AN EXPERIMENT IN PLANCHETTE
„THE MONSTER”
autor: kpt. Q. Craufurd
Przeglądając stare notatki z zamiarem pozbycia się niepotrzebnych rzeczy, natrafiłem na poniższy zapis z planchette, który może zainteresować tych, którzy nie znają jeszcze tej metody komunikacji. Trafił on niegdyś na stertę rzeczy do wyrzucenia z dwóch powodów. Po pierwsze, jego cel – o ile w ogóle taki istniał – został osiągnięty. Po drugie, w czasie, gdy go otrzymaliśmy, mieliśmy bardzo mgliste pojęcie o działaniu planchette; wydawało się nam to czymś na granicy cudu.
Minęły lata i dziś już wiadomo, jak i dlaczego planchette działa w taki sposób; nie jest to już tajemnica, choć trudność polegająca na unikaniu niechcianych „zakłóceń” pozostaje nadal.
W tamtym czasie byłem przesiąknięty tradycyjnym poglądem, że planchette jest zaproszeniem dla diabła. Było to zahamowanie powstałe wskutek dawnych, niemądrych nauk i trudno było się od niego uwolnić, choć rozum podpowiadał, że nie może być nic złego w zwykłym kawałku drewna na kółkach.
Dlatego też, kiedy dwie panie w sąsiednim pokoju zaczęły wołać w widocznym przerażeniu, nie mogłem oprzeć się myśli, że same się o to prosiły od dłuższego czasu, i właśnie otrzymały to, na co zasłużyły, ponieważ nie podchodziły do planchette z należytą powagą, którą uważałem – i nadal uważam – za konieczną, jeśli ktoś chce czynić postępy.
Problem był następujący: planchette zostało nagle przejęte, jakby przez jakąś silną istotę. „Jestem potworem, potworem, jestem potworem” – napisało. Pierwszym odruchem było odłożenie tabliczki. Na szczęście rozsądek zwyciężył. Nie może być prawdziwego zła tam, gdzie zło nie zostało przywołane. Jeśli istnieje niebezpieczeństwo, to jest ono niezależne od małej deseczki na kółkach.
Zaczęliśmy zatem zadawać pytania tej osobowości „Potwora”.
„Kim jesteś? Czego od nas chcesz? Dlaczego przyszedłeś?” i tym podobne. Opowieść, jaką „Potwór” snuł o sobie, brzmiała tak: był wyrzutkiem, odrzuconym przez Boga i ludzi. Początkowo otrzymywaliśmy to w postaci chaotycznych wybuchów: „Widziałem światło; blade, niebieskawe światło; wspiąłem się do niego; tak tu dotarłem.”
Twierdził, że był ścigany przez „Nomadów” na pustyni arabskiej; że schwytali go i okaleczyli w taki sposób, iż zbezczeszczono „obraz Allaha”. Stopniowo, poprzez ostrożne pytania i odpowiedzi, zaczęliśmy sobie wyobrażać, na czym polegał jego dramat. Oczywiście, tym, czego nie rozumieliśmy – jeśli w tej historii było choć ziarno prawdy – było to, w jaki sposób mógł posługiwać się naszym językiem, rozumieć, co do niego mówimy, i odpowiadać po angielsku. Jedno było pewne – używał sformułowań i idei, które z pewnością nie pochodziły od nas. Był autentyczną osobowością.
Oczywiście, ta trudność dotycząca języka została później wyjaśniona w kolejnych badaniach; lecz ponieważ nie piszę dla „starych wyjadaczy”, warto o tym napomknąć. Nasz „Potwór” żył w złudzeniu, że wciąż znajduje się w Arabii, a Allah odrzucił go z powodu jego wyglądu. Było to zahamowanie – to samo paraliżujące przeciwstawienie się rozumowi, którego i my doświadczaliśmy, wierząc, że Bóg ma szczególną awersję do planchette!
Wydało mi się, że istnieje tylko jedno lekarstwo – „klin klinem”, jak mówią. To jego interpretacja własnych Świętych Pism wprowadziła go w błąd, bowiem Koran – podobnie jak nasza Biblia – może być odczytywany na wiele sposobów.
Powiedzieliśmy więc: „Czyż nie czytałeś w swoich Pismach, jak to, gdy Adam został wypędzony z Ogrodu, nauczył się słów modlitwy? Prorok mówi nam, że Allah był łaskawy i łatwy do pojednania, i że przygotował Adamowi schronienie i miejsce do życia na pewien czas.”
