„Spełniają się, czy mi się to podoba, czy nie” a
utor: Dorothea Jewell Snyder, Nowy Jork
Często zastanawiałam się, czy naukowcy kiedykolwiek zaproponowali rozsądne wyjaśnienie proroczych snów, wizji lub innych przejawów działania wszechwiedzącego Ducha.
Od najwcześniejszego dzieciństwa zmagam się z tym zjawiskiem. Wiem doskonale, że moje doświadczenia nie wynikają z jakichś szczególnych zdolności czy nadzwyczajnej inteligencji. Często myślę wręcz, że jestem nieco mniej bystra niż przeciętny człowiek — a jednak to ja poznaję przyszłe wydarzenia: śmierć zmarłego już króla, królowej Astrid, podział Irlandii, straszliwe wypadki w Rosji czy zniszczenie Rzymu. Tylko ostatni z tych snów nie spełnił się dotąd całkowicie.
Wszystkie te wizje nie miały dla mnie żadnego osobistego znaczenia. Dlaczego więc nie śniłam o wojnie w Hiszpanii? Przyznaję, że po przebudzeniu po takich snach często czuję rozdrażnienie — wolałabym, żeby Duch zechciał mnie raczej poinformować, czy mój los na irlandzkiej loterii trafi nagrodę! Ale nie — nigdy nie śnię o tym, co mnie bezpośrednio interesuje.
Zawsze to coś lub ktoś – jakaś wyższa siła, duch czy energia – zsyła mi we śnie wiadomość o nadchodzącym wydarzeniu, które nie dotyczy mnie osobiście. Dlaczego? Chciałabym wiedzieć. Pragnienie zrozumienia tego zjawiska staje się z roku na rok coraz silniejsze.
Wielu ludzi zapewne zainteresowałoby się tymi przekazami, które otrzymuję, lecz nie znam sposobu, by je upublicznić w sposób, który dotarłby do właściwych odbiorców.
Na przykład mój sen o zniszczeniu Rzymu i upadku wszystkiego, co reprezentuje Watykan, nie sprawia mi radości. Wierzę w Kościoły – ludzie wciąż ich potrzebują. Odbierać wiarę i nie dawać nic w zamian jest rzeczą okrutną.
Mój sen o śmierci pięknej królowej Astrid był dla mnie bezużyteczny. Gdybym napisała do króla Belgii, by był szczególnie ostrożny przez najbliższe miesiące, mój list trafiłby zapewne do kosza. Nie mogłabym poprzeć moich słów żadnym dowodem – wyglądałabym na osobę obłąkaną.
Podobnie, gdybym napisała do cara Rosji, by wywiózł rodzinę za granicę, zanim armia zacznie słabnąć, uznano by mnie za wariatkę.
Gdybym opisała swoje doświadczenia po śmierci brata, jeszcze przed końcem wojny, zostałabym zapewne zaliczona do tych, którzy piszą o życiu po śmierci wyłącznie na podstawie Biblii. A moje wizje nie miały nic wspólnego z naukami kościelnymi. Nie pochodziły z mojej wyobraźni.
Pewna wiadomość, którą często otrzymuję, mówi, że Anglia powinna napisać własną Biblię — większą od Biblii żydowskiej i jakiejkolwiek innej księgi Wschodu. Wiem, że byłoby to uznane za bluźnierstwo. Dlatego boję się mówić o tym, co mi objawiono. A jednak wiem, że wszystko, co śnię proroczo, spełnia się — bez względu na to, czy tego chcę, czy nie.
Moje sny pojawiają się zanim cokolwiek zapowiada nadchodzące wydarzenia.
Na przykład śniłam o śmierci królowej Astrid dokładnie miesiąc przed tragedią.
Gdyby królowa umarła na jakąś ukrytą chorobę, mogłabym przypuszczać, że odebrałam sygnał z jej podświadomości. Ale wierzę, że istnieje w nas coś – w każdym człowieku, a nawet w zwierzętach – co wie wszystko o nas i o przyszłości.
Widzę to tak: wszyscy mamy niewidzialne anteny, które sięgają w górę, do warstwy eteru, w której zawarta jest cała wiedza. Niektórzy potrafią odbierać z niej wiadomości, lecz większość z nas boi się tej zdolności i od niej ucieka. Ale czasem ta siła domaga się, by być wysłuchaną.
Ja jestem jedną z tych, które słyszą, czy tego chcą, czy nie. Modliłam się, by mnie to opuściło — bo skoro nie mogę zapobiec temu, co ma nadejść, po co wiedzieć o tym wcześniej? Taka wiedza sprawia tylko, że cierpię dłużej.
Mój sen o córce
Oto przykład: przebywałam w Kalifornii u mojej młodej córki, która spodziewała się dziecka. Wszystko przebiegało dobrze (śniłam również o tym). Dziecko i matka wróciły do domu szczęśliwe.
