Słowa Mocy
Jak wypowiedziane słowa urzeczywistniają zdarzenia
W. J. Colville
Wyrażenie „Słowa Mocy” jest o wiele bardziej znane wśród specjalistycznych studentów nauk okultystycznych niż wśród ogółu społeczeństwa; niemniej jednak, z uwagi na ogromne zainteresowanie tematyką Nowej Myśli oraz szerokim polem Uzdrowienia za pomocą Sugestii Mentalnej, podstawowa idea zawarta w tym wyrażeniu staje się coraz bardziej znana w wielu kręgach.
Moc Słowa Mówionego jako forma posługi uzdrawiającej była dobrze rozumiana w starożytnym Rzymie, który przejął tę tradycję przez Grecję z Egiptu, a możliwe że również z Indii. Ósmy rozdział Ewangelii wg św. Mateusza ukazuje to wyraźnie w opowieści o setniku proszącym o uzdrowienie swego chorego sługi, znajdującego się w znacznej odległości fizycznej, poprzez działanie Słowa Mistrza, które uznawano za posiadające wielką talizmaniczną moc. Ewangelista nie precyzuje, czy setnik znał dokładną naturę tej tajemniczej wypowiedzi, ale bardzo jasno stwierdza, że miał on wielką wiarę w moc tego słowa, by wyzwolić cierpiącego bez potrzeby, by osoba je wypowiadająca udała się fizycznie do miejsca, gdzie przebywał chory.
Istnieją dwa odrębne poglądy na temat tego potencjalnego słowa, oba rozsądne i zasadne, z których każdy kładzie nacisk na inny aspekt mocy słów wypowiedzianych – czy to po cichu, czy głośno – przez osobę świadomą ich wartości i wypowiadającą je z pewnością, że osiągną zamierzony cel. Pierwszy pogląd mówi, że niektóre specjalne słowa są skuteczne same w sobie, niezależnie od tego, kto je wypowiada i jak są wypowiedziane. W tym przypadku można sobie łatwo wyobrazić człowieka wpływowego w armii, który ufa mocy jakiejś świętej formuły, choć sam jej nie rozumie, proszącego o pomoc kogoś, kto zna te słowa i potrafi je skutecznie wypowiedzieć. Drugi pogląd sugeruje, że nie istnieją żadne specjalne litery czy sylaby w Słowie Mistrza, lecz że jest to po prostu słowo wypowiedziane przez Mistrza – w takim wypadku moc leży w osobie, nie w samej mowie. Warto rozważyć obie perspektywy, a współczesne zjawiska ważnej natury zdają się je wspierać. Rozważmy najpierw same słowa, a następnie skupmy się na nadzwyczajnym wpływie wywieranym przez szczególnie potężnych mówców, niezależnie od tego, co mówią.
Słowa nieustannie pojawiają się, by wyrazić idee i opisać rzeczy nowe dla naszej obecnej cywilizacji. W ostatnich latach nasze słownictwo znacznie się poszerzyło wskutek nowych wynalazków i powszechnej akceptacji idei wcześniej niemal nieznanych. Lotnictwo, aeroplan i wiele innych dziś znanych pojęć nie istniało w słownikach poprzednich pokoleń, chyba że w jakichś wyjątkowo obszernych leksykonach zawierających rzadkie hasła dotyczące ciekawych spekulacji naukowych.
Słowa powstają, by wyrażać myśli, a w końcu by nazywać istniejące przedmioty, które są tylko urzeczywistnionymi myślami. Musi istnieć jakieś sensowne źródło języka, jakiś powód, dla którego uparcie nadajemy nazwy konkretnym rzeczom – i właśnie z tego powodu tak wiele osób przywiązuje dziś ogromną wagę do własnych imion, numerów domów i wielu innych rzeczy, co tworzy wyraźne połączenie między prozaicznym duchem współczesności a romantycznym, mistycznym duchem starożytności oraz poetyckim, introspekcyjnym Wschodem.
Nie wdając się w dysputy o Kabałę ani inne uczone traktaty spoza dziedziny literatury ogólnej, możemy praktycznie skorzystać ze znajomości zwykłego języka używanego w codziennej międzyludzkiej komunikacji.