„Potwór” odrzekł, że istotnie to czytał. „Czy nie jesteś prawdziwym wierzącym?” – zapytaliśmy. Odpowiedział bardzo gwałtownie. Wtedy rzekliśmy: „Posłuchaj więc słów Proroka, bo mówi on, że Allah nie obciąży cię grzechami, które nie są twoją winą. Czyż nie powiedział, że jeśli nie znajdziesz wody, aby się oczyścić przed modlitwą, możesz użyć piasku, i będzie to wystarczające, jeśli oczyścisz się aż po łokieć, zamiast obmywać całe ciało piaskiem?” „Potwór” przyznał, że to prawda.
„Czyż więc Allah nie obciąży tych, którzy zbezcześcili Jego obraz, zamiast obciążać ciebie tym grzechem?”
POMOC Z KORANU
Moja znajomość Koranu jest znikoma; gdzieś w domu mam stare tłumaczenie, ale poza sporadycznym przeglądaniem nigdy nie zagłębiałem się w niego na poważnie. To dość trudna lektura dla kogoś, kto nie jest uczonym. Jednak ku mojemu zdziwieniu, do mojego umysłu zaczęły napływać fragmenty, których nigdy nie próbowałem zapamiętać, a które – wydawałoby się – powinny dawno zostać zapomniane. Te słowa najwyraźniej trafiały do „Potwora”, i wkrótce rozmowa zaczęła przechylać się na naszą korzyść.
Jeśli – jak mówi Prorok – Allah jest bardzo miłosierny i bardzo mądry, to istnieje dla niego nadzieja wejścia do ogrodu rajskiego, pomimo jego strasznego wyglądu, a my zapewniliśmy go, że nie wygląda dla nas wcale przerażająco.
W końcu „Potwór” powiedział, że widzi światło – znacznie jaśniejsze niż to, które sprowadziło go do nas. Zamierza do niego pójść, a my zachęciliśmy go, by to uczynił.
Wtedy zaczęła pisać inna siła: „On powróci, by wam podziękować.”
Odczekaliśmy chwilę – i rzeczywiście, wpływ „Potwora” powrócił. Był nieco odmieniony. Chciał nam podziękować i poprosił, abym przeczytał mu trzydziestą czwartą surę Koranu. To było sporo. Nie miałem pojęcia, gdzie mógłbym znaleźć Koran, lecz jakby natchnieniem, pewne słowa przyszły mi do głowy.
Odrzekłem:
„Zobaczmy więc, o Potworze – bo innym imieniem cię nie znam – czy Allah da nam mądrość, by to powtórzyć: W imię Boga Najłaskawszego i Najmiłosierniejszego. Chwała Bogu, do którego należą wszystkie rzeczy na niebie i na ziemi; Jemu też chwała w przyszłym świecie, bo jest miłosierny i gotów przebaczać.”
(Później sprawdziłem i okazało się, że w ogólnym zarysie było to poprawne.)
„Czy potrzeba nam czegoś więcej, Potworze?” – „Nie.”
„Zatem – idź z Bogiem!”
Na to odpowiedział: „Al Borak” (prawdopodobnie „Do widzenia” w języku arabskim).
To wszystko może być jedynie wymysł – jak twierdzą psychologowie – dramat wyłoniony z podświadomości; ale może też nie być. I dlatego odłożono to na najwyższą półkę, aby „dojrzało”. Lata później przeczytałem o pracy Carla Wicklanda oraz innych „kręgów ratunkowych” i skłaniam się dziś ku temu, że to wcale nie były brednie.
źródło: AN EXPERIMENT IN PLANCHETTE; AN EXPERIMENT IN PLANCHETTE – “THE MONSTER” autor: Capt. Q. Craufurd; LIGHT a Journal of Psychical, Occult, and Mystical Research; January 9, 1936 .
Carl A. Wickland – lekarz, badacz duchów i „kręgi ratunkowe”
Kim był?
Carl August Wickland (1861–1945) był szwedzko-amerykańskim psychiatrą i badaczem parapsychologicznym.
W swoich badaniach kwestionował dominujące w medycynie podejście: zauważał, że niektóre przypadki zaburzeń psychicznych mogą wynikać z wpływu „obsesyjnych duchów” (ang. obsessing spirits).
