PODRĘCZNIK OKULTYSTY. II
Szczególnie do praktycznego użytku Braci z Loży Leśnej.
Sztuka rozkładania Tarota
Mówimy tu o sztukach okultystycznych. Niechaj więc najpierw zostanie wyjaśnione samo to pojęcie.
Okultyzm jako filozofia życia – lub, jeszcze lepiej, jako „religia” człowieka – uczy rozszerzenia ludzkiej świadomości poza granice czysto intelektualne, w sfery duchowe. Wychowuje on człowieka na istotę, która staje się uczestnikiem wyższej, nieśmiertelnej natury i pełniejszej działalności życiowej, niż to było dotąd.
To wychowanie dokonuje się, stosownie do różnorodności rozwoju jednostek, na rozmaite sposoby – w trzech światach: cielesnym, psychicznym i duchowym. Rozwój cielesno-materialny niemal osiągnął już swój cel. Teraz na scenę wkracza pierwotna religia, czyli wiedza okultystyczna, aby poprowadzić ludzkość przez sferę metafizyczną ku duchowości – jednym słowem: ku Bogu.
Również i ten rozwój przebiega stopniowo. Tak jak ciało wraz ze swymi organami i wewnętrznymi potrzebami „dostosowało się” do swego otoczenia, tak też stoi przed nami obecnie zadanie, by nasze zdolności dostosować do wyższych wymagań świata metafizycznego.
I tak jak w medytacji (Raja Yoga) kształtujemy nasze duchowe organy i wznosimy je coraz wyżej, tak również musimy ćwiczyć nasze organy psychiczne i cielesne, aby stały się podatne na impulsy duchowe (Hatha Yoga). Te ćwiczenia właśnie nazywamy sztukami okultystycznymi.
Nie mamy więc – jak wskazuje nasz tok rozumowania – żadnego powodu, by odnosić się do tych „sztuk okultystycznych” z pogardą. Są one nieodzowną częścią wychowania na okultystę, i ten, kto dąży do doskonałości, nie może się bez nich obyć.
Charakterystyczną cechą wszystkich sztuk okultystycznych jest tłumaczenie zewnętrznych rzeczy i zjawisk jako symboli rzeczy duchowych. Poprzez wnioskowanie na zasadzie analogii oraz za pomocą wglądu w prawa i obszary światła astralnego, sztuki te budzą wyższe zdolności człowieka duchowego i przekazują nie tylko wiedzę, lecz także umiejętność.
Dotąd sztuki okultystyczne – nawet w samych kręgach okultystycznych – traktowano dość lekceważąco i pogardliwie. Tam, gdzie przesąd nie piętnował ich jako „zabobonu”, tam wciąż ciążyła na nich zła sława „czarnej magii”.
H. P. Blavatsky w dobrze znanym artykule „Occultism versus the occult arts” (Stara „Metafizyczna Rewia”, t. I, 1896) chciała całkowicie odrzucić sztuki okultystyczne ze względu na ich niebezpieczeństwa.
Jeśli jednak spojrzymy na realia czasów, na które jej artykuł miał oddziaływać, można się z nią w tej radykalnej decyzji jedynie zgodzić. Żądza cudowności i czarów groziła wówczas uduszeniem całej nauki tajemnej. Surowy osąd Blavatsky sprowadził wielu z powrotem na właściwą drogę i odstraszył od praktyk, które zaliczyć można do najgorszych diabelstw.
Później Annie Besant próbowała w niewielkiej broszurze „Occultism, Semi-Occultism and Pseudo-Occultism” nieco złagodzić osąd Blavatsky, lecz przez zaliczenie sztuk okultystycznych do pół- i pseudo-okultyzmu również nie oddała sprawie sprawiedliwości.
Trzeba bowiem pamiętać, że do sztuk okultystycznych zaliczają się:
astrologia, alchemia, chiromancja, geomancja, grafologia, kartomancja, frenologia i fizjonomika, spagiryka, interpretacja snów oraz całe pole magii ceremonialnej we wszystkich jej odmianach.
