Fragmenty rozważań o mediumizmie, kręgach i spirytualizmie

Przez Hudsona Tuttle’a, z „Better Way”

Dowody spirytualizmu opierają się na czystych manifestacjach, których w każdym czasie i przez wszystkie jednostki się domagamy, zwłaszcza wtedy, gdy ich myśli kierują się ku przyszłemu życiu przez śmierć tych, których kochamy.

Mediumizm jest jedynym kanałem, przez który możemy rozmawiać z tymi zmarłymi bliskimi. Taka rozmowa nie musi być większą stratą czasu niż rozmowy przy domowym ognisku, gdy byli jeszcze na ziemi. Jeżeli wierzymy, że ci zmarli zachowują wobec nas to samo uczucie, tylko wzmocnione i oczyszczone przez swoje anielskie życie, jakże powinni się cieszyć z możliwości rozmowy z nami.

Miarą ich gorliwości są wytrwałe wysiłki, by porozumiewać się przez niedoskonałe kanały, choć muszą wiedzieć od początku, że ich idee mogą zostać zniekształcone albo nawet fałszywie oddane. Jeśli pragniemy ich usłyszeć, oni z pewnością pragną porozumieć się z nami, a godzina spędzona w tej słodkiej wymianie może rozjaśnić lata samotnego życia.

2. Ignorować manifestacje to pozbawiać spirytualizm całej jego żywotnej siły. Przyjmujemy go dlatego, że mówi nam, iż źródło natchnienia nie wyschło, lecz tryska czysto i obficie jak w przeszłości.

Nie musicie być karmieni przez Mojżesza i proroków ani przez pogańskich mędrców; możecie iść do samego źródła i bezpośrednio zaspokoić swoje pragnienie. Jeśli Mojżesz i Eliasz mogli powrócić dwa tysiące lat temu, nasi przyjaciele mogą powrócić dziś i rozmawiać z nami.

3. Jeśli taki jest cel i wartość manifestacji, to im więcej ich mamy, tym lepiej — aż oba światy staną twarzą w twarz, a śmierć, odarta ze swych groz, będzie znana jako przejście ducha ku wyższej sferze.

Oczywiście mamy na myśli zjawiska prawdziwe, a nie fałszywe, które słusznie należy potępiać. A ponieważ chęć słuchania od tych, którzy od nas odeszli, uczyniła ludzi gotowymi przyjmować nawet świadectwa podrobione, używano tego jako argumentu, że lepiej byłoby odrzucić wszystko.

4. Ponieważ mediumizm jest jedynym kanałem komunikacji między dwoma światami, nie może być — jeśli właściwie go rozumiemy — niepożądanym opętaniem.

Wszystkie jego niebezpieczeństwa wynikają z niewiedzy.

Jest to wrażliwy stan ducha i przyrodzone prawo każdego człowieka. Jest możliwy dla wszystkich, lecz istnieje w różnych stopniach natężenia. Niektórzy są wrażliwi tylko we śnie, inni podczas choroby albo pod wpływem narkotyków, które osłabiają siły fizyczne. Jeszcze inni są wrażliwi z natury, a ich mózg odpowiada na idee tak, jak czuła płyta w aparacie fotograficznym odpowiada na światło.

5. Zdolność tę można rozwijać tylko w takim zakresie, jaki wyznacza wrażliwość ducha uwolnionego od ciała fizycznego. Sposób osiągnięcia tej pożądanej kultury powinien być przedmiotem studiów każdego medium.

W żadnym razie nie wymaga ona odrzucenia rozumu. Przeciwnie: domaga się jego większej aktywności, a pojmowanie każdego nowego wrażenia wymaga coraz większej zdolności.

6. W tej kulturze wspomniałem o dwóch metodach. Pierwsza polega na tym, by stać się jedynie biernym narzędziem w rękach duchów.

Prowadzi to do niezwykłej wrażliwości, lecz zarazem do zniszczenia indywidualności medium. Ta sama wrażliwość podatna jest na wpływy z bardzo różnych źródeł, a osoby żyjące na ziemi oddziałują w tym życiu nawet silniej niż istoty duchowe.

Medium nie jest bezpieczne przed tymi wpływami, które mogą być zarówno złe, jak i dobre, i w każdej chwili może wpaść pod władzę najbardziej niszczących sił, biegnąc szybko ku ruinie.

Widać więc, że w takich okolicznościach im większa wrażliwość, tym większe niebezpieczeństwo.

