autor: L. V. H. Witley
Siła i słabość pruskości wyrastają z jednej i tej samej przyczyny i są z nią nierozerwalnie związane. Święty Paweł napisał: „Kiedy jestem słaby, wtedy jestem mocny.” Prusy mogłyby powiedzieć: „Kiedy i gdzie jestem mocny, właśnie tam i przez to jestem słaby.” Właśnie dlatego, i dokładnie o tyle, o ile pruskość jest silna materialnie i materialistycznie, o tyle jest słaba duchowo.
Patriotyzm rozwinął się bardzo silnie i głęboko w narodzie pruskim, lecz patriotyzm Prus różni się od patriotyzmu Belgii, Szwajcarii, Danii czy Norwegii. Patriotyzm Prus po Sedanie należy do innego porządku niż patriotyzm Prus po Jenie. Patriotyzm Prus po Jenie, podobnie jak patriotyzm Belgii i innych małych narodów dzisiaj, był nie tylko najwyższą świadomością narodowości i bytu narodowego, lecz przede wszystkim dążeniem do wolności narodowej, swobody i niezależności. Dusza Prus po Jenie obudziła się, tak jak obudziła się dusza Belgii i dusza Szwajcarii, wskutek próby podporządkowania jej, jeśli nie wręcz zgniecenia, przez inne państwo; coraz pełniej i coraz bardziej świadomie wchodziła ona w posiadanie samej siebie poprzez cierpienie i ofiarę. Co więcej, Prusy po Jenie były mniejsze i bardziej zwarte niż po Sedanie, i można by niemal powiedzieć, że im mniejszy naród, tym więcej jego siły tkwi w każdej jednostce.
Dzisiejsza Anglia budzi się do nowej i żywszej świadomości patriotyzmu, nie tylko z powodu zagrożenia narodowego i imperialnego, lecz także dlatego, że nosi w sobie pierwiastek altruizmu we współdziałaniu z innymi narodami przeciw militaryzmowi Prus. Anglia elżbietańska była maleńką Anglią w porównaniu z Anglią dzisiejszą; w istocie była tak mała, że duch patriotyzmu płonął wysoko i głęboko w każdym mężczyźnie i kobiecie, a w historycznych okolicznościach tamtego okresu patriotyzm musiał być z konieczności wyspiarski. Patriotyzm Brytyjczyka dnia dzisiejszego nie jest ani tak intensywny, ani tak indywidualistyczny, ani też tak wyizolowany, a dzieje się tak dlatego, że jest o wiele więcej Anglików niż za czasów Elżbiety, by dzielić to uczucie, oraz dlatego, że dziś jesteśmy tak ściśle związani z innymi narodami i zależni od nich.
Słabość ukryta pod siłą patriotyzmu Prus polega na tym, że gotów jest on ignorować, a raczej próbować zdławić patriotyzm innych, mniejszych narodów. Prusak dąży nie tylko do przewagi, lecz do dominacji; tak wielka i tak przytłaczająca jest jego wiara we własną „siłę woli”, że rzeczywiście doszedł do przekonania, iż jego naród powołany jest do nadrzędnej roli nie tylko na kontynencie europejskim, lecz na całym świecie. Przez pewien czas był gotów – albo raczej był gotów wcześniej – dzielić tę nadrzędność z Brytanią, lecz tylko po to, by następnie odsunąć Brytanię na bok, kiedy tylko zyska ku temu możliwość. Jedynym prawdziwym i godnym ideałem patriotyzmu jest patriotyzm, który, wyrażając się przez miłość i oddanie własnemu krajowi, przyznaje równe prawo i miejsce podobnemu patriotyzmowi innych narodów, a ponadto uznaje, że wszelki wpływ wywierany przez własny naród na losy innych ludów powinien mieć taki charakter, który prowadzi ku moralnemu i duchowemu podniesieniu.
O Cesarstwie Napoleońskim Treitschke mógł powiedzieć: „Było grzechem przeciw duchowi historii, by bogatą różnorodność pokrewnych narodów zamienić w ponurą jednolitość światowego imperium.” A jednak, podczas gdy potrafił dostrzec ten „grzech” w odniesieniu do imperium Francuzów, nie wahał się zalecać popełnienia tego samego „grzechu” w odniesieniu do imperium Niemców. To, co było „grzechem” u Francuzów, stawało się „sprawiedliwością” u Niemców.
Pruskość pruskiego patriotyzmu byłaby śmieszna, gdyby nie była tak tragiczna i gdyby nie doprowadziła do tak straszliwych skutków. Po pierwsze, Prusak stworzył dla siebie świat własnej wyobraźni, a po drugie, wyobraźnia ta objawia się na poziomie moralnym znacznie niższego rzędu. Z tą pruskością i prusactwem umysłu oraz celu łączy się osobliwa ślepota widzenia i rozumienia.