Któryż okultysta chciałby obejść się w swych studiach bez tych rzeczy?
I który z okultystów – od największych postaci historycznych aż po naszych epigonów – choćby zasugerował, że można obejść się bez tych dyscyplin okultnych?
Wszyscy oni przyznawali, że medytacja jest kluczem do okultyzmu, lecz bez wyjątku używali sztuk okultystycznych jako narzędzi pracy – czy to starożytni magowie Indii i Persji, czy kabaliści, Jamblich, Paracelsus, Eliphas Lévi, czy Helena Blavatsky – by wymienić największych aż po nasze czasy.
Pozostając jeszcze przy H. P. B. (Helenie Pietrownie Bławatskiej): można by zapytać, dlaczego ta wielka nauczycielka okultyzmu nie przekazała nam więcej o tych praktykach. Odpowiedź jest łatwa do znalezienia. Jej zadaniem było objaśnienie naszej wspólnocie pewnych ściśle określonych stron nauki tajemnej. Następnie mogła jak najbardziej pozostawić rozwinięcie nauki w jej poszczególnych częściach swoim uczniom.
W ramy tej wzniosłej nauki tajemnej doskonale wpisują się sztuki okultystyczne — na właściwym miejscu. Musimy jedynie starać się przeniknąć te dziedziny i praktyki duchem prawdziwego okultyzmu, aby przywrócić im ich właściwe przeznaczenie. Cała ta głęboka i święta wiedza, ukryta w okultystycznych zwyczajach, nigdy nie mogłaby tak się wynaturzyć, gdyby nie niezrozumienie niedojrzałych uczniów okultyzmu, które połączyło się z drwiną niewierzących i z żądzą cudowności ludzi zabobonnych – i w ten sposób z okultystycznych sztuk powstały owe karykatury, w jakich jawią się one nam dzisiaj.
Mamy tu więc do dokonania dzieła odrodzenia, podobnego do tego, gdy usuwa się z cennego dzieła sztuki starożytności gruzy nagromadzone przez tysiąclecia. Musimy udostępnić środki koncentracji o niezrównanym charakterze. Musimy wskazać na narzędzia poznania, które przesuwają granice naszego istnienia i wiedzy daleko poza to, co codzienne.
Sztuki okultystyczne stanowią zatem bezwzględnie integralną część prawdziwego okultyzmu, który w swej istocie i w swym celu jest tożsamy z prawdziwą teozofią.
Po tych ustaleniach przechodzimy teraz do Tarota.
O TAROCIE
Tarot składa się z 78 tablic lub kart, które dzielą się na mniejsze i większe Arkana. Mniejsze – 56 kart – odpowiadają 52 kartom do gry, z dodaniem figury Rycerza pomiędzy Królową a Giermkiem (Knappe).
Cztery elementy mniejszych Arkanów nazywają się:
| Element | Symbol | Francuskie karty | Niemieckie karty |
|---|---|---|---|
| Berła (Szeptry) | + | Trèfle (Trefl) | Eicheln (Żołędzie) |
| Kielichy | + | Cœur (Kier) | Rot (Czerwone) |
| Miecze | – | Pique (Pik) | Grün (Zielone) |
| Pentakle | – | Carreau (Karo) | Schellen (Dzwonki) |
Znakiem + oznaczyłem siły pozytywne (czerwone), a znakiem – siły negatywne (czarne) tej czwórcy. Te same kolory odnajdujemy również w zwykłych kartach do gry.
Większe Arkana składają się z 22 symbolicznych przedstawień, które jedni wywodzą od 22 liter alfabetu hebrajskiego, inni zaś – od hieroglifów egipskich i znaków demotycznych.
O symbolice tej czytelnik znajdzie obszerne informacje w niezrównanym dziele Papusa (dr Gerard Encausse: „Der Tarot der Zigeuner”, w tomach 15–19 Nowego Przeglądu Metafizycznego). Także w odniesieniu do historii Tarota odsyłam do tej pracy. Nas zajmuje tu jedynie praktyczne zastosowanie Tarota jako sztuki okultystycznej.