Terminy sanskryckie, dobrze rozumiane w niektórych częściach Azji, ale zwykle niezrozumiałe w Europie czy Ameryce, nie muszą być wprowadzane do terminologii zachodniej, chociaż niewątpliwym faktem jest, że często spotykamy jedno orientalne słowo zdolne wyrazić coś, co po angielsku lub w innym języku zachodnim wymagałoby całego zdania. Stąd nasza dobra znajomość terminów takich jak „karma”, „joga” i kilku innych wyrazistych sanskryckich słów, które stały się częścią literackiego angielskiego. Często pragniemy używać jednego, zwięzłego słowa, które dokładnie wyrazi to, co chcemy zasugerować – a z racji swej zwięzłości łatwo je zapamiętać i szybko przywołać. W codziennej angielszczyźnie istnieje, na szczęście, wiele takich słów, niezwykle użytecznych w praktyce terapii mentalnej.
Zawsze warto używać dominującego słowa wielokrotnie, które jednoznacznie i mocno sugeruje to, co pragniemy, aby pacjent lub odbiorca rozważał.
Słowa nazywano trafnie „bateriami magazynującymi”, co było ulubionym określeniem pani Ursuli Gestefeld, której pisma na temat „Nauki Istnienia” pomogły wielu ludziom. Według jej doktryny, którą można łatwo zweryfikować, „uwalniamy energię”, gdy wypowiadamy konkretne słowa – i oczywiście im częściej i żarliwiej to robimy, tym więcej energii danego rodzaju uwalniamy.
„Nie używajcie daremnych powtórzeń” to bardzo potrzebna przestroga w sytuacjach, gdy akcent pada na „daremnych” – a dalszy ciąg Kazania na Górze pozwala zrozumieć, że przez „daremną mowę” rozumie się wypowiedzi czysto mechaniczne.
To prawda, że osoby praktykujące uzdrawianie przez sugestię powtarzają swoje formuły wiele razy podczas jednej sesji, a skuteczność tej powtarzalności wynika z zaangażowania i pewności siebie mówcy. Potwierdzono również, że pacjenci i uczniowie zapamiętują znacznie lepiej i silniej reagują na coś, co słyszą często, niż na to, co słyszą rzadko.
Jest niezaprzeczalna prawda w powiedzeniu: „zbyt duża znajomość rodzi pogardę”, jednak pierwotne znaczenie słowa „znajomość” dotyczyło lekkich, wulgarnych i bezmyślnych wypowiedzi i zachowań, które obniżały godność zarówno słów, jak i czynów.
Dla początkujących w praktykowaniu sugestii potencjalnej niezbędne jest posiadanie bogatego, przydatnego słownictwa oraz nawyku używania właściwego słowa w odpowiedniej sytuacji – np. gdy ktoś czuje się słaby, należy od razu zasugerować siłę, a gdy ktoś jest nieśmiały – odwagę lub pewność siebie.
W takich przypadkach słowa są używane celowo – wiemy dokładnie, co chcemy zwalczyć i co ustanowić, dlatego wspominamy jasno i zdecydowanie to, co chcemy zamanifestować, wykluczając wszystko, co temu zaprzecza.
Zadziwia, że tak powszechna jest ignorancja w tym temacie, skoro każdy mógłby z łatwością rozpoznać, jak różne sposoby mówienia wpływają na naszą świadomość. Sukces i atrakcyjność nauk Nowej Myśli zależy niemal całkowicie od stopnia zrozumienia mocy słowa – wypowiadanego lub myślanego – i zastosowania tej wiedzy w praktyce.
Wszystkie choroby i zmartwienia ulegają nasileniu, gdy się na nich skupiamy. Myśląc lub mówiąc o nich, przyciągamy więcej podobnych konsekwencji. Możemy myśleć o osobach lub rzeczach jedynie poprzez ich nazwanie lub wyobrażenie sobie ich formy.
