Ektoplazma

L’Ectoplasma

W. J. Crawford, doktor nauk ścisłych, profesor w kolegium w Belfaście, przeprowadził na temat „telekinezy”, czyli ruchu bez kontaktu, szereg doświadczeń przeprowadzonych z taką rygorystyczną ścisłością naukową, że wykluczają one jakiekolwiek podejrzenie oszustwa i całkowicie potwierdzają te prowadzone przez Crookesa z Home’em, Instytut Psychologiczny z Eusapią oraz d’Ochorowicza z pannami Tomczyk.

W tych doświadczeniach chodzi o niezwykle osobliwe zjawisko, które stanowi rodzaj fizycznej eksterioryzacji, początkowo bezkształtnego rozdwojenia, a następnie w mniej lub bardziej plastycznej formie medium. Z ciała tych osób wyłania się nieokreślona substancja, czasami widzialna — jak u Evy, medium pani Bisson, czasami niewidzialna — jak u medium Crawforda; lecz nawet jeśli jest niewidzialna, można jej dotknąć, określić ją i działa tak, jakby miała obiektywną rzeczywistość.

Ta wilgotna, zimna, czasami lepka substancja, którą nazwano „ektoplazmą”, może być zważona, a jej waga odpowiada dokładnie tej, która znika z ciała medium — może sięgać nawet 50% całkowitej masy ciała medium. Na końcu seansu wchłania się ona z powrotem, nie pozostawiając śladu w ciele osoby, która natychmiast odzyskuje swoją normalną wagę. W tych doświadczeniach ta niewidzialna substancja zachowuje się tak, jakby wychodziła z ciała medium w postaci mniej lub bardziej sztywnego pręta, który unosi stół na pewną odległość od krzesła, na którym siedzi medium. Jeśli stół jest zbyt ciężki, by go podnieść — że tak powiem — „na wyprostowane ramię”, pręt ten albo psychiczna dźwignia wygina się, szuka punktu podparcia i prostuje się, by podnieść mebel. Gdy ta niewidzialna dźwignia opiera się wyłącznie na medium, masa medium zwiększa się dokładnie o wagę podnoszonego przedmiotu; natomiast gdy znajduje punkt podparcia na podłodze, masa medium zmniejsza się o ciężar przejęty przez ten punkt podparcia.

To zjawisko lewitacji było doskonale znane już przed badaniami Crawforda, ale odkrycie niewidzialnej dźwigni, czasem wyczuwalnej dotykiem, a nawet sfotografowanej, po raz pierwszy ujawniło jednocześnie jej mechanizm materialny i psychiczny. Co więcej, w licznych doświadczeniach stwierdzono, że zjawisko to występuje, jakby niewidzialne istoty mu asystowały, współpracowały przy nim, a nawet nim kierowały.

Doktor Crawford komunikował się z nimi za pośrednictwem typologii (alfabetu stukowego) i zauważywszy, że ci tajemniczy operatorzy wydawali się nie rozumieć naukowego zainteresowania tymi zjawiskami, zadawał im pytania i z ich odpowiedzi wywnioskował, że nie reprezentują oni niczego innego jak rodzaj robotników, posługujących się nieznanymi sobie siłami, niemal jakby wykonywali zadanie zlecone przez istoty wyższego rzędu, które same nie chciały lub nie mogły się nim zająć.

Można więc stwierdzić, że ci niewidzialni współpracownicy pochodzą z podświadomości medium lub osób asystujących i kwestia ta pozostaje wciąż nierozstrzygnięta. Jednak przekonanie, do którego stopniowo doszedł — można powiedzieć, wbrew początkowemu sceptycyzmowi — uczony tak początkowo krytyczny jak Crawford, zasługuje na bardzo poważne potraktowanie. We wszystkich tych doświadczeniach, podobnie jak w badaniach nad fluidem odycznym, ujawnia się po raz kolejny, że nasze istnienie jest o wiele mniej materialne, a bardziej psychiczne, tajemnicze, potężniejsze i bez wątpienia trwalsze, niż sądzimy; i właśnie tego nauczały nas pierwotne religie i okultyści, którzy się na nich wzorowali!

Maurice Maeterlinck

W sprawie ektoplazmy i jej analizy chemicznej zob. wybitne artykuły dr. G. Geleya w pierwszych numerach „Revue Metapsychique”, a zwłaszcza w zeszycie nr 7 z 1921 r.

źródło: L’Ectoplasma; Mondo Oculto – 31 Maggio 1922.