Notatki z moich japońskich albumów wycinków
Autor: C. Pfoundes
Domei Ajari
Świętokradczy bonza napomniany przez ducha
Na podstawie oryginału Uji Shūi Monogatari.
Nota tłumacza
Uji Dai Nagon Taka Kimi był dworzaninem żyjącym w XIII wieku. Co roku udawał się na wypoczynek do klasztoru położonego w odległej, wiejskiej okolicy, często odwiedzanej przez pielgrzymów. Tam urządzał sobie miejsce odpoczynku i rozdawał bezinteresowne poczęstunki, prosząc jednak wszystkich gości, aby opowiadali mu jakąś niezwykłą przygodę albo osobliwą historię.
Wiele tomów oraz wielka liczba opowieści, pochodzących z bliska i z daleka, z kraju i zagranicy, a nawet z odległego południa i zachodu, powstały w wyniku tego zwyczaju. Dokładne zapisy wielu z tych opowieści mają charakter chiński lub indyjski, są autentyczne i nie zostały nigdzie indziej spisane.
Domei Ajari
Domei był młodszym synem Radcy Stanu, lecz chociaż był akolitą, czyli ajari, bynajmniej nie skłaniał się ku ścisłemu przestrzeganiu reguł.
Na dworze żyła słynna piękność, w której się zakochał. Często odwiedzała go potajemnie w świątyni. Była damą służącą na dworze, a ich obowiązki nieco ograniczały swobodę spotkań, dlatego wizyty odbywały się zwykle o dość późnej albo bardzo wczesnej porze.
Aby uprzyjemnić sobie czas, a także znaleźć pretekst do pozostawania w świątyni z dala od pomieszczeń zajmowanych przez innych kapłanów, Domei czytał modlitwy, czyli sutry buddyjskie. Miał bardzo piękny głos, z którego był niezwykle dumny, i zabawiał w ten świecki sposób zarówno siebie, jak i swoją kochankę, sprzeciwiając się wszelkim kanonom wiary.
Pewnego razu, zmęczony rozmową z ukochaną, rozpoczął lekturę, lecz przerwało mu niespodziewane pojawienie się postaci o niezwykle czcigodnej prezencji.
Spokojnie czekając, aż kapłan odzyska panowanie nad sobą, a następnie odpowiadając na jego pozdrowienie, przybysz przedstawił się jako Pradawny, zamieszkujący sanktuarium w Go-jō Nishi no Tō-in.
Zapytany, dlaczego wtargnął o takiej porze bez zapowiedzi, czcigodny starzec powiedział, że zwabiła go intonacja modlitw. Pochwalił czytającego za bardzo piękny głos.
Kapłan zapytał wówczas, dlaczego tak dostojna postać nie przychodziła wcześniej do świątyni, w której on, Domei, codziennie odczytywał modlitwy.
Na to starzec odpowiedział:
Kiedy ty, czcigodny kapłanie, odczytujesz modlitwy w świątyni, a twoja osoba — dusza i ciało — znajduje się w stanie czystości, wówczas nawet bóstwa mogą zstąpić, aby słuchać tak dobrych słów, jakie teraz czytasz, i tak kunsztownie recytowanych, jak bez wątpienia potrafisz.Lecz kimże jestem ja, jedynie duchem znacznie niższym, abym śmiał zbliżyć się do tak wzniosłej obecności, nawet podczas modlitw?Dziś jednak, gdy ty, panie akolito, znajdowałeś się w stanie cielesnej nieczystości i zaniedbałeś nauki najświętszego Yei-shin no sōzu, który podkreślał dawne prawa mówiące, że święte teksty powinni odczytywać jedynie ci, którzy są wolni od nieczystości ciała i ducha, przybyłem bez obawy, że popełniłem świętokradztwo.Jestem bowiem duchem Da-sō-jin, nazywanym również Saru-dai-hiko, opiekunem dróg.
Po tych słowach duch zniknął, pozostawiając świętokradczego młodego kapłana głęboko świadomego swojej bezbożności.
źródło: The Sacrilegious Bonze Admonished by a Spirit by Charles James William Pfoundes; A Theosophical Magazine, Tom II redagowane przez H. P. Blavatsky i Mabel Collins, London March 1888 – August 1888.