Magia i Hipnoza PAPUSA
PRZEDMOWA
Przepełnieni wiarą w swoją misję, współcześni uczeni zapragnęli zburzyć cały starożytny gmach filozofii i tradycji, wołając: „Koniec z metafizycznymi teoriami! Potrzebna jest krytyka i fakty.”
Skrupulatnie, z pokolenia na pokolenie, nieprzerwaną pracą badali żyjącą Naturę we wszystkich jej dziedzinach. Materia objawiła im tajemnice życia, które w sobie nosi i ukazuje – tak jak sprężyna zegarka dowodzi elastyczności, będącej jego ukrytą duszą.
Życie z kolei objawiło swój tajemny motor, swoje źródło i swój kres: Boga, wiecznie żywego i wiecznie kochającego w Naturze; Nieśmiertelnego Ducha obecnego w wcielonym człowieku.
Wtedy w środowisku uczonych zrzeszonych w akademiach zapanowało wielkie zamieszanie. Nieliczni, jakże nieliczni, mieli odwagę badać zjawiska ducha tak, jak badali zjawiska materii. Inni, zaślepieni pychą i przepełnieni zarozumiałością, chcieli narzucić Naturze granice możliwości, klasyfikując fakty na godne ich badań – i te mogli uznać za istotne – oraz na niegodne ich uwagi, a zatem pomijalne.
(1) W tej rubryce, jak zapowiadaliśmy, zamierzaliśmy opublikować stopniowe ćwiczenia z praktycznego okultyzmu, które, choć prowadziłyby do celu, pozostawiałyby adepta w nieświadomości co do sposobu działania sił, które uruchamia. Dlatego uznaliśmy za bardziej pożyteczne wydanie słynnego dzieła Papusa Magia i Hipnoza, które można nazwać podstawową pracą inicjacyjną, najbardziej kompletnym podręcznikiem teoretyczno-praktycznym, jaki może sobie wymarzyć adept okultyzmu. Przekład tej książki powierzyliśmy panu Vittorio Beatrice, uczonemu i pasjonatowi nauk ezoterycznych.
Mende Occulte
Jakby coś nieistotnego tkwiło w Prawdzie…
Ponieważ te stare idee dotyczą Magii, istot duchowych, niewidzialnych atmosfer psychicznych i działań na odległość, liczono, że o tych poglądach – głoszonych ponad trzydzieści wieków temu w świątyniach Egiptu – nie będzie się już więcej słyszeć, spodziewając się, że zostaną na dobre odstawione w spokojne otchłanie historii, razem z naukami okultystycznymi.
Odkrycie hipnotyzmu zdawało się na zawsze zniechęcić obrońców świata niewidzialnego, przypisując wszelkie dziwne zjawiska autosugestii, cudzej sugestii czy pseudosugestii – tej świętej sugestii, która sceptykom wszelkich barw i ras tłumaczy religie równie dobrze jak cuda, bohaterów jak i świętych.
Ale – o zgrozo! – sugestia i hipnotyzm zupełnie otworzyły drzwi doświadczeniom z zakresu eksternalizacji wrażeń i ruchów, i już tylko krok dzielił je od Magii. Czy warto więc było tyle wysiłku, by naukowo ustanowić negację nieśmiertelnego ducha i Boga?
Obydwa te pojęcia spotykamy na nowo na zakręcie drogi i, choć przez zuchwałość młodości jeszcze są przedmiotem zniewag i zaprzeczenia, oba odzyskają swoje prawo obywatelstwa.
Wtedy zobaczymy, że Wiekuisty nie miał lepszych kapłanów niż ci uczeni, którzy Go wypytywali, wierząc, że mogą się bez Niego obejść, a którym wydawało się, że przywłaszczają sobie zasługi Jego dzieł w nadziei na odkrycie niezmiennych praw nieskończoności.
Jeśli te poszukiwania doprowadzą do pojednania nauki serca z nauką rozumu, ten wiek z pewnością nie wypadnie źle na kartach Historii.
