Media i Ich Moce

REV. W. R. WOOD, Austin, Manitoba

W myśleniu wielu ludzi – zarówno na Zachodzie, jak i na Wschodzie – słowo „medium” nabrało z czasem osobliwie złowrogiego zabarwienia, nieco podobnego do tego, jakie słowo „czarownica” musiało mieć dla naszych przodków pięćset lat temu, jakby oznaczało coś dziwacznego, niesamowitego, coś, czego nie powinno być. Jednym z absolutnie koniecznych kroków, jeśli ktoś chce „zajść dokądkolwiek” w myśleniu psychicznym, jest pozbycie się tego odczucia i pogodzenie się z ideą mediumizmu.

Dla mnie proces ten był zaskakująco prosty. Doszedłem do tego rozumowania w następujący sposób.

Nie wydaje się, aby istniało coś moralnie nagannego w rozmawianiu z naszymi zmarłymi przyjaciółmi lub w otrzymywaniu od nich wiadomości. Jeśli środki takiej komunikacji istnieją lub mogą zostać ustanowione, mogłoby to okazać się bardzo użyteczne i dobroczynne. Nie ma żadnego powodu, by sądzić, że Boska Moc ustanowiła w tym względzie jakikolwiek zakaz.

Ale co z samymi środkami? Istoty bezcielesne, żyjące w sferze niefizycznej i pozbawione ciał materialnych, nie mają – o ile nam wiadomo – zwykle żadnych środków wyrażania się w naszym, fizycznym świecie. My z kolei nie mamy zazwyczaj żadnych sposobów odbierania przekazów poza kanałami fizycznymi. W zwykłych warunkach komunikacja taka jest „fizycznie” niemożliwa.

Jednakże, wychodząc poza to, co zwyczajne, odkrywamy, że wśród nas znajdują się tu i ówdzie jednostki posiadające niezwykłe i nadzwyczajne zdolności – zdolności odczuwania obecności duchowej: w niektórych przypadkach poprzez wzrok, w innych poprzez słuch, a jeszcze w innych poprzez osiągnięcie stanu wyciszenia i pozwolenie, by organizm fizyczny, lub jego część – aparat mowy albo ręka – został użyty przez istoty duchowe.

W ten sposób ci szczególnie uzdolnieni ludzie posiadają niezwykłą zdolność stawania się na pewien czas narzędziami, kanałami, przez które świat duchowy może wyrażać się w świecie fizycznym, a zarazem otrzymywać przekazy od tych, którzy nadal żyją w ciele.

Należy zauważyć, że w mediumizmie, takim jakim jest on dziś znany, nie chodzi o „wywoływanie” duchów zmarłych. W setkach przypadków wydarzyło się raczej to, że gdy osoba obdarzona tymi szczególnymi zdolnościami wprowadziła się w stan wyciszenia i receptywności – całkowicie niezależnie od jakiejkolwiek intencji z jej strony lub ze strony osób jej towarzyszących, by nawiązywać lub odbierać komunikację z bezcielesnymi – zaczęły napływać przekazy, podające się za pochodzące od duchów mężczyzn i kobiet, którzy niegdyś żyli na naszej ziemi. Inicjatywa należała – i w większości przypadków nadal należy – do „drugiej strony”.

Rzeczywista znajomość i osobiste doświadczenie rozpraszają pogląd, zrodzony z ignorancji, jakoby osoby posiadające zdolności mediumiczne były niesamowite, półdemoniczne i lepiej, by ich unikać. Zazwyczaj są to zupełnie zwyczajni ludzie, z wyjątkiem posiadania szczególnego daru. Czasami zdolności te rozwijają się w dzieciństwie i trwają przez całe życie. W innych przypadkach są przemijające, słabną i po pewnym czasie zanikają.

Niektóre media są intelektualnie wykształcone i wysoko edukowane. Inne nie posiadają specjalnego wykształcenia i zajmują się zwykłymi sprawami życia codziennego.

W wielu przypadkach osoby, które były całkowicie nieświadome posiadania jakichkolwiek szczególnych zdolności, zostały odkryte jako je posiadające, a następnie były one pielęgnowane i rozwijane. Znane są przypadki, w których media osiągały pełnię swoich zdolności i wykonywały swoją najlepszą pracę po sześćdziesiątym roku życia. Media nie są bardziej „niesamowite” niż ty czy ja – zwyczajni śmiertelnicy.

Jako ktoś, czyjego nowicjat nie może być jeszcze uznany za zakończony, dodam jedynie, że o ile byłem w stanie zbadać te zagadnienia, nie znajduję niczego, co mogłoby się równać z teorią spirytystyczną jako roboczym wyjaśnieniem zjawisk, których byłem świadkiem.

źródło: MEDIUMS AND THEIR POWERS; Light on Spiritualism and Psychical Research, July 6, 1934.