Wieszcz

Dziwne Doświadczenia Osobiste

Do Redaktora „Light”

Szanowny Panie, – Pański korespondent, „I. H. G.”, poruszył kwestię pozornej niesprawiedliwości wynikającej z nierówności długości życia, jaka przypada nam w udziale. Otrzymałem ostatnio pewne myśli, które mogą okazać się pomocne, ponieważ odnoszą się do tego tematu.

Najpierw jednak opiszę, w jaki sposób te myśli do mnie przyszły. Siedząc samotnie w celu rozwijania budzących się zdolności jasnowidzenia, które odkryłem jako utajone we mnie, często czuję, że moja kontrola nad biegiem myśli staje się senna, a wtedy jakiś głos w moim wewnętrznym świecie zdaje się przemawiać, a moje zewnętrzne „ja”, mechanicznie i bez wysiłku, zapisuje słowa. Tak mało wysiłku jestem świadom, że silne jest we mnie przekonanie, iż te myśli przychodzą, jak same twierdzą, od Inteligencji obecnych w moim wewnętrznym umyśle, lecz niebędących moim indywidualnym „ja”. Moje indywidualne „ja” ustępuje im, a one wtapiają się we mnie, a ja w nie.

Moje zewnętrzne „ja” jest więc maszyną wytwarzającą tkaniny, których wzory i struktura zależą od jej budowy, kół i korb; a maszyna ta zwykle wprawiana jest w ruch i zaopatrywana w surowiec przez moje wewnętrzne „ja” – inteligentnego wykonawcę, który otrzymuje surowiec z tego, co przynoszą zmysły. W tym sennym stanie – nie nazwę go anormalnym, gdyż wierzę, że wkrótce nadejdzie czas, gdy zostanie uznany za naturalne przeciwieństwo lub odprężenie stanu zewnętrznej aktywności – moja własna inteligencja zdaje się ustępować miejsca jakiemuś innemu wykonawcy lub wykonawcom, którzy przynoszą własny surowiec; lecz moje zewnętrzne „ja”, będąc jedynie maszyną pracującą automatycznie, tka go zgodnie ze swymi wrodzonymi możliwościami.

Lecz czy pomoc obcej inteligencji jest prawdziwym wyjaśnieniem, czy nie, samo zjawisko, które odnotowuję – mianowicie zdolność ludzkiego mózgu do rozwiązywania własnych problemów bez wysiłku i w stanie sennym – zasługuje na uwagę nie tylko psychologów, lecz wszystkich filozofów. Mogę teraz zrozumieć, co miał na myśli Sokrates, gdy mówił, że słyszy głos swego geniusza przemawiający w nim. Podobne odczucia opisywali również Andrew Jackson Davis i inni.

Dla tych, którzy badają tę gałąź wiedzy intuicyjnej lub natchnionej, wspomnę o jeszcze jednym zjawisku, jakie objawiło się w niedawnym rozwoju mojego umysłu. Często, gdy siedzę z obcymi ludźmi, otrzymuję tak silne idee lub „wrażenia” dotyczące twarzy, stroju i postawy ich zmarłych przyjaciół, że wystarczy, iż zamknę oczy, a widzę ich wyobraźniowo rzutowanych obiektywnie przede mną; a moje opisy były potwierdzane w najdrobniejszych szczegółach.

Przekaz, do którego się odnoszę, był następujący. Zadałem pytanie:

„Zabraliście mnie do waszych różnych domów i widzę wasze światy oraz wasze życie w nich promieniujące szczęściem. A jednak często w moim codziennym życiu, gdy układy okoliczności sprawiają mi szczęście lub nieszczęście, nie mogę się oprzeć uczuciu, że jesteście przy mnie nie tyle z dobroci wobec mnie, ile raczej dlatego, że znajdujecie przyjemność w doświadczaniu przeze mnie jakiejś nowej kombinacji okoliczności – innymi słowy, w życiu wraz ze mną w moich aktywnych godzinach, tak jak ja staram się żyć z wami w moich biernych; że wy jesteście bierni lub odbierający, gdy ja jestem aktywny, a aktywni lub udzielający, gdy ja jestem bierny. Czy tak jest?”

