Wieszcz

Proroctwa i duchowy sens ludzkich doświadczeń

Od pewnego człowieka interesu z Nowej Zelandii – spirytualisty i wieloletniego czytelnika „Light” – otrzymaliśmy następujący list::

Dlaczego miałoby istnieć jakiekolwiek trudności z uznaniem faktu, że jasnowidze i prorocy mogą przepowiadać przyszłość? Czy nie mamy aż nadto dowodów na to, że proroctwa spełniały się przez wszystkie wieki? Zapewne brak akceptacji wynika całkowicie z ograniczeń, które obciążają umysł człowieka w obecnej epoce. Pan również, sir, zdaje się przeoczać fakt, że Biblia jest pełna proroctw, a „Objawienie” stanowi pełny wykład tego, co musi i co się wydarzy na ziemi od czasu wcielenia Chrystusa aż do końca obecnego wieku lub obecnej dyspensacji, włącznie z Armagedonem, który dopiero ma nadejść.

Prawda jest taka, że w obecnej epoce wkładamy zbyt wiele intelektu, a zbyt mało prostoty w nasze poszukiwanie prawdy. Tak boleśnie nie dostrzegamy, że Bóg (Duch Boski), „w którym żyjemy, poruszamy się i jesteśmy”, jest prawdziwie i rzeczywiście Matką tak samo, jak Ojcem nas wszystkich, a Jego najlepszym imieniem jest Miłość. Ponieważ tak głęboka jest Jego rodzicielska troska i tak wieczna głębia Jego miłości, przygotował On drogę dla całej ludzkości, zarówno indywidualnie, jak i zbiorowo, a doświadczenia, które ludzie napotykają, są tymi, które Bóg przez swoje boskie prawa nakazuje im przejść, aby mogli otrzymać pełne i skuteczne wykształcenie. My sami czynimy to z naszymi dziećmi w szkołach i nikt nie jest na tyle nierozsądny, by twierdzić, że robimy z nich automaty! Uczeń nie ma wyboru poza tym, jaką drogę nauki obierze lub za jaką podąży, a program szkoły nie ulega zmianie z powodu jego wyboru. Tak postępujemy z miłości do naszych dzieci, i podobnie nasz Ojciec Niebieski obchodzi się z nami łagodnie, lecz my w naszej krótkowzroczności nie potrafimy tego dostrzec.

Pójść z tą myślą dalej nie jest łatwo – skoro prawda musi zostać dostrzeżona, aby mogła zostać przyjęta – ale spróbuję to uczynić. W istocie, w swojej najgłębszej rzeczywistości, jest to proces prosty. Oddziel czyn od myśli, a rozwiążesz zagadkę. Pamiętaj, że żaden czyn nie trwa poza tym życiem, a żadna myśl nigdy nie umiera. To przez nasze myśli jesteśmy sądzeni i z naszych myśli – z samych tylko myśli, a nie z czynów – budujemy nasz „dom” po „przejściu”. Jeśli nie uświadamiamy sobie, że ta misterna troska jest nam okazywana przez Ducha Boskiego – Ojca wszystkich – to dzieje się tak jedynie dlatego, że całkowicie nie potrafimy Go pojąć choćby w niewielkim stopniu zbliżonym do Jego pełni.

A jednak prawdą pozostaje, że my, Jego dzieci, jesteśmy Mu na tyle bliscy i drodzy, iż otacza nas całą tą troską, a człowiek w swym stanie skończonym nigdy nie miał wyboru co do tego, co ma czynić. Jest z Nieskończoności i znajduje się tutaj, w skończonej formie, dla celu nauki, i dlatego nigdy nie znajduje się poza opieką Nieskończonego. Nie, duch samego człowieka, żyjący nieustannie w obrębie Boskiego Prawa, prowadzi go – albo raczej jego cielesny przejaw – jego własną, szczególną drogą z niezawodną dokładnością, czyniąc jego życie nieprzerwanym ciągiem doświadczeń. To samo odnosi się do wspólnoty, a także w równym stopniu do narodu.

A jednak człowiek mimo wszystko pozostaje wolną istotą ze względu na swoją absolutną wolność co do tego, co myśli albo czego nie myśli, podróżując tą drogą, ponieważ wszystko, co zabiera ze sobą „Poza”, to myśli, które wytworzył, krocząc tą drogą w ciele.

Szekspir nie był daleki od prawdy, gdy napisał: „Jest jakaś boskość, co nadaje kształt naszym kresom, ociosuj je jak chcemy.” A jeszcze trafniej wyraził rzeczywistą prawdę, mówiąc: „Świat jest teatrem, aktorami ludzie.”

Dziecko Boże, które raz dostrzeże i uświadomi sobie prawdę zawartą w tej pięknej myśli, nigdy już nie będzie tą samą łodzią miotaną burzami na wielkim oceanie życia. Znajduje swój kompas w woli Boga i po raz pierwszy kosztuje tego „pokoju, którego świat ani dać nie może, ani odebrać.” Takie uświadomienie sobie bliskości Ojcostwa odnawia odwagę, na nowo wzmacnia duszę i pozwala człowiekowi stawić czoła pozornie przytłaczającym trudnościom z cichą pewnością i jednością celu.

Pomimo obecnego rozbicia dawnych nadziei świat ten w żadnym razie nie utracił równowagi. Bez tych doświadczeń – gdzież byłaby nauka? Bez tego trudu – gdzież byłyby narodziny? Każdy postęp, jaki świat kiedykolwiek uczynił, dokonywał się przez takie właśnie próby; i tak musi być, i tak będzie, dopóki Armagedon nie zostanie stoczony, a nowa epoka nie nadejdzie.

Bóg nie zapomniał o nas, swoich dzieciach, umiłowani bracia spirytualiści. My, bardziej niż wszyscy inni, wiedząc, że istnieje życie po śmierci, powinniśmy znać tę prawdę. On w rzeczywistości jest tym bliżej, im ciemniejsza noc, a im ciemniejsza noc, tym jaśniej wschodzi świt nowego dnia, który dopiero nadejdzie.

źródło: PROPHECIES; LIGHT – A Journal of Psychical, Occult, and Mystical Research, APRIL 17, 1915.