Ich miejsce w spirytualizmie
autor: pani Marjorie Livingston
Zadziwiające jest, że tak wiele osób, które interesują się spirytualizmem jedynie spekulatywnie, wciąż wierzy, iż nawiązując kontakt z Niewidzialnym, łatwo natknąć się na „złe duchy”.
Na ten temat prowadzono już wiele rozwlekłych dyskusji, a autorka niniejszego tekstu niechętnie dokłada kolejne strony do tego tomu. Można więc wybaczyć, że posłużę się prostą analogią, która jasno przedstawi stanowisko z punktu widzenia medium.
Przyjmuje się, że jednostka wybrana z wielkiej większości odzwierciedla przeciętny poziom warunków życiowych. Niech taka jednostka zostanie uosobiona jako typowy obywatel. Dla wygody nazwijmy go „panem Smithem”.
Pan Smith darzy swoich przyjaciół sympatią i lubi utrzymywać z nimi kontakty. Z jakich kręgów społecznych wybrał swoich przyjaciół? Czy jest prawdopodobne, że szukał ich wśród fałszerzy i morderców albo w jaskini złodziei? Nie. Jego ograniczona wiedza o takich ludziach sprowadza się do policyjnych doniesień w codziennej prasie oraz do opowieści kryminalnych na półce z książkami. Nawet gdyby pragnął ich przyjaźni, oni nie mieliby z niego pożytku i patrzyliby na jego zabiegi z podejrzliwością.
Czy pan Smith byłby bardziej skłonny szukać przyjaciół na drugim końcu drabiny społecznej? Jako obywatel jest wolny. Może komunikować się z arystokracją, z arcybiskupem Canterbury, a nawet z Królem. Na takie próby kontaktu pan Smith zapewne otrzymałby grzeczną odpowiedź – nie bezpośrednio, lecz przez pośrednika. Taka korespondencja byłaby wymuszona, jałowa i jednostronna. Dlaczego? Nie dlatego, że ludzkość jest snobistyczna, lecz dlatego, że pan Smith nie ma nic wspólnego z tymi, do których próbował pisać, a z tego względu przyjaźń z nimi jest niepraktyczna.
W rzeczywistości pan Smith zaprzyjaźnia się z panem Brownem i panem Jonesem. Łączą ich podobne sympatie i zainteresowania, stoją na równym poziomie i wzajemnie ich to do siebie przyciąga.
Jednak pozycja pana Smitha – społeczna i moralna – nie jest niezmienna. Nie są też stałe sytuacje pana Browna i pana Jonesa. Dla przejrzystości wywodu załóżmy, że pan Brown zaczyna interesować się polityką lub finansami, sztuką albo nauką. Pan Jones natomiast fascynuje się rozmaitymi sposobami, dzięki którym obywatel może wymykać się Prawu. Obaj ci mężczyźni wywieraliby wpływ na pana Smitha i wprowadzaliby go do środowiska albo wyższego, albo niższego na skali społeczno-moralnej – zależnie od tego, do której przyjaźni skłaniałyby go jego własne upodobania.
Jeśli podążyłby za panem Jonesem, w końcu znalazłby się w towarzystwie złodziei i recydywistów; jeśli natomiast wybierze pana Browna, dane mu będzie spotkać tych, z którymi w innych okolicznościach nie miałby szansy nawiązać kontaktu.
Nieuchronnie pan Smith odkryje, że nowo poznani przyjaciele będą go – choćby nieświadomie – inspirować do jakiegoś osobistego wysiłku i osiągnięć. Jego własny sukces w naturalnej kolejności wprowadzi go w kontakt z osobami zajmującymi wysoką pozycję. Może nawet uzyskać audiencję u Króla. Zawiera znajomości na szczytach, ponieważ sam stworzył coś, co zapewnia więź wzajemnego zainteresowania.
Wszystkie prawa – czy to społeczne, psychologiczne, czy jakiekolwiek inne – które obowiązują w świecie fizycznym, obowiązują również w świecie psychicznym.
Spirytualista, który pragnie nawiązać korespondencję z Niewidzialnym, przyciągnie jako przyjaciół i rozmówców te dusze, które są z nim spokrewnione duchowo, czyli pozostają z nim w zgodności. Ci, którzy są o kilka stopni jego moralnymi niższymi, mogą próbować żerować na nim i wykorzystywać jego dobre serce. Jednak jeśli w swoim pokoju seansowym posłuży się choć w połowie takim rozsądkiem jak w biurze, nie da się nabrać bezcielesnemu naganiaczowi tak samo, jak nie dałby się zwieść żebrzącemu naciągaczowi w ciele.
Nie pozwoli też, aby bezcielesne duchy wdarły się nieproszone do jego ciała astralnego, tak jak nie pozwoliłby, by tłum pijanych wtargnął do jego salonu.
Pomoc można i należy okazywać tym, którzy są w psychicznej potrzebie, tak samo jak tym, których potrzeby są natury fizycznej – ale pomoc ta musi być udzielana mądrze i dobrowolnie, a Wolna Wola nie może zostać oddana nikomu, nawet Aniołowi. Próba Anioła polega na tym, że nie zażąda on takiego ustępstwa; to tylko duchy niedorozwinięte pragną dominować nad osobowością. Bezwzględne potwierdzenie „JA JESTEM” ze strony medium odpycha takie psotne – choć rzadko naprawdę złe – duchy.
Tymczasem jest pewne, że przeciętny człowiek nawiązujący kontakt, który z rozsądkiem, poczuciem humoru i absolutną szczerością intencji stara się połączyć swoją świadomość z Nieskończonością, odkryje, iż jego umysł otwiera się na przyjaźnie słodkie, prawdziwe i niezłomne – przekraczające możliwości kruchej ludzkiej miłości. Będzie prowadzony krok po kroku do współpracy z nowo poznanymi przyjaciółmi i dla nich, a ich inspiracja oraz pomoc doprowadzą go do osiągnięć, które sam uważał za niemożliwe. To z kolei przyciągnie do niego wielkie Osobowości i zwiąże go z Tym(i), których świadomość jest powszechna i Boska.
źródło: Evil Spirits; Light on Spiritualism and Psychical Research, FRIDAY, April 27, 1934.