Wstęp:
Czytelniku, przeczytaj z uwagą i sympatią to, co za chwilę nastąpi, ale bardzo cię proszę – nie wierz w ani jedno zdradliwe słowo! Na twoim miejscu pozostałbym sceptyczny. Pomyśl o św. Tomaszu, człowieku rozumu, i poczekaj, aż sam doświadczysz, zanim zaliczysz się do grona wierzących; jeśli chodzi o mnie, ja już to przeżyłem – przynajmniej w pewnym stopniu.
Seans odbył się u pani de la Rouna; obecni byli również państwo Victor Borie, Édouard Plouvier, doktor Feytaud, medium oraz wasz pokorny sługa. Zanim zaczęliśmy, Borie poprosił nas, abyśmy dokładnie obejrzeli stół, który miał posłużyć do eksperymentów; stół został pożyczony od malarza Eugène’a Lamberta, gdyż ten z domu był zbyt ciężki, by łatwo wprawić go w ruch. Badanie przebiegło pomyślnie, a jego nieskazitelność została uznana za pewną; przy stole mogło usiąść siedem osób.
Kiedy medium weszło do salonu, przyjrzeliśmy mu się uważnie: nazywa się Montet, jest niskiego wzrostu, młody i wydaje się przekonany o swoich zdolnościach. Porzucił zawód grawera na rzecz zajęcia, które nie przynosi mu zbyt dużych dochodów; obecnie ozdabia obrazki. Mówi jak inteligentny rzemieślnik; ale można bez urazy powiedzieć, że pan Villepmin jeszcze lepiej od niego prowadzi konwersację.
Szybko usiedliśmy wszyscy siedmioro wokół stołu, medium znalazło się między państwem Borie, i natychmiast rozpoczęła się rozmowa z duchami. Przejdę szybko nad pisaniem, bo już wcześniej byłem świadkiem tego rodzaju korespondencji, nie dając się przekonać. Poproszono ducha, którego imienia nie pamiętam, by potwierdził swoją obecność, odpowiadając taką samą liczbą stuknięć, jaką my uderzymy w stół. Zgodził się:
– Stuk, stuk, stuk, stuk, stuk, stuk, stuk!
To już wydało mi się całkiem zabawne, a jeśli był to pokaz zręczności, to naprawdę dobrze wykonany, ponieważ odgłosy nie pochodziły ze strony medium, lecz rozlegały się między panią Borie a Édouardem Plouvierem.
Pozwolę sobie tutaj na dygresję i oświadczę uczonemu, który twierdził, że te dźwięki można wyjaśnić pewnym rodzajem trzaskania mięśni nogi medium, że wypowiedział poważną niedorzeczność, której dowiedzenia się nie podejmie. Stuknięcia, choć słabsze niż nasze, pochodziły ewidentnie ze stołu i nikt z nas tego nie kwestionował.
Te drobne sztuczki zostały następnie uzupełnione przez coś w rodzaju bourrée – taniec wykonany przez nasz mebel w najwytworniejszy sposób; wszyscy trzymaliśmy ręce na stole, co jednak nie przeszkadzało mu unosić się z każdej strony zgodnie z życzeniem każdego z nas. Coraz mocniej: stół nagle uniósł się nad podłogę i z hukiem opadł, ale bardzo równo, jakby podnosiła go i puszczała jakaś oś. Natychmiast spróbowałem podnieść go kolanem – udało mi się tylko go przechylić; próbowałem też czubkiem buta, ale to okazało się niemożliwe.
Zdecydowanie byłem świadkiem czegoś bardzo interesującego. Stół, ponownie uniesiony, skierował się, na nasze życzenie, w stronę pani Borie; to zdziwiło mnie już mniej, bo można było go prowadzić. Przystąpiliśmy jednak do bardziej intrygującego eksperymentu: Borie ustawił trzy kieliszki na środku stołu, a na nich postawił czwarty, który napełnił wodą aż po sam brzeg, z wielką ostrożnością – kropla więcej i woda by się przelała.
Stół zaczął się unosić powoli, powoli, po czym równie delikatnie opadł, nie rozlewając nawet kropli z kieliszka. Przyznajcie sami, że jak na stół nieznany medium, w jadalni bez żadnych ukrytych mechanizmów, było to naprawdę zdumiewające.
Powiecie pewnie: kolano albo czubek buta – zakładając, że sąsiedzi medium są wspólnikami oszustwa i zapominając o moich długich nogach pod stołem; nie, siła unosząca była zbyt dobrze wyważona, by można ją przypisać wysiłkowi nogi czy stopy.
– Ale cóż więc to było?
– Ach, gdybym tylko wiedział…
– Więc nie wierzy pan w duchy?
– Bardzo mało. Myślę o magnesie przyciągającym żelazo – to dopiero ładny cud! – i mówię sobie, że może jakaś siła magnetyczna jest w stanie wywołać równie zaskakujący efekt.
Seria tych ćwiczeń zakończyła się prawdziwym majstersztykiem.
źródło: UNE SÉANCE DE SPIRITISME A PARIS; Le Monde Invisible – Paris 1866. PAR LES GROUPES SPIRITES DE PARIS, DE LA FRANCE & DE L’ÉTRANGER AVEC LA COLLABORATION DES ESPRITS, DES PHILOSOPHES & DES LIBRES PENSEURS.