Perski kult ognia

Wśród niewtajemniczonych od zawsze budziło zgorszenie „czczenie ognia” przez Persów.
Jednak dzięki nowszym badaniom w dziedzinie okultyzmu jesteśmy dziś w stanie zrozumieć, dlaczego kult świętego ognia – który zresztą także u innych ludów odgrywał rolę w obrzędach – mógł u Persów przybrać tak wielkie rozmiary.

Przede wszystkim musimy uwolnić się od poglądu, że święty ogień był zwykłym, świeckim ogniem. Tak nie jest. Ogień, światło i słońce są widzialnym wyrazem wielkiej kosmicznej istoty, którą nazywamy Logosem naszego systemu słonecznego. Logos słoneczny, czyli „Słowo”, ożywia nasz świat i stanowi jego duszę.

Tworzy on wraz z Elohim („siedmioma wielkimi duchami”, którzy – jak podaje pierwszy werset Księgi Rodzaju – stworzyli świat) duchowe słońce kosmosu, jego centrum. Ukazywał się on Hindusom jako Indra, Żydom jako Jahwe, Persom jako Ahura Mazdao – wielka aura słoneczna. Zaratustra widział w słońcu bóstwo, podobnie jak widzieli je Persowie czy Egipcjanie. Te trzy narody były ze sobą powiązane w swych arystokratycznych częściach.

Ów Logos słoneczny był późniejszym Chrystusem, który zstąpił na ziemię.

Kiedy więc Persowie czcili Ahura Mazdao albo jego aspekt – Mitrę – czcili w istocie „Syna”, podobnie jak chrześcijanie. Ponieważ rozpoznawali w duchowym aspekcie słońca jego siedzibę, naturalnym było, że czcili w nim „Odwiecznie-Męskie”. Stąd też wzięło się przeniesienie narodzin Jezusa na Boże Narodzenie – święto „Niezwyciężonego Boga Słońca”. Ten kult został bowiem poprzez misteria Mitry rozprzestrzeniony aż do Niemiec.

U wszystkich dawnych ludów słońce było męskie (także u nas dawniej).

Starzy mędrcy, którzy posiadali jasnowidzenie, dostrzegali w słońcu nie tylko źródło wszelkiego życia, ale także podtrzymującego je dawcę, od którego nieustannie wypływają strumienie życia. Siedem duchów, które stanowią jego podstawę, rozdziela się na siedem podduchów, tak że – według Upaniszad hinduskich – powstaje czterdzieści dziewięć odmiennych promieni słońca, czyli ogni. Każdy z nich posiada własną moc.

Siedem hierarchii stwórczych, czyli „Mistrzowie Płomienia” – Agnishvatta Pitris, Kumarowie, Dhyan Choha­nowie – wyszło z Praognia. Oni są matkami wszystkich sił duchowych.

Ogień, zasada męska, oznacza Ducha, tak jak światło, zasada żeńska, oznacza Miłość.

Materia jest utkanym światłem. Im dalej zgłębiamy problem materii, tym bardziej dochodzimy do wniosku, że pierwotnie jest ona Ur-Światłem, światłem prapoczątkowym. Bóstwo, Logos, przyobleka się w świetlistą szatę. Dlatego Boga nazywa się Ojcem Światłości, a Chrystus w katolickiej mszy jest przywoływany jako „lumen de lumine” – światłość ze światłości.

Ogień natomiast jest zjawiskiem pierwotnym, zasadą twórczą. „Przyszedłem ogień rzucić na ziemię – mówi Chrystus – i pragnę, aby on płonął.”
Światło natomiast oznacza poznanie: uszczęśliwiające, pełne miłości, kobiece, oddane, oświecające, bierne.

Jeśli diabły mają do czynienia z ogniem, wynika to stąd, że zasada aktywna, osobista, męska u nich poszła w skrajność. Brakuje im światła, to znaczy miłości. Dlatego mimo ognia panuje w „piekle” ciemność.

Zrozumiałe jest zatem, że Atar, czyli ogień, był uważany za potężnego pomocnika Ormuzda. Uznawano w nim twórczą siłę, która czysta, wypływa bezpośrednio z pierwotnego ducha, gdy czysty człowiek, ze swoją czystą wolą, ściąga atmosferyczny ogień w prawej wierze – tak, jak dokonał tego Zarathustra. Nie ziemski, zanieczyszczony ogień, lecz czysty ogień duchowy był czczony, tak jak znajduje się on w błyskawicy. Dlatego też u starożytnych, przez gorliwe modlitwy kapłanów, błyskawica czasami zapalała drewno na ołtarzu, a jeszcze dziś twierdzi się, że na Wielkanoc w Bazylice Grobu Świętego w Jerozolimie ogień zstępuje z nieba.

