Lekcja VIII Psychomancja przestrzeni

Jak stwierdziliśmy w poprzednich lekcjach, „psychomancja przestrzeni” oznacza wykorzystywanie zdolności psychicznych w celu postrzegania bardzo odległych miejsc, osób, przedmiotów i innych obiektów.

Oczywiście pewne przejawy psychomancji przestrzeni mogą występować również w obrębie psychomancji prostej. Wprowadzamy jednak rozróżnienie między tymi zjawiskami, ponieważ w przypadku przedmiotów znajdujących się w niewielkiej odległości od obserwatora i postrzeganych za pomocą psychomancji prostej wrażenie odbierane jest dzięki promieniom lub drganiom pochodzącym bezpośrednio od samych obiektów. Odbiór ten zachodzi za pośrednictwem rozwiniętych zmysłów astralnych działających w stosunkowo prosty sposób.

W psychomancji przestrzeni, w ścisłym znaczeniu tego terminu, wrażenie zostaje natomiast odebrane albo dzięki utworzeniu tunelu astralnego, albo poprzez rzeczywistą projekcję świadomości w ciele astralnym. W tym drugim przypadku człowiek faktycznie odwiedza obserwowane miejsce.

Poniższe porównanie może uczynić tę różnicę bardziej zrozumiałą.

Wyobraźmy sobie człowieka znajdującego się na planie fizycznym i posiadającego zwyczajny wzrok. Nie potrafiłby on dostrzec przedmiotu leżącego poza przeciętnym zasięgiem widzenia. Odpowiadałby zatem osobie pozbawionej zdolności psychomantycznych.

Następnie wyobraźmy sobie człowieka o wyjątkowo dobrym wzroku, podobnego do wielu myśliwych albo marynarzy. Potrafiłby zobaczyć rzeczy niewidoczne dla pierwszego obserwatora i przypominałby osobę przejawiającą psychomancję prostą.

Teraz wyobraźmy sobie trzeciego człowieka, posługującego się teleskopem. Widziałby on obiekty niedostępne dla dwóch poprzednich osób. Przypominałby psychomantę wykorzystującego psychomancję przestrzeni za pośrednictwem tunelu astralnego.

Na końcu wyobraźmy sobie czwartego człowieka, posiadającego magiczne skrzydła, które mogłyby natychmiast przenieść go do odległego miejsca. Mógłby wówczas osobiście oglądać przedmioty z bliska.

Człowiek ten przypominałby osobę potrafiącą dokonać projekcji ciała astralnego i zgodnie z własną wolą obserwować odległe miejsca z niewielkiego dystansu, bez ograniczeń towarzyszących używaniu tunelu astralnego przypominającego teleskop. Mógłby spoglądać na przedmiot ze wszystkich stron i z każdego punktu widzenia, a także dostać się zarówno do jego wnętrza, jak i na zewnątrz.

Poniższe interesujące przypadki przytaczamy w celu zilustrowania tej zasady.

Wizja kapitana Younta

Kapitan Yount z doliny Napa w Kalifornii przeżył podczas snu niezwykłe doświadczenie.

Miał wyjątkowo wyraźną wizję, w której ujrzał grupę emigrantów umierających z zimna i głodu pośród górskiego pasma. Szczególnie dokładnie zapamiętał krajobraz i wygląd kanionu.

Widział ogromną, pionową ścianę z białej skały oraz emigrantów odcinających to, co wyglądało jak wierzchołki drzew wystające ponad olbrzymie zaspy śnieżne. Wyraźnie dostrzegał nawet rysy twarzy niektórych członków grupy.

Obudził się głęboko poruszony niezwykłą wyrazistością i dramatycznym charakterem swojego „snu”, ponieważ właśnie za sen go uważał.

Po pewnym czasie ponownie zasnął i ujrzał tę samą scenę z równie wielką dokładnością.

Rano nie potrafił uwolnić się od wspomnienia wizji, dlatego opowiedział o niej przyjaciołom. Jednym ze słuchaczy był stary myśliwy, który natychmiast rozpoznał miejsce widziane we śnie jako punkt położony za górami Sierra, znany jako przełęcz w dolinie Carson.

Myśliwy był tak przekonany o prawdziwości rozpoznania, że kapitan Yount wraz z przyjaciółmi zorganizował wyprawę ratunkową. Zabrali żywność, muły i koce, po czym wyruszyli na poszukiwanie umierających emigrantów.

Pomimo szyderstw ze strony miejscowej ludności ratownicy wytrwale kontynuowali poszukiwania. W końcu, około stu pięćdziesięciu mil dalej, na przełęczy w dolinie Carson, odnaleźli krajobraz dokładnie odpowiadający opisowi kapitana Younta.

W tym samym miejscu, które ujrzał we śnie, znaleziono grupę emigrantów. Pozostałych przy życiu ludzi uratowano i przeprowadzono przez góry.

Wizja pani Broughton

Kolejną interesującą relację znajdujemy w sprawozdaniach angielskiego Towarzystwa Badań Psychicznych.