O praktyce
Wróżenie z kart należy niewątpliwie do praktyk o złej reputacji. W opinii publicznej uchodzi za oszustwo, a policja stara się utrudniać jego zawodowe uprawianie. Tymczasem potajemnie młodzi i starzy, biedni i bogaci, biegną do wróżek–wykładaczek kart i chętnie ofiarowują swój obol nieznanej przyszłości.
Temu zjawisku chcemy się przeciwstawić. Potępiamy nadużywanie tej sztuki okultystycznej jako towarzyskiej zabawy, dla zaspokojenia ciekawości lub pobudzania niskich instynktów ludzkich, jak również jej wykorzystywanie w celach materialnego zysku. Ale równie stanowczo odrzucamy zarzut, że wróżenie z Tarota – czy szerzej, wróżenie z kart – samo w sobie jest oszustwem.
Rozkładanie Tarota jest świętym aktem magii!
W zetknięciu z tym, co nieznane i niewidzialne, tkwi zbyt głęboka powaga, byśmy mogli w chwilach błogiego nastroju śmiać się z losu i wzywać go do odpowiedzi. Rozkład Tarota objawia bowiem z taką ostrością i jednoznacznością wewnętrzne związki pomiędzy ludźmi i sytuacjami, że każdy zarzut milknie wobec zdumiewających wyników.
Sztuka ta przypomina działanie różdżki radiestezyjnej – człowiek jest jej przeciwnikiem dopóty, dopóki sam nie doświadczy jej skuteczności. Prosty eksperyment może przekonać każdego.
Nie zamierzam tu jednak śpiewać pochwały wróżenia z Tarota, lecz jedynie przekazać technikę tej sztuki tym, którzy czują, że mogą w niej znaleźć coś wartościowego i użytecznego.
Przejdźmy zatem do rzeczy.
W dalszym ciągu zrezygnuję z odniesień do zwykłych kart do gry. Kto chce wykonywać sztukę okultystyczną zgodnie z rytuałem, powinien posługiwać się odpowiednim narzędziem. Oczywiście, ostatecznie każde narzędzie jest dobre, jeśli tylko prowadzi człowieka do duchowego wglądu.
Poza tym każdy może próbować dla siebie różnych zastosowań – wyniki same wskażą, która metoda jest lepsza.
Jak już wspomniałem, symbole i ich układ mają pobudzać duchowe widzenie, zwane też jasnowidzeniem, aby można było oceniać stosunki, rzeczy i ludzi, których pytający sam nie potrafi właściwie sobie wyobrazić.
Dlatego konieczne jest, aby zaznajomić się z symbolami kart tak dobrze, by ich znaczenie było natychmiast obecne w świadomości.
Załączone tu tablice oraz wspomniana praca Papusa umożliwiają takie studium łatwo i szybko. Podczas nauki należy mieć zawsze pod ręką talię Tarota i porównywać symbole.
Aby czytelnikowi przedstawić teoretyczną podstawę rozkładania Tarota, niech wyobrazi on sobie następujące:
Dla wszystkich czynów i wydarzeń zarodek został już złożony w nas samych i w przyczynowych regionach niewidzialnego. Potrzeba nam jedynie środka, który pozwoli tym zależnościom oddziaływać na nasze wewnętrzne zdolności percepcji, abyśmy mogli przeżyć rozwój tego zarodka w nas.
Nie jest mi możliwe omówić tych procesów okultystycznych inaczej niż w tej fragmentarycznej formie, gdyż ich zrozumienie wymaga pewnego zakresu praktycznego doświadczenia okultystycznego, którego nie każdy z moich czytelników posiada.
Kto jednak należy do Loży Leśnej, ten posiada własne doświadczenia w tych sprawach i ma możliwość badania ich głębiej.
Tym środkiem są właśnie symbole kart.