Na przykład istnieje wypowiedź feldmarszałka von Schlieffendorfa, byłego ministra wojny w Prusach, zawarta w jego książce Prussia Under Arms. „Aby nikt o tym nie zapomniał” – pisze – „dajmy znać wszystkim, których to może dotyczyć, że ten naród ma prawo do wybrzeża morskiego nie tylko nad Morzem Północnym, lecz także nad Morzem Śródziemnym i Adriatykiem. Będziemy zatem stopniowo wchłaniać wszystkie prowincje przylegające do Prus i kolejno anektować Danię, Holandię, Belgię, Szwecję, Inflanty, Triest, Wenecję, a w końcu północną Francję, od Sommy po Loarę.” Trudno byłoby znaleźć coś, co bardziej łączyłoby pychę, arogancję i niedorzeczność, a jednak jest to typowy wyraz i przykład tego, czym dla Prusaka jest patriotyzm.
Z tego pruskiego patriotyzmu wyrósł materialistyczny i władczy militaryzm, który doprowadził do spustoszenia Belgii i północnej Francji. Militaryzm ten panuje – albo w każdym razie panował – w całych Niemczech, i panuje lub rządzi dlatego, że ucieleśnia i wyraża patriotyzm tak, jak rozumie się go w Prusach. Niemiec musi wydostać się z Niemiec, zanim zdoła zobaczyć militaryzm takim, jakim jest on naprawdę. Tak oto pewien Niemiec mieszkający obecnie w Ameryce pisze: „Obecny stan rzeczy jest nieuniknionym skutkiem militaryzmu w jego najbardziej krystalicznej, najpełniejszej i najbardziej brutalnej postaci; militaryzmu zrodzonego i wychowanego w arystokratycznej arogancji; militaryzmu, który wyczerpał wszystkie zasoby wynalazczości w poszukiwaniu maszyn do zabijania i narzędzi służących ranieniu i niszczeniu.”
Materializm nie zawsze prowadzi do militaryzmu, lecz militaryzm nieuchronnie rodzi materializm; można wręcz stwierdzić, że militaryzm jest jedną z form tego materializmu, ku któremu natura ludzka ma tak wyraźną skłonność. Materialny i materialistyczny postęp Niemiec od czasu powstania Cesarstwa był znaczący i ogromny – lecz znów dostrzegamy to połączenie siły i słabości. Oczywiście można używać środków i mocy materialnych w sposób duchowy – a przynajmniej dla celów duchowych – lecz że taki był kierunek lub rezultat życia narodowego Niemiec, z pewnością nie będą twierdzić ci, którzy są najbardziej kompetentni do osądu.
Profesor Kein z Jeny mówi: „My, Niemcy, zwykliśmy być narodem myślicieli, poetów i marzycieli; dziś zależy nam tylko na panowaniu nad naturą i jej eksploatacji. (…) Zarówno w narodzie, jak i w jednostce widzimy, że wraz ze wzrostem bogactwa maleje poczucie moralne i siła moralna.” Tę samą myśl jeszcze dobitniej wyraził Herr Alfred Kerr, wybitny człowiek życia publicznego w Niemczech, rozmawiając z Georges’em Bourdonem. „Całe Niemcy” – powiedział Herr Kerr – „są zahipnotyzowane przez złotego cielca zysku. Wszystko jest temu podporządkowane. (…) We Francji jesteście zaślepieni ideałami; śnicie; wierzycie w sprawiedliwość, dobroć, pokój, braterstwo – a to bardzo niebezpieczny stan rzeczy.”
Czy można sobie wyobrazić coś bardziej żałosnego niż stan umysłu, narodowego czy jednostkowego, który potrafi postrzegać „zysk” jako dobro, a „sprawiedliwość, dobroć, pokój, braterstwo” jako niebezpieczeństwo? I czy może być coś bardziej tragicznego niż wzrost narodowej dumy związany ze „wzrostem bogactwa” i materialnej siły, podczas gdy wzrost ten niesie ze sobą „spadek poczucia moralnego i siły moralnej”? Oto znów widzimy, że pozorna siła Prus jest w rzeczywistości ich słabością i zagrożeniem.
Można by wskazać także inne strony życia niemieckiego, w których siła w istocie oznacza słabość. Jest nią ścisłe posłuszeństwo i żelazna dyscyplina, które nieuchronnie prowadzą do braku inicjatywy i samodzielności. Jest nią system szpiegowski, niewiarygodnie rozległy i kompletny, który rzeczywiście należy zapewne uznać za owoc patriotyzmu „made in Germany”, lecz który musi zarazem oznaczać i ukazywać podstęp, nieszczerość i zdradliwość najgorszego rodzaju; i o którym powiedziano, że „rozpuszcza prawdę, honor i najuczciwsze ludzkie odruchy.”
„Dzisiejsze Niemcy” – mówi dr David Starr Jordan, jeden z najwybitniejszych żyjących Amerykanów – „są anachronizmem. Ich władcy uczynili z nich najwspanialszą machinę bojową w dziejach bitew. Dla zwycięzców w lśniących zbrojach nie ma już miejsca we współczesnym świecie. Świat nie będzie ich czcił i nie będzie im posłuszny. Nie będzie szanował tych, którzy ich czczą ani tych, którzy są im posłuszni. Nie uznaje żadnych ludzi za dość dobrych, by