W istocie mediumizm bez skazy moralnej jest przy tak uwarunkowanej wrażliwości niemal niemożliwy, nawet jeśli zdolności moralne są dobrze rozwinięte, ponieważ w jakiejś nieostrożnej chwili zostanie on wykorzystany przez duchy albo przez śmiertelników i stanie się środkiem zaspokojenia egoizmu lub namiętności.

Taki mediumizm jest zbyt pełen niebezpieczeństw, aby był pożądany. Chociaż krąg ziemskich przyjaciół może otaczać i chronić medium, nie mogą oni być obecni zawsze. A choć przyjaciele duchowi mogą strzec, są chwile, gdy medium — przez okoliczności, których oni nie mogą zmienić — wymyka się spod ich kontroli.

Druga metoda kultury polega na przyjęciu tej wrażliwości jako najbardziej pożądanego czynnika umysłu i rozwijaniu jej tak samo jak innych zdolności umysłowych: przez podporządkowanie jej swoim celom oraz uczynienie jej posłuszną rozumowi i sumieniu.

W taki sposób trybunał decydujący o postępowaniu życiowym jest zawsze obecny, a wszelkie wpływy oddziałujące na osobę wrażliwą pozostają stałe i niezachwiane.

7. Kształcenie mediumizmu powinno być pochłaniającym studium każdego medium. Nie jest to dar udzielony przez cud, lecz zjawisko rządzone stałymi prawami i podlegające zmiennym warunkom.

Jego funkcje są brzemienne w nieskończone konsekwencje i zbyt święte, aby traktować je lekko.

Mediumizm powinien być ceniony ponad wszelką miarę i wyniesiony tak wysoko, aby kanały komunikacji były równie czyste jak samo źródło.

Ponadto twierdzimy, że trwale wysoki stopień wrażliwości jest nie do pogodzenia z niemoralnością. Sam mediumizm nie zależy od charakteru moralnego bardziej niż zmysł widzenia czy słuchu, lecz charakter komunikujących się inteligencji może być uporządkowany tak, jak wola może określać, co oko zobaczy albo co ucho usłyszy. Skutki mentalne będą zaś zgodne z tym, czy narządy te zobaczą i usłyszą to, co może okazać się szkodliwe czystości i prawości życia.

Jest prawem, że podobne przyciąga podobne. Jeśli media popadają pod szkodliwe wpływy, nie są usprawiedliwione, gdy winę zrzucają na duchy. Są albo słabe, albo istnieje w nich sympatyczna struna, która drga pod dotknięciem istot duchowych pozostających jeszcze na płaszczyźnie popędów i pragnień. Są ofiarami błędnej kultury albo organizacji mediumicznej.

8. Chociaż taki pogląd nie usprawiedliwia niemoralności mediów, łagodzi ocenę ich uchybień i uczy nas miłosierdzia.

Zło pozostaje złem w każdych okolicznościach. A jednak my, w naszej gorliwości usłyszenia głosu duchowych przyjaciół, przyjmujemy choćby jedną kroplę wody w masie śluzu albo pijemy z pękniętych dzbanów, przeoczając najbardziej niestosowne otoczenie, jeśli tylko pragniemy dla medium czysto duchowej atmosfery.

Pytamy: jak można pielęgnować wrażliwość?

W kręgu — zwykle, choć nie zawsze, rzadko natomiast przez samotne siedzenie.

Krąg wytworzył niemal wszystkie znane media. Krąg domowy jest szkółką spirytualizmu i dał więcej nawróconych niż wszystkie inne źródła razem wzięte.

Wokół rodzinnego stołu, gdzie spotykają się współczujące serca, jedno pragnienie wspólne wszystkim uczestnikom wznosi się ku zmarłym przyjaciołom. To pragnienie samo w sobie jest silnym magnesem, przyciągającym owych przyjaciół i otwierającym drogę, przez którą mogą wejść.

Po jednej stronie istnieje silne pragnienie przyjęcia, po drugiej — obdarowania. W takich okolicznościach nawet niski stopień wrażliwości zostaje podniesiony, aż stanie się zdolny odpowiadać na obecność ducha i duchowe myśli.

Krąg domowy spełnia zasadnicze warunki kręgu wybranego.

Należy unikać kręgów zbyt licznych jako niemal pewnie prowadzących do niezadowalających rezultatów. Każdy uczestnik przychodzi z towarzyszącymi mu duchami pokrewnymi, a gdy kontrola nie spoczywa w samym kręgu, pojawia się zamieszanie.

