Jak pomóc Duchom przywiązanym do Ziemi

pełen tytuł:
MOC – JAK BYŁAM W STANIE POMÓC DUCHOM PRZYWIĄZANYM DO ZIEMI
autor: MARY WINEFRIDE SLATER

Jestem pewna, że wiele osób odwiedza świat duchów podczas snu, choć jest tego zupełnie nieświadoma. Niedawno otrzymałam list od przyjaciółki z Londynu, która opisała, jak cierpiała z powodu wielkiej depresji bez wyraźnej przyczyny. W tym czasie korzystała z zabiegów uzdrawiających Dr. Price’a, starożytnego druida-ducha-lekarza, za pośrednictwem jego Medium, Pani May Bird, w Grotrian Hall. Powiedział jej, że podczas snu zabierał ją, by odwiedzić duchy w niższych sferach, a po powrocie na plan ziemski nie była w stanie pozbyć się podświadomej pamięci o nędzy, którą tam widziała. Zastosował leczenie, które szybko przywróciło jej spokój ducha.

Kilka lat temu miałam spotkanie z moją przyjaciółką, Panią Eleanor Taylor, która świadczy swoje usługi w Stead Bureau. Przy tej okazji użyła tablicy ouija, za pośrednictwem której komunikował się z nami Pan W. T. Stead. Ja również cierpiałam przez pewien czas na intensywną depresję, która dopadała mnie tuż po przebudzeniu. Modlitwy i argumenty nie przynosiły skutku, i nie mogłam zrozumieć, dlaczego tak cierpię. Chociaż nie wspomniałam Pani Taylor o moich problemach, pierwsze słowa, które Pan Stead do mnie skierował, brzmiały: „Moje dziecko, jesteś wrażliwa na wszelkie wibracje i zawsze taka byłaś; to jest przyczyną twojego cierpienia. Uświadomienie sobie, kim jesteś i kim będziesz, powinno wyjaśnić wiele w twoim życiu. W tej chwili widzę nad tobą chmurę. Jest ona spowodowana częściowo przez wibracje świata, a częściowo przez nadmierną gorliwość w służeniu nam. Dzieją się cuda, których sobie nie uświadamiasz, pracują one dla ciebie i poprzez ciebie. Pociesz się. Wszystko jest dobrze!”

W tamtym czasie nie mogłam zrozumieć tej wiadomości, ponieważ nie zdawałam sobie sprawy, że mam zdolności parapsychiczne. Podobnie jak moja przyjaciółka, zasięgnęłam porady u Dr. Price’a, który wyjaśnił mi, że Pan Stead miał na myśli moją wrażliwość (ang. sensitive), a „cuda”, do których się odwoływał, „pracowały” dla mnie w świecie duchów. Kiedy powiedziałam mu, że jestem rozczarowana, ponieważ miałam nadzieję, że „pracują” dla mnie, gdy jestem jeszcze na planie ziemskim, jako że mogłabym czekać długi czas, zanim będę mogła się nimi cieszyć, zaśmiał się i powiedział: „Och! Będziesz miała swój udział w nich również tutaj, ale pamiętaj, że mediumizm zawsze przynosi cierpienie, jak i radość!”

Kilka tygodni temu siedziałam sama z tyłu nawy w Katedrze w Yorku (York Minster), podczas próby muzycznej odegranej przez połączone orkiestry pułkowe Dowództwa Północnego na coroczne Nabożeństwo Wojskowe, które zostało po raz pierwszy ustanowione ku pamięci Generała Gordona. Katedra była ciemna, z wyjątkiem migoczących promieni słońca, które rzucały plamy żywych kolorów na kamienne płyty pod pięknymi starymi witrażami. Narastający huk bębnów połączył się z rozbrzmiewającymi nutami wielkich organów, gdy uroczysta potęga inspirującego poematu symfonicznego Sibeliusa „Finlandia” osiągnęła punkt kulminacyjny w ryku trąb, aż echa zostały pochwycone i połączyły się w grzmiący ryk, który zdawał się rozdzierać wielkie łukowe filary, i został uniesiony w Górę, do Wielkiego Nieznanego, przez anielskich chórzystów, których głosy zmieszały się w pieśni pochwały i dziękczynienia.