Odpowiedź brzmiała następująco:

„Tak jest. Jest to dawne prawo równoważenia się sił – jedyne wielkie prawo, które w całej naturze powoduje wszelką zmianę, a zmiana jest urzeczywistnionym życiem. Na mocy tego prawa wszystko daje i bierze, a wyrównanie jest dokładne. Nie ma czegoś takiego jak niesprawiedliwość; jest to fakt, który widzimy coraz wyraźniej, gdy odkrywamy, że owe nieliczne chwile życia ziemskiego lub bezpośrednio po życiu ziemskim nie są wszystkim. Nikt z nas nie żyje dla siebie ani sam przez się. Życie jest złożone. Życie, które jest jedynym dobrem, o którym każdy z nas wie na pewno, że je posiada, jest czymś, o czym żaden z nas nie wie na pewno, czym jest. Ono nieustannie się zmienia jak kalejdoskop. Podobnie jak wszystkie inne zjawiska tego, co przejawione, jest ono wypadkową dwóch przeciwnych sił.

Przeciwnymi siłami w przypadku Życia są Bóg wewnątrz i Bóg na zewnątrz. Biorę tu Boga pod uwagę w Jego aspekcie Siły Twórczej. Mamy twórczą siłę Boga Wewnętrznego, potężną na miarę czystości naszych stanów umysłu i wiedzy naszych umysłów, a także według grawitacji, jaką nabyliśmy przez porzucenie nieskończenie małego, atomowego, indywidualnego „ja” i przez łączenie się w cząsteczki oraz masy. Nasz świat, który ukazaliśmy ci jasnowidząco, wydaje się twoim obecnym wyobrażeniom wewnętrzny i cienisty, lecz dla nas jest zewnętrzny i substancjalny. Sfery ponad nami są w podobny sposób w naszych światach wewnętrznych, ale gdy zrzucimy naszą bardziej zewnętrzną powłokę, staną się z kolei dla nas światami zewnętrznymi.

Silna twórcza moc Boga w nas samych tworzy dla nas piękny i szczęśliwy świat, w którym wonie, muzyka i barwy są promieniowaniem mocy w nas istniejącej. Dlatego właśnie nasze sfery są tak szczęśliwe, jak widzisz. A teraz pytasz, dlaczego chcemy schodzić ku waszej materialnej płaszczyźnie. Wiemy, że to lubimy, i wiemy, że gdy wracamy do własnych domów, czujemy tam świeżość poranka i wiosny. Powodu tego nie wszyscy potrafimy wam powiedzieć. Tylko filozofowie usiłują analizować swoje uczucia. Podam ci powód według mojej filozofii; przyjmij go, jeśli odpowiada twojemu rozumowi.

Lubimy schodzić ku materialnej płaszczyźnie, ponieważ tam Bóg zewnętrzny jest silniejszy niż Bóg wewnętrzny, a Bóg zewnętrzny nieustannie udziela duszy lekcji i pokazuje jej, jak tworzyć i być bogiem na podobieństwo Wielkiego Stwórcy. To na waszej płaszczyźnie zasada życia formującego ma swoje korzenie i czerpie pożywienie. Im wyżej drzewo się wznosi, tym niżej i szerzej zapuszcza korzenie – tak, sięgając przez całą waszą sferę z jej toczącymi się planetami i zewnętrznymi stworzeniami – waszą sferę, gdzie jedynie czas jest oznaczony przez swe względne chwile, a przestrzeń przez swe względne różnice położenia – waszą sferę, gdzie jedynie świadomość urzeczywistnia się w szczególe, gdzie mieszka Duch Święty lub Święta Zasada Życia, w przeciwieństwie do „ja” i istnienia, które są Synem i Ojcem, Bogiem wewnątrz i Bogiem na zewnątrz.