Dlaczego jednak wypadają one w taki sposób, że określona sprawa ukazuje się w sposób tak jednoznaczny i nieprzypadkowy – nie jest łatwe do zrozumienia. Karta jest przecież tylko z tektury, a farba na niej nie ma nic wspólnego z pytaniami operatora (tak nazywamy w dalszym ciągu osobę rozkładającą karty).
Przyjmuje się, że symbol, skoro tylko zostanie w jakikolwiek sposób – choćby w niedoskonałej formie – ukształtowany, przyciąga i zatrzymuje przy sobie szczególny wpływ astralny, a ręka operatora, prowadzona od wewnątrz lub skoncentrowana siła jego woli, wybiera właśnie te symbole, które odpowiadają danej odpowiedzi.
Niech jednak będzie, jak chce.
Nieodzownym warunkiem każdej udanej pracy z Tarotem jest pełne oddanie się operatora (tj. osoby wykonującej rozkład) dziełu, którego się podejmuje. Jak osiągnąć ten stan, uczy nas rytuał, który – w możliwie skróconej formie i tylko z nielicznymi objaśnieniami – przytaczam poniżej.
Przygotowanie operatora do rozkładania Tarota
Operator powinien przygotować się do rozkładania Tarota – podobnie jak do każdej czynności okultystycznej – w następujący sposób:
a) przez oczyszczenie ciała,
b) przez unikanie nieczystego pokarmu (mięsa i alkoholu) przez trzy dni przed operacją,
c) przez unikanie nieodpowiedniego towarzystwa – ludzi złych lub kontaktu z niegodnymi sytuacjami, które mogłyby naruszyć czystość jego ciała astralnego (duszy),
d) przez zachowanie maksymalnego spokoju, aby jego organizm napełnił się „magnetycznym” napięciem, podobnym do dobrze naładowanej baterii.
Z tych przygotowań musi się zrodzić niezwykłe napięcie skierowane ku nadzmysłowemu. Przygotowanie to można porównać do nastawienia aparatu fotograficznego do przyjęcia obrazu.
Niektórzy okultyści zalecają dodatkowe stosowanie pewnych substancji roślinnych, które mają nadać układowi nerwowemu szczególny impuls. Stosuje się na przykład w czasie przybywającego Księżyca niewielkie dawki bylicy pospolitej (Artemisia vulgaris) lub cykorii podróżnik (Cichorium intybus) w postaci nalewki.
Nie chciałbym jednak doradzać tego każdemu bez wyjątku – nie wspominając już o innych, silniej działających środkach.
W każdym razie należy próbować wszystkiego, co w naturalny sposób może obudzić intuicję (wewnętrzną, bezpośrednią zdolność postrzegania duchowej strony istoty ludzkiej), i unikać wszelkich sztucznych metod, ponieważ ich użycie zwykle powoduje utratę części samokontroli i otwiera drogę do nieszczęsnego mediumizmu.
Czas i warunki działania
Najlepszym czasem na rozkładanie Tarota jest okres przybywającego Księżyca, blisko pełni. Księżyc powinien przy tym znajdować się w sprzyjającym domu astrologicznym i być wolny od złych wpływów Saturna i Marsa. Nie może też być „spalony” przez promienie Słońca – jak to określa termin okultystyczny.
Pod żadnym pozorem nie należy wybierać do operacji magicznych czasu między godziną 10 rano a 2 po południu, gdyż jest to pora zawsze niekorzystna.
Najlepszy czas to wschód Słońca lub – znacznie wygodniej – zachód Słońca, względnie pora największej mocy Księżyca.
Miejsce działania
Na miejsce pracy należy wybrać spokojne, dobrze ogrzane i przytulne pomieszczenie.
Do rozkładania kart najlepiej użyć okrągłego stołu.
Jeżeli operator jest zaawansowanym okultystą, nie będzie wzbraniał się przed użyciem tzw. magicznego kręgu, który dodatkowo skoncentruje jego siły i przyniesie mu wiele korzyści.
Ponieważ jednak taki krąg nie jest bezwzględnie konieczny dla tej sztuki, pominąłem jego szczegółowy opis w tym miejscu i zastrzegłem go dla członków Loży Leśnej.