Pewnej nocy w 1844 roku Angielka, pani Broughton, obudziła się i zbudziła męża, oznajmiając mu, że miała niezwykłą wizję wydarzenia rozgrywającego się we Francji.

Ujrzała uszkodzony powóz, najwyraźniej rozbity w wypadku, oraz tłum zgromadzony wokół leżącego mężczyzny. Jego ciało zostało następnie podniesione i przeniesione do pobliskiego domu.

Położono go na łóżku, a wówczas kobieta rozpoznała jego twarz jako oblicze księcia Orleanu.

Wokół łóżka zebrali się przyjaciele, a później przybyli także król i królowa Francji. Wszyscy płakali.

Pani Broughton widziała lekarza stojącego nad księciem. Jedną ręką badał jego puls, a w drugiej trzymał zegarek. Kobieta widziała jednak jedynie plecy lekarza. Następnie scena zniknęła z jej pola widzenia.

Kiedy nastał dzień, zapisała wizję w swoim dzienniku.

Było to jeszcze przed upowszechnieniem telegrafu. Minęły ponad dwa dni, zanim gazety poinformowały o śmierci księcia Orleanu.

Później kobieta odwiedziła Paryż i rozpoznała miejsce wypadku. Okazało się również, że lekarzem, którego twarzy nie mogła zobaczyć w wizji, był jej dawny przyjaciel. Powiedział jej następnie, że podczas czuwania przy łóżku księcia jego myśli mimowolnie zwracały się ku niej i jej rodzinie.

Pożar Sztokholmu widziany przez Swedenborga

Znany przypadek Swedenborga stanowi kolejną ilustrację tej klasy psychomancji.

Według relacji pod koniec września 1759 roku, w sobotę o godzinie czwartej po południu, Swedenborg powrócił z Anglii i wysiadł ze statku w Göteborgu.

Pan W. Castel spotkał go i zaprosił na obiad, przy którym zgromadziło się piętnaście osób.

O szóstej wieczorem Swedenborg wyszedł na kilka minut. Kiedy wrócił do stołu, był bardzo poruszony i blady.

Zapytany o przyczynę, odpowiedział, że w odległym o około dwieście mil Sztokholmie wybuchł pożar, który stale się rozprzestrzenia.

Stawał się coraz bardziej niespokojny i wielokrotnie opuszczał pokój. Oświadczył, że dom jednego z jego przyjaciół, którego nazwisko wymienił, już spłonął, a jego własny budynek również znalazł się w niebezpieczeństwie.

O godzinie ósmej, po kolejnym wyjściu z pokoju, powrócił i zawołał z radością:

– Dzięki Bogu! Pożar ugaszono przy trzecich drzwiach od mojego domu.

Wiadomość o zdarzeniu poruszyła całe miasto. Urzędnicy rozpoczęli dochodzenie, a Swedenborg został wezwany przed gubernatora i poproszony o szczegółowe przedstawienie tego, co widział.

Opowiedział, kiedy i gdzie rozpoczął się pożar, w jaki sposób wybuchł, jak się rozprzestrzeniał, gdzie i kiedy został zatrzymany, jak długo trwał, ile domów zniszczono oraz ilu ludzi zostało rannych.

W poniedziałek rano przybył ze Sztokholmu kurier, przywożąc wiadomość o pożarze. Opuścił miasto jeszcze wtedy, gdy płomienie nie zostały ugaszone.

Następnego dnia, we wtorek rano, do pałacu gubernatora dotarł kolejny kurier z pełnym sprawozdaniem. Raport dokładnie odpowiadał wizji Swedenborga. Pożar rzeczywiście zatrzymał się o godzinie ósmej, dokładnie w chwili, w której Swedenborg ogłosił to zgromadzonym osobom.

Pożar domu w Richmond

Stead przytacza następujący przykład psychomancji przestrzeni, opowiedziany mu przez żonę dziekana Kościoła episkopalnego.

Kobieta relacjonowała:

„Przebywałam w Wirginii, około stu mil od domu, kiedy pewnego ranka, mniej więcej o godzinie jedenastej, ogarnęła mnie niezwykle silna senność. Było to dla mnie całkowicie nietypowe i zmusiło mnie do położenia się.

Podczas snu bardzo wyraźnie ujrzałam swój dom w Richmond ogarnięty płomieniami.

Pożar wybuchł w jednym ze skrzydeł budynku. Ku swemu przerażeniu zobaczyłam, że była to właśnie ta część domu, w której przechowywałam wszystkie najlepsze suknie.

Ludzie próbowali powstrzymać płomienie, lecz ich wysiłki nie przynosiły skutku.

Mój mąż znajdował się przed płonącym domem. Chodził wśród zgromadzonych osób, trzymając w ręku portret.

Wszystko było zupełnie jasne i wyraźne, dokładnie tak, jak gdybym rzeczywiście tam przebywała i osobiście obserwowała wydarzenia.

Po pewnym czasie obudziłam się. Zeszłam na dół i opowiedziałam przyjaciołom o niezwykłym śnie. Wyśmiali mnie i tak żartowali z mojej wizji, że starałam się już o niej nie myśleć.