Jego najważniejszym dziełem jest książka Thirty Years Among the Dead (1924), w której opisał trzy dekady pracy z duchami, mediumizmem i pacjentami przekonanymi o obecności duchowych podmiotów.
Współpracował z żoną Anną Wickland, która działała jako medium w ich wspólnych eksperymentach.
Kluczowe idee
-
Świat duchowy i materialny są ściśle powiązane – duchy mogą wpływać na żywych ludzi, a problemy psychiczne mogą mieć przyczynę w tym rodzaju wpływu.
-
Zmiana duchowa i rehabilitacja dusz zmarłych (lub „zagubionych duchów”) jest możliwa dzięki dialogowi, psycho-duchowej pracy („kręgi ratunkowe”) i uzdrowieniu.
-
Myśli, przekonania, idee mają moc creatywną – to nie tylko ciało jest ważne, ale również to, co niewidzialne.
-
Przywołane przez niego cytaty ukazują te myśli w klarowny sposób.
Wybrane cytaty i ich interpretacja
Poniżej wybór ważnych wypowiedzi Wicklanda z „Thirty Years Among the Dead” wraz z ich kontekstem i znaczeniem.
„The invisible is the source of the visible.”
„Niewidzialne jest źródłem widzialnego.” bookey.app+2goodreads.com+2
Interpretacja: To stwierdzenie podkreśla, że to, co materialne – ciało, świat fizyczny – ma swoje przyczyny i korzenie w tym, czego nie widać: myślach, duchach, energii. W kontekście Wicklanda: jeśli widzimy zaburzenie czy chorobę – jego zdaniem – przyczyną może być wpływ duchowy, niewidzialny.
„Life is real; life is earnest; and the grave is not its goal; Dust thou art, to dust returnest, Was not spoken of the soul.”
„Życie jest prawdziwe; życie jest poważne; a grobem nie jest jego cel; «Prochem jesteś i w proch się obrócisz» nie zostało wypowiedziane o duszy.”
Interpretacja: Wickland wyraża przekonanie, że życie nie kończy się śmiercią fizyczną – dusza trwa. Pogrążenie się w materializmie jest ograniczeniem, a uznanie życia duchowego – kluczem.
„Death does not make a saint of a sinner, nor a sage of a fool. The mentality is the same as before and individuals carry with them their old desires, habits, dogmas …”
„Śmierć nie czyni świętym grzesznika, ani mędrcem głupca. Mentalność pozostaje jak wcześniej i jednostki niosą ze sobą swoje stare pragnienia, nawyki, dogmaty …”
Interpretacja: Sukcesja życia po śmierci nie automatycznie oznacza transformację duchową – duch, który nie przeszedł procesu uzdrowienia lub zrozumienia, może zachować stare wzorce. To uzasadnia dla Wicklanda sens „kręgów ratunkowych”.
„You must realize that there is a spirit world, and that you should strive to reach it.”
„Musisz uświadomić sobie, że istnieje świat duchowy, i że powinieneś usiłować go osiągnąć.”
Interpretacja: Zachęta do aktywnego poszukiwania – nie wystarczy wierzyć w duchowość, trzeba podjąć wysiłek poznania i działania. Dla Wicklanda pasywna wiara nie wystarcza.
Związek tych idei z „kręgami ratunkowymi”
Wickland opisywał, że duchy, które nie zrozumiały swojej sytuacji po śmierci, mogą nawiedzać żywych lub przejawiać się w mediumach. Pomoc tych duchów polegała na:
-
identyfikacji ich potrzeby, zrozumieniu ich stanu,
-
prowadzeniu dialogu (często przez medium i psychiatrę),
-
zachęcaniu ich do „przejścia dalej” lub integracji.
Takie działania w duchu Wicklanda mogą być określane jako „kręgi ratunkowe” – grupy badające i pomagające duchom i ludziom w interakcji z zaświatami.
Znaczenie dla współczesności
Choć wielu naukowców uznaje poglądy Wicklanda za niekonwencjonalne lub pseudonaukowe, jego prace są nadal cytowane w środowiskach spiritualistycznych i parapsychologicznych.
Dla współczesnych badaczy:
-
stanowią ciekawy punkt wyjścia do refleksji nad relacją między psychiką a duchowością,
-
inspirują do rozważenia, czy „zjawiska paranormalne” można interpretować jako elementy psychologiczne, duchowe lub połączenie obu.
-
pokazują historyczny rozwój podejścia do mediumizmu, komunikacji z duchami i pracy z nimi.