Szczere słowa od duchów

Relacja z pamięci i skrócone notatki z seansu u pana Franklina, niedzielnego wieczoru 3 kwietnia 1870 roku, spisane przez pana Proctora

Siedząc przy małym stole: pan i pani Franklin, doktor i panna Munroe, pan J.N., pan Russell oraz ja sam.

Po krótkim czasie, który upłynął na śpiewie i rozmowie, pan Russell wyraźnie zapragnął pisać. Podano mu ołówek, którym niemal natychmiast zaczął pisać lewą ręką i do tyłu, a napisał:

„Jesteście wszyscy niedowiarkami.”
„Wy jesteście niedowiarkami. Wy wszyscy jesteście wątpiącymi.”
„Pomóżcie mu przez wiarę.”

„Pan Franklin musi być blisko niego” – padła sugestia.
Dalej: „Pomóżcie przez wiarę.”
„Pomóżcie przez wiarę, mówię.”
„Spokojna wiara.”

Wówczas medium stało się poddane wpływowi, i z wielkim trudem na początku, a potem z wielkim wysiłkiem, przemówiło możliwie najpełniej:

„Wybraliśmy to medium ze względu na jego cielesne uwarunkowanie – ale nie tylko z tego powodu. Także dlatego, że jest posłuszny siłom zewnętrznym, jak to nazywacie. Ale my nie jesteśmy siłami zewnętrznymi. Dlaczego teraz tak myślicie? To my jesteśmy siłą napędową myśli ludzi.”

„Wasza wiara musi wzmacniać nasze narzędzie. Przez swoje wątpliwości ranimy go – ranimy, jak to mówicie, swojego przyjaciela. Co z tego? Czy nie lepiej byłoby, żeby umarł – jak to nazywacie – służąc nam w czynieniu dobra? Czyż nie będzie wtedy kontynuował pracy, do której został przeznaczony? Dlaczego więc obawiacie się o jego bezpieczeństwo?”

„Wierzymy, że jego życie może przynieść pożytek niektórym z was – ale musicie mieć wiarę, aby mu pomóc.”

Pan Franklin został pilnie poproszony, aby wziąć jedną rękę medium, a „ta druga”, jak wyjaśniono, miała zostać trzymana przez kogoś innego – dla równowagi wpływu.

Po tym, jak to uczyniono, pan J.N. miał właśnie opuścić pokój, gdy przez medium przemówiły słowa:

„Czy nie zależy wam bardziej na prawdzie niż na tym, by wychodzić lub zostawać? Czyż nie trudziemy się, by pokonać wszelkie przeszkody, by móc się z wami komunikować – a wy nie możecie okazać nam choćby odrobiny szacunku i pozostać?”

„Ach, gdybyście wiedzieli, jak bardzo nam zależy na waszym dobru, nie dopuścilibyście do tego, by wasze zainteresowanie było tak małe. Nie lekceważcie nas, nie twórzcie zamkniętych stowarzyszeń, by trzymać się z dala od nas. Nasza praca nie jest dla nas – lecz dla was!”


W pewnym momencie J.N. opuścił pokój. Medium powiedziało z goryczą:

„Dobranoc, dobranoc.”
„Czy przyszliście szukać zjawisk, czy wiedzy? Jeśli zjawisk – dobranoc na zawsze. Jeśli wiedzy – pomożemy wam, jak tylko potrafimy.”

Pojawiła się rozmowa o stenografii Pitmana, a także wyraźna nagana:

„Nie czcijcie ludzi – używajcie ich, kiedy niosą dobro, i szanujcie ich, gdy ich cele są dobre. Ale nasze cele są zawsze dobre – a gdy są dobre, to są wspólne: nasze i wasze.”

Pan Franklin próbował zadać pytanie w myśli – dotyczące stanu zdrowia medium, z troską, by rozwiać swoje lęki – został jednak skarcony:

„Miej więcej wiary – nie zadawaj pytań dla siebie, pozwól innym korzystać z twoich pytań i naszych odpowiedzi. Nie możemy zagwarantować, że nasze narzędzie nie ucierpi – jak to nazywacie – nie możemy przewidzieć przyszłości, ale możemy obiecać, że przy pełnej wierze, wszystko będzie dobre.”

„Nie ma jednej osoby na dziesięć tysięcy, której organizm pasowałby tak dobrze do naszych celów jak jego. Wierzymy, że dobro ostatecznie zwycięży wszystko.”

„Czy na tym skorzystacie? Mamy taką nadzieję, ale wątpimy.”

Do doktora, który zauważył, że jego własna praca jest bardzo trudna:

„Tak, doktorze – pańskie wysiłki są godne pochwały, zważywszy na wymagania stawiane pańskiej szlachetnej i poważnej roli.”

„Ach, gdybyśmy mogli sprawić, byście odczuli potrzebę! Dlaczego nie pójdziecie w świat, nie będziecie czynić dobra, głosić prawdę? To wstyd, że nie chcecie mieć z nami kontaktu!”


Na pytanie: „Kim jest duch?”, padła odpowiedź:

„Och, wy żałośni wątpiący! Co to za różnica? Możemy odpowiedzieć, ale dlaczego ulegacie tak małostkowej ciekawości? Całe dobro – i całe zło – są w was.”

„Zapomnijcie o autorze – skupcie się na prawdzie. Nie czekajcie na złote słowa, których sens i wartość zaginą przez wasze zwątpienie.”

„Niektórzy z was nie chcą jedności – wasze wątpliwości rodzą się z wpływów złych duchów. Odrzućcie je. Rozproszcie każdą wątpliwość.”


Na pytanie, czy duchy zła mogą uzyskać władzę nad człowiekiem:

„Gdzie wasza rzekoma siła, jeśli nie potraficie się temu oprzeć? Wiara! Wzmacniajcie siłę woli – a rozbroicie zło. My możemy wam pomóc tylko wtedy, gdy pomożecie sobie sami.”

„Dwóch z was obecnych tu dziś miało wystarczająco silną wolę, by czynić cuda – ale nie użyliście jej. My nie odbieramy mocy – tylko przez wasze zwątpienie sami się jej pozbawiacie.”


Wspomnienie nazwiska Swedenborga wywołało reakcję:

„Nie mówcie o Swedenborgu – on nam pomagał i nadal pomaga w niesieniu dobra ludzkości.”


Na uwagę lekarza, że ingerencja duchów w ciało medium może być szkodliwa, padła odpowiedź:

„To prawda, że zakłóca to jego energię – ale jeśli zranisz ciało, szkodzisz duchowi. Jeśli jednak je ochronisz, duch może działać dalej dla dobra.”


Podsumowanie – 5 kwietnia 1870 r.:

Często byliśmy – i zasłużenie – ostro napominani za nasze spory, podziały i brak jedności. Także za czepianie się słów i „możliwości”.
Emfaza, z jaką wypowiadano niektóre zdania, oraz chwile przebłysków świadomości medium (które niekiedy kłóciło się z tym, co przekazywało w transie), nie pozwalają w pełni oddać wpływu tych słów jedynie za pomocą pisma.

źródłó: PLAIN SPEAKING BY SPIRITS; THE MEDIUM and Daybreak; London – MAY 6, 1870.