W kręgu domowym, gdzie gromadzi się rodzina, zmarli bliscy zajmują swoje niewidzialne miejsca, i jakże słodko pomyśleć, że w każdym odczuciu nadal pozostają z nami zjednoczeni!

Najbardziej stanowczo zachęcamy do odbywania takich kręgów z absolutną regularnością i punktualnością. Godziny spędzone w ten sposób nie są zmarnowane, nawet jeśli nie otrzyma się żadnych manifestacji. Są jak święte komunie, które napełniają nasze dusze ciszą i odpoczynkiem.

Prawdziwymi misjonarzami spirytualizmu są jego media. Stanowią niezliczoną rzeszę, ponieważ na każde medium publicznie znane przypada co najmniej sto nieznanych poza najbliższym kręgiem przyjaciół.

Nieustannie składają świadectwa. Nie mija dzień, aby nie dołączyło do ich szeregów jedno albo więcej nowych osób.

Możemy uważać, że kiedy chcemy nawracać, nasza siła jest wielokrotnie większa w prostym medium testowym niż w najbardziej wymownym mówcy czy wyrafinowanym pisarzu. Powód jest jasny: ludzie mieli już argumentację; teraz żądają faktów.

Najskromniejsze media wykonują znacznie większą pracę, niż same przypuszczają — często pośród niedostatku, prześladowań i poświęcenia. Zaprawdę otrzymają swoją nagrodę.

Jest więc oczywiste, że zaniedbywać albo zniechęcać krąg to uderzać w sam korzeń spirytualizmu.

Po manifestacjach przychodzą filozofia i nauka życia — tutaj i w przyszłości.

Umysł spekulatywny może usiąść i teoretyzować, nie troszcząc się o fakty, lecz wielka większość ludzi łaknie fenomenów i nie zadowoli się tak długo, jak ich przyjaciele w świecie duchowym pragną się porozumieć albo jak czują, że otwarty jest kanał, przez który mogą słyszeć od drogich zmarłych.

Istnieje zachęta do odwiedzania kręgów i mediów znacznie silniejsza niż samo przekonanie o prawdzie spirytualizmu: jest nią otrzymanie dowodów tożsamości i trwałej miłości tych, których kochamy, a którzy odeszli przed nami.

Tego pragnienia nigdy nie można zaspokoić. Jest ono przedsmakiem radości, których doświadczymy, gdy wszyscy zgromadzimy się w gwiezdnych świątyniach nie ręką uczynionych, nieśmiertelnych w niebiosach.

Wielkie znaczenie współczesnego spirytualizmu polega na tym, że mediumizm jest wspólnym dziedzictwem ludzkości; zdolnością podlegającą rozwojowi i środkiem, dzięki któremu możemy poznawać naturę przyszłego życia.

Krąg jest podstawową szkołą takiej kultury i powinien być podtrzymywany przez wszystkich spirytualistów.

Mówienie o wyrastaniu ponad krąg albo ponad jakiekolwiek dane zjawisko jest błędem. Nigdy nie wyrastamy ponad fakty. Drobne stukanie jest dotąd najbardziej rozstrzygającą manifestacją i długo nią pozostanie.

Gdyby spirytualiści spotykali się w takich kręgach domowych i rozwijali własne postrzeżenia duchowe, byłoby to dla nich znacznie lepsze i pożyteczniejsze niż okazjonalne odwiedzanie zawodowych mediów. Te ostatnie mają swoje zastosowanie, lecz wyrocznia natchnienia poza własnym wnętrzem człowieka jest sprzeczna z duchem spirytualizmu, który zaleca rozwój od wewnątrz, a nie od zewnątrz.

Jeśli chodzi o oszustwa popełniane w imię spirytualizmu, badacze są równie winni jak media, ponieważ byli tak nienasyceni i natarczywi w swoich żądaniach niemożliwych manifestacji, że łatwowierne medium ustępowało, a często i oszust, z którym było związane, zostawał wyrzucony z kręgu.

Wszystkie oszustwa i pomyłki wyrastają z nieznajomości praw kontroli albo z żądania więcej, niż można uzyskać.

Oferują premię za oszustwo, i dziwne jest jedynie to, że nie ma go więcej.

Z powodu tych oszustw nie należy odrzucać tego, co autentyczne. Powinniśmy raczej używać ujawnionych środków, aby badać prawa i warunki przyszłego życia oraz system filozofii moralnej, który się w nich odbija.

źródło: Fragments of Thought on Mediumship, Circles, and Spiritualism; THE GOLDEN WAY –  August, 1891.