Dziwna Historia Mediumizmu

ZADZIWIAJĄCE SZKICE W ZAPIECZĘTOWANEJ KOPERCIE
DZIWNA HISTORIA MEDIUMIZMU PANI ADY LEE
Autor: dr Nandor Fodor

Prawie wymarła forma mediumizmu stała się w ostatnim czasie szeroko dyskutowanym tematem w Londynie. Relacjonowano testy, w których szkice pojawiały się w zapieczętowanych kopertach w sposób uniemożliwiający ich otwarcie bez wykrycia. Medium, u którego występowały te manifestacje, była pani Ada Lee, emerytowana nauczycielka o ujmującej osobowości. Swoją historię opowiedziała ona osobiście podczas niedawnego wystąpienia w Pathfinder Spiritualist Church, przy Upper George Street w Londynie:

„Około osiemnastu miesięcy temu odkryłam, że w sposób niewytłumaczalny i ciągły na moim papierze do pisania oraz na kopertach zaczęły pojawiać się twarze. Wyglądały jak cieniowane rysunki ołówkiem, lecz nie posiadały wyraźnych konturów. Po tym, jak pojawiło się ich kilka, postanowiłam przeprowadzić eksperyment. Wyjęłam list z torby i trzymałam go pomiędzy dłońmi. Po dwóch minutach znalazłam pięć twarzy po wewnętrznej stronie kartki.Od tego czasu takie twarze zaczęły pojawiać się na ścianach mojego pokoju, na obrazach wiszących na ścianie, na chusteczkach do nosa, na obrusach, na rękawiczkach oraz na szkle – nawet w kolorze. Twarze te bywały czasami rozpoznawane jako twarze zmarłych, czasami jako twarze żyjących.Napisałam na kartce papieru po francusku: ‘Jak się pani miewa?’ Odpowiedź nadeszła również po francusku: ‘Bardzo dobrze, proszę pani.’Przy jednej okazji widziałam obraz, który faktycznie rozwijał się na moich oczach. Przebywałam wówczas u przyjaciół w Yorkshire i otrzymałam w piśmie automatycznym polecenie, aby obserwować określone miejsce na pewnym obrazie wiszącym na ścianie. Wpatrywaliśmy się w to miejsce, gdy zauważyliśmy delikatne cieniowanie ołówkiem, które stopniowo pogłębiało się, aż rozpoznaliśmy twarz dżentelmena – teścia obecnej tam pani, która namalowała ów obraz.Przy trzech okazjach, siadając do posiłku, odkryłam twarze na talerzu stojącym przede mną. Jedna z nich była kolorowa, bardzo delikatnie zabarwiona. Miałam również pejzaże – obraz przypominający akwafortę oraz scenę rzeczną, która pojawiła się w dwóch częściach, idealnie do siebie pasujących.Z tego, co rozumiem, w proces ten zaangażowany jest proces ektoplazmatyczny. Operatorzy tworzą sieć podobną do siatki drukarskiej używanej do reprodukcji fotografii. Umieszcza się w niej eteryczne podobieństwo i przy użyciu pewnych wibracji o wysokiej prędkości obraz z poziomu eterycznego zostaje odciśnięty na materialnych powierzchniach wewnątrz zapieczętowanej koperty.”


Obraz znaleziony na papierze wewnątrz zapieczętowanej koperty


I

Ta niezwykła historia oraz osobliwe obrazy, które ją potwierdzały, czynią mediumizm pani Lee obiecującym przedmiotem badań.

Dnia 25 stycznia złożyła mi wizytę. Podczas gdy rozmawiała z moją żoną, udałem się do gabinetu i przygotowałem pakiet testowy w następujący sposób:

Wziąłem dwie małe, jasnoniebieskie koperty i do każdej włożyłem zgrubny arkusz papieru maszynowego, złożony na pół dwukrotnie. Pomiędzy dwiema kopertami umieściłem fotografię zmarłego przyjaciela. Koperty pozostały otwarte. Dla zwiększenia nieprzezroczystości owinąłem je w dwa arkusze grubego, zielonkawobiałego papieru listowego, złożonego na pół. Całość włożyłem następnie do grubej, zielonkawobiałej koperty, którą zamknąłem, przyklejając dwa paski drukowanego papieru wzdłuż krawędzi klapki, a następnie napisałem (w przestrzeni pomiędzy paskami i w poprzek linii klapki) słowa: „Gyurka, Gyurka” – imię, którym nazywałem mojego przyjaciela.