Nie znaczy to, że ci bogowie są oddzielnymi bogami; nie, są oni tylko odrębnymi segmentami lub fazami jednego wielkiego koła, które spotykają się tutaj na płaszczyźnie jednostek, a potem znowu daleko na przeciwległym biegunie jedności – biegunach tego, co wszystko wyklucza, i tego, co wszystko obejmuje.

Lecz dlaczego, zapytasz naturalnie, chcemy spotykać twórczą siłę Boga zewnętrznego, skoro nauczyliśmy się już, jak czynić nasze własne światy jasnymi i szczęśliwymi? Odpowiedź jest prosta: chcemy urzeczywistniać nasze szczęście w szczególe. Niektórzy z nas zostali, pozornie przedwcześnie, zabrani z elementarnej szkoły waszej ziemskiej płaszczyzny. Mówię: pozornie przedwcześnie, ponieważ ta wolność Boga, która pozwala nam powracać do was, usuwa ideę przedwczesności i czyni z niej raczej opatrzność. Jesteśmy sokiem w gałęziach, który nie został odcięty od drzewa tylko dlatego, że został oddzielony od korzeni, aby szukać słońca i elektryczności w wyższych konarach; nie – wracamy we właściwym czasie, aby przynieść skutki łagodności z góry nawet do soku w korzeniach, wciąż jeszcze tkwiących w mroku i ziemskości poniżej.

I zawsze jest coś nowego, czego możemy nauczyć się na waszej płaszczyźnie. Okoliczności nieustannie tworzą nowe kombinacje. W naszych ziemskich życiach niektórzy z nas mogli żyć kilka lat, a niektórzy wiele; niektórzy nawet w długim życiu mogli mieć mało doświadczeń, a inni wiele. Co to znaczy, skoro każdy z nas może przyjść do takich osób, które potrafią dostarczyć potrzebnego doświadczenia, a które w zamian za aktywność włożoną w zdobycie tego doświadczenia otrzymują duchowość naszej sympatii? Każde nowe doświadczenie, w którym uczestniczymy, uczy nasze dusze nowego sposobu wyrażania ich uczuć, a żadna dusza – powiadam ci – nie jest doskonale szczęśliwa, dopóki nie może wyrazić swoich uczuć; i im bardziej konkretne, szczegółowe i dokładne jest to wyrażenie, tym większe szczęście uczucia.

A gdzie można znaleźć wyraz najbardziej konkretny? Oczywiście tylko na najbardziej obiektywnej płaszczyźnie i w najbardziej indywidualnej formie; a dla nas są nimi uczucia i czyny inteligencji wcielonej. I znów: czym jest światło bez ciemności, która je kontrastuje? U nas, jak wiesz, ‘nie ma nocy’. Czym jest ciepło bez chłodnych miejsc, w których można się nim delektować? Uwierz mi, ilekroć żar powszechnej miłości Boga świeci pełnym i bezpośrednim blaskiem na nasze serca, naturalne jest i przyjemne dla nas szukać chłodnych, pełnych łez grot współczucia. Czym wreszcie jest urzeczywistnienie bez kontrastu? Zapytaj sztukę, jak osiągnąć wyrazistość – jak uczynić coś realnym. A bez tego urzeczywistnienia czym byłoby dla nas życie? Jedynie istnieniem.”

Nie podaję imienia Inteligencji, która przekazała mi powyższe słowa, ponieważ podała mi swoje imię bez żadnego obiektywnego dowodu swej rzeczywistej obecności przy mnie, poza tym, że ukazała się pięciu różnym jasnowidzom, którzy niezależnie od siebie opisali jej wygląd w jednakowych słowach, lecz nie potrafili podać jej imienia.

F. W. Thurstan, M.A.

źródło: A STRANGE PERSONAL EXPERIENCE; LIGHT – A Journal devoted to the Highest Interests of Humanity, both Here and Hereafter, March 4,1882.