„Gdy Buddhi zostaje pochłonięte przez Adżnianę — niewiedzę, czyli aktywność w materii — wówczas mówi się o zachodzie, śnie.
Gdy Buddhi znajduje się w pełnym rozkwicie, mówi się o stanie Dźagrat — czuwaniu.
W tym wszechświecie ziemska egzystencja, będąca jedynie snem smutku, nie jest niczym innym jak długim snem, najdłuższym panowaniem fantazji”.
— Varāha Upaniszada
Lazurowa kopuła złotego, bezchmurnego południa
Wypełniona była dźwiękiem weselnych dzwonów i wonią kwiatów,
Gdy od ołtarza prowadziłam moją oblubienicę,
By schronić ją w prastarym domu mojego ojca.
Moja najczystsza struna, nabrzmiała szczęściem, pękła
I rozlała złoto na kolana Nędzy;
Tymczasem z mojego pogodnego serca uleciał żartobliwy ton miłości,
Który dotąd nawet największe nieszczęścia życia traktował lekko.
„O Życie — pomyślałem — jak wielkim jesteś władcą,
Skoro dajesz nam chwile takie jak ta!”
Lecz słuchaj!
Z najgłębszej ciszy mojej duszy
Usłyszałem głos mówiący: „Śnisz”.
Rozejrzałem się z zachwytem:
„Sny takie jak ten są naprawdę warte śnienia”.
Nadszedł kolejny czerwiec — kolejne południe —
Gdy szliśmy nawą ponownie, tym razem we dwoje.
Lecz ona została porwana przez potężne, obce ręce —
Istota nieruchoma, zimna — bez rumieńca ani uśmiechu —
Pod słodkimi kwiatami, po których chodziła jeszcze w zeszłym roku.
A ja, owinięty rozpaczą, zostałem z tyłu,
Zaś pogrzebowe tajemnice nie miały ucha, by opowiedzieć
O muzyce dzwonnicy ani o kapłańskim śpiewie —
Moje zmysły zginęły w wielkim morzu pustki.
Jak wtedy, gdy gasną światła w zatłoczonej sali,
Tak czarny stał się świat, gdy zgasło światło mojego serca.
Wtem, poprzez ból, znów usłyszałem
Odległy głos, który słyszałem wcześniej:
„Śnisz”.
Z moich udręczonych głębin zawołałem:
„Jeśli to sen, o, pozwól mi się przebudzić!”
Na tę modlitwę odpowiedziała zasłonięta postać,
A w mojej wizji, pełnej wspomnień,
Łagodne, przygaszone światło przesunęło się przed moimi oczami
I zatrzymało mnie w napięciu oczekiwania.
„O Światło, z którego wyłania się Ciemność — czyż i Ty śnisz?”
Tak zapytałem. Wtedy przemówiła jasna postać:
„Światło jest szatą Pana,
A więc także jest snem”.
„A Ty — zawołałem —
Który wiesz, że Sen jest snem, musisz przecież znać
Przebudzenie po śnie. Powiedz mi więc,
Czy ta, która teraz leży nieruchomo, przebudziła się?”
„To tylko zmiana snu” — odpowiedział cichy głos.
„Gdy zmieniają się sceny, czyż nie powinno się zdarzyć,
Że będziesz śnić tak długo, aż pęknie nić snu?”
„O Ty, który najlepiej potrafisz przemieniać sny,
Czym jesteś?”
„Tak jak Głos, ja również jestem snem;
Lecz tak jak Jedyny Wielki — ukryty za Słowem —
Jest Tym Bezsennym, który nigdy nie śni,
Tak i ja, gdy to poznaję, widzę wszystkie sny wyraźnie”.
„O Panie, moje dni i noce będą jednym wołaniem:
Pozwól mi się przebudzić!”
Mary Frances Wright, F.T.S.
źródło: Dream by Mary Frances Wright, F.T.S.; LUCIFER VOL. VlI. LONDON, JAN. !5TH, I8gr. No. 4I.