Chińskie spirytyzm
Duchy – Piekło i śmierć – Samobójcy i duszki – Opętania
Szanghaj, wrzesień
Jeśli w Chinach istnieje jakaś naprawdę powszechna wiara, praktykowana przez wielu, to z pewnością jest to spirytyzm, czyli przywoływanie zmarłych. Aby zrozumieć ten chiński spirytyzm, trzeba poznać teorię nauczaną przez bonzów, która w Europie jest zapewne słabo znana: oto więc krótki przegląd dla tych, którzy jej nie znają.
Duchy
Światem rządzi Najwyższa Istota zwana Thien (niebo) i określana znakami oznaczającymi „Władca z wysoka”, „Czysty”, „Dostojny” itd. W zasadzie ta Najwyższa Istota sama wie wszystko, co dzieje się na ziemi, ale w praktyce działa tak, jakby nic nie wiedziała, i czeka na informacje przekazywane administracyjnie, w taki sam sposób, jak czyni to cesarz w zarządzaniu swoim imperium. Jej ministrowie i urzędnicy na ziemi to, od najwyższego szczebla do najniższego: Kiwan tou, który był nieszczęśliwym zmarłym, mianowanym na ziemskiego Koan-tio, Chrystusa, teraz wielkiego Ducha, nazywanego ziemskim Koan-ti. Następnie idzie hierarchia Techni z czterdziestoma urzędnikami miast, prefektami i sędziami dystryktów; potem
Tu-ti, czyli duchy opiekuńcze każdego wioski, które dawniej nazywano Patronami Ziemi. Na końcu każda rodzina ma swojego Tsao-kun, ducha ogniska domowego. Organizacja świata duchowego jest całkowicie taka sama, jak świata urzędników państwowych. Wszyscy ci duchowi urzędnicy to zmarli, którzy w świecie duchów zostają awansowani lub zdegradowani dokładnie jak urzędnicy w rządzie cesarskim. Mówi się nawet o ich żonach. Świątynia ducha opiekuńczego każdej miejscowości jest dla zmarłych tej dzielnicy tym, czym sąd jest dla miejscowego mandaryna dla żywych. Ci duchowi urzędnicy nie działają sami – mają pomocników, niegodziwców przypominających pomocników w sądach dla żywych.
W przypadku przestępstw kara musi być znana żyjącym dla ich przestrogi: Niebo wydaje rozkaz egzekucji Loel-kuenowi, duchowi błyskawic, który jest przedstawiany z dziobem papugi, skrzydłami na plecach i kołami u stóp, trzymający w jednej ręce młot, a w drugiej dysk wypełniony błyskawicą, którą ciska za pomocą młota. Chińczycy nigdy nie mówią o jednym Duchu Błyskawic dla całego świata, i tak tłumaczą, czemu boska sprawiedliwość bywa opóźniona: czasami potrzeba czasu, żeby Duch Błyskawic mógł okrążyć świat i dotrzeć do winnego; jeśli nie znajdzie już przestępcy, bo ten umarł, wtedy uderza w jego grób, rozbijając go błyskawicą. Inne teksty uznają, że Duch ten korzysta z opiekuńczych duchów miejsc, które natychmiast wymierzają sprawiedliwość – stąd pożary, nagłe śmierci itd. Chińczycy po prostu kopiują swoje państwo w świecie duchów.
Piekło i śmierć
Królem piekła jest Yen-van: można go porównać do piekielnego cesarza, ponieważ piekło podzielone jest na 10 piekieł z własnymi królami, a każde piekło zawiera 16 regionów zorganizowanych według przestępstw. Ci królowie lub sędziowie piekielni wydają nakaz pojmania duszy w chwili śmierci, czyli w godzinie zapisanej w wielkiej księdze przeznaczenia, którą zawsze mają pod kluczem; przeznaczenie każdego człowieka ustala Najwyższy Władca, wedle wcześniejszych wcieleń (metempsychoza). Dusze są sądzone, potępiane i reinkarnowane. Warto dodać, że sędziowie piekielni odnoszą się z wielkim szacunkiem do zmarłych szlachciców i literatów. Wszystkie rytuały są zarządzane duchowo – to tradycja sięgająca czasów żywych mandarynów: istnieje nieskończona liczba urzędników zarówno wśród żywych, jak i wśród zmarłych – jedni i drudzy podlegają Najwyższemu Władcy, od którego pochodzi wszelka władza.
W chwili śmierci jeden lub więcej piekielnych pomocników pokazuje umierającemu nakaz pojmania i wyciąga duszę z ciała: przedstawia się ich z pazurami i hakami do wyrywania dusz. Na temat zejścia do piekła są dwie opinie: jedna mówi, że dusza zostaje zabrana do miasta Fon-tu w prowincji Sete-tsou, gdzie znajduje się studnia łącząca się z piekłem. Druga głosi, że dusza, porwana wirującym wirem żółtego pyłu, nagle znajduje się w krainach piekielnych. Świat duchów przypomina dokładnie świat żywych: są domy, pałace, drogi itd. Przejście z życia do śmierci następuje bez bólu, choć umierający może się szamotać w agonii.