Agni, bóg ognia u Hindusów, jest prawdziwym przedstawicielem tego fenomenu. Wielkie siły, które leżą u podstaw natury fizycznej, moglibyśmy określić jako magnetyzm i elektryczność. Ten pierwszy ma bardziej duchową naturę, ten drugi bardziej materialną. „Magnetyzm to spokojna, cicha, powściągliwa, ulotna siła; jej światło jest matowe, rozproszone, rozbieżne, chłodne, fosforyzujące.
Elektryczność to głośna, aktywna, energiczna, ciepła, budująca siła; działa ona, zgodnie ze swoją nazwą, elektrycznie, niczym błyskawica i grzmot; jej promienie są proste, błyszczące, działają rozgrzewająco. (David Ammann „Die Geisteskräfte des Menschen, Monotheismus und Dualismus im „Mazdaznan”, grudzień 1912).
Te dwie siły przenikają przestrzeń i ciało ludzkie, umożliwiając przekształcanie woli w działanie. Rozumie się zatem, jak jasnowidz, obserwując działanie siły życiowej, mógł dojść do śledzenia tych efektów aż do ich źródła, a następnie musiał dojść do czczenia dwóch wielkich kosmicznych mocy: światła i ognia. Zasada męska i żeńska sięga aż do głębin boskości i przenika cały wszechświat, gdzie gubi się w tysiącach kanałów.

Persowie jednak w swoim kulcie chcieli wrócić do źródła. To, co Hindusi nazywali „ogniem Kundalini” (ognisty wąż), chcieli wcielić w ludzkie ciało, aby móc czynić „dobre myśli, dobre słowa i dobre uczynki”. Dlatego też „czystość” jest pierwszym i najwyższym obowiązkiem Persów. Tylko człowiek czysto czujący może przyjmować promienie słoneczne w taki sposób, aby osiągnąć „odrodzenie”, to znaczy, aby czysty ogień duchowy przenikał ciało za pomocą „Prany”. Święty ogień musiał być jednak wytwarzany rytualnie w bardzo skomplikowany sposób, jeśli chciano z niego czerpać korzyści.

Należy pamiętać, że Ariowie poprzez ćwiczenia oddechowe chcieli zapanować nad swoim niższym ja. Bhagawadgita mówi o pranajamie, kontrolowaniu wdychania i wydychania, dzięki czemu powstają zdolności okultystyczne. Ten oddech musiał zostać zharmonizowany z oddechem kosmosu. Wewnętrzna harmonia jest osiągana tylko wtedy, gdy rytmicznie wprowadza się w siebie wibracje eteru i przepuszcza oddech ognia przez nerwy i zwoje („kwiaty lotosu” wewnętrznego ciała) z pełną wewnętrzną medytacją, aż osiągnie się „Samadhi”. W tym wzniosłym stanie staje się przed Tronem Boga.

Ogień stanowi zatem niejako przejście ze świata widzialnego do niewidzialnego. Jak płomień wznosi się do nieba, tak ludzka dusza wznosi się do Boga. Istnieją trzy stopnie świętego ognia u Persów, które mają różne obrzędy poświęcenia, a także różne rytuały dla codziennych modlitw w pięciu porach dnia, kiedy są zasilane świeżym drewnem przez kapłanów.

Vendidad (VIII, 81-96) podaje rytuał i określa, że ogień pierwszego stopnia ma być złożony z 16 różnych ognisk, np. ognia używanego przez kotlarza, złotnika, srebnika, kowala, piekarza, pasterza, żołnierza itd. Kiedy te 16 ognisk zostanie zebranych, następuje ich oczyszczenie, następnie poświęcenie, potem zjednoczenie w jeden ogień, następnie poświęcenie, na końcu poświęcenie przestrzeni, miejsca najświętszego, świątyni ognia, i wreszcie ustawienie ognia. Wszystkie te procesy wymagają oczywiście dużo czasu; ale jest jasne, że taki czysty ogień, oczyszczony modlitwą i mantrami, musi mieć magiczną moc.
W każdym razie Pers szuka w nim korzyści. Musi przy jego widoku rozważać następujące kwestie:

„Jeśli ten ogień, choć sam w sobie czysty, choć najszlachetniejsze stworzenie Boże i najlepszy symbol Bóstwa, musi przejść pewne procesy oczyszczania i niejako wydobyć swoją esencję, a nawet kwintesencję czystości, aby być godnym zajęcia swojej wzniosłej pozycji, o ileż bardziej konieczne i ważne jest to dla mnie, biednego śmiertelnika, który tak łatwo popełnia przestępstwa i grzechy i który styka się z setkami zła, zarówno fizycznego, jak i duchowego, aby przejść proces oczyszczania poprzez przepuszczenie moich myśli, słów i czynów niejako przez sito czystości i pobożności, cnoty i moralności, i w ten sposób oddzielić moje humata, hukhta i hvarshta (dobre myśli, dobre słowa i dobre uczynki) od moich złych myśli, złych słów i złych uczynków, abym z kolei był w stanie zająć w przyszłości wzniosłą pozycję?”