Zamkniętą kopertę włożyłem następnie do większej, jasnobrązowej koperty, którą zakleiłem i zapieczętowałem nad klapką oraz na dole sześcioma pieczęciami (trzy u góry i trzy u dołu), wykonanymi przy użyciu małej węgierskiej monety, która – wskutek całkowitej utraty wartości – nie znajduje się już w obiegu. Pieczęcie miały cienkie i delikatne krawędzie; odcisk monety był w niektórych miejscach doskonały, w innych niedoskonały.

Pani Lee przyjęła kopertę do testu. Z powodu różnych uwarunkowań osobistych, jak mnie później poinformowano, musiałem czekać wyjątkowo długo. Dnia 24 kwietnia zadzwoniła, informując, że koperta jest gotowa; a 25 kwietnia, w towarzystwie pana R. W. Gibsona z Manchesteru, przybyła z nią do redakcji Light.

Jasnobrązowa koperta z sześcioma pieczęciami została starannie zbadana przez pana George’a Lethema oraz przeze mnie. Koperta była zupełnie świeża, pieczęcie nienaruszone i nie wykazywały absolutnie żadnych śladów manipulacji.

Na zapieczętowanej klapce widniały plamopodobne znaki, wykonane pismem lustrzanym, które brzmiały:
„Boże błogosławieństwo… Przepraszamy za opóźnienie… Uprzejmie prosimy o wysłanie… Najlepsze życzenia.”

Pismo tylko nieznacznie rozmazywało się pod naciskiem palców, lecz można je było usunąć gumką do mazania.

Po rozcięciu zewnętrznej koperty odkryliśmy na górnej powierzchni koperty wewnętrznej słaby, lecz wyraźny szkic dużej głowy, wykonany delikatnie rozprowadzonym szarym pigmentem. Wzdłuż, pismem lustrzanym, znajdowała się następująca wiadomość:

„Mój drogi Doktorze, tym razem nie mogę spełnić prośby. Proszę zorganizować kolejny test. pp. Gyurka, K.H.”

Twarz widniejąca na kopercie wewnętrznej jest mi nieznana i nie wykazuje żadnego podobieństwa do fotografii „Gyurki”, która znajdowała się w środku. Jest to fakt interesujący. Napisałem słowo „Gyurka” dwukrotnie na tylnej stronie koperty. Imię zostało odczytane i skopiowane litera po literze. Fotografia natomiast albo nie została dostrzeżona, albo została pominięta.

Pismo jest całkowicie naturalne – nie zostało wykonane odwrócone. Litery są okrągłe, niepołączone, lecz słowa zapisano bez odstępów. Szary materiał jest nierównomierny, szczególnie w podpisie, co sugeruje niedoskonałe odbicie z matrycy. Nie ma żadnego podobieństwa do pisma mojego przyjaciela, a inicjały „K.H.” nic dla mnie nie znaczą. Słowa te są dziełem amanuensa, a nie mojego przyjaciela.

Na tylnej stronie koperty również znajdowało się pismo lustrzane. Nie było ono wyraźne. Wydaje mi się, że mogę odczytać jedynie: „Gerard Kridge… Gyurka.” Jedno słowo, częściowo nachodzące na drukowany pasek, zostało utracone.

Paski papieru oraz klapka nie nosiły żadnych śladów naruszenia. Gdyby podjęto próbę otwarcia koperty parą wodną, pismo na klapce musiałoby się rozmazać. Zarówno pan Lethem, jak i ja byliśmy – i nadal jesteśmy – całkowicie przekonani, że koperta nie została otwarta.

Po rozcięciu koperty wewnętrznej dotarliśmy do dwóch złożonych arkuszy papieru listowego. Na każdym znajdowała się mała twarz – jedna nieznana, druga bez wątpienia stanowiła znakomity, artystyczny szkic ołówkiem przedstawiający Disraelego. Oba były cieniowane i nie posiadały wyraźnych konturów.

