Wieszcz

Twórcza moc wyobraźni i woli

THE CREATIVE POWER OF THE IMAGINATION AND WILL
Twórcza moc wyobraźni i woli

W ciągu ostatnich kilku miesięcy na łamach „Light”, a także „Spiritualist” i „Medium”, ukazały się głęboko przemyślane listy pani Penny, pana Masseya i innych autorów na powyższy doniosły temat.

Wyobraźnia ludzkiego umysłu jest bez wątpienia twórczą władzą intelektualną. To znaczy: za pomocą wyobraźni tworzymy idee, albo raczej tak zestawiamy i układamy idee, że jawią się one w nowym świetle i bywają nazywane tworami umysłu.

To jest łatwe do zrozumienia, lecz nie to właśnie mają na myśli Böhme, pani Penny, pan Massey, adepci i inni. Ich pogląd jest taki, że ludzki umysł posiada boską zdolność stwarzania.

Twierdzenie to było dla mnie z początku – i bez wątpienia także dla wielu Pańskich czytelników – czymś zaskakującym, dlatego pozwalam sobie zaproponować jego interpretację.

Istnieje tylko jedno absolutne centrum mocy twórczej, mianowicie umysł Boski.

Umysł człowieka, stworzony na obraz Boga, również może stwarzać przez działanie myśli, woli i wyobraźni – albo raczej image-ation [tworzenia obrazów].

Lecz dopóki człowiek istnieje w zjednoczeniu z gęstym ciałem materialnym, może tworzyć idee, ale nie może bezpośrednio przekształcać ich w obiektywne, stałe zjawiska.

Może wyobrażać sobie katedry, obrazy, poematy, utopie, lecz nie może ich urzeczywistnić inaczej niż z pomocą kamienia, wapna, atramentu, piór, papieru i fizycznej pracy innych kobiet i mężczyzn.

Nawet Shakespeare, najgłębszy imaginator, jaki kiedykolwiek żył, nie mógł ucieleśnić swoich idei; mógł im jedynie „nadać miejsce zamieszkania i imię”.

Kiedy jednak człowiek staje się duchem bezcielesnym, wówczas może stwarzać za pomocą swojej wyobraźni.

Tak więc w świecie ducha Berkeley ma rację, albowiem tam wszystko istnieje w wyobraźni i przez wyobraźnię wszystko może zostać uczynione. Jak mówi Swedenborg: człowiek otacza się tam formami swoich uczuć.

Ci, którzy weszli do świata ducha przez naturalny trans albo przez trans wywołany użyciem środków znieczulających, widzą i wiedzą, że „nic nie istnieje poza umysłem”, jak twierdzili sir Humphry Davy i wielu innych eksperymentujących ze środkami anestetycznymi, i dostrzegają, że to, co nazywamy materią, jest jedynie jakby cieniem jedynej substancji – Ducha.

Tylko ten Duch może stwarzać swoje odbicie – „materię” – i dlatego, gdy w obecności człowieka pojawia się jakieś obiektywne stworzenie, albo raczej skrzepnięcie, posłuszne jego wyobraźni i pragnieniu, sprawcą jest albo duch obcy, albo jego własny duch wyprojektowany i oddzielony od ciała.

Dusza może tworzyć idee i pośrednio, przy pomocy rąk, urzeczywistniać te idee, lecz tylko Duch może bezpośrednio tworzyć obiektywne trwałości.

Dlatego też, gdy Böhme, pani Penny, pan Massey i adepci mówią, że umysł człowieka może stwarzać, muszą mieć na myśli człowieka nie wtedy, gdy pozostaje on jeszcze duszą, lecz gdy jest już Duchem.

„Nikt przez samo myślenie nie może dodać łokcia do swojego wzrostu ani uczynić jednego włosa białym lub czarnym”; a jednak „jeśli ma wiarę jak ziarno gorczycy, może przenosić góry”.

Ale żaden człowiek, jeśli nie jest w Duchu, nie posiada tej magicznej wiary. W okultyzmie „wiedzieć znaczy być i działać”, a „pragnąć znaczy posiadać”. To najzupełniejsza prawda, ale jeśli tak jest, rezultat zostaje osiągnięty przez duchy bezcielesne albo przez własnego, wyprojektowanego ducha adepta.

To prawda – znano mężczyzn, którzy karmili swoje niemowlęta, po śmierci matki, mlekiem wydzielanym z własnych piersi.

I matki, widząc okaleczenie swoich dzieci, same bywały okaleczane; a Franciszek z Asyżu, wyobrażając sobie pięć ran swego Pana, sam otrzymał stygmaty.

To najzupełniej prawda – lecz we wszystkich takich przypadkach dana osoba była uniesiona miłością i współodczuwaniem.

Uniesiona – jakże znamienne to słowo; oznacza bowiem takie uniesienie, które wyniosło duszę z ciała i przywołało Ducha.

Duchy bezcielesne bez wątpienia mogą wywoływać zjawiska, lecz te znikają „gdy kogut zapieje”, gdy nadchodzi światło albo gdy pojawia się sceptyk.

Zjawiska wytwarzane przez duchy bezcielesne ustają, gdy słabnie wola ducha; a Swedenborg mówi, że całe stworzenie zniknęłoby, gdyby ustała podtrzymująca je wola Boga.

Jeżeli to prawda, wówczas próbki włosów, muślinu i klejnotów, ofiarowywane przez duchy swoim czcicielom i zachowujące się trwale, nie są stworzeniami tych duchów, lecz aportami.

„Wola człowieka może działać magicznie”, lecz jeśli tak jest, taka magia zostaje wytworzona albo przez duchy bezcielesne, albo przez jego własnego wyprojektowanego ducha.

Żadne zwykłe ćwiczenie wyobraźni i woli nie może u ludzi przynieść takiego rezultatu.

Mag musi się taki urodzić; nie można go sztucznie wytworzyć.

Boska potencjalność istotnie drzemie we wszystkich mężczyznach i kobietach, lecz choć „wielu jest powołanych, mało wybranych”, Boscy mężczyźni i kobiety, którzy potrafią stwarzać poprzez wyobraźnię i wolę Ducha, są „nieliczni i rzadko spotykani”.

George Wyld, M.D.

źródło: THE CREATIVE POWER OF THE IMAGINATION AND WILL;  LIGHT – A Journal devoted to the Highest Interests of Humanity, both Here and Hereafter, SEPTEMBER 3, 1881.