Kres doczesności Bławatskiej

Hołd dla Madame Blavatsky od osobistego przyjaciela, Saladina, w „Agnostic Journal”, Londyn, Anglia

Ze starego, szarego Londynu zostaliśmy wywiezieni pośród zielonych pól i mas owocowych drzew bielących się jak szaty Sokratesa. Tego dnia jechaliśmy ku piecowi, za którym miały podążyć śmiertelne szczątki Heleny Pietrowny Bławatskiej. Czytaj dalej

Tajemne Źródła – autobiografia duchowa

recenzja H. F. Prevosta Battersby’ego

W czasach, gdy skłonni jesteśmy myśleć niezbyt życzliwie o Stanach Zjednoczonych z powodu uprzywilejowania własnych interesów tam, gdzie w grę wchodzą zyski z wojen, które nadal podsycają, dobrze jest przypomnieć sobie za sprawą takiej książki jak ta*, że nawet w ich sprawach handlowych można odnaleźć siły duchowe, które obiecują odrodzenie z obecnego grzęzawiska egoizmu.

Jeśli cechy stuleci rzeczywiście bywają różne, pan Claude Bragdon może rościć sobie prawo do doświadczenia harmonijnego i zrównoważonego, skoro urodził się 1 sierpnia 1866 roku i zdaje się odziedziczyć więcej niż przeciętną miarę tych „harmonijnych” właściwości, które sprawiają, że ludzie spod znaku Lwa, jeśli je posiadają, bywają tak pożyteczni dla świata. Czytaj dalej

Himalajscy Bracia

Pułkownik Olcott poprosił nas o opublikowanie w „Light” następującego listu, który został skierowany do redaktora Spiritualist:

Towarzystwo Teozoficzne, Biuro Prezydenta
Bombaj, 7 lutego 1882 r.

Do Redaktora „Spiritualist”

Szanowny Panie, – Około dwa miesiące temu przesłałem Panu z Cejlonu list dotyczący mojej osobistej wiedzy o tak zwanych „Braciach Himala jskich”, który dotąd nie został opublikowany na łamach Pańskiego pisma. Został on wywołany Pańską redakcyjną uwagą, jakobym nie złożył publicznego świadectwa co do faktu ich istnienia, a także wynikającą z tego konieczną sugestią, że moje milczenie wynikało z niewiary w ich istnienie lub przynajmniej z braku dowodów dostatecznych, bym chciał się tak jednoznacznie zobowiązać. Proszę więc pozwolić mi raz na zawsze rozstrzygnąć tę kwestię. Czytaj dalej

Duchy Natury i Elementale – komentarz

Jest to złożony temat, ale postaram się pokrótce odpowiedzieć na pytania, które „Student” zadaje w „Light”.

W „Light” z 3 września usiłowałem wykazać, że kiedy okultysta mówi, iż wyobraźnia stwarza, nie ma na myśli wyobraźni w zwykłym znaczeniu tego słowa, lecz wyobraźnię, czyli zdolność ducha do tworzenia obrazów.

Zwykła wyobraźnia nie może tworzyć form obiektywnych, widzialnych dla zwyczajnego wzroku, chociaż silna wola może „biologizować” słabe wole i zmuszać je do postrzegania idei operatora jako obiektywnie istniejących. Czytaj dalej

Duchy Natury i Elementale

Do Redaktora „Light”.

Szanowny Panie, – Wizje opisane przez Pańskiego korespondenta „W.H.” są przejawem rodzącego się jasnowidzenia, które wymaga jedynie rozwinięcia, aby wyprowadzić go z obszaru przemijającej ziemskiej fantasmagorii do stanu trwałej jasności widzenia na wyższych planach. Pański korespondent prawdopodobnie nigdy nie starał się rozwijać swego duchowego wzroku – być może z niewiedzy, że posiada taki dar. Dał jednak spontaniczny dowód jego posiadania, a gdyby mógł wygospodarować nieco czasu, odrywając go od uprawiania „nauk ścisłych”, by ten dar rozwijać, mógłby odkryć inną naukę, która być może potrzebuje jedynie intelektualnych badań większej liczby gorliwych i pilnych adeptów, aby również stać się dostatecznie „ścisłą”, by zaliczyć ją do tych nauk ziemskich, które uważa się za godne studiowania. Czytaj dalej

Twierdzenia Okultyzmu

THE CLAIMS OF OCCULTISM*

„The Occult World”, autorstwa A. P. Sinnetta. (Trübner.)
By M.A. (Oxon.)

