że zmarłych można przywołać na każde wezwanie. Pani Robbins uświadamia, że z tej strony zasłony, na której wypisane jest słowo ŚMIERĆ, nie można przywoływać duchów — możemy jedynie przygotować odbiornik, by usłyszeć ich szepty.
Jeśli przyjazny duch chce się skontaktować, wykorzysta okazję, starając się przezwyciężyć trudności, które wyjaśnia generał Martin za pośrednictwem pani Piper, najlepszego znanego medium:
„Nie — mówi — staram się zrozumieć prawa i funkcje tej maszyny; inny duch mnie tu przyprowadza, abym mógł zobaczyć i uczyć się, jak uczeń, który powtarza tabliczkę mnożenia. Zostałem tu przyprowadzony i zatrzymany. Są tu trzy duchy: jeden za mną i po jednym z każdej strony — wspierają mnie i zachęcają, bym mówił; i tak rozmawiam z Hiranem, który powtarza moje słowa, chociaż nie rozumiem jeszcze, jak dochodzi do tego, że się porozumiewamy. Nie wiem, czy zostanę zrozumiany.”
I dalej:
„Przez wiele miesięcy pracowali, by mnie tego nauczyć; przyprowadzali mnie tutaj, a potem kazali mi odejść. Wpływali na mnie, żebym widział światło (czyli medium), mówiąc mi: 'Zrób to.’ 'Zrób tamto.’ 'Spójrz tu.’ 'Spójrz tam.’ Kazało mi to obserwować wszystkie szczegóły, przyczyny i skutki, oraz dlaczego tak trudno było mi zrozumieć coś, co teraz wiem.”
Książka pani Robbins zawiera wiele innych fascynujących treści. Nie zabraknie jednak takich, którzy powiedzą: „same bzdury.” Tym należy odpowiedzieć: to bzdury firmowane nazwiskiem Williama Jamesa — doktora medycyny, filozofii i literatury, członka Narodowej Akademii Nauk USA, Instytutu Francuskiego i Królewskiej Akademii Nauk Pruskiej, byłego profesora medycyny, obecnie profesora filozofii na słynnej Uniwersytecie Harvarda, autora wielu niezwykle ważnych dzieł, w tym słynnej książki pt. Odmiany doświadczenia religijnego.
Nasi czytelnicy wiedzą już, że James osobiście rozpoczął badania nad mediumnicznością pani Piper.
Zobacz numer 8 „Lo Maravilloso”.
źródło: William James; Lo Maravilloso Madrid 25 de NoTiemlire de 1909.