Dotychczasowe przepisy są takie same, jak w przypadku innych sztuk okultystycznych; w dalszej części dzieła powołam się ponownie na te zalecenia.
Narzędzie – karty Tarota
Dobre karty Tarota są niestety trudne do zdobycia.
Najpiękniejszy Tarot Marsylski, którego drzeworyty w postaci rysunków konturowych dołączono do pracy Papusa, jest już niestety wyczerpany.
Wspaniała rekonstrukcja Oswalda Wirtha dostępna jest tylko w cenie około 100 franków.
Pozostają zatem początkowo jedynie niektóre francuskie wydania fabryczne oraz nowa talia według rysunków Pameli Smith, wykonanych na podstawie wskazówek A. E. Waite’a. *)
W każdym przypadku należy poszukiwać talii o jak najdoskonalszej symbolice, gdyż ta najpewniej daje dobre rezultaty.
Talia Tarota nie powinna służyć żadnym innym celom – należy ją przechowywać starannie zamkniętą i dopuszczać do niej wyłącznie operatora.
Podczas studiowania operator powinien nasycać symbole kart własnym okultystycznym magnetyzmem.
Gdy następnie, z tak przygotowaną talią, odda się swoim pracom okultystycznym, będzie mógł być zadowolony z rezultatów.
Przebieg rytuału
Spośród różnych metod rozkładania Tarota należy wybrać tę, która wydaje się najprostsza i najbliższa celowi.
Przytaczam tu najwygodniejsze sposoby, które jednak pozwalają dobrze dostrzec działanie prądów okultystycznych.
Należy również nauczyć się przebiegu tych metod na pamięć, aby czynność nie była przerywana przez zaglądanie do notatek itp.
Operator powinien zająć miejsce po wschodniej stronie stołu, a jeśli nie pracuje sam, pozwolić osobie pytającej zająć miejsce po swojej prawej stronie.
Teraz dopiero rozpoczyna się właściwa praca okultystyczna.
Operator musi ustanowić połączenie pomiędzy sobą a prądami makrokosmosu, aby mogły one do niego napłynąć i aby wszystkie istoty oraz siły niewidzialne, których potrzebuje, mogły mu służyć pomocą.
W tym celu winien skupić się w milczącej medytacji na Najwyższym i rozpocząć modlitwę, wzywając hierarchie duchowe.
Kto nie jest zaznajomiony z tymi sferami i ich mieszkańcami, znajdzie w dalszym rozdziale Podręcznika odpowiednie wskazówki.
Dla ułatwienia dołączam do tego rozdziału tablicę planetarną z magicznymi regentami.
Sposób, w jaki należy rozumieć te imiona, został zarysowany w Neue Metaphysische Rundschau, tom 17.
Następnie formułuje się pytanie – najlepiej możliwie proste – i zapisuje je na piśmie, wraz z ewentualnymi pytaniami pobocznymi, aby skierować uwagę na konkretne problemy.
Po tym należy powoli i głośno odczytać pytanie.
W tym miejscu bardziej zaawansowany operator wprowadzi wezwanie regentów godzinnych, lecz początkujący powinien pozostawić na boku wszystko, co jest mu nieznane lub niezrozumiałe, i zebrać swoje oczekiwania w starą formułę rytualną, którą należy wypowiedzieć na głos:
„Powstań przede mną, o wizjo magiczna, i dopełnij naszego dzieła!”
Karty należy ująć lewą ręką, a mieszać prawą, skupiając się przy tym na pytaniu, unikając jednak świadomego, pozytywnego myślenia o nim. Im bardziej automatycznie to się odbywa, tym lepiej.
*) Dostępne talie Tarota wraz z cenami czytelnik znajdzie na końcu pracy.
Czas trwania mieszania kart zależy od odczucia operatora. Gdy operator uzna, że karty zostały wystarczająco przetasowane, powinny zostać podniesione przez osobę pytającą.
a)
Operator kładzie talię, obrazkami w dół, przed pytającym. Pytający podnosi lewą ręką – ręką pasywną (psychiczną) – dwa stosiki kart, tak że na stole leżą trzy kupki. Następnie odwraca je obrazkami do góry.
