Kim są prawdziwe media?
Autor: Arthur Ford
(Przedruk z „The Dale News”, organu Lily Dale Assembly, stan Nowy Jork, USA)
Redaktor The Dale News poprosił mnie o napisanie opinii na temat następującego pytania:
„Czy uczciwi, lecz jeszcze niewykształceni mediumi powinni być trzymani z dala od naszych estrad, dopóki ich praca nie nabierze bardziej dowodowego charakteru?”
Gdybym miał odpowiedzieć jednym słowem, byłoby to z pewnością „tak”.
Jednakże kwestia mediumizmu jest tak złożona, a typów mediów jest tak wiele, że nie sposób uogólniać. Cały nasz ruch opiera się na istnieniu mediumów. Bez nich – bez dowodu na zasadniczy fakt kontaktu z zaświatami – nasza filozofia nie miałaby większego znaczenia niż setki innych systemów myślowych.
Dziś potrzebujemy mediumów bardziej niż wykładowców, pisarzy czy nauczycieli – lecz potrzebujemy takich, za których nie musimy się wstydzić. Jedno dobre medium znaczy dla naszego ruchu więcej niż wszyscy urzędnicy, wykładowcy i autorzy razem wzięci.
Rozwój mediumizmu
W początkach ruchu wiedzieliśmy bardzo niewiele o prawach rządzących mediumizmem. Świat duchowy korzystał z osób wrażliwych i biernych, nie zwracając uwagi na ich poziom wykształcenia.
Z czasem, dzięki regularnym kontaktom, zaczęliśmy poznawać metody stosowane przez duchy oraz zasady rządzące komunikacją. Wtedy też rozpoczął się zwrot od biernego, często fizycznego mediumizmu ku mediumizmowi umysłowemu i świadomemu – ten ostatni dominuje dziś wśród mediumów występujących publicznie.
Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla niedojrzałego, niedowodowego medium na scenie publicznej. Ta sama technika, która pozwala komuś rozwinąć pierwsze przejawy zdolności, jeśli byłaby praktykowana wytrwale i długo, doprowadziłaby do pełnego i wartościowego rozwoju.
Niestety, gdy tylko ktoś zobaczy jedno widzenie lub odbierze pierwsze wrażenie, natychmiast przestaje się rozwijać i rusza na scenę. Jak to mówią – dostaje dreszczu i od razu wiesza szyld.
U podstaw tego zjawiska leżą próżność i zarozumiałość. Im mniej ktoś wie, tym częściej uważa się za nieomylnego. W rezultacie nasze estrady są przepełnione szczerymi, lecz niedorozwiniętymi mediumami, których praca – choć niekiedy uczciwa – jest pozbawiona dowodów.
Tacy ludzie często wygłaszają absurdalne twierdzenia o swoich „przewodnikach duchowych” i każdą krytykę odbierają jako obrazę ich duchowych opiekunów. Całkowicie ignorują zasadę, że „podobne przyciąga podobne”.
Zazdrość w środowisku mediumów
Z kolei dobrze rozwinięci mediumi, którzy poświęcili lata wysiłku, by osiągnąć dokładność i wartość dowodową, stają się celem oszczerstw i ataków ze strony liczniejszej grupy niedoświadczonych i zarozumiałych pracowników.
To właśnie ci mediumi – ci, którzy przyciągają tłumy, utrzymują nasz ruch przy życiu – są nieustannie pod ostrzałem. Ich reputacja osobista i zawodowa jest nieustannie zagrożona.
Widziałem to w dziesiątkach obozów i konwencji w Ameryce. Wszędzie, gdzie pojawia się kilka naprawdę rozwiniętych mediumów i wielu słabych, można usłyszeć te same zazdrosne argumenty.
Sprowadza się to zawsze do absurdu:
-
Jeśli duch przemawia przez dobre medium, zna swoje imię, wie, z kim mówi, zachowuje się jak inteligentna osoba i dowodzi, że przetrwał śmierć z pamięcią i charakterem – wtedy oskarża się medium o oszustwo. Mówi się, że korzystał z rzekomej „Niebieskiej Księgi”.
-
Jeśli zaś duch przemawia przez niedorozwinięte medium, nic nie wie, bełkocze i mówi jak idiota – wówczas przekaz uznaje się za „prawdziwy”.
