Śniąc na mojej poduszce

autor Stanley Fitzpatrick

Leżąc na poduszce, śnię –
Przychodzą do mnie cudowne wizje,
Piękniejsze niż ziemskie pozory
I niż jawa mogłaby kiedykolwiek być.

Wizje pełne jaśniejącego splendoru,
Jak barwy zachodniego nieba:
Kolory ciepłe, miękko czułe,
Mieszające się, stapiające – by zgasnąć.

Kwiaty, jasne pięknem rozkwitu,
Powoli kołyszą swe śnieżne kielichy,
Nasycając purpurowe powietrze wonią,
Gdy wietrzyki słabo wieją.

Szczyty gór spoczywające w zmierzchu
Owijają się płynącą mgłą –
Barwami jak omdlały zachód słońca
Albo jak ucałowane bladym światłem księżyca.

Och, ta radość i ta chwała
Zmieszane w mistycznych barwach!
Nigdy poemat ani opowieść
Nie malowały takich czarownych niebios.

Nigdy takie ziemskie lasy, kołyszące się powoli,
Nie splatają się w piękno tak rzadkie –
Podczas gdy słodkie zefiry, łagodnie igrając,
Napełniają wonią całe powietrze.

Nigdy też ziemski śpiew
Nie spłynął na słuchające ucho
Tak jak nuty brzmiące w wizjach –
Głosy śpiewające nisko i czysto.

Często słyszę je w moim śnieniu,
Często moja dusza zostaje porwana,
Gdy wokół mnie jaśnieją blaski
I igrają nieziemskim lśnieniem.

Czy żyjemy pełniej na jawie, czy we śnie?
Czy nasze sny są częścią życia?
Czy duch czuwa,
Gdy mózg i serce śpią?

Postać z gliny więzi duszę,
Niespokojny duch podlega jej władzy;
Sen ucisza jego smutną skargę –
Obniża mur jego więzienia.

Tak właśnie jest w moim śnieniu:
Widzę wtedy piękniejsze światy niż ten –
Oczy promieniejące nieśmiertelną miłością
Zsyłają na mnie swe najłagodniejsze blaski.

 

źródło: On My Pillow Dreaming;  THE GOLDEN WAY – Vol. 1. June, 1891. No. 1.