Jak zwykle, modliłam się, aby wszystkie duchy przywiązane do ziemi, którym można pomóc i je pocieszyć, zostały sprowadzone, by usłyszeć tę piękną muzykę. Z zamkniętymi oczami widziałam jasnowidząco złoty kocioł, z którego unosiły się spirale niebieskiego dymu. Poczułam, że jest to symbol modlitwy, i usłyszałam słowa: „Groby oddają swoich umarłych”. Byłam również świadoma jasnego światła po mojej lewej stronie i wyczułam obecność wzniosłego ducha, na którego majestat nie śmiałam patrzeć, tak oślepiający był olśniewający blask, który mnie otaczał, i zobaczyłam, że stoję na szczycie wysokiej góry, patrząc w dół, w głęboką dolinę, która tworzyła skalisty wąwóz. Zbocza góry były strome i śliskie, i wydrążone jaskiniami. Nagle dostrzegłam na niebie słabe światło, które, narastając w intensywności, emitowało promienie przeszywające ciemność poniżej i ukazujące wąską, wijącą się drogę. Te promienie światła pędziły coraz wyżej, stając się coraz jaśniejsze, krok po kroku wzdłuż drogi, która wznosiła się po zboczu góry, aż w końcu niebo zostało rozświetlone miękkim, perłowym blaskiem, który skupił się na centralnym ognistym krzyżu rozciągającym się na niebie i odbijającym się w najciemniejszych głębinach poniżej. Krzyż ten rzucał promienie światła, które przenikały przez skały i ukazywały ogromną liczbę duchów, które wydawały się walczyć o postęp, potykać się, upadać, by znów się podnieść, pomagając sobie nawzajem, aż w końcu dotarły do krętej drogi, którą powoli i boleśnie wspinały się w małych grupkach. Widziałam wśród nich wiele wzniosłych duchów, które jawiły się jako jasne światła. Podnosili upadłych i wspierali słabych, zawsze dodając otuchy i wskazując w górę, aż wszyscy dotarli na szczyt góry i ukryli się w mgle świetlistego blasku.

„Kim mogą być ci wszyscy ludzie-duchy?” zapytałam w myślach; i usłyszałam jasnosłysząco głos odpowiadający: „To są twoi przyjaciele!”
„Mam tylko bardzo niewielu przyjaciół w świecie duchów” – odpowiedziałam, bardzo zdziwiona. „Jak mogę mieć tak wielu nieznanych mi duchowych przyjaciół?” „Modliłaś się za nich” – padła odpowiedź. „Spotykasz ich podczas snu. Przyciągnęły ich twoje modlitwy. Kiedy przejdziesz do nich pod koniec swego ziemskiego życia, powitają cię po drugiej stronie. Wtedy rozpoznasz ich wszystkich, a oni powitają cię i rozweselą twoje przejście.”

Odkąd zostałam spirytualistką, modlę się każdej nocy, abym podczas snu mogła zostać zabrana do świata duchów, by zostać uzdrowioną i pouczoną, i abym w zamian mogła uzdrawiać i pomagać duchom błąkającym się w ciemności. Zawsze kończyłam moją modlitwę tymi słowami: „O Ukochany Ojcze, niech ta modlitwa posłuży do pomocy biednym duchom przywiązanym do ziemi, aby dostrzegły promyk Twojego chwalebnego światła, i by zostały natchnione do wołania do Ciebie o ratunek. Niech zostaną podniesione w ramiona anielskich przewodników i uniesione w górę, w sfery błogosławionego pokoju poprzez duchowy postęp.”

Modląc się w ten sposób, zawsze próbowałam wizualizować formy duchowe wznoszące się z ciemności do światła, ale nie zdawałam sobie sprawy, że dzięki mocy modlitwy to faktycznie ma miejsce. Jasnosłysząco usłyszałam słowa: „Oby cały świat poznał moc powszechnej modlitwy. Nasze zadanie byłoby znacznie lżejsze, a prawda zostałaby przyniesiona duchom uwięzionym obecnie w okowach niewiedzy. To do takich właśnie przyszedł najpierw Jezus Chrystus. Jego duch, uwolniony z ziemskiego ciała na krzyżu, pomknął niczym strzała tam, gdzie wiedział, że Jego pomoc jest najbardziej potrzebna, zanim jeszcze wstąpił do Ojca. Spróbuj przekazać innym tę wielką prawdę, a wtedy Piekła zostaną opróżnione, a Dwory Nieba wypełnione, a wśród Zastępów Anielskich zapanuje wielka radość”.

Pan James Leigh, były zastępca redaktora The Two Worlds, jest redaktorem nowego miesięcznika Prediction za sześć pensów, którego pierwszy numer ma ukazać się 10 stycznia nakładem Link House Publications. Ma on na celu omówienie każdego aspektu faktu parapsychicznego i okultystycznego oraz…

źródło: THE POWER HOW I WAS ABLE TO HELP EARTH-BOUND SPIRITS; LIGHT a Journal of Psychical, Occult, and Mystical Research; JANUARY 2, 1936.