Niech duchowieństwo porzuci swój sekciarski klerykalizm, by stać się środowiskiem równie uczonym, co religijnym; niech uczeni wyzbywają się ślepego sekciarstwa wobec wszystkiego, co odzwierciedla świat ducha i dusz, i niech przekształcą się w centra zarówno religijne, jak i mądre;
Niech człowiek godny tego miana odnajdzie, dzięki cierpieniu i pokorze, tę prostą, środkową drogę chińskiego filozofa, trzymając się z dala zarówno od Voltaire’a, jak i Loyoli, lecz walcząc, nie obrażając nikogo;
Wtedy Królestwo Zbawiciela i Ducha będzie bliskie, ludzkość wyjdzie zwycięsko ze swej bolesnej drogi, a mędrcy będą po cichu szerzyć najcenniejsze bogactwo ze wszystkich, jedyne, które przetrwa wszelkie niedostatki: pokój serca.
MAGIA I HIPNOZA – WSTĘP
Zadanie okultysty jest o wiele bardziej filozoficzne niż eksperymentalne.
Eksperymenty służą tylko potwierdzeniu prawdziwości teorii nauki ezoterycznej i nie mają innego celu.
Dlatego dotychczas nie zamierzaliśmy publikować zbiorów faktów, pozostawiając to zadanie uczonym, którzy zajmowali się eksperymentalną stroną okultyzmu.
Dziś wszyscy, którzy krok po kroku, w sposób naukowy śledzili zjawiska okultystyczne, doszli do potwierdzenia prawdziwości twierdzeń okultyzmu dotyczących ciała astralnego, obrazów astralnych, eksternalizacji siły nerwowej, a już wkrótce działania elementali i elementarzy okażą się równie jasne, jak działania innych zasad badanych przez okultyzm.
Okultyzm jest bowiem przede wszystkim naukowy i sprowadza do właściwych proporcji ten rodzaj sentymentalizmu, który prowadzi do rażących błędów, gdy chodzi o czystą naukę.
Nie należy się więc dziwić, czytając tradycyjne terminy okultystyczne: ciało astralne, plan astralny, obraz astralny – przyjęte przez wszystkich sumiennych badaczy zainteresowanych tymi zjawiskami.
Nasi czytelnicy od dawna proszą nas o tom, który zawierałby znacznie więcej faktów opartych o pewną teorię, uzupełniając nasze dotychczasowe prace, które zawierają dużo teorii, lecz niewiele faktów.
Tym samym powstała niniejsza praca, w której nasz osobisty wkład jest z konieczności bardzo ograniczony, ale która – jesteśmy o tym przekonani – okaże się bardzo przydatna wszystkim tym, którzy chcą zrozumieć, w jaki sposób hipnoza i telepatia łączą się z okultyzmem i magią.
Marzec 1896, Papus
Wprowadzenie ogólne
ROZDZIAŁ PIERWSZY – Człowiek astralny
-
Niewidzialne ciało człowieka
Prawie niemożliwe jest zrozumienie związków między Magią a Hipnozą, jeśli nie zna się przynajmniej ogólnie teorii okultystycznych dotyczących budowy człowieka.
Nasi stali czytelnicy znają już tradycyjne nauki na ten temat, ale należy przypomnieć kilka ważnych punktów, by wszyscy mogli zrozumieć charakter doświadczeń, które zaraz przedstawimy.
Jest natychmiast zauważalna różnica między ciałem martwym a żywym człowiekiem, tak jak jest odczuwalna różnica między kretynem z Alp a człowiekiem w pełni władz umysłowych.
Dlatego okultyzm od zawsze nauczał, że istota ludzka składa się z trzech zasad: ciała fizycznego (czyli zwłok), życia lub „mediatora plastycznego” (ciała astralnego), które ożywia każdą komórkę ciała fizycznego, oraz wreszcie z nieśmiertelnego Ducha, który przejawia się przez inteligencję i wolę.
Trzeba znów powrócić do zasadniczej kwestii:
Czy istnienie pośrednika między nieśmiertelnym duchem a ciałem fizycznym jest faktem czy tylko hipotezą filozoficzną?
Filozofowie i metafizycy, w rozdziale „mediator plastyczny” swoich słowników, poważnie ogłaszają, że „uznanie istnienia pośredniego elementu między duszą a ciałem nie rozwiązuje problemu, lecz jedynie go odsuwa”.
Na to jednak jest pewna trudność: istnieją fizyczne narządy odpowiedzialne za podtrzymywanie życia, którymi świadomość wcale się nie zajmuje, i żadne nawet najsubtelniejsze rozważania filozoficzne nie zdołają zniszczyć funkcji nerwu współczulnego.