Minęło już kilka lat od chwili, gdy spirytystów zelektryzowało opublikowanie przez Madame Bławatską dwóch obszernych tomów pod tytułem „Isis Unveiled”. Ci, którzy przebrali się przez różnorodną treść tych wielkich, gęsto zadrukowanych kart, liczących przeszło tysiąc dwieście stron, wynieśli z lektury mgliste wrażenie, że ze spirytyzmem rozprawiono się dość swobodnie i nie całkiem na jego korzyść, a także że mniej lub bardziej niejasno wysunięto doniosłe roszczenie na rzecz tego, co nazwano okultyzmem. Książka była przepełniona materiałem – tak przepełniona, że zapewne nie pomylę się, jeśli powiem, iż nikt nie opanował jej treści w takim stopniu, by w pełni uchwycić zamysł autorki; lecz materiał ten rozpaczliwie domagał się uporządkowania, wiele twierdzeń wymagało objaśnienia, a niektóre – być może – również ograniczenia. Co więcej, czytelnik potrzebował przewodnika, który przeprowadziłby go przez trudności napotykane na każdym kroku; a nade wszystko pilnie potrzebował jakiegoś bardziej uchwytnego oparcia w kwestii historii i roszczeń tajemniczego Bractwa, w imieniu którego autorka wysuwała tak ogromne pretensje. Czytaj dalej

Geheime Figuren der Rosenkreuzer

To jest drugi zeszyt (Zweites Heft) słynnego dzieła:

„Geheime Figuren der Rosenkreuzer, aus dem 16ten und 17ten Jahrhundert”
czyli po polsku mniej więcej: „Tajne figury/symbole różokrzyżowców z XVI i XVII wieku”.

Na karcie tytułowej widać, że ten zeszyt został wydany w Altonie w 1788 roku i że był „po raz pierwszy podany do druku z dawnego rękopisu”. Katalogi cyfrowe potwierdzają, że całość ukazywała się w latach 1785–1788 w Altonie u J.D.A. Eckhardta. Czytaj dalej

Duchowa starość

Do Redaktora „Light”

Szanowny Panie, — Do akapitu w mocnym artykule „Nizidy” o „Duchowej starości” („Light”, 28 maja), rozpoczynającego się od słów: „there are many halting places for nature on the road to spiritual progression” („na drodze ku duchowemu postępowi natura ma wiele miejsc postoju”), chciałbym dodać, niejako w przypisie, następującą uwagę F. Baadera: Czytaj dalej

Duch i materia

Do Redaktora „Light”

Szanowny Panie, – Odpowiedź „B. A.” z zeszłotygodniowego numeru „Light” jest pouczająca jako przykład tej cechy usposobienia, która jest wspólna większości pism antyokultystycznych. Podobnie pouczająca jest jego spokojna pewność, że jego list dostarcza nam dowodu, iż „kompetentna osoba” po raz pierwszy stanęła do walki przeciwko okultyzmowi. Być może jednak w szeregach studentów teozofii i hermetyzmu znajdą się jeszcze bardziej „kompetentne osoby” – horresco referens. Jednak okultyści byli dotąd zwycięscy w swojej wojnie dialektycznej; należy więc mieć nadzieję, że nawet ten nowy Achilles ma piętę achillesową. Czytaj dalej

Lucifer – Light of the Path

Widzimy z majowego numeru „Lucifer”, że „Light on the Path” („Światło na Ścieżce”) Mabel Collins ma zostać przywrócone do łask teozofów. Przez lata tę piękną, drobną mistyczną broszurę wynoszono pod niebiosa jako coś w rodzaju modlitewnika teozofów, lecz gdy „M. C.” wypadła z łask, teozofowie po cichu przestali w ogóle o tym dziełku wspominać. Teraz ma ono zostać wydane jako fragment „Księgi Złotych Przykazań” („Book of the Golden Precepts”) – dzieła całkowicie nieznanego światu, które wierni uważają za istniejące gdzieś „w Tybecie”, i z którego madame Bławatska twierdziła, że zaczerpnęła swoją „Voice of the Silence” („Głos Ciszy”). Bardzo chcielibyśmy wiedzieć, jakie prawo ma pani Besant, aby ponownie wydać „Light on the Path” z takim twierdzeniem co do jego pochodzenia. Chcielibyśmy też wiedzieć, kogo przedstawia trójkąt równoboczny, którym książka jest „podpisana”. Są również „Noty”, podpisane w ten sam sposób przez tę tajemniczą osobę, a każde jedno słowo tych „Not autora” zostało włączone do „Notes on Light on the Path”, opublikowanych w „Theosophist” wkrótce po tym, jak „Light on the Path” ukazało się bez not, i podpisanych przez sędziego Srinivasa Row. Czytaj dalej