Jedna z najgłębiej umieszczonych niebieskich kopert ujawniła na zewnętrznej stronie kolejną dużą głowę. Nie została ona rozpoznana; jest starannie wykonana, o charakterze drukowym, najwyraźniej ołówkiem. Koperta ta nie wykazywała żadnych oznak nacisku. Natomiast pierwsza duża głowa nosiła odcisk linii klapki, widoczny od spodu. Tylna strona obu małych twarzy wykazywała oznaki wypukłości, jak gdyby papier został zwilżony i nie skurczył się prawidłowo.

Na arkuszach maszynowych, znajdujących się wewnątrz dwóch kopert, odkryliśmy dwa motywy biblijne. Jeden był wyraźny, drugi słaby. Aparat fotograficzny jednak zarejestrował oba dobrze. Wyraźniejszy przedstawia św. Pawła i żmiję i sugeruje doskonałe malarstwo; słabszy może przedstawiać Ciało Pańskie w grobie.

Oryginały tych przedstawień nie są znane w National Picture Gallery, gdzie prowadziłem poszukiwania. W Dziale Rycin British Museum udało mi się jednak prześledzić metodę, za pomocą której mogłyby one zostać normalnie wytworzone na podstawie istniejących grafik. Widziałem książki z rycinami, w których – na stronie przeciwnej – obraz jest reprodukowany mniej lub bardziej wyraźnie, w zależności od świeżości oleju i farby w płycie grawerskiej. Barwa jest dokładnie taka sama jak w obrazach na moich złożonych arkuszach.

Podsumujmy zatem:

  1. Test nie ujawnia żadnej osobistej wiadomości od kogokolwiek – żywego czy zmarłego – znanego mi osobiście.

  2. W wynikach nie ma niczego, czego nie dałoby się normalnie wytworzyć, jeśli koperty mogłyby zostać otwarte bez wykrycia; lecz

  3. Nie ma absolutnie żadnych oznak, by koperty były naruszane.

Ten ostatni wniosek podzielają: pan F. W. Warrick, F.C.S., chemik przemysłowy i znany ekspert w dziedzinie fotografii parapsychicznej; pan A. W. Dennis, zawodowy fotograf i specjalista w mikrofotografii; pan J. B. M’Indoe oraz pan T. A. Davidson – chemik i gorliwy badacz fotografii psychicznej.

Czy szkice zostały wytworzone w sposób paranormalny wewnątrz zapieczętowanych kopert? Zaufanie, jakie wzbudza pani Lee, przemawia na korzyść takiego wyjaśnienia. Jednak koperta testowa została przygotowana spontanicznie. Zewnętrzna jasnobrązowa koperta nie była oznaczona, a pieczęcie nie zostały sfotografowane. Nie można zatem wykluczyć zastrzeżenia, że koperta zewnętrzna mogła zostać podmieniona, a numizmatyk mógł dostarczyć identyczną monetę.

Choć niesprawiedliwe jest obarczanie Medium odpowiedzialnością eksperymentatora, nie ulega wątpliwości, że ta luka zostałaby chętnie wykorzystana jako naturalne wyjaśnienie w opozycji do zdumiewającego cudu. Na nic zda się moje zapewnienie, że pamiętam szczególny kształt pieczęci i że niemal niemożliwe byłoby ich odtworzenie z tymi samymi niedoskonałościami i w tym samym rozmiarze.

Z tego powodu – i z mojej własnej winy – test ten musi pozostać nierozstrzygnięty.

Dowody pośrednie, uzyskane kanałami parapsychicznymi, często okazują się cenne. Podczas seansu z panią Vaughan w L.S.A. poprosiłem jej kontrolę o odczyt psychometryczny pakietu. Zdiagnozował on:

„Niezwykle silną moc psychiczną; formy w eterze, które wywierają na Medium wpływ bliski materializacjom, oraz zdolność wysyłaną z ciała, projekcję obrazu z jej podświadomości, bez udziału normalnych środków.”

W przyszłym tygodniu opiszę bardziej rygorystyczne testy, z których pani Lee wyszła z oszałamiającym powodzeniem.

źródło: Amazing Sketches in a Sealed Envelope – Strange Story of Mrs. Ada Lee’s Mediumship By DR. NANDOR FODOR;  Light on Spiritualism and Psychical Research, FRIDAY, May 25, 1934.