Kiedy śpię, moja dusza nie działa na mnie i wcale się nie przejawia w mojej świadomości (chyba że w niedorzecznościach snu), a mimo to nie przeszkadza to mojemu sercu bić ani żołądkowi trawić.
Czy mamy przyjąć z niektórymi filozofami, że mój nieśmiertelny duch oddaje się sam z siebie przyjemności wytwarzania wydzielin organicznych?
Gdyby ktoś chciał bronić takiego absurdu, anatomia i fizjologia skierowałyby go z powrotem na drogę logiki, najpierw wykazując istnienie mięśni gładkich, a następnie dowodząc, że funkcje życia wegetatywnego są niemal całkowicie niezależne od aktów świadomości.
Jak można zrozumieć zjawiska hipnotyzmu, nie mając choćby elementarnej podstawy psychologii?
Te właśnie podstawy, które szczegółowo rozwinęliśmy w naszym Elementarnym Traktacie Magii Praktycznej, zamierzamy teraz streścić najkrócej, jak to możliwe, na kilku stronach.
Pomijając funkcje naprawcze i podtrzymujące ciało fizyczne, którymi kieruje nieświadomy, czyli ciało astralne, „mediator plastyczny” – jak by go nie nazwać – zajmiemy się tu wyłącznie funkcjami psychologicznymi.
Doznania, które odbieramy ze świata zewnętrznego, są powiązane z popędami, impulsami i namiętnościami, które rodzą się w nas samych.
Możemy im się poddawać lub im się przeciwstawiać – w tym właśnie wyraża się nasza wolność.
Istnieje w nas istota popędliwa, namiętna, która gdy tylko pojawi się jakieś pragnienie czy pożądanie, popycha cały organizm do jego zaspokojenia; i istnieje też istota rozumna, wolna, która może te impulsy powstrzymać lub im się poddać.
Fabre d’Olivet, którego uważamy za najwybitniejszego z nowożytnych psychologów, przedstawił te impulsy jako tryby zazębiające się ze sobą.
Podążając za tym systemem, wyobraźmy sobie zwierzęcą część naszej natury – tę popędliwą istotę – jako koło zębate poruszające inne małe koła, które wprawiają w ruch ramiona i nogi.
Uzyskamy w ten sposób obraz zaskakująco oddający rzeczywistość: koło centralne, wprawione w ruch przez pragnienie czy popęd, pociąga członki ku zaspokojeniu tego pragnienia.
Jak w tym schemacie przedstawić wolną wolę człowieka?
Za pomocą hamulca, który działa na to koło i może je zatrzymać lub pozwolić mu się obracać. Dwie ręce trzymające koło w dowolnym punkcie doskonale symbolizują taki hamulec.
Ten prosty obraz jasno wyjaśnia to, o co nam chodzi.
Teraz czas wrócić do rozważań naukowych.
Spróbujmy rozważyć szczegółowo możliwe działanie ducha nieśmiertelnego na ciało fizyczne za pośrednictwem owego pośrednika, o którym była mowa.
Ciało fizyczne jest narzędziem działania, na które może oddziaływać duch. Jednak duch nie działa bezpośrednio na komórki organizmu, które chce wprawić w ruch; do tego celu wykorzystuje specjalną siłę – siłę nerwową.
Zatrzymajmy się tutaj na chwilę i posłużmy się pewnym obrazem, by lepiej wyjaśnić nasze twierdzenie.
Kiedy chcę nacisnąć klawisz fortepianu, to mój mózg staje się narzędziem tej woli; jednak to nie on sam wykonuje tę czynność. To ramię, posłuszne impulsowi z mózgu, unosi się i pozwala dłoni nacisnąć wybrany klawisz.
W tym przypadku mózg jest obrazem ducha, a fortepian obrazem ciała fizycznego.
Pomiędzy mózgiem a fortepianem znajduje się ramię, podobnie jak pomiędzy duchem a ciałem fizycznym znajduje się siła nerwowa. W obu przypadkach ramię albo siła nerwowa są narzędziami działania.
Jeśli moje ramię jest sparaliżowane, to znaczy, jeśli siła nerwowa nie łączy już ramienia z mózgiem, czy to oznacza, że wola zagrania na fortepianie została zniszczona? Absolutnie nie.