Podróżowałam dalej. Minął dzień albo dwa. Kiedy nadeszła niedziela, znalazłam się w kościele, w którym modlili się moi krewni.

Gdy weszłam do ławki, zauważyłam, że zachowują się nieco dziwnie. Zaraz po zakończeniu nabożeństwa zapytałam, co się wydarzyło.

– Proszę się nie niepokoić – odpowiedzieli. – Nie stało się nic poważnego.

Następnie wręczyli mi kartkę pocztową od męża, na której napisano jedynie:

‘Dom spłonął; był ubezpieczony’.

Widniejąca na niej data odpowiadała dniowi, w którym miałam sen.

Pospiesznie wróciłam do domu i dowiedziałam się, że wszystko wydarzyło się dokładnie tak, jak to widziałam.

Ogień pojawił się w skrzydle budynku, które ujrzałam w płomieniach. Wszystkie moje ubrania spłonęły.

Najdziwniejsze było jednak to, że mój mąż wyniósł z płonącego domu ulubiony obraz, a następnie przez pewien czas chodził z nim pośród tłumu, zanim znalazł bezpieczne miejsce, w którym mógł go pozostawić”.

Katastrofa statku „Strathmore”

Dobrze udokumentowanym przypadkiem jest katastrofa statku „Strathmore”. Stead przedstawia tę historię następująco:

„Pewien ojciec, którego syn wypłynął na statku emigracyjnym ‘Strathmore’, opuszczającym port nad rzeką Clyde, ujrzał pewnej nocy, jak statek tonie pośród fal.

Zobaczył również, że jego syn wraz z kilkoma innymi osobami bezpiecznie dotarł na bezludną wyspę położoną w pobliżu miejsca katastrofy.

Wizja wywarła na nim tak ogromne wrażenie, że napisał do właściciela ‘Strathmore’, opisując wszystko, co zobaczył.

Jego wiadomość została wyśmiana. Po pewnym czasie statek nie przybył jednak w oczekiwanym terminie, a właściciel zaczął odczuwać niepokój.

Mijały kolejne dni, lecz nadal nie nadchodziły żadne wiadomości o zaginionym statku.

Wtedy właściciel, niczym podczaszy faraona, przypomniał sobie pewnego dnia o swoim zaniedbaniu i odszukał list opisujący wizję.

Dostarczał on przynajmniej pewnego wyjaśnienia zaginięcia statku.

Wszystkie jednostki wypływające w morze poproszono, aby zwracały uwagę na ewentualnych rozbitków znajdujących się na wyspie wskazanej w wizji.

Rozkaz został wykonany, a ocalałych ze ‘Strathmore’ odnaleziono dokładnie w miejscu, w którym widział ich ojciec”.

Wizja doktora Golinskiego

Inny interesujący przypadek został opisany przez wspomniane wcześniej Towarzystwo Badań Psychicznych.

Doktor Golinski, lekarz mieszkający w Krzemieńczuku w Rosji, odbywał poobiednią drzemkę około wpół do czwartej po południu.

Miał wizję, w której zobaczył siebie wezwanego do chorej. Przybył do niewielkiego pokoju ozdobionego ciemnymi zasłonami.

Po prawej stronie drzwi ujrzał komodę, na której stała niewielka lampa parafinowa o niezwykłym kształcie, niepodobna do żadnej, jaką widział wcześniej.

Po lewej stronie drzwi leżała kobieta cierpiąca z powodu silnego krwotoku.

Następnie zobaczył siebie udzielającego jej pomocy lekarskiej.

Nagle się obudził i zauważył, że była dokładnie wpół do piątej.

Wtedy nastąpił niezwykły dalszy ciąg wydarzeń.

W ciągu dziesięciu minut od przebudzenia został wezwany do pacjentki. Kiedy wszedł do sypialni, ujrzał wszystkie szczegóły, które pojawiły się w wizji.

Stała tam komoda. Znajdowała się na niej niezwykła lampa. Na łóżku leżała kobieta cierpiąca z powodu krwotoku.

Po zasięgnięciu informacji dowiedział się, że jej stan pogorszył się pomiędzy godziną trzecią a czwartą. W tym czasie kobieta bardzo pragnęła, aby lekarz do niej przybył. Ostatecznie posłano po niego o wpół do piątej, dokładnie w chwili, w której się obudził.

Moglibyśmy zapełnić wiele kolejnych stron podobnymi, interesującymi i dobrze udokumentowanymi przypadkami, lecz brak miejsca nam na to nie pozwala.

Przytoczyliśmy wystarczająco wiele przykładów, aby zilustrować omawianą zasadę. Ponadto liczni czytelnicy zapewne znają podobne zdarzenia z własnego doświadczenia albo z życia swoich krewnych i przyjaciół.

Całe tomy nie zdołałyby pomieścić wszystkich prawdziwych historii dotyczących tego rodzaju zjawisk – a mimo to niektórzy ludzie nadal uśmiechają się z wyższością na samą wzmiankę o ich istnieniu.

Powrót do Praktyczna Psychomancja =>

źródło: LESSON VIII. Space Psychomancy; Practical Psychomancy and Crystal Gazing by William Walker Atkinson, 1908.