Ponieważ ognie zbierane są z domów różnych osób, Pars musi myśleć, że wszyscy ludzie, niezależnie od klasy społecznej, do której należą, są równi, pod warunkiem, że oczyścili swoją duszę.

Kiedy Pars idzie do świętego ognia w świątyni, usługujący kapłan daje mu popiół z części ognia. Tym dotyka swojego czoła i mówi do siebie:

„Proch w proch. Ogień, cały błyszczący, lśniący i promienny, podczas swojego palenia roztoczył wokół siebie słodki zapach drzewa sandałowego i kadzidła. Tak też powinno być ze mną. Muszę w końcu odejść z tego przemijającego życia, a moje ciało obróci się w proch. Niech uczynię wszystko, co w mojej mocy, przed śmiercią, tak jak ten ogień, aby rozsiewać ziarno miłości i dobrych uczynków oraz trzymać pochodnię prawości i prawdy przed innymi.”

Pięć razy dziennie kapłan musi uroczyście odnawiać ogień. Karmi go wonnym drzewem sandałowym. Oczywiście nigdy nie wolno mu dmuchać w ogień ustami, aby go rozpalić, ponieważ w ten sposób ulega on zanieczyszczeniu. Może najwyżej wachlować rękami. Sześć polan drewna układa się w kształt tronu. Podczas ceremonii kapłan musi bezustannie szeptać święte słowa. Sens jest mniej więcej taki: „O Boże! Chwalimy Cię przez Twój ogień. Chwalimy Cię przez ofiarowanie dobrych myśli. Chwalimy Cię przez Twój ogień. Chwalimy Cię przez ofiarowanie dobrych słów. Chwalimy Cię przez Twój ogień. Chwalimy Cię przez ofiarowanie dobrych czynów. Czynimy to wszystko dla oświecenia naszych myśli, dla oświecenia naszych słów i dla oświecenia naszych działań.”

Poświęcenia świętych ogni drugiego i trzeciego stopnia są podobne do poświęcenia pierwszego, ale prostsze, a liczba potrzebnych do tego ogni jest mniejsza.
Na koniec chciałbym jeszcze przytoczyć modlitwę, którą kapłan zawsze odmawia, aby sprowadzić Boże błogosławieństwo na władcę kraju.

„O Ahura Mazda! Proszę o odwagę, zwycięstwo i chwałę dla mojego króla. Modlę się za jego panowanie, za posłuszeństwo jego tronowi, za długie trwanie jego rządów, za długie życie i siłę jego ciała. Proszę, aby miał zwycięską odwagę, przez Boga darowany sukces i rozległą władzę, aby mógł uciskać tych, którzy są źle nastawieni, wrodzy, źle doradzający i kłótliwi. Proszę, aby nasz król był potężny nad wszystkimi, którzy mają złe myśli, wypowiadają złe słowa i czynią złe uczynki, nad mściwymi wrogami i podłymi ludźmi. Proszę, aby nasz król był zwycięski dzięki swoim dobrym myślom, dobrym słowom i dobrym czynom. Niech powali wszystkich swoich wrogów, wszystkich złoczyńców! Niech zostanie nagrodzony wszystkimi tymi darami za swoje dobre życie. Niech to wszystko przyniesie mu chwałę i niech to wszystko zwiększy pobożność jego duszy!
O Władco, obyś żył długo, obyś żył szczęśliwie, pomagając prawym i karząc bezbożnych. Niech najlepsze, najjaśniejsze życie prawych i pobożnych będzie Twoim losem!”

Oczywiście te piękne słowa można by odnieść również do „króla w nas”, czyli Wyższego Ja. Wszystkie ceremonie mają w gruncie rzeczy na celu podniesienie duszy. Służą temu wszystkie niebiańskie istoty działające za kulisami. Gdy Pars wierzy, że istnieją duchy opiekuńcze (Farohar, Fravashi), które ożywiają każdą istotę żywą i „nieożywioną” oraz chronią ją przed upadkiem, to założenie to pokrywa się z okultystycznymi poglądami wszystkich jasnowidzów, od Platona (w jego teorii idei) po Bławatską i Hartmanna. Ci „aniołowie” stoją również za każdym z nas, a gdy ludzie dobrowolnie zbierają się, aby odprawić nabożeństwo, tworzą łańcuch i dzielą się dobrymi myślami. Na tym właśnie opiera się zasadność obrzędów religijnych.

Ogień zaś, którego święty płomień jest wspierany przez uczucia żyjących, wznosi się następnie jako czysta ofiara spalana do Bóstwa i spala wszystkie nieczyste myśli serca. Niech święty ogień, który płonie w naszych sercach, zawsze znajduje czyste naczynie w naszym ciele, aby jego duchowy płomień mógł połączyć się z płomieniem Ducha Świętego, który wiecznie wychodzi od Ojca i Syna, aby oświecać ludzkość i uszczęśliwiać ją!

źródło: Der persische Feuerkultus; Neue Lotusbluten – 6 Jahrgang 1913.