Starożytne Sanskryckie Pisma Duchowe

STAROŻYTNE SANSKRYCKIE PISMA DUCHOWE

Fragmenty sanskryckich pism otrzymanych ze świata duchowego, dotyczących pytań związanych z pochodzeniem duszy i wędrówką dusz. Miejsce pochodzenia nieznane. Przetłumaczone przez mistrza.

„To, że dusza jest emanacją od Bóstwa i w swej pierwotnej istocie stanowi czystość, prawdę i mądrość, jest aksjomatem, którego uczą się ci, którzy opuścili ciało, gdy siły pamięci są dostatecznie przebudzone, by dostrzec stany istnienia poprzedzające narodziny śmiertelne. W rajach czystości i miłości dusze wyrastają niczym kwiaty w ogrodach nieśmiertelnego piękna. Jest to tendencja Boskiej Natury, której głównymi atrybutami są Miłość i Mądrość, Ciepło i Światło, aby powtarzać się wiecznie i odzwierciedlać własne doskonałości w swoich iskrzących przejawach.

Te iskry niebiańskiego ognia stają się duszami, a ponieważ skutek musi mieć naturę przyczyny, ogień, który ogrzewa do życia, również rozświetla światłem, dlatego też emanacje duszy pochodzące z Boskiej Natury są pełne miłości i ciepła, podczas gdy iluminacja światła, płynąca nieustannie z Wielkiego Centralnego Słońca Istnienia, rozświetla wszystkie dusze promieniami światła. Zrodzone z Miłości, która odpowiada Boskiemu ciepłu i gorącu, i oświecone Światłem, które jest Boską mądrością i prawdą, pierwsze i najpotężniejsze emanacje dusz powtarzały działanie swego Najwyższego Twórcy, wydzielając emanacje ze swego własnego bytu – niektóre wyższe, niektóre niższe, z których najwyższe wznosiły się do duchowych esencji, a najniższe tworzyły cząsteczkową materię. Te gęstsze emanacje, postępując zgodnie z prawem tworzenia, agregowały się w słońca, planety, satelity, światy, z których każdy powtarzał Historię Stworzenia: słońca dawały początek systemom, a każdy członek systemu stawał się teatrem podporządkowanych stanów istnienia duchowego lub materialnego…

Tak oto idee zstępują w formy, a formy wznoszą się do idei. Tak więc wzrost, rozwój i postęp stworzenia są niekończące się, i tak duch musi mieć swój początek oraz nawet tworzyć światy materii dla potrzeb własnego postępu. I tak potężny marsz Stworzenia trwa na wieki…

Ziemie, które osiągnęły zdolność podtrzymywania życia organicznego, nieuchronnie je przyciągają. Ziemie tego żądają. Niebo to zapewnia. Skąd? Gdy ziemie jęczą z tęsknoty za zwierzchnictwem istot wyższych, które miałyby nad nimi panować, duchy, w swoich odległych Edenach, słyszą szepty kuszącego węża – zasady zwierzęcej, naglącego intelektu, który, zwracając się do błogosławionych dusz w ich dalekich rajach, wypełnia je niewypowiedzianą tęsknotą – za zmianą, za szerszymi widokami Poznania, za większą potęgą; chcą być jak bogowie i poznać dobro i zło. I w tym naglącym wołaniu ziemi o człowieka, i nieświadomym pragnieniu ducha ku poznaniu intelektualnemu, następuje zjednoczenie obu i duch zostaje wrzucony w sferę materii, by odbyć pielgrzymkę przez stany prób ziemskich, a odzyskać swój raj może jedynie przez wypełnienie tej pielgrzymki.

Gdy duchy żyły jako takie w raju, jako emanacje ze Źródła Duchowego, nie znały płci ani nie rozmnażały się… kiedy upadły, a ziemia, niczym magnetyczny przyciągacz, wciągnęła je w wir swego grubszego pierwiastka, stały się tym, czym ziemia je uczyniła. W pierwotnych epokach tych rozwijających się światów warunki życia były surowe i gwałtowne, stąd istoty na nich miały taką właśnie naturę. Wtedy też po raz pierwszy pojawiła się natura płci oraz prawo rozmnażania. Aby zaludnić te ziemie, człowiek, jak inne stworzenia, musi rozmnażać swój gatunek. Wszystko w materii jest męskie i żeńskie: minerały, rośliny, zwierzęta i ludzie. Duch, energia stwórcza, to zasada męska, która tworzy; natura, bierny odbiorca, to ta, która kiełkuje; stąd – stworzenie. Człowiek musi poddać się temu prawu; stąd płeć i rozmnażanie.