W szerszym znaczeniu „słowo” oznacza także obraz mentalny, nie tylko dźwięk. Istnieją dwa powiązane sposoby wypowiadania odpowiedniego słowa: poprzez tworzenie obrazu mentalnego albo poprzez rzeczywistą wypowiedź. Wiemy, jak trudno mówić wyraźnie, gdy jesteśmy wzburzeni emocjonalnie. Dlatego bliscy często nie są najlepszymi uzdrowicielami – z racji swojej emocjonalnej stronniczości. W takim kontekście „obojętność” oznacza bezstronność.
Sługa setnika był najwyraźniej w bliskiej więzi ze swoim przełożonym, co wskazuje na wielką troskę o chorego chłopca. Może to jednak działać w dwie strony – z jednej strony wywoływało gorące modlitwy o pomoc, z drugiej zaś mogło wykluczać go jako właściwego do wypowiedzenia słowa uzdrowienia. Opowieść z Nowego Testamentu, czytana przez pryzmat współczesnej wiedzy terapeutycznej, otwiera szerokie pole do medytacji i daje wskazówki dotyczące dawnych Misteriów, o których dziś znów się słyszy i czyta.
Uzdrowienie od dawna związane było zarówno z rytuałem religijnym, jak i z medycyną – mimo prób oddzielenia tych dwóch sfer, wciąż one współistnieją i często się przenikają.
Historia klasyczna dostarcza wielu przykładów cudownych uzdrowień, które przynosiły sławę pogańskim świątyniom, a chrześcijaństwo również posiada bogate świadectwa podobnych uzdrowień w świętych miejscach. Trudno wyjaśnić te zjawiska, dopóki nie zrozumiemy koncepcji wspólnej sugestii.
Przypisywanie całej wartości miejscu świętemu lub skuteczności kapłana to spojrzenie tylko z jednej strony. Wiara jest warunkiem koniecznym we wszystkich przypadkach – jednak pojęcie to jest zbyt szerokie, by można je zamknąć w ścisłej definicji. W czasach starożytnych świątynie były poświęcone i nasycone pewnością, że w ich murach dokonują się wielkie dzieła uzdrowienia – i tak też się działo. Wiara odgrywała ważną rolę, a ci, którzy nawiedzali te miejsca, korzystali z ukrytego wpływu.
Słowa Mocy wypowiadane zdecydowanie, wielokrotnie, w tym samym miejscu przez pewnych siebie kapłanów, tworzyły specyficzną atmosferę psychicznego eliksiru, w którym osoby wrażliwe dosłownie się „kąpały”. W starożytnej Grecji powszechną praktyką było, by osoby szukające uzdrowienia spały w świętych miejscach. Nietrudno więc zrozumieć, jak naturalną i skuteczną metodą było hipnotyczne działanie słowa – przynoszące świątyniom sławę i dochody.
Budynki same w sobie są potężnymi „zewnętrznymi słowami” – gdy są architektonicznymi arcydziełami, wolnymi od zbezczeszczenia, stają się miejscami mocy. Rzeźba została trafnie nazwana „zamrożoną muzyką”, ponieważ rytm i liczba są w niej tak samo istotne, jak w oratorium.
Różnica leży jedynie między trwałym, cichym słowem a elastyczną elokwencją, która zmienia się wraz z każdym stanem mówcy. Świątynie i ich wyposażenie znacznie częściej dają przewidywalne i powtarzalne rezultaty niż zmienni ludzie, których nastroje wpływają na jakość wypowiedzi – nawet jeśli ściśle trzymają się ustalonej formuły. Nigdy nie można zagwarantować, że ta sama kompozycja muzyczna zabrzmi identycznie, mimo że zostanie wykonana przez tych samych muzyków, z uwagi na zmiany zachodzące w ich wnętrzu. Aby praktyk osiągnął skuteczność, musi być osobą o wyjątkowej sile charakteru i opanowaniu przewyższającym przeciętność.
Tak jak współcześni studenci medycyny poświęcają lata na naukę i eksperymenty, tak i terapeuci starożytności przechodzili długie wtajemniczenie – nie tylko po to, by poznać anatomię czy fizjologię, ale by wykształcić w sobie spokój, wytrwałość i inne niezbędne cechy mentalne i moralne, bez których nie byliby w stanie wypełnić swoich obowiązków.
