Kwestia „duchów zwierząt” – trudno byłoby tu mówić o „duchach” w sensie osobowym, jak u ludzi – od dawna budzi zainteresowanie badaczy zjawisk psychicznych. Przykłady nowoczesnych zjawisk seansowych związanych z obecnością zwierząt są liczne, istnieje też niemała literatura poświęcona pojawianiu się widm zwierzęcych w zwykłych okolicznościach. Niedawno „Daily Call” podjął temat, zadając pytanie: „Czy zwierzęta mają przyszłe życie i czy posiadają zdolności psychiczne?” Pytanie to, przynajmniej z punktu widzenia spirytualistów, było już wielokrotnie rozstrzygane w sposób zadowalający.
Niemniej jednak, jak informuje nas „Daily Call”, zagadnienia te od wielu lat przyciągały uwagę wybitnych uczonych, zwłaszcza na kontynencie europejskim. Po wzmiance o badaniach profesora Ernesta Bozzana gazeta przytacza kilka opowieści ilustrujących zarówno psychiczne zdolności zwierząt, jak i ich przetrwanie po śmierci – z których przytaczamy następujące:-
Kanonik MacColl opowiada historię młodej kobiety, która posiadała psa, do którego była bardzo przywiązana. Wyjechała z domu z wizytą do przyjaciół mieszkających daleko. Pewnego dnia, podczas jej nieobecności, pies, przypadkiem wyglądając przez okno salonu, szczeknął radośnie i wybiegł na trawnik, gdzie zaczął skakać i szczekać w jednym miejscu, jakby rozpoznając stojącego tam nieobecnego przyjaciela. Nagle jednak zatrzymał się, spojrzał w górę, zawył ze strachu i, drżąc, rzucił się z powrotem do domu. Wkrótce potem nadeszła wiadomość, że właśnie w tym samym czasie nieobecna właścicielka psa zmarła.
Sir H. Rider Haggard miał przed kilku laty osobliwe doświadczenie. Śniło mu się, gdy spał, że czarny retriever należący do jego najstarszej córki leży na boku wśród zarośli przy wodzie. Zwierzę, we śnie, usiłowało mówić i, nie mogąc tego uczynić, przekazało śpiącemu powieściopisarzowi wiedzę o tym, że umiera. Dochodzenie wykazało, że tej samej nocy, kiedy miał ten sen, pies został przejechany przez pociąg.
Pewien duchowny jechał kiedyś lekkim powozikiem wiejską drogą, gdy koń nagle się zatrzymał, nastawił uszu i spojrzał prosto przed siebie, jakby czymś spłoszony. W tej samej chwili duchowny ujrzał zjawę mężczyzny. Później dowiedział się, że kilka innych osób również widziało tę samą zjawę w tym samym miejscu, a także ustalił, że pewien człowiek popełnił tam samobójstwo.
Świętej pamięci Andrew Lang mówił, że zna przypadki, w których fantomy psów były widziane i słyszane zbiorowo przez kilka osób jednocześnie. Skłaniał się ku zgodzie z plemionami północno-zachodniego i środkowego Queenslandu, według których psy, podobnie jak ludzie, mają kboi, czyli duchy, i zauważał, że Chińczycy również wysuwali podobny pogląd na temat małp.
Wielebny Charles L. Tweedale opowiada historię psa-widma, który należał do jego ciotki zmarłej w 1905 roku, przy czym sam pies zdechł już jakiś czas wcześniej. W roku 1910 jej zjawa była widywana przez kilku członków rodziny w świetle dziennym oraz przy pełnym świetle lampy. Niekiedy towarzyszyły temu warczenia i odgłosy drapania, które wprawiały wszystkich w wielkie zakłopotanie. W końcu tajemnica została rozwiązana przez pojawienie się ciotki w towarzystwie psa. Zwierzę było dwukrotnie widziane wraz ze swoją panią, a przy jednej z tych okazji przez cztery osoby jednocześnie, w pełnym świetle dnia. Jedno z obecnych dzieci dało się tak zwieść temu zjawisku, że wczołgało się pod łóżko za psem, którego wzięło za rzeczywistego, lecz przekonało się, że ten zniknął. [Przypadek ten był już wcześniej opisany w „Light”.]
Jedna z korespondentek „Daily Call” przesyła historię kota-ducha, który miał zwyczaj odwiedzać jej dom w Cricklewood. Pisze ona, że widziała go kilkakrotnie, siedząc w salonie i czytając, a pewnej nocy jego obecność została jej ujawniona przez jej własnego, żywego kota, który wygiął grzbiet i zaczął prychać oraz syczeć na kota-widmo, którego korespondentka ujrzała siedzącego na stole.
źródło: ANIMAL GHOSTS AND GHOST-SEERS; LIGHT – A Journal of Psychical, Occult, and Mystical Research, March 27, 1915.
Odniesienie do informacji w tekście odnośnie „KBOI”.
„Andrew Lang skłaniał się ku poglądowi plemion z północno-zachodniego i środkowego Queenslandu, że psy – podobnie jak ludzie – mają kboi, czyli rodzaj ducha lub duszy. Dodawał też, że podobne wyobrażenie przypisywano również Chińczykom w odniesieniu do małp.”
Na co zwrócić uwagę::
Po pierwsze, „kboi” nie należy raczej tłumaczyć zbyt sztywno jako „duchy” w znaczeniu chrześcijańskim. Lepiej oddać to jako „duch”, „dusza” albo nawet „zasada duchowa”, bo chodzi o przekonanie, że zwierzę ma jakiś byt niematerialny po śmierci lub obok życia cielesnego. W tekście jest to raczej termin etnologiczny niż ścisłe pojęcie teologiczne.
Po drugie, zdanie o Chińczykach nie znaczy, że „Chińczycy mieli takie zdanie o małpach, a nie o innych zwierzętach” w sensie wyłączności. Ono znaczy tylko tyle, że autor znał lub przywoływał chiński przykład odnoszony właśnie do małp. To przykład analogiczny do wierzeń o psach, a nie koniecznie pełny opis całej chińskiej wizji zwierząt. Sam fragment jest skrótowy i publicystyczny.
Można to też rozumieć w taki sposób::
„Śp. Andrew Lang twierdził, że zna przypadki, w których widma psów były widziane i słyszane jednocześnie przez kilka osób. Skłaniał się przy tym ku poglądowi plemion z północno-zachodniego i środkowego Queenslandu, że psy, podobnie jak ludzie, mają kboi – czyli duchowy odpowiednik duszy – i zauważał, że podobne wyobrażenia Chińczycy odnosili także do małp.”