Te trzy odkryte karty mają najpierw skierować intuicję operatora na określone tory. Potem należy złożyć trzy kupki z powrotem w takiej kolejności, w jakiej leżały poprzednio.
b)
Z leżącej talii podnosi się dwa stosiki i układa trzy powstałe w ten sposób kupki w odwrotnej kolejności (obrazkami w dół). Jest to najczęściej stosowana metoda.
Następnie karty wykłada się zgodnie z wybraną metodą rozkładu. Początkujący powinien wybrać najprostszą metodę – wystarczy ona do czasu, aż nabierze wprawy w interpretacji i jego intuicja zyska większą pewność.
To, co zostaje odczytane, należy natychmiast zapisać. Wszystkie intuicyjne wrażenia mają naturę ulotną i szybko zostają zapomniane lub zniekształcone.
Interpretację należy rozpoczynać od karty pytającego, a następnie posuwać się stopniowo na zewnątrz, zawsze zaczynając od przeszłości lub teraźniejszości, a kończąc na przyszłości.
Oczywiście jakiekolwiek wtrącanie się lub rozmowy podczas tej pracy są wysoce niepożądane. Całkowite milczenie sprzyja pojawieniu się właściwych wizji.
Gdy interpretacja zostanie zakończona, należy karty ponownie przetasować i przy pomocy drugiej metody sprawdzić pierwszy rozkład.
Zauważy się przy tym, że karty prawie zawsze wypadają w podobnym układzie i przekazują zgodne informacje dotyczące zdarzeń. Druga operacja stanowi uzupełnienie pierwszej.
A jeśli to konieczne (na przykład w bardziej złożonych przypadkach), można karty rozłożyć jeszcze trzeci raz.
Z uzyskanych odpowiedzi należy następnie wyciągnąć spójny wynik, starając się zbadać, pod jakimi wpływami (np. planetarnymi lub duchowymi) ten wynik pozostaje.
(Uda się to jednak tylko doświadczonemu okultyście, który zna się na okultystycznych hierarchiach oraz wpływach astrologicznych. Wskazówki w tym zakresie znajdą się w dalszej części Podręcznika).
Następnie należy udzielić pytającemu odpowiedzi, streszczając możliwie zwięźle wyrok kart. Należy przy tym pamiętać, że taki „wyrok” wskazuje jedynie to, co było zawarte w kartach. Od pytającego całkowicie zależy, czy i jak postąpi według uzyskanych wskazówek.
Będzie on jednak ze zdumieniem obserwował, z jaką jasnością karty Tarota – rozkładane w ten sposób – odsłaniają najskrytsze powiązania oraz z jak niezwykłą precyzją ich przepowiednie się spełniają.
Jest rzeczą oczywistą, że w odniesieniu do wszelkich spraw osób trzecich, które zostaną ujawnione w trakcie tej sztuki, należy zachować absolutne milczenie.
Kiedy praca okultystyczna zostanie zakończona, operator i pytający powinni połączyć się w krótkiej medytacji końcowej.
Talię Tarota należy przechowywać w dobrym zamknięciu, a zapiski przenieść do specjalnego dziennika, który ma zawierać zapis wszystkich prac z Tarotem.
W dzienniku tym należy później odnotowywać stopniowo zdarzenia, które rzeczywiście się wydarzyły, jako potwierdzenie lub korektę wcześniejszych rozkładów.
Opisałem rytuał nieco obszerniej, aby dać czytelnikowi wyobrażenie o przebiegu takich prac i aby w dalszych częściach dzieła nie musieć już ponownie szczegółowo omawiać tej nieodzownej formy.
(Ciąg dalszy nastąpi.)
źródło: DAS HANDBUCH DES OKKULTISTEN. II, Die Kunst den Tarot zu schlagen; Neue Metaphysische Rundschau – Band XIX 1912.