Dom, do którego wprowadziliśmy się w Londynie, był nawiedzony! Stał w szeregu starych, wysokich domów z suterenami i miał cztery piętra ponad nimi, a na każdym piętrze znajdowały się dwa albo trzy pokoje.
Pierwszą noc spałam w tym domu sama, z wyjątkiem dwóch tymczasowych sprzątaczek. Rodzina, włącznie z moim mężem, nie mogła jeszcze przybyć na miejsce, gdy trwał zwykły chaos związany z przeprowadzką. Czytaj dalej