Telepatia – Halphide

TELEPATIA
By A. C. Halphide, M. D., Professor of the Theory and Practice of Medicine, in Hahnemann College, Chicago.

W moich badaniach nad umysłem i jego wpływem na ciało wielokrotnie napotykałem zjawiska, które można było wytłumaczyć jedynie przekazywaniem myśli, czyli telepatią. Być może najlepiej przekażę to, co chcę powiedzieć na ten temat, po prostu przedstawiając notatki, które sporządziłem z wyników uzyskanych podczas serii eksperymentów przeprowadzonych pewnego wieczoru, kilka miesięcy temu, w towarzystwie kilku przyjaciół. Odbyliśmy kilka spotkań w celu badań zjawisk psychicznych, zawsze osiągając wystarczające sukcesy, by kontynuować dalsze badania, ale opiszę tylko notatki z jednego spotkania.

Obecni byli trzej lekarze, dyrektor liceum, aptekarz i dwie kobiety. Profesor został wybrany na osobę badaną tego wieczoru. Najpierw przeprowadzono na nim eksperymenty w stanie czuwania, a następnie kontynuowano je pod wpływem hipnozy. Osoba badana została dokładnie zawiązana opaską na oczy i ustawiona tak, aby wszyscy obecni mogli łatwo widzieć jego twarz, lecz w żadnym momencie nie był on w fizycznym kontakcie z kimkolwiek.

Następnie karta do gry – trójka trefl – została przyłożona do jego czoła, częściowo pod opaską, rewersem skierowana do zgromadzonych. W ciszy wpatrywaliśmy się w kartę i myśleliśmy o niej, podczas gdy on starał się uczynić swój umysł biernym i otwartym, aby odczytać, jaka to karta. Po kilku minutach powiedział:
„Nie widzę niczego i nie mogę pomyśleć o niczym innym, jak tylko o trójce trefl.”

Następnie w tej samej pozycji umieszczono siedemkę czerwonego koloru i po nieco dłuższym czasie powiedział:
„Widzę kartę. To czerwony kolor, ale nie potrafię powiedzieć, czy to kier czy karo, ani czy to siedem czy osiem.”

Dwie lub trzy inne karty zostały kolejno położone w ten sam sposób, lecz nie był w stanie powiedzieć, jakiego są koloru czy jaka jest ich wartość, choć regularnie rozpoznawał kolor.
Chcąc sprawdzić, czy pod hipnozą uzyskamy lepsze rezultaty, zahipnotyzowałem go, gdy wciąż miał opaskę na oczach, i posadziłem wygodnie tyłem do stołu, przy którym siedzieliśmy. Wszedł w stan znany jako jasna letargia (lucid lethargy) i doskonale był świadomy tego, co robimy, chętnie współuczestnicząc w badaniu.

Nikt z obecnych nie wypowiedział ani słowa, z wyjątkiem mnie i osoby badanej. Wszystko było całkowicie improwizowane, a testy wyglądały następująco:

Różne przedmioty były kolejno i bezgłośnie kładzione na miękko wyściełanym stole, a my wszyscy koncentrowaliśmy na nich wzrok i uwagę, aż osoba badana otrzymała mentalne wrażenie na ich temat. Przedmioty wybierał dowolnie każdy z obecnych.

Oto szczegóły dotyczące tych przedmiotów:

Pierwszym przedmiotem postawionym na stole był mały wazonik z terakoty z trzema uszkami, przypominający dzbanek do śmietanki. Niemal natychmiast profesor powiedział:
„Widzę to; to mały brązowy dzbanek do śmietanki.”
Z bocznego widoku widoczne były tylko dwa z trzech uchwytów, co wskazywało, że obraz przedmiotu otrzymał drogą przekazu myśli od osób, które na niego patrzyły.

Następnie jeden z lekarzy położył na stole swój scyzoryk z długą czarną rączką. Zapytany, co widzi, badany odpowiedział:
„Widzę coś czarnego; jest długie i proste.”
W tym momencie lekarz częściowo otworzył jedno z ostrzy i natychmiast badany dodał:
„Nie, nie jest proste; jest zgięte na jednym końcu. Och tak, już wiem, co to jest; to scyzoryk.”

