Jak błogosławiony sen jawi mi się w sercu wspomnienie, gdy zebrani razem, w najgłębszym wewnętrznym uniesieniu składaliśmy ślubowanie, aby żyć i nauczać wśród ludzi nauk teozofii. Byliśmy milczącą gromadą nieznajomych sobie ludzi, a tylko jedno uczucie łączyło nas w owej godzinie: całkowite oddanie się wielkiemu dziełu, które musiało zostać dokonane, i którego narzędziami z własnej, wolnej woli się staliśmy.
Nie znając się wzajemnie, rozeszliśmy się do swoich życiowych kręgów i rozpoczęliśmy pracę. Czytaj dalej