Tak więc, jeśli z jakiegokolwiek powodu duch nie ma już do dyspozycji siły nerwowej i nie może działać na ciało fizyczne, czy oznacza to, że duch przestał istnieć? Nikt tak nie sądzi, a jednak oto jeden z głównych argumentów, na które powołuje się materializm, by negować istnienie nieśmiertelnego ducha.
Mylą operatora z jego narzędziami i przypisują pierwszemu wypadki, które przydarzyły się wyłącznie jego narzędziom.
Chcesz innego obrazu, z innej dziedziny?
Telegrafista, który przesyła wiadomość, symbolizuje ducha; aparat odbiorczy to ciało fizyczne, a prąd elektryczny, który łączy telegrafistę z odbiornikiem, to mediator plastyczny, czyli ciało astralne.
Zawsze to mylenie prądu z telegrafistą jest źródłem argumentów materialistów.
Uważam, że nie trzeba dłużej się nad tym rozwodzić. Nasi czytelnicy dostrzegą wagę i rolę tej pośredniczącej siły nerwowej, psychofizycznej, pomiędzy duchem a ciałem.
To właśnie jej niektórzy autorzy nadali nazwę „Dusza”, mówiąc, że człowiek składa się z Ducha, Duszy i Ciała – Spiritus, Anima et Corpus według św. Pawła.
Siła nerwowa ma więc bardzo duże znaczenie, ponieważ to ona wprawia cały organizm w ruch, i właśnie poprzez nią duch wyraźnie powstrzymuje impulsy Istoty namiętnej, czyli zwierzęcia, które istnieje w każdym z nas.
Aby to osiągnąć, konieczne są ćwiczenie i nawyk analizowania własnych namiętności oraz opierania się im; wielu ludzi, całkowicie utraciwszy ten nawyk, świadomie zerwało więź swojego ducha z istotą impulsywną i biernie ulega bodźcom, które rejestrują, ale którym nigdy się nie przeciwstawiają.
Ci ludzie są już tylko połową człowieka – często pozostała im tylko nazwa.
Nie należy jednak sądzić, że rola ducha ogranicza się tylko do powstrzymywania zapędów istoty impulsywnej.
Obok tej funkcji, czysto biernej, duch posiada inną – ogromnie ważną i, ponad wszystko, podstawową:
Jest to zdolność sprawiania, by jego idee były wykonywane przez organizm, czyli podporządkowania organizmu realizacji jasno sformułowanej myśli.
Odbywa się to, jak zawsze, za pośrednictwem siły nerwowej.
Na przykład: mój duch tworzy w wyobraźni obraz trójkąta i chce go zrealizować na płaszczyźnie fizycznej, to znaczy przekształcić ideę w rzecz materialną.
Jak tylko duch przekazuje ten obraz ciału astralnemu, siła nerwowa wprawia się w ruch i pobudza komórki dłoni, by za pomocą ołówka odtworzyć obraz, który znajduje się w mózgu.
W tym przypadku to duch sam wprawia ciało w ruch, by zrealizować jedną ze swych idei.
Przypadek ten różni się zasadniczo od sytuacji, gdy organizm, odczuwając głód, kieruje rękę w stronę witryny piekarni, ale duch, wiedząc, że oznaczałoby to kradzież, powstrzymuje ruch ramienia.
Uważamy, że te przykłady bardzo jasno wyjaśniają oba przypadki i nie będziemy się zagłębiać w dalszą analizę tego zjawiska, która rodziłaby istotne kwestie poboczne (moralność, odpowiedzialność itd.).
Idea wywiera szczególny wpływ na istotę impulsywną i może ją wprawić w ruch tak samo, jak bodziec zmysłowy.
Co warte podkreślenia, duch nie zawsze musi ingerować w realizację idei; istota impulsywna, wyćwiczona przez nawyk tak, jak trenuje się zwierzę, ma moc niemal mechanicznego wprawiania w ruch członków, by urzeczywistnić daną ideę.
Niech posłuży za przykład gospodyni, która podczas rozmowy z sąsiadkami robi na drutach.
Co kieruje jej palcami? Co sprawia, że wykonują one wzór zgodny z pracą na drutach?
Czy to duch? Wcale nie, bo jest on zajęty układaniem myśli na temat pogaduszek z sąsiadkami.
Czym więc jest to, co działa?
(Ciąg dalszy nastąpi)
Papus
źródło: La Magia e l’Ipnosi di PAPUS; Mondo Occulto, 31 Maggio 1921.