Dla przeciętnego człowieka, który nie rości sobie prawa do mistycznych zdolności, głębsze aspekty Słowa Mówionego mogą wydawać się obce – ale jest wiele, co każdy z nas może zrobić, by pomóc sobie i innym, nie wchodząc w ezoterykę. Warto nieustannie badać i korzystać z tej fascynującej mocy.
W świecie biznesu, w domu czy edukacji, ogromne znaczenie ma wypowiadanie właściwych słów w umyśle, a następnie ich wyrażenie na zewnątrz w odpowiedni sposób.
Słowa Mocy różnią się od słów słabości głównie intensywnością uczucia, z jakim są wypowiadane. Słowa mogą być mądre, ale bez siły w głosie stają się słabe. Mantra to zbiór sylab połączonych rytmicznie, wypowiedzianych w określony sposób z zamiarem osiągnięcia konkretnego rezultatu.
Hinduskie mantry są szczególnie skuteczne, ponieważ w Indiach Prawo Wibracji jest lepiej rozumiane i stosowane niż w Europie czy Ameryce. Tradycyjne formy mowy, tak jak i ceremonie, zdobyły zaufanie pokoleń i uzyskały moc przewyższającą ich pierwotną skuteczność.
Rytuały kościelne i masońskie również mają głęboko naukowe podstawy, mimo że racjonaliści często je ignorują. To właśnie wspólny rytuał potrafi spoić społeczność jak nic innego – z jednej strony poprzez moc zawartą w słowach i ceremoniach, z drugiej – dzięki sile długotrwałych skojarzeń.
Ortodoxalny judaizm zawdzięcza swoją trwałość sztywności modlitw i rytuałów, mimo rozproszenia Ludu Izraela. Podobnie inne społeczności utrzymują swoją spójność przez niezmienność rytuałów.
Niektórzy okultyści twierdzą, że mantry nie da się w pełni przetłumaczyć – nie istnieje jej dokładny odpowiednik w żadnym innym języku. To dlatego tak wielu ludzi trzyma się języka oryginalnego rytuałów, mimo że biegle posługują się współczesną mową. Tłumaczenie często odbiera wypowiedziom ich uniwersalną zrozumiałość i przenosi je w zupełnie nowy kontekst sugestywny.
Zostawiając te spekulacje, przejdźmy do praktycznego zastosowania jasno sformułowanych wypowiedzi w codziennym życiu i relacjach biznesowych.
Każdy temat schodzi z wysokości mistycyzmu na równiny codziennego doświadczenia.
Ella Wheeler Wilcox, której twórczość prozatorska i poetycka cieszy się ogromną popularnością, wyraziła swoje przekonanie o sile Właściwego Słowa w następującym dwuwierszu:
„Powiedz, że jesteś zdrowy, albo że wszystko jest dobrze,
A BÓG usłyszy te słowa i sprawi, że staną się prawdą.”
Trudno o bardziej wyraziste słowa – mimo że brzmią jak fragment ezoterycznej publikacji, pojawiły się w gazetach Hearsta i dotarły do szerokiego grona odbiorców. To wezwanie do działania, które niewielu potrafi przyjąć w pełni. A jednak te słowa zawierają ziarno wszelkiego uzdrowienia duchowego i zwycięstwa nad trudnościami. Prawdziwie odnoszący sukces człowiek nigdy nie dopuszcza myśli o porażce.
Frances Willard podkreślała tę prawdę w swojej niezwykle wpływowej działalności na rzecz wstrzemięźliwości. Wielu innych działaczy w tej dziedzinie było równie zaangażowanych i elokwentnych.
Frances Willard była nie tylko zdolna intelektualnie – gdziekolwiek się pojawiła, odnosiła sukces, ponieważ nigdy nie wątpiła, że jej słowa przyniosą przekonanie, obfite plony i dobre skutki. Jej metody były niemal całkowicie konstruktywne, tak jak wszystkie naprawdę skuteczne metody być muszą.
Słowa o charakterze ikonoklastycznym mogą wykonać „pracę pionierską”, jak niewykwalifikowani robotnicy usuwający gruz – torując drogę tym, którzy mają budować. Ale tylko konstruktywne wypowiedzi mogą naprawdę leczyć lub podtrzymać zdrowy obieg energii w organizmie prywatnym lub społecznym.
