Edynburskie Kolegium Psychiczne

WIZYTA W EDYNBURSKIM KOLEGIUM PSYCHICZNYM
INTERESUJĄCE DOŚWIADCZENIA NA SEANSACH MATERIALIZACYJNYCH
autor: panna Jacqueline,
z Brytyjskiego Kolegium Nauk Psychicznych

W odpowiedzi na zaproszenie redaktora Light mam wielką przyjemność przedstawić kilka szczegółów dotyczących mojej niedawnej wizyty w Edynburskim Kolegium i Bibliotece Psychicznej, którego prezesem jest pani Miller. Mój pobyt trwał trzy tygodnie i każdy dzień był pełen zainteresowania oraz przyjemności. Mam wiele powodów, by być wdzięczną pani Miller oraz innym szkockim przyjaciołom za to, że uczynili mój pobyt tak miłym.

Wizyta została zorganizowana pod auspicjami Brytyjskiego Kolegium Nauk Psychicznych w Londynie, które miałam zaszczyt reprezentować.

Wieczorem w dniu mojego przyjazdu do Edynburskiego Kolegium spotkała mnie ogromna radość – zostałam zaproszona do udziału w seansie prowadzonym przez panią Helen Duncan. Seans trwał niemal trzy godziny i uczestniczyło w nim dziesięć osób. Pani Duncan bardzo szybko pogrążyła się w najgłębszym transie, jaki kiedykolwiek widziałam. Wkrótce dał się słyszeć głos przewodnika „Alberta”, który życzył nam wszystkim „dobrego wieczoru”.


Powitanie Vouta Petersa

Następnie „Albert” zwrócił się do mnie po imieniu i powiedział:
„Może tym razem zechcesz powiedzieć mi dobry wieczór.”

Odpowiedziałam:
„Kiedy widziałam cię wcześniej?”

Albert odrzekł:
„W Lowestoft, kiedy zastępowałaś Vouta Petersa dwa tygodnie temu.”

Faktem jest, że rzeczywiście zastępowałam Vouta Petersa w Lowestoft i przypomniałam sobie, że podczas tamtego spotkania opisywałam ducha – wysokiego mężczyznę stojącego obok mnie – który podał imię Albert, lecz którego nikt z obecnych nie potrafił zidentyfikować.

Albert kontynuował:
„Mam tu małą panią, która chce się z tobą zobaczyć; przyszła podziękować ci za uwolnienie jej od bólu przed śmiercią.”

Wówczas zamanifestowała się postać duchowa i podeszła w moim kierunku. Okazało się, że była to kobieta, którą leczyłam i która odeszła dwa tygodnie wcześniej. Podała swoje prawdziwe imię – niezwykle rzadkie – oraz przekazała mi wiadomość dla swojego syna, którą później mu dostarczyłam.

Dla wszystkich, którzy znali śp. Vouta Petersa, interesująca będzie wiadomość, że zmaterializował się on podczas jednego z moich seansów z panią Duncan; przywitał mnie słowami: „Cześć, Jackie”, i przypomniał mi rozmowę, którą odbyłam z nim w listopadzie, cztery i pół miesiąca przed jego odejściem.

Podczas czterech seansów, w których uczestniczyłam u pani Duncan, zmaterializowało się nie mniej niż dziewięcioro moich duchowych przyjaciół, dostarczając niepodważalnych dowodów swojej tożsamości.

Wśród wielu niezwykłych rzeczy, które wywarły na mnie ogromne wrażenie, szczególnie uderzyło mnie piękno draperii niektórych postaci duchowych. Jako osoba mająca pewną wiedzę o tkaninach, mogę stwierdzić, że w przypadku niektórych manifestacji użyto co najmniej 20 jardów materiału. Moje czytelniczki zrozumieją, co mam na myśli – nawet jeśli panowie nie!

Słyszałam o teorii regurgitacji, lecz z całą pokorą pragnę zauważyć, że każdy, kto potrafiłby zwrócić 20 jardów materiału, byłby tak zdolny, iż nie miałby najmniejszej potrzeby zostawać medium.


Szkocka postawa wobec mediumizmu

Publiczność szkocka wydaje mi się niezwykle zainteresowana naukowym aspektem mediumizmu. Odnosi się wrażenie, że pragnie ona mieć absolutną pewność co do każdego etapu i całkowite przekonanie, iż nie istnieje żadna alternatywna hipoteza, zanim zaakceptuje doktrynę spirytystyczną. Wyjechałam z przekonaniem, że jeśli – i kiedy – spirytualizm zostanie przyjęty przez ostrożny i analityczny umysł mieszkańców Kaledonii, będzie to prawdziwy triumf sprawy.

Temat Promieniowania Ludzkiego, który wybrałam na swój pierwszy wykład, wydawał się szkockiej publiczności zupełnie nowy. Po wykładzie nastąpiła seria bystrych i dociekliwych pytań. Szczególnie cieszyło mnie, że miałam ze sobą zbiór wycinków prasowych dotyczących naukowych aspektów chromatycznego promieniowania ludzkiego. Okazały się one bardzo pomocne w przekonaniu ostrożnych Szkotów, że jasnowidczy aspekt promieniowania ludzkiego – znany mi od dzieciństwa – jest stopniowo, lecz nieuchronnie potwierdzany przez naukę.