Nie jest to obraz budujący. Dla badacza musi być szokujące, gdy odkrywa, że jego bliscy, przemawiający rzekomo przez „uczciwe medium”, brzmią jak umysłowo chorzy. Ale właśnie z taką sytuacją mamy dziś do czynienia w wielu obozach i zgromadzeniach spirytystycznych.
Mit „Niebieskiej Księgi”
Od lat słyszę o tej tajemniczej „Blue Book”. Magicy i przeciwnicy ruchu pisali o niej wiele. Publicznie oferowałem 1000 dolarów każdemu, kto pozwoli mi ją choćby zobaczyć – lecz nikt się nie zgłosił.
Żadne medium, które znam, nigdy jej nie widziało. Kto ją posiada i jak zdobywa się zawarte w niej informacje?
Oskarżenie to jest kompletnie absurdalne. Jak taki spis mógłby pomóc mediumowi występującemu przed obcą publicznością, nieznającą się nawzajem? Czyżby ci, którzy tak chętnie o niej mówią, sami byli jej „strażnikami”? Jeśli tak, to ich własne przekazy świadczą, że nie potrafią nawet jej czytać.
Czas na oczyszczenie środowiska
Nadszedł czas, by mediumi o nieposzlakowanej reputacji oraz liderzy naszego ruchu zrobili porządek z tymi oszczerstwami. Takie praktyki, gdyby były prawdziwe, mogłyby być podstawą do aktu oskarżenia o zmowę w celu oszustwa.
Jeśli ci, którzy wysuwają takie zarzuty, rzeczywiście mają dowody, oznacza to, że sami uczestniczyli w tych praktykach – a więc są równie winni. Czy mają odwagę stanąć twarzą w twarz z prawdą?
Kim jest prawdziwe medium
Średnio rozwinięte, uczciwe medium to zwykle człowiek kulturalny, o szerokich horyzontach i życzliwym podejściu do innych. Wielu z nich pomaga początkującym w dalszym rozwoju.
Ci, którzy zamiast tego pogrążają się w samozadowoleniu i fałszywej świętobliwości, powinni raczej naśladować lepszy przykład. Wówczas nie byłoby potrzeby zazdrości.
Zazdrość jest wadą małych umysłów i zawsze dowodem niższości. Nikt nie czuje zazdrości wobec osoby, która nie jest od niego lepsza.
Wielu z tych niedoświadczonych mediumów stanie się wspaniałymi pracownikami, ponieważ szczerze pragną się rozwijać – takich należy wspierać na wszelkie sposoby.
Ale inni, którzy kurczowo trzymają się swojej postawy samozachwytu, nie zasługują na nic od ruchu spirytystycznego.
Uwaga redakcyjna:
Pan Arthur Ford jest dobrze znany w Anglii, zwłaszcza w Londynie, jako przekonujący medium słyszący (clairaudient) oraz wykładowca o wyjątkowej sile perswazji. Był wcześniej duchownym Kościoła Episkopalnego w USA.
Śmierć panny Rosy M. Barrett
Panna Rosa M. Barrett, jedna z weteranek ruchu spirytystycznego, odeszła do „wyższego życia” w piątek, 28 sierpnia, w swoim domu w Welwyn Garden City.
Nabożeństwo żałobne, w którym uczestniczyli jej przyjaciele, odbyło się 2 września przed kremacją w Golder’s Green. Zgodnie z jej ostatnim życzeniem, nie było żadnych zewnętrznych oznak żałoby.
Panna Barrett była siostrą Sir Williama Barretta, znanego badacza zjawisk psychicznych. Szczególnie interesowała się duchowym uzdrawianiem. Przez pewien czas była redaktorką pisma Beyond, organu stowarzyszenia „The Seekers”, oraz autorką książki The Religion of Health („Religia zdrowia”).
Była stałą czytelniczką Light i okazjonalną współpracowniczką tego pisma.
źródło: Who Are the Genuine Mediums?, LIGHT a Journal of Psychical, Occult, and Mystical Research; No. 2904. V o l . LVI. (Registered as THURSDAY, SEPTEMBER 3, 1936 .