Komunikat spirytystyczny od starożytnego egipskiego kapłana. Zapisane przez J. M. Robertsa.
„Wierzmy w to światło, które oświeca każdego człowieka przychodzącego na świat. Minęły już wieki, odkąd stałem się duchem. Moją wiedzę duchową można streścić w kilku krótkich zdaniach, spośród których najważniejsze to: Mądrość jest przewodnikiem doświadczenia, a przez analogię, doświadczenie jest ojcem prawdy.
Za mojego ziemskiego życia byłem kapłanem w Heliopolis. Świątynia ta została zbudowana na cześć Ozyrysa – Boga Słońca. Nasza religia była przedstawiana przez Zodiak i w całości miała pochodzenie astrologiczne. Było to wiadome jedynie wtajemniczonym – ludzie z zewnątrz przyjmowali symbole za rzeczywistość, by wpoić im zobowiązania płynące z naszej religii. Wszyscy ludzie byli bałwochwalcami, bo nie znali niczego innego.
Często zadawano pytanie, zarówno uczeni, jak i prostacy: „Jeśli człowiek umiera, czy będzie żył znowu?” Chciałbym odpowiedzieć na to pytanie. Istnieje pragnienie, które jest powszechne w sercu każdej żywej istoty – jest to pragnienie życia. To pragnienie musi i zostanie zaspokojone. Z każdej istoty żywej wyrasta życie, które zostaje uduchowione – i ono nigdy nie umiera.
To, co dziś nazywacie „materializacją”, było rozumiane przez starożytnych jako sytuacja, w której medium zawierało w sobie ten element, który pozwalał odsunąć zasłonę skrywającą ciało duchowe przed waszym wzrokiem. Wszyscy posiadacie ciało duchowe, będące rozwinięciem ciała materialnego, które w sprzyjających okolicznościach staje się widoczne dla ludzi.
Ozyrys w egipskiej tradycji pełnił tę samą rolę pośrednika między śmiertelnikami a Bogiem, co Jezus Chrystus w dzisiejszych czasach. Bóg – JAM JEST Egipcjan – nie był dostępny dla modlitw czy błagań śmiertelników, tak jak to jest w naukach chrześcijańskich; dlatego potrzebny był duch fizyczny – ktoś, kto żył na tym planie i występował w ich imieniu jako orędownik. Wszystko to było przygotowaniem – nauką – która umożliwiła późniejszym pokoleniom ustanowienie chrześcijaństwa.
Chciałbym tutaj zaznaczyć, że podczas mojego długiego pobytu w życiu duchowym nigdy nie spotkałem oświeconego ducha, który twierdziłby, że przewyższa innych; bowiem powszechnym doświadczeniem życia duchowego jest to, że im większa wiedza i szersze poglądy, tym bardziej okrywasz się płaszczem pokory. Nie ma wielkich w królestwie niebieskim, wszyscy pragną się uczyć i wielu pragnie nauczać.
W mojej historii greckiej, której większa część przetrwała do dziś, obnażałem głupotę kapłanów i chciwość królów. Była to walka między nimi o to, kto będzie bardziej podziwiany przez nieświadomych. Życie, mimo że postępowe, zachowuje tę samą zasadę w niemal każdej epoce i pokoleniu.
Nie ma Boga ani Zbawiciela poza waszym najwyższym pojęciem Mądrości; i tą uwagą zakończę, dziękując za wysłuchanie.
Nazywałem się Manethon i żyłem na ziemi około dwieście sześćdziesiąt lat przed erą chrześcijańską.”
źródło: COUNSEL FROM ANCIENT EGYPT; THE UNKNOWN No. 10, ANNUAL ISSUE, 1937.