Wizje we Mgle

Relacje o widmowych kształtach dostrzeganych we mgle można często znaleźć w starych książkach poświęconych legendom o duchach.

Nietypowy przypadek opisuje pani Sidgwick w Proceedings S.P.R. (t. III, s. 76). Wydaje się on identyczny z relacją przytoczoną przez Franka Podmore’a w Light z 25 marca 1882 r. Według tej relacji osobami doznającymi zjawiska były dwie młode damy (córki duchownego cieszącego się pewną renomą) oraz ich pokojówka.

Podmore dobrze znał okolicę. Było to „w bezpośrednim sąsiedztwie starego i sławnego miasta, którego ulice, jeśli zmarli w ogóle chodzą po ziemi, muszą być z pewnością gęsto zaludnione”.

Panowała gęsta mgła; księżyc był w pełni, lecz zamiast świecić jasno, tworzył we mgle coś w rodzaju parującej poświaty.

Wizja zaczęła się od pojawienia się mężczyzny, który – jak się wydawało – zniknął, wchodząc w suknię C., jednej z sióstr.

„W następnej chwili wszystkie byłyśmy oszołomione widokiem dookoła: było tak, jakbyśmy znalazły się na zatłoczonej ulicy; niezliczone postacie otaczały nas: mężczyźni, kobiety, dzieci i psy – wszyscy poruszali się żwawo, jedni pojedynczo, inni w grupach, wszyscy bezgłośnie; wyglądali jak z mgły.

„Po naszej prawej stronie był szeroki pas trawy, po lewej wąski; postacie znikały natychmiast, gdy tylko weszły na którykolwiek z tych ciemnych pasów albo gdy przechodziły w nas; lecz kiedy szłyśmy dalej, nadchodziły ze wszystkich stron. Niektóre zdawały się wynurzać z trawy po obu stronach; inne zdawały się przechodzić przez nas i wychodzić po drugiej stronie.

„Wszystkie postacie wydawały się niskie, karłowate… kobiety ubrane były w dawne stroje: wysokie czepce, duże płaszcze lub szale oraz obszerne falbany przy sukniach… My trzy nigdy nie myliłyśmy się co do tożsamości poszczególnych kształtów; jeśli jedna widziała mężczyznę, wszystkie widziały mężczyznę; jeśli jedna widziała kobietę, wszystkie widziały kobietę – i tak dalej…

„Widziałeśmy dwóch mężczyzn (w różnych odstępach czasu), którzy mieli iskry wokół twarzy; zdawali się szczerzyć… Był jeden mężczyzna wyższy od wszystkich pozostałych… Wyglądał zupełnie inaczej niż reszta, ogólnie sprawiał bardziej przerażające wrażenie… Gdy skręciłyśmy w naszą bramę, był jedyną widoczną postacią.”

Podmore wypytywał panie szczegółowo i nie miał wątpliwości, że ta niezwykła relacja jest prawdziwa.

Czy wizja była spowodowana przez mgłę? To dziwne pytanie, lecz uzasadnione w świetle odkrycia „wielkości wewnątrzatomowej” opisanego w Bulletin of the Dr. William Bernard Johnston Foundation of Psychological Research i omówionego w Light z 3 listopada 1933 r. Eksperymentatorzy z Reno w stanie Nevada zdołali wykonywać fotografie fantomowych koników polnych, żab i myszy w komorze rozprężnej Wilsona (używanej do bombardowań atomowych) w momencie śmierci. Ochładzali powietrze w komorze i automatycznie wytwarzali chmurę. Stwierdzili, że z jakiegoś powodu „ta wielkość”, opuszczając ciało martwego konika polnego, wykazuje przyciąganie do mgły, a mgła osiada na niej (w sposób bardzo podobny do tego, w jaki osiada na jonach w ścieżce promieni alfa podczas bombardowania atomowego). Wilgoć, osiadając, odbija światło…

Czy zatem możliwe jest, że gęste ciała astralne istot „uwięzionych przy ziemi” stają się widoczne z podobnego powodu? Czy takie założenie wyjaśniałoby również, dlaczego widma częściej dostrzega się o zmierzchu, gdy powietrze się ochładza, a wilgoć opada? Jeśli spostrzeżenie jest wyłącznie skutkiem odbicia, czy nie stanowiłoby to wyjaśnienia, dlaczego pozornie „solidny” duch może przechodzić przez materialne przeszkody? Dlaczego w innym razie miałby sprawiać wrażenie materialnej spoistości dla zwykłego wzroku?

To interesujący problem – jeden z wielu, które ujawniają, jak niewiele naprawdę wiemy o zjawiskach psychicznych oraz jak ogromne pole badawcze czeka na naukowców przyszłości.

N.F.

źródło: Visions in the Fog; Light on Spiritualism and Psychical Research, FRIDAY, JUNE 8, 1934.