Do Redaktora „Light”
Szanowny Panie, — Nikt nie może przyjrzeć się wysiłkowi podjętemu przez pana Farmera w celu taniego wydania jego bardzo wartościowego dzieła, nie uznając, że jest to działanie godne najwyższego uznania, zmierzające do spopularyzowania religijnego aspektu spirytyzmu, a zarazem obliczone na pomoc w usunięciu wielu trudności stojących na drodze do przyjęcia naszych przekonań przez ogół środowisk religijnych. Aby jednak tak zaawansowane prawdy tego rodzaju mogły zostać powszechnie przyjęte i zrozumiane, równie konieczna jest praca prowadzona z innej strony.
Prawdziwa bariera dla spirytyzmu tkwi w teologicznej niewiedzy ludu, która uniemożliwia liberalnie myślącym duchownym rozwijanie wielu kwestii, które sami rozumieją w odniesieniu do Pisma i dziejów przeszłości. Dziewięć dziesiątych zgromadzeń uczęszczających do kościołów i kaplic jest starannie wychowywanych w jednym poglądzie na Biblię, mianowicie takim, że jest to księga stojąca ponad wszelką krytyką, że od Księgi Rodzaju po Apokalipsę ma równą powagę i wartość, że zawsze istniała w takiej postaci, w jakiej dziś ją mamy, oraz że została właściwie zinterpretowana przez ludzi minionych epok, którzy nadali materialny sens wielu ustępom zdolnym do znacznie wyższego znaczenia, ponieważ duch ich czasu nie był dość oświecony, by je pojąć.
Wszystko to jest uporczywie podtrzymywane w całym naszym kraju przez tysiące ambon i miliony popularnych małych książek religijnych, za pomocą których starannie kształci się młode umysły. Młodzi ludzie przygotowywani do służby duchownej są przeważnie utrzymywani w tych samych granicach i ściśle trzymają się poziomu swoich zgromadzeń, a nieliczni myślący samodzielnie lub rzeczywiście wykształceni stanowią bezradną mniejszość.
To, czego potrzebujemy zarówno dla spirytystów, jak i dla tej ogromnej masy ludzi, to wspólna podstawa sympatii oparta na rzetelnej wiedzy o kwestiach religijnych we wszystkim, co na obecnym etapie można osiągnąć. Biblia jest księgą najbardziej znieważaną i nadużywaną. Trafia do rąk milionów ludzi, którzy nie wiedzą nic o jej historii, nic o świetle, jakie współczesna nauka i badania rzuciły na jej karty, nic o starannej analizie, która, usuwając przesądy i błędne wyobrażenia, dowodzi zarazem, że rasa hebrajska niewątpliwie zajmowała wobec ludzkości w dziedzinie religii taką pozycję, jaką Grecja i Rzym zajmowały w filozofii, rządzeniu i sztuce.
Potrzebne jest dzieło popularne, zawierające wielkie fakty historii hebrajskiej, uznane wyniki starannej krytyki biblijnej dokonanej przez najwybitniejsze autorytety oraz odkrycia poczynione w dawnych zapisach, zabytkach i historii Egiptu. Cały ten przyrost wiedzy naszych czasów jest rozproszony po setkach obszernych i uczonych tomów i pozostaje zupełnie poza zasięgiem większości ludzi. Również większości spirytystów nie zaszkodziłby łatwy dostęp do rzetelnej informacji na temat wyjątkowej historii narodu żydowskiego. Wiele naszych dzieł jest radykalnych w sposób destrukcyjny, lecz niewiele oferuje tego, co można by nazwać naukowym podejściem do kwestii Biblii, i z natury rzeczy wzbudzają one sprzeciw tych, których umysły zostały silnie ukształtowane w zupełnie innym kierunku.
Dzieło takie, jak to, które mam na myśli, wymagałoby współpracy niektórych z naszych najlepszych uczonych i naukowców, a jego wartość byłaby ogromna. Bardziej racjonalne i liberalne idee religijne usunęłyby głęboko zakorzenione uprzedzenia, które obecnie ujawniają się wszędzie tam, gdzie spirytyzm dochodzi do głosu, i utorowałyby drogę tym oczywistym reformom nabożeństw kościelnych, które nigdy nie nastąpią, dopóki nie zażąda ich kultura i sumienie ludu.
To właśnie ignorancja jedynie powstrzymuje powszechne powitanie i przyjęcie spirytyzmu, lecz jest to ignorancja nie tylko naszych własnych zjawisk i ich filozofii, ale również samych świętych pism, które stanowią wspólną podstawę religijnej mowy i szczerej pobożności w umysłach milionów ludzi. Biblia używana i rozumiana w sposób racjonalny byłaby księgą nieporównanie bardziej użyteczną i cenną niż Biblia tak wypaczana, jak dzieje się to obecnie, a tym, czego dziś potrzebujemy, jest „więcej światła” wszędzie.
Nigdy nie powinno się nauczać młodych niczego, co pozostaje w sprzeczności z faktami uznawanymi zarówno przez ludzi nauki, jak i przez wielkich uczonych i krytyków; a szczere i liberalne nauczanie religijne jest najlepszą ochroną przed ateizmem i najlepszym przygotowaniem do przyjęcia tych prawd o nieśmiertelności i przyszłym życiu, które zdają się podlegać prawom równie niezmiennym jak te, które podtrzymują świat fizyczny.
Religia przyszłości będzie istotnie oparta na prawdziwej nauce o człowieku jako istocie duchowej i o możliwościach, jakie może on osiągnąć w rozwoju, który dawni wizjonerzy przeczu wali mgliście jako wielki cel i zamysł życia na naszej planecie; lecz choć jest to jeszcze dalekie, ten, kto podtrzymuje prawdę, wskazuje właśnie w tym kierunku, i w żaden sposób ludziom nie można lepiej służyć niż przez pracę na rzecz ich duchowej wolności, przez ukazywanie religii, tak jak jest powszechnie rozumiana, w jasnym świetle prawdziwej wiedzy oraz przez usuwanie przeszkód wynikających z jej popularnego i empirycznego traktowania.
Pozostaję, Szanowny Panie, z wyrazami szacunku,
S.E.G.
źródło: THE RELIGION OF THE FUTURE; LIGHT – A Journal devoted to the Highest Interests of Humanity, both Here and Hereafter, March 4,1882.