autor: E. Tarrant Smith
Śnić i jednocześnie wiedzieć w trakcie snu, że się śni, jest przypuszczalnie doświadczeniem rzadkim. Oczywiście mogę mówić wyłącznie za siebie i stwierdzić, że w całym moim życiu przeżyłem zaledwie około czterech takich snów. Ten, który zamierzam opisać szczegółowo, miał miejsce podczas wojny, w dość niezwykłych okolicznościach. Byłem wówczas w więzieniu jako obiekcjonista sumienia wobec służby wojskowej. Sen ten zapisałem rankiem następnego dnia w dzienniku życia więziennego, który prowadziłem w tamtym czasie. Z tego dziennika, w którym zanotowano wiele osobliwych snów, przytaczam tutaj ten, który nas dotyczy:
„1917, 11 czerwca.
Miałem sen, w którym wiedziałem, że śnię. Zdawało mi się, że znajduję się w domu moich rodziców w Clacton-on-Sea. Gdy wszedłem na górę, miałem absolutną pewność, że śnię, i wiedziałem, że wkrótce obudzę się w swojej celi. Z tym przekonaniem zacząłem rozglądać się i badać otaczające mnie przedmioty, aby sprawdzić, czy stan snu wydaje się równie realny jak stan czuwania, i wkrótce doszedłem do wniosku, że rzeczy wokół mnie są tak samo rzeczywiste jak w normalnym życiu.
Wziąłem gazetę z Clacton i przyglądałem się nagłówkom oraz zdaniom, aby sprawdzić, czy mają sens — wszystko było doskonale uporządkowane jak w prawdziwej gazecie, choć nie potrafię przypomnieć sobie, co czytałem. Następnie sprzeczałem się z bratem, mówiąc mu, że wiem, iż to wszystko jest snem i że wkrótce się obudzę. On twierdził, że tak nie jest i że naprawdę wyszedłem z więzienia. Pokazałem mu swoje więzienne ubranie, a on kazał mi spojrzeć na datę gazety, którą czytałem. Ku mojemu zdziwieniu zobaczyłem, że była to data 30 lipca, a wiedziałem, że miałem wyjść 19 lipca. Mimo to nadal nie byłem przekonany.
Następnie przybył pewien dżentelmen, który miał — jak zwykle co tydzień — omawiać jakiś temat, którego nie pamiętam. Gdy oznajmił, że przybył zbyt późno na zwyczajową dyskusję, zauważyłem (z pełnym przekonaniem, że śpię w swojej więziennej celi): ‘To nie ma dla mnie najmniejszego znaczenia, ponieważ mnie tu nie ma!’
Potem zacząłem badać węgle w palącym się w pokoju kominku. Dotykając rusztu, stwierdziłem, że ciepło jest równie wyraźne jak w prawdziwym ogniu. Próbowałem nawet wyciągać rozżarzone węgle, lecz ciepło zaczęło słabnąć, a jednocześnie ogarnęło mnie uczucie senności i wszystko stało się mgliste. Straciłem także intensywne poczucie mocy i skoncentrowanej indywidualności, które towarzyszyło mi przez cały czas, i wiedziałem, że za chwilę się obudzę.
Sunąc z pokoju, przeszedłem przez korytarz i wszedłem do innego pomieszczenia, gdzie zobaczyłem otwarte łóżko i usłyszałem, jak moja siostra woła: ‘Czy to ty, Ernie?’ Byłem właśnie w chwili wchodzenia do tego łóżka, gdy obudziłem się — tak jak wiedziałem, że się stanie — w swojej celi. Usiadłem na łóżku i zadziwiałem się wspaniałym doświadczeniem, przez które przeszedłem. Przez długi czas nie mogłem ponownie zasnąć, tak wielkie było moje zdumienie.”
Nie miałem możliwości sprawdzić, czy moja obecność została w jakiś sposób odczuta w domu rodziców w związku z powyższym snem, gdyż po opuszczeniu więzienia zostałem natychmiast ponownie wcielony do armii, a po drugim postawieniu przed sądem wojskowym rozpocząłem kolejny okres uwięzienia.
Przy trzech innych okazjach miałem podobne sny; w jednym z nich zajmowałem się rozbijaniem kieliszków do wina, aby sprawdzić, czy posiadają twardość prawdziwych kieliszków. Mogę jedynie stwierdzić, że rozbijały się z trzaskiem jak prawdziwe szkło. W dwóch pozostałych snach również przeprowadzałem wyraźne testy realności mojego sennego otoczenia.
Jedna osoba, której opowiedziałem o tych snach, stwierdziła, że jestem obłąkany. W odpowiedzi mogę jedynie zapewnić tych, którzy nigdy nie doświadczyli snów tego rodzaju, że najzdrowsze i najbardziej trzeźwe chwile mojego życia na jawie wydają się absolutnie ciężkie i ociężałe w porównaniu z tymi doświadczeniami.
źródło:Self-Consciousness in Dreams; Light on Spiritualism and Psychical Research, FRIDAY, JUNE 8, 1934.