W pomieszczeniach Alliance, w środę 17 marca, jedno z pytań skierowanych do spirytystycznej kontroli pani M. H. Wallis, „Morambo”, dotyczyło zdarzenia podczas seansu głosu bezpośredniego, kiedy pewien duch podał się za określoną osobę i przedstawił silne dowody tożsamości, po czym później odkryto, że ta osoba wciąż żyła w ciele. Pytający chciał wiedzieć, jak to możliwe, że przewodnicy medium dopuścili do takiego oszustwa albo błędu.
„Morambo” odpowiedział, że jest to problem dość zawiły. Trudność związana z pozornym podszywaniem się, mylącymi przekazami albo niewiarygodnymi informacjami była jedną z tych, które pojawiają się w różnych warunkach, gdy człowiek posuwa się naprzód drogą badania, i nie znał on żadnego szczególnego powodu, dla którego seanse głosu bezpośredniego miałyby być wyłączone z okazjonalnego występowania takich sytuacji. Duchowy przewodnik lub kierownik kręgu prawdopodobnie nie byłby w stanie zweryfikować wszystkich składanych mu oświadczeń. Jego zadaniem wobec medium było utrzymywanie możliwie najlepszych warunków i stwarzanie najlepszych sposobności dla tych, którzy pragnęli się zamanifestować. Gdyby kręgiem kierowało kilka istot, mogłyby wzajemnie przeprowadzać bardziej rygorystyczne sprawdzenie. Mimo to możliwe było, że duch pojawi się, podając się za kogoś innego, i wykorzysta nadarzającą się sposobność, aby zademonstrować coś dla własnych celów, rozwijając to nawet w szczegółach tak, że pozornie wszystkie dowody będą zadowalające.
On sam („Morambo”) mógł jedynie mówić ogólnie, ponieważ nie znał konkretnego przypadku wspomnianego w pytaniu, lecz znał sytuacje, w których duchy usiłowały przedstawiać się jako inne osoby i dzięki wiedzy, jaką posiadały, dawały coś, co wydawało się wystarczającym dowodem tożsamości, a co ostatecznie okazywało się fałszywe. Człowiek nie rozwija się i nie osiąga wysokiego poziomu charakteru natychmiast po przejściu do życia duchowego. Tak jak po tej stronie istnieją żartownisie i osoby, które z własnych powodów starają się wprowadzać w błąd i oszukiwać, tak samo istnieją one i po tamtej stronie. Gdyby kierownicy seansu odkryli, że podejmowane są wysiłki w takim kierunku, bez wątpienia postawiliby przeszkody i starali się uniemożliwić osiągnięcie takiego celu. Na ile jednak był w stanie osądzić, kierowników nie można było czynić odpowiedzialnymi za tych, którzy usiłowali się komunikować.
Trzeba pamiętać, że mówiąc ogólnie, sam kontakt z warunkami ziemskimi miał tendencję do przytępiania ostrości ich wrażliwości, tak że duchowy przewodnik, który pozostając poza medium potrafiłby ocenić uczciwość albo prawość innego ducha, mógłby nie być do tego zdolny, kiedy jego moc postrzegania została osłabiona przez związek z warunkami ziemskimi. Oczywiście doświadczenia takie jak te, o których była mowa, należy uznać za godne ubolewania.
Istniała jeszcze jedna kwestia, o której można wspomnieć jako o czymś, co czasami tłumaczy wiele zamieszania, choć nie stanowi wyjaśnienia przypadku wskazanego przez pytającego. Chodziło o skłonność uczestników, zwłaszcza przy zjawiskach stolikowych, do wyciągania pochopnych wniosków — do wykrzykiwania: „To ten a ten!” — i okazywania zgody niemal zanim duch zdążył pojąć pytanie. Uczestnicy powinni starać się pamiętać, że ziemska atmosfera była dla ducha bardzo gęsta i utrudniała jasne postrzeganie oraz zrozumienie, tak że czasem pozornie udzielana była zgoda i nieumyślnie przekazywano mylące wrażenia, a istoty duchowe miały trudność z usunięciem nieporozumienia. „Morambo” znał wiele przypadków, w których gorliwość uczestników i ich pośpiech w wyjaśnianiu oraz interpretowaniu ruchów i stuków praktycznie przygotowywały warunki prowadzące do pozornych błędnych oświadczeń.
Przewodniczący (pan Withall) zapytał, czy byłoby możliwe, aby osoba wciąż żyjąca w ciele zamanifestowała się za pomocą głosu bezpośredniego.
„Morambo” odparł, że jest to możliwe, lecz mało prawdopodobne. Było możliwe, aby wysoko rozwinięty duch znajdujący się jeszcze na planie ziemskim zamanifestował się w pewien taki sposób i jeśli uczestnicy wyciągnęliby pochopne wnioski, mogłoby to częściowo wyjaśniać wspomniany przypadek, ponieważ oczywiście komunikujący się duch odczuwałby w danej chwili, że znajduje się w życiu duchowym. Trudność dotyczyłaby jednak wszelkich szczegółów przejścia. Podanie takich szczegółów, gdy osoba, co do której zakładano, że się komunikuje, wciąż jeszcze żyła na ziemi, wskazywałoby raczej na podszywanie się. Lecz brak spokoju i owa niecierpliwa żądza oczekiwania, o której wspominał, były czynnikami, które należało brać pod uwagę jako mogące wywoływać zamieszanie, tak że uczestnicy mogli sobie wyobrażać, iż padły pewne twierdzenia, których duch był zupełnie nieświadomy.
źródłó: PERPLEXING PHENOMENA. SOME SUGGESTIVE EXPLANATIONS.; LIGHT – A Journal of Psychical, Occult, and Mystical Research, March 27, 1915.