Pierwsze słowa, które wypowiadamy rano, i ostatnie, które mówimy przed snem, są pod wieloma względami najbardziej wpływowe. Otwierają i zamykają dwa kluczowe momenty każdego dnia – wejście w świat snów lub wizji oraz początek codziennych obowiązków, których dobry początek jest połową sukcesu. Poranne i wieczorne modlitwy zawsze były wysoko cenione przez ludzi pobożnych i refleksyjnych. Choć często pozbawiono je pierwotnego znaczenia przez sztywną oprawę, warto je kontynuować – w sposób dopasowany do temperamentu i szczerego zaangażowania każdego człowieka.
Agnostycy, którzy nie używają tradycyjnego języka modlitwy, mogą z łatwością stworzyć własne słowa lub wybrać fragmenty ulubionych autorów, które pozwolą im wyrazić aspiracje i zjednoczyć się z pozytywnymi wpływami.
Ostatnie słowa dnia wyznaczają ton doświadczeniom sennym, a pierwsze słowa rano – ton dla całego dnia. Nie można być zbyt ostrożnym w tym, czym „ubieramy” swój umysł – zarówno na działania zewnętrzne, jak i na życie wewnętrzne.
Najczęściej to brak refleksji sprawia, że wypowiadamy szkodliwe słowa – prowokujące niezgodę, choć naszym celem jest harmonia. Prawo przyczyny i skutku działa nieprzerwanie i nieodwołalnie – dlatego ponosimy konsekwencje zarówno za nieprzemyślane słowa, jak i za celowe przewinienia, choć te pierwsze są moralnie lżejsze.
Nawyk w mowie ma wielką moc. Większość ludzi ma nieuważne nawyki językowe. Często słyszymy: „Nie miałem tego na myśli” – a jednak wypowiedziane słowa zostają i potrafią wyrządzić szkody. Szczególnie pesymistyczne lub obraźliwe wypowiedzi wyrządzają wiele szkód, gdy stają się odruchowe i niekontrolowane.
Nowoczesna psychologia pozwala nam lepiej niż kiedykolwiek zrozumieć stare mądrości, które nie starzeją się z upływem wieków. Spośród wszystkich tradycyjnych porad żadna nie jest dziś ważniejsza niż:
„Pomyśl, zanim coś powiesz” oraz
„Patrz, zanim skoczysz.”
Te proste, wiekowe maksymy zawierają skondensowaną mądrość wieków. Gdybyśmy je naprawdę stosowali, nie musielibyśmy już narzekać, że mimo wysiłków „wszystko idzie nie tak”.
Słowa muszą być używane twórczo, by uprzedzać zdarzenia i wydobywać z nich to, co najlepsze.
„Przewidywanie” to tylko łacińskie słowo oznaczające „naprzód”; często przewidujemy coś, gdy mówimy, że coś nadchodzi – bez względu na to, czy tego chcemy, czy nie.
Nasze słowa przyciągają do nas wiele – jak wierzymy – często w sposób tajemniczy.
Mag to ktoś, kto potrafi wypowiadać Słowa Mocy z taką siłą, że poprzez działanie Prawa Wibracji zmusza niewidzialne siły do działania na swoją korzyść.
Wszystkie traktaty magiczne wiele mówią o rozkazach wobec żywiołów – przez zrozumienie, że wszystko w Naturze odpowiada, gdy zawoła się je po imieniu. I choć nie każdy z nas zrozumie w pełni złożoną teorię magii, każdy może nauczyć się jej podstawowych zasad i używać ich w praktyce, by znacząco wpływać na swoje życie.
Zaczynamy wtedy widzieć prawdę tej potężnej deklaracji:
„Według twego słowa niechaj się stanie.”
Jeśli tak jest – postanówmy wypowiadać tylko te słowa, które chcielibyśmy, by się wypełniły w naszej historii.
W kolejnym eseju z tej serii rozważymy:
„Prawo Sukcesu i jak możemy je zastosować.”
źródło: Words of Power How Spoken Words Bring Events to Pass by W. J. Colville;