Samobójcy i duszki
Ci, którzy popełniają samobójstwo lub umierają złą śmiercią, nie zostając wezwani przez sędziów piekielnych ani prowadzeni przez ich pomocników, nie mogą znaleźć drogi do piekła i muszą błąkać się po świecie nieszczęśliwi i głodni. Powszechnie uważa się, że dusza każdego samobójcy stara się zabić lub skłonić do samobójstwa innego człowieka; jeśli jej się to uda, zostaje wcielona w ciało tej osoby, której dusza będzie błąkać się wiecznie. Stąd powszechne przekonanie, że w miejscach, gdzie ktoś się powiesił, łatwo o opętania…
Opętania
Niezwykle częste są w Chinach przypadki opętań przez duchy. Może ktoś się z tego uśmiechnie, ale uśmiech niczego nie zmieni: niszczą oni opętanych, zgłaszają swoje zabójstwa sędziom piekielnym, a ci mszczą się na nich: tak tłumaczy się u nich wyrzuty sumienia i złą śmierć opętanych. Szczególną kategorię duchów stanowią duszki – złe duchy, z których najpotężniejsze to Yao-koei, straszliwe duchy, które najbardziej szkodzą ludziom. O północy szczególnie często pojawiają się te duchy pod różnymi postaciami, by szkodzić ludziom. Pieśń koguta, świt dnia potrafią je przepędzić; czasami wystarczy obecność osoby uczciwej, by je odstraszyć. Napar z imbiru jest skutecznym środkiem przeciwko ich truciznom, które mogą wywołać śmierć.
Chińczycy łatwo uzyskują wywołanie duchów (to powszechne „użycie”) za pomocą lu-luan. Polega ono na zawieszeniu pióra do pisania nad otworem w planszy, lub umieszczeniu na kartce papieru lub warstwie popiołu, piasku albo ziarenek prosa. Przywoływanie polega na zadaniu pytania, a pióro samo pisze odpowiedź. Czasami odpowiedź brzmi: duch nie jest obecny, duch odchodzi, duch pojawia się w towarzystwie istoty, która mu służy, ale ukazuje się w różnych formach, które trudno rozpoznać; w takim przypadku duch nie odpowiada lub znika.
Częste są przypadki opętań duchowych w Chinach. Może ktoś się z tego uśmiechnie, ale śmiech nie zmieni faktów. Widzieliśmy niezbity dowód w czasie rewolucji bokserów w 1900 roku. Fanatyczni bokserzy zbierali się w kręgu, a mistrz ich ceremonii (często kobieta) hipnotyzował ich w taki sposób, że podczas zaklęcia krzyczeli, wyginali się i pysznili, twierdząc, że są w kontakcie z duchami, wołając: „Do broni! Odrzucić religię obcych, a śmierć chrześcijanom!” Ale gdy szał mijał, nie pamiętali niczego. Gdy chcieli dowiedzieć się czegoś od duchów, a nie mieli odpowiedzi, sięgali po chrześcijan, by odnaleźć zakopane skarby lub ostrzegać przed niebezpieczeństwem, zanim je znaleźli. Bardzo często, gdy chrześcijanie kropili ich wodą święconą, uciekali, mówiąc, że to cud. W prowincji Po-kia w okolicach Shan-si siedmiu chrześcijan zostało wskazanych przez bokserów jako osoby do zamordowania, i cała tłuszcza kobiet biegała za nimi, krzycząc bluźnierstwa do Boga chrześcijan.
Wiara w duchy w Chinach jest powszechna i niektórzy mogliby uznać, że jest szaleństwem, ale to dlatego, że postrzegamy siebie jako bardziej racjonalnych i mniej podatnych na diabelskie wpływy. Jeśli Chińczycy czczą Kwei (diabły), to nawet katolicy uważają ich za dzieci piekła. Gdy misjonarz zostaje wezwany do przypadków opętań, natychmiast sprawdza, czy chodzi o opętanie, wypytując w łacinie lub innym języku: Duchy odpowiadają i bluźnią po łacinie, w języku misjonarza, który znakiem krzyża i kilkoma modlitwami uzdrawia nieszczęśnika, czyniąc go chrześcijaninem. Mógłbym podać tysiące przykładów, ale wiem, że w Europie neguje się diabła, choć wierzy się w spirytyzm, więc ja poprzestanę i zapraszam niewierzących, by tu przyjechali i przekonali się na własne oczy…
X. X.
(z „Avvenire d’Italia”, Bolonia)
źródło: Spiritismo cinese; Mondo Occulto 31 Gennajo 1924.