BEZPOŚREDNIE PISMO DUCHOWE
(DIRECT SPIRIT WRITING)
Fragmenty bezpośredniego pisma duchowego, które pojawiły się w ostatnich kilku miesiącach na spotkaniach u państwa Everitt, należą do najbardziej godnych uwagi wydarzeń związanych ze spirytyzmem, jakie miały miejsce od dłuższego czasu. Początkowo budziły one wielką ciekawość – skąd pochodzą te teksty? Czy były to oryginalne kompozycje duchów, czy też zapożyczone z istniejących źródeł? Pewien autor w lipcowym numerze Human Nature wykazał, że fragmenty dotyczące historii Jerozolimy pochodziły z dzieł dostępnych w Antiquarian Library Bohn’a. Duchy rzeczywiście cytowały te źródła poprawnie, lecz osoby obecne podczas seansów – w tym pan Everitt i medium – nie miały najmniejszej świadomości istnienia tych tekstów. Jedna z wiadomości miała pochodzić od Swedenborga, a inna, również opublikowana w lipcowym numerze Human Nature, wykazywała silne oznaki pochodzenia swedenborgiańskiego.
W numerze 8 czasopisma The Medium przedstawiono ilustracje przedstawiające przykłady bezpośredniego pisma duchowego, uzyskanego u państwa Everitt 8 kwietnia, w obecności Williama Howitta i innych znanych osobistości. Jeden z przekazów był skierowany do Williama Howitta i brzmiał: „Oui, ya, yoo, romavo tsequm tiloboo.” Otrzymaliśmy interpretację tego dziwnego zdania od „Szczerego Przyjaciela”, który przesłał również najlepsze życzenia dla pomyślności czasopisma The Medium. Według niego przekaz ten należy tłumaczyć: “Oui, ya Zu Roma tecum Ibo” – czyli „Tak, pójdę z tobą do Rzymu”. Dodał również, że: „W pięciu różnych językach zdanie to zawiera duchowy przekaz.” Wygląda to na swoistą aluzję do „Soboru Powszechnego” (Œcumenical Council). Chętnie dowiedzielibyśmy się czegoś więcej o językach, z których zaczerpnięto to zdanie, aby móc zweryfikować tłumaczenie. Odnosząc się do innego przekazu – o „obyczajach i zwyczajach Chińczyków” – zamieszczonego podczas tego samego seansu, dziennik Globe z dnia 3 czerwca opublikował następujący artykuł:
(Warto zaznaczyć, że ani pan, ani pani Everitt nie mieli najmniejszego pojęcia o źródle lub istnieniu tego fragmentu aż do momentu, gdy zwrócono im na niego uwagę w dzienniku Globe.)
Aż do publikacji ostatniego numeru The Medium and Daybreak nie mieliśmy pojęcia, że duchy zniżają się do cytowania dosłownych fragmentów książek pisanych przez zwykłych ludzi. Według tegoż numeru, 8 kwietnia 1870 roku odbyło się spotkanie „grupy wybitnych spirytystów” u państwa Everitt. Medium była pani Everitt, a duch, który się pojawił, to rzekomo „John Watt”. Duch ten po krótkim pokazie osobliwości napisał zdanie pełne niezrozumiałych słów zaczynające się od „Oui ya”, a kończące na „tiloboo”. Powiedział panu Howittowi (który zadawał pytania), że w swoich podróżach najpewniej spotka kogoś, kto przetłumaczy to zdanie – co szczerze mówiąc, bardzo by nas ucieszyło.
Następnie duch przedstawił zebranym „opis obyczajów Chińczyków”. Niestety, musimy z przykrością stwierdzić, że „John Watt” wykazał się bardzo ograniczoną wiedzą i pobieżną lekturą. Całe wystąpienie, jak podano, zostało „spisane przez rękę pani Everitt następnego dnia” i w rzeczywistości jest niemal dosłownym cytatem (z drobnymi zmianami) z listu pana Wingrove’a Cooka – korespondenta Times’a w Hongkongu – datowanego na 22 lutego 1858 roku. Oprócz tego pojawiło się kilka dodanych twierdzeń, z których wiele było fałszywych lub bezpodstawnych.
Dla ciekawości, oto oryginalny fragment opublikowany w Times, a następnie odtworzony w The Medium. Pan Wingrove Cook, pisząc o Chinach, mówił:
„W kraju, gdzie róże nie mają zapachu, a kobiety nie noszą halki; gdzie robotnik nie zna szabatu, a sędzia nie ma poczucia honoru; gdzie drogi nie mają pojazdów, a statki nie mają stępki; gdzie starcy puszczają latawce; gdzie igła magnetyczna wskazuje południe, a oznaką zakłopotania jest drapanie się po czubku głowy; gdzie miejsce honoru to lewa strona, a siedziba rozumu znajduje się w żołądku; gdzie zdjęcie kapelusza uchodzi za obrazę, a noszenie białych szat to oznaka żałoby – nie powinno nas dziwić, że istnieje tam literatura bez alfabetu i język bez gramatyki.”
A oto wersja „Johna Watta”:
„W kraju, gdzie róże nie mają zapachu; gdzie robotnik nie zna szabatu, a sędzia nie ma poczucia honoru; gdzie drogi nie mają pojazdów, a statki nie mają stępki; gdzie starcy puszczają latawce, a igła wskazuje południe, a oznaką zakłopotania jest drapanie się po czubku głowy; gdzie miejsce honoru to lewa strona, a siedziba rozumu to żołądek; gdzie zdjęcie kapelusza uchodzi za zniewagę – nie powinno nas dziwić, że istnieje tam literatura bez alfabetu i język bez gramatyki. Ten przekaz duchowy to dość dokładny cytat.”
Mimo przesadnie surowego tonu naszego współczesnego komentatora, dziękujemy mu za informacje – choć nie bardzo rozumiemy, co dokładnie miał na myśli, twierdząc, że przekaz Johna Watta zawiera „fałszywe stwierdzenia” lub że świadczy o „ograniczonej lekturze”. Wciąż pozostaje pytanie – jak to możliwe? Niezależnie od tego, czy tekst jest doskonały, czy nie, został zapisany dokładnie w opisany sposób, a medium i inne zaangażowane osoby nie miały pojęcia o jego źródle. Fakt, że został on opublikowany bez zastrzeżeń, najlepiej o tym świadczy.
źródło: DIRECT SPIRIT WRITING; THE MEDIUM and Daybreak; London – JULY 8, 1870.