Niektórzy słuchacze byli uprzejmi potwierdzić moje stwierdzenie, że czasami brakuje nam określonego koloru i że niedobór ten można uzupełnić poprzez noszenie brakującej barwy lub otaczanie się nią. Przytaczano przykłady osobistych doświadczeń, w których ludzie czuli się znacznie lepiej i jaśniej, nosząc określony kolor lub przebywając w jego otoczeniu.


Doświadczenie psychometryczne

Podczas wieczoru towarzyskiego, zorganizowanego przez jednego z członków Edynburskiego Kolegium Psychicznego, na który zostałam bardzo uprzejmie zaproszona, miałam przyjemność poznać dwóch japońskich dżentelmenów oraz jedną japońską damę. Zauważyłam u jednego z panów wyjątkowo silne zdolności parapsychiczne. Dałam mu do potrzymania mój pierścień i zauważyłam wyraźne wzmocnienie jego naturalnych wibracji psychicznych.

Poprosiłam, aby zawiązano mi oczy, a następnie poleciłam uczestnikom seansu, by przekazali swoje przedmioty mojemu japońskiemu przyjacielowi do trzymania. W ten sposób byłam w stanie przekazać dwanaście odczytów psychometrycznych za jego pośrednictwem, nie dotykając ani jednego z przedmiotów. Tylko raz wcześniej spotkałam osobę o naturalnych zdolnościach psychicznych, przez którą mogłam to uczynić, mimo że próbowałam z wieloma ludźmi, zarówno kobietami, jak i mężczyznami.


Przesłanie wolnomularza

Podczas tej wizyty przeprowadziłam również kilka prywatnych seansów. Szczegóły jednego z nich, jak mnie zapewniono, będą szczególnie interesujące dla wolnomularzy. Uczestnik seansu – mężczyzna – był tak poruszony jego wartością dowodową, że wyraził pełną zgodę na opublikowanie tej historii.

Seans rozpoczął się w normalnych warunkach. Niemal natychmiast odniosłam wrażenie, że „druga strona” pragnie, abym poprosiła uczestnika o ujęcie mojej dłoni, która spoczywała otwarta na podłokietniku fotela. Położył swoją dłoń na mojej, a ja zacisnęłam palce na jego ręce.

W tym momencie zapadłam w trans i dalszy przebieg seansu znam wyłącznie z relacji uczestnika, który był wolnomularzem. Jak mi opisał, odezwał się głos mówiący:
„Udowodnię ci, kim jestem, człowieku – człowiekowi.”

Następnie „ja” opisywałam różne symbole wolnomularskie oraz fragment ceremonii masońskiej, aż po jej duchowe znaczenie. Język, którego używałam – jak stwierdził uczestnik – był językiem wolnomularzy, a sposób, w jaki ujęłam jego dłoń, stanowił doskonały masoński uścisk właściwy dla określonego stopnia wtajemniczenia.

Nie padło żadne imię i uczestnik opuścił seans, zastanawiając się, kim był komunikujący się duch.

Kilka dni później mój przyjaciel ze świata duchowego przekazał mi jasnosłyszalnie wiadomość, którą początkowo uznałam za absurdalną i nie chciałam jej przekazać. Jednak nalegał. Brzmiała ona następująco:

„Powiedz swojemu uczestnikowi, że to byłem ja. Byłem wolnomularzem – i on także nim jest. I dodaj:
‘Kiedy przekraczamy pewien próg, rozwijamy się poprzez kapituły, a nie poprzez zakony.’

Gdy przekazałam tę wiadomość, uczestnik oświadczył, że kluczowe słowo zawarte jest właśnie w tym zdaniu i że każdy wolnomularz, który osiągnął ten stopień, rozpozna zarówno uścisk, jak i wskazany stopień wtajemniczenia.


WYKŁADY W EDYNBURSKIM KOLEGIUM PSYCHICZNYM

Wykłady pana Ivana Cooke’a oraz pokazy jasnowidzenia prowadzone przez panią Grace Cooke przyciągnęły liczną publiczność na spotkania w Edynburgu. Pan Cooke wygłosił wykład pt. „Arthur Conan Doyle i spirytualizm przyszłości”.

W środę, 6 czerwca, pan W. G. Hibbins, B.Sc., z Sheffield, wygłosił wykład zatytułowany „Fenomeny życia”, ukazując, że badania parapsychiczne rzuciły nowe światło na wiele zjawisk związanych z umysłem i świadomością. Pokazy jasnowidzenia zaprezentował pan Stephen Foster z Londynu.


źródło: Visit to Edinburgh Psychic College – Interesting Experiences at Materialising Seances; Light on Spiritualism and Psychical Research, FRIDAY, JUNE 8, 1934.