Następnie na stole położono mały, okrągły dzwonek (call-bell), który badany natychmiast rozpoznał i nazwał. W podobny sposób, mała solniczka ze szkła z srebrną nakrętką, wypełniona solą, została szybko rozpoznana i opisana jako:
„Mała biała buteleczka z srebrnym wieczkiem.”

Kolejnym przedmiotem był srebrny dzwonek do herbaty, który po chwili badany opisał:
„Widzę to, ale nie wiem, co to jest. Wygląda jak powój (morning-glory) z fragmentem łodygi.”
W tym momencie ktoś cicho położył dzwonek na boku i po chwili badany powiedział:
„Och tak, już wiem. Teraz rozpoznaję; to jest dzwonek do herbaty.”

Następnie położono na stole książkę i wszyscy spodziewaliśmy się, że natychmiast ogłosi, iż widzi książkę, lecz tak się nie stało. Przez dłuższą chwilę milczał, jakby zdezorientowany. „Co widzisz?” – zapytałem go w końcu, a on odpowiedział: „Jedyną rzeczą, jaką widzę, jest znaczek.”
Początkowo uznaliśmy, że całkowicie mu się nie udało, ale pani siedząca naprzeciwko mnie, nie mówiąc ani słowa, odwróciła książkę i zobaczyłem, że na jej grzbiecie znajduje się biblioteczny znaczek. Zapytałem więc: „Gdzie jest ten znaczek?”
„Przyklejony jest na grzbiecie książki” – odpowiedział natychmiast.

To sprawiło, że uznaliśmy, iż musiał zobaczyć obrazek znaczka od pani B., która była jedyną osobą, która go zauważyła i odwróciła książkę tak, abym ja także mógł go zobaczyć i zwróciła mi na niego uwagę. Postanowiliśmy więc przez chwilę zbadać ten trop, z bardzo zadowalającymi rezultatami:
Potrafił łatwo i bezbłędnie wskazać, w której części pokoju znajduje się pani B., choć przemieszczała się bezszelestnie, podczas gdy reszta z nas robiła dużo hałasu i prowadziła ożywione rozmowy.

Nie ma potrzeby dodawać nic więcej do powyższych notatek. Mówią same za siebie i moim zdaniem można je wytłumaczyć jedynie hipotezą telepatii lub jasnowidzenia.
W kilku przypadkach zaobserwowano opóźnione postrzeganie – na przykład, gdy mieliśmy już zmieniać przedmiot, a nawet już go zmieniliśmy, nagle jasno ujrzał jego obraz i z pełnym przekonaniem stwierdził, czym on był.
Jeśli przekaz myśli zależy od podświadomości, takie opóźnienie jest łatwe do wyjaśnienia; w przeciwnym razie nie jest.
Najwyraźniej lepsze rezultaty uzyskuje się z osobą będącą pod hipnozą, zapewne dlatego, że w hipnozie można w znacznie większym stopniu zignorować rozpraszające bodźce zewnętrzne i stać się bardziej biernym oraz podatnym na odbiór.

Ciekawą rzeczą z tamtego wieczoru było uczucie, jakie profesor S. miał po całym wydarzeniu. Miesiąc lub dwa później zaczął wątpić w całą sprawę i stwierdził, że sądzi, iż moglibyśmy to wszystko łatwo wyjaśnić, gdybyśmy tylko wiedzieli wystarczająco dużo. Mam podobne zdanie co do wyjaśnienia, lecz jestem przekonany, że to wyjaśnienie nie byłoby inne niż telepatia.

Niektórzy moi znajomi potrafią używać telepatii jako środka komunikacji równie łatwo i skutecznie, jak zazwyczaj korzystamy z telefonu. W rzeczywistości telepatia jest znacznie lepsza niż nawet telefon na duże odległości, gdyż odległość nie ma tu żadnego znaczenia. Potrafią „zadzwonić” do siebie i komunikować się w dowolnym momencie, i to bez konieczności korzystania z wszechobecnego automatu wrzutowego podłączonego do telefonu.
Czy jest to możliwe dla wszystkich? Miejmy nadzieję, że tak.

[cdn.]

źródło: Telephaty;  Suggestive Therapeutics – September 1899.