Pierwotna dusza przechodzi przez wiele stanów prymitywnych, zanim dotrze do wielkiej i jaśniejącej planety zwanej Ziemią, której chwalebną funkcją jest nadanie samoświadomości. Przed tym momentem dusza jest jedynie bytem embrionalnym, istotą częściową i dopiero na ziemi staje się człowiekiem…

To właśnie z zamglonej pamięci, którą dusza zachowuje – najpierw o swej pierwotnej jasności i upadku, potem o niezliczonych wędrówkach przez różne niższe stany bytu, poprzedzające jej pojawienie się na ziemi jako człowieka – zrodziło się przekonanie o wędrówce dusz (metempsychozie, czyli przechodzeniu dusz przez królestwo zwierząt).

Jednak grzechem przeciwko Boskiej Prawdzie jest wierzyć, że wyniesiona dusza, która raz osiągnęła godność i wzniosłą postawę człowieka, powinna, czy też mogłaby, cofnąć się do ciał pełzających istot czy skulonych zwierząt – nie, to nie tak!

W ulotnych obrazach, jakie wcześniejsze stany pozostawiają na duchowym mózgu, w pół-zatartej i pół-niedoskonałej percepcji istnienia, jaką każde nowe stadium postępu i każda kolejna podróż przez niższe stany pozostawiają – niczym niespokojny, źle zapamiętany sen na świadomości ducha – przeszłość miesza się z teraźniejszością, a coś z tego, czym byliśmy, rzuca cień na ścieżkę przyszłości jako niejasna możliwość tego, czym możemy się stać.

Po narodzinach duszy jako człowieka zdobywa ona samoświadomość, wiedzę o własnej indywidualności i, kończąc na zawsze swą karierę materialnych przemian wraz ze śmiercią ciała, przechodzi w nowy cykl egzystencji już tylko w sferach duchowych. Tu dalsze oczyszczanie duszy rozpoczyna się na nowo – zaczyna się od wzniosłej cechy samopoznania, która pozwala nawet złemu duchowi cieszyć się i korzystać ze zmiany, bowiem pamięć dostarcza mu lekcji, które popychają go do walki o przezwyciężenie zła, a prorocza wizja pobudza go do aspiracji, aż dzięki właściwemu wysiłkowi osiągnie wzniosłe szczyty czystości i dobroci, z których spadł, by stać się śmiertelnym pielgrzymem.

Triumfujące dusze, które wchodzą do Nieba dzięki własnemu wysiłkowi, stają się Aniołami mocy, mądrości, siły i piękna. Mieszkańcy pierwotnych stanów Edenu są tylko duchami.

Oryginałami są Bóg-ludzie-niebiańscy ludzie-potężne i silne Moce, Trony, Zwierzchności, Budowniczowie Światów, wspaniałe hierarchie Dusz jaśniejących niczym Słońce, które już nigdy nie mogą upaść; Duchy w stanach wcześniejszych to jedynie oddech, iskra, cień Boga, podczas gdy Aniołowie są Bogami wcielonymi.

Dr Peebles, pionier spirytualizmu w Ameryce, zapisał, że:
„Świadoma łączność z duchami, choć nie dowodzi nieśmiertelności w sensie nieskończonego istnienia, dowodzi świadomego istnienia po śmierci. A ci, którzy długo zamieszkiwali lepsze sfery anielskiego błogosławieństwa – to znaczy duchy dawne – niemal jednomyślnie nauczają o preegzystencji. W tej chwili nie przypominam sobie żadnego przypadku przeciwnego. Przyznaje się jednak, że duchy ze świata duchowego różnią się w tej kwestii, a ponadto, świadectwo duchów jest autorytatywne tylko o tyle, o ile jest zgodne z intuicją i najwyższym rozumem. Prawdą jest jedynie to, co jest ostatecznym autorytetem. Niemniej, trwałość idei oraz siła inteligentnej większości nieuchronnie wpływają na przekonania. Jestem pewien, że ogólny wydźwięk nauk mądrych i wysoce inteligentnych duchów na ten temat sprzyja koncepcji wcześniejszego stanu istnienia.