Lecz w noc przed moim powrotem do Nowego Jorku miałam sen: spojrzałam w lustro i zobaczyłam, że odłamał się kawałek jednego z moich przednich zębów.
Dla mnie taki sen zawsze oznacza śmierć w rodzinie. Przedni ząb – śmierć osoby młodej; ząb z tyłu – kogoś starszego. Jeśli ząb krwawi, oznacza to cierpienie; jeśli nie – śmierć odległego krewnego.
Dręczyłam się tym snem. Bałam się, że mojej córce lub jej mężowi coś się stanie. Nie powiedziałam o nim nikomu – z przesądu, że wypowiedzenie snu może go urzeczywistnić.
Minęły tygodnie. Śniłam to pod koniec maja, a 24 sierpnia otrzymałam telefon z wiadomością, że moja córka została nagle przewieziona do szpitala z zapaleniem wyrostka robaczkowego. Nie wiedziała nawet, że go ma. Operacja się udała.
W mojej symbolice ząb oznaczał część ciała — córka straciła „kawałek siebie”.
Dla mnie sen, w którym widzę surowe mięso, zawsze zapowiada chorobę. Im więcej mięsa, tym poważniejsza choroba.
Raz śniłam, że weszłam do domu sąsiadki, z którą ledwie się znałam, i zobaczyłam stół zasłany surową wołowiną. Tydzień później jej syn uległ ciężkiemu wypadkowi samochodowemu i długo leżał w szpitalu.
Podobny sen o innej sąsiadce – i dwa tygodnie później zabrano ją karetką, choć zachorowała dopiero dzień wcześniej. Telepatia mogłaby tłumaczyć przeczucie choroby, ale nie wypadku. To musiała być wiedza pochodząca z wyższego źródła.
Sen o królowej Astrid
29 lipca 1935 roku śniłam, że siedzę w wielkiej sali zamkowej przy długim stole. Na końcu po prawej stronie widziałam schody o bogato rzeźbionej balustradzie, z kilkoma krótkimi półpiętrami. Na pierwszym z nich klęczała dziewczyna w dziwnym, starożytnym stroju.
Naprzeciwko mnie siedziała młoda kobieta o niezwykle wyrazistej twarzy. Rozmawiała ze mną długo i poważnie. Wokół stołu było wielu ludzi, lecz tylko ją widziałam wyraźnie. Obok niej siedział młody mężczyzna przeglądający teczkę z dokumentami. W sali panował ruch i zamieszanie.
Kobieta otrzymała notatkę, przeczytała ją i pochyliła się, jakby dawała mi jakieś wskazówki. Wstałam i wyszłam. Lokaj w ciemnym stroju otworzył mi drzwi i ukłonił się.
Na zewnątrz zobaczyłam drogę pokrytą czarnym aksamitem, biegnącą w dół ku wodzie. Była doskonale gładka, bez szwów. Pomyślałam:
„Nie wiedziałam, że w Lyonie tkają aksamit tak szeroki.”
W połowie drogi aksamitna nawierzchnia była przedzielona pasami z miedzianych monet i medali. Szłam powoli, w żałobnej sukni i z koroną na głowie.
Na końcu drogi ludzie podchodzili do krzaków, z których brali czarne szarfy z aksamitu, zakładali je na szyję. Sięgnęłam po jedną, ale powiedziałam:
„Nie, nie mogę jej nosić. Nie jestem Belgijką.”
Wtedy zrozumiałam, że to żałoba narodowa.
Obudziłam się, a w mojej głowie pojawiło się jedno zdanie:
„Ktoś bardzo ważny w Belgii wkrótce umrze.”
Miesiąc później, 29 sierpnia, królowa Astrid zginęła w wypadku samochodowym.
Te sny są tak wyraźne i sugestywne, że nie potrafię o nich zapomnieć. Prześladowały mnie dniami i tygodniami. Opowiadałam o nich znajomym – a gdy wydarzenia rzeczywiście miały miejsce, wszyscy byli wstrząśnięci.
Jak rozwiązano zagadkę zbrodni
Rok temu w portugalskiej wiosce rybackiej popełniono morderstwo. Przez wiele miesięcy policja była bezradna.
Aż pewnego dnia chora psychicznie kobieta zaczęła krzyczeć, że duch zamordowanego ją prześladuje. Twierdziła, że ofiarę zabił miejscowy mężczyzna o nazwisku José Pardal, a ciało ukryto pod klepiskiem.
Znaleziono tam zwłoki – dokładnie tam, gdzie wskazała. José Pardal został aresztowany i w końcu przyznał się do winy.
źródło: Prophetic Dreams – “They Come True, Whether I Like It or Not”, LIGHT a Journal of Psychical, Occult, and Mystical Research; No. 2906. VOL. LVI. (Registered as THURSDAY, SEPTEMBER 17, 1936.