Boskość jest wieczna. Istotny człowiek składa się, według Platona, z boskiej substancji, formy i zarodka; co więcej, dla tego wielkiego myśliciela istotne formy, typy i idee były jednym i tym samym. Typy czy idee, faktycznie, były subiektywnymi rzeczywistościami. Ujawnione na zewnątrz stawały się częściowo widzialne. Jednak typ poprzedzał i następował po widzialnym przejawie. Materialna treść formy, jak w przypadku dębu czy zwierzęcia, jest przemijająca, zmienna; lecz ukryta istotna forma, czyli typ lub idea, jest trwała i nieśmiertelna.

Każdy argument przeciwko preegzystencji, o ile zasługuje na to miano, jest jednocześnie argumentem przeciwko nieśmiertelności ducha i pomocą dla chłodnych, polemicznych materialistów. Materializm, w ostatecznym rozrachunku, sprowadza się do tego: pies i królewski książę, kawałek mięsa i lord Bacon – wszyscy pierwotnie byli tacy sami – proch ognisty, atomy, atomy protoplazmatyczne, dostosowane i uporządkowane dla określonych celów przez pozbawioną zamysłu i inteligencji siłę molekularną. I tak wszelkie świadome życie – wszelkie szlachetne aspiracje ku wiecznemu rozwojowi – automatycznie zaczynają się i muszą się zakończyć w materii.

Przyczynowość i materia nie są równoważne. Strumień nie może wznieść się ponad swoje źródło. Duch ludzki nie miał początku – żadnego poza objawieniem się. Stworzenia nie należy mylić z ewolucją ani z obiektywną realizacją.

Chociaż przyznaje się, że atomy, elektrony i radioby mają zindywidualizowane formy i biegunowości, z siłami przyciągającymi i odpychającymi, nie są one twórcze. Iskra powstała przez tarcie krzesiwa i stali jest jedynie rozwinięciem tego, co już było w nich zawarte. Podstawą ewolucji jest inwolucja. Woda nie płynie ze suchego źródła, a wszelkie głośne przechwałki na temat ewolucji – de facto ewolucji z niczego – to tylko dziecięca paplanina.

W suchym, skorupką otoczonym żołędziu spoczywa zaangażowany, istniejący już zarodek życia, z którego – gdy zostanie obdarzony glebą, wilgocią i ciepłem – wyrasta potężny dąb.

Przenośnia krzemienia i stali, odnosząca się obrazowo do ludzkiego ducha, ukazuje w rzeczywistości, że zarodkowa zasada życia, zawarta w plemniku, łącząc się magnetycznie z elementami życia zawartymi w biernej komórce jajowej, rozwija się – to znaczy stwarza warunki dla zaimplantowania się preegzystującego ducha i jego zamanifestowania na tym doczesnym planie istnienia. Przejaw energii, którą nazywamy duchem, i która kształtuje różne elementy w żywe formy oraz obdarza organizmy funkcjami odżywiania, wzrostu, rozmnażania, a następnie świadomością, zdolnościami myślenia i aspiracjami intelektualnymi, jest świadomym duchem, potężnym Duchem, który preegzystował jako twórcza zasada życia.

Preegzystencja i zamieszkiwanie przez ducha ciał w różnych stanach były nauczane przez gnostyków w greckich szkołach filozoficznych. Filon z Aleksandrii (Philo Judaeus), znany filozof, w swojej księdze „De Gigantibus” stwierdza, że „duchy ludzkości nie mają początku w świecie zmysłów, lecz pochodzą raczej ze świata idei istniejących w Boskim Logosie. Są one emanacjami Boga, duchami Jego Ducha. Niektóre z tych duchów zstąpiły do ciał, podczas gdy inne nie mają pragnienia kontaktu z żadną częścią ziemi, lecz wolą pozostać czyste i święte, ich jedynym pragnieniem jest służyć Ojcu. Te ostatnie są kierowane przez Boga, by czuwać i chronić śmiertelnych; natomiast te pierwsze kroczą innymi ścieżkami. Niektóre, wrzucone do ciał jak do strumienia, zostają przytłoczone i na pewien czas znikają z pola widzenia i odczuć. Inne wchodzą do ludzkich ciał na pewien czas. Opierają się presji ciała. Mogą je opuścić i wejść w inne, mniej subtelne ciała, aby wypełnić boski plan, lecz ostatecznie wydostają się z głębin i powracają z czasem do źródła, z którego wyszły. Takie duchy poświęciły się mądrości i od początku do końca starały się zrzucić kajdany cielesnej egzystencji – czyli ‘umrzeć dla ciała’ – i w ten sposób ponownie stać się uczestnikami tego wiecznego życia duchowego, które nie ma początku ani końca.”

Inny grecki filozof, Parmenides, nauczał, że dusza jest związkiem elementów, podczas gdy boska inteligencja – duch – jest jednością i nie może być zniszczona. Profesor William Knight z St. Andrews w Edynburgu napisał przed laty w „Fortnightly Review”:
„Korzeniem doktryny preegzystencji jest niezniszczalność zasady życiowej. Gdy do wiary w preegzystencję dołączy się wiarę w istnienie pośmiertne, doktryna staje się pełna. Jest więc ona jednocześnie teorią pochodzenia i przeznaczenia duszy, a jej nieporównywalny wpływ na ludzkość tłumaczy się po części faktem, że łączy oba aspekty w jednej nauce. Jest to prawdopodobnie najszerzej rozpowszechniona i najtrwalej oddziałująca ze wszystkich spekulatywnych teorii dotyczących pochodzenia i przeznaczenia duszy. Leży u podstaw wszelkiej indyjskiej spekulacji na ten temat. Jest jedną z głównych doktryn Wed, jednym z korzeni wiary buddyjskiej. Wyznawali ją starożytni Egipcjanie. W Persji ukształtowała cały nurt zoroastryjskiej myśli. Magowie ją nauczali. Platon szczegółowo ją rozwinął, nie jako mitologiczną doktrynę, lecz jako filozoficzną teorię czy przekonanie. Wszyscy Grecy, którzy wierzyli w nieśmiertelność, wierzyli także w preegzystencję.”

Stoicy (IV wiek p.n.e.) twierdzili, że dusza jest wrodzonym tchnieniem, które przenika całe ciało. Jest ona emanacją od Bóstwa lub częścią oddzieloną od Niego. Ogniowy dech czy rozumna zasada, która przenika cały świat, objawia się w człowieku jako dusza rozumna. Ta najczystsza część centralnego ognia przetrwa ciało, ale na końcu światowego cyklu powraca do swego źródła. Arystoteles (IV wiek p.n.e.) postrzegał duszę świata jako zasadę organizującą, przejawiającą aktywność życia, a duszę ludzką jako mikrokosmos łączący w sobie wszystkie funkcje niższych stopni istot organicznych wraz z dodatkiem – rozumu. Ten Rozum, który jest boski i nieśmiertelny, ale nie podlega wędrówce dusz (reinkarnacji), jest jedynym elementem duszy, który istnieje przed ciałem.

A zatem mędrcy starożytności oraz współczesne badania spirytualistyczne potwierdzają odwieczną wiarę w pierwotną czystość i niewinność duszy w stanie rajskim. Wiemy z trudnych badań okultystycznych i naukowych, że warunki planetarne ziemi w najdawniejszych czasach były zbyt prymitywne, by mogła istnieć wysoko zorganizowana istota ludzka. Człowiek musiał czekać, aż wielki proces stwórczy ewolucji doskonali formę organiczną zdolną służyć istocie nieśmiertelnej. W innym miejscu wyjaśniliśmy sposób działania rozwoju życia oraz powód i cel istnienia człowieka. W kolejnym artykule na ten temat podamy niezwykłe informacje o tym, jak dusze są przygotowywane do ziemskiego życia i dlaczego istnieje tak wiele różnic w uzdolnieniach i pozornych losach mężczyzn i kobiet.

źródło: ANCIENT SANSCRIT SPIRIT WRITINGS; źródło: HINDU SPIRITISM;  THE UNKNOWN No. 10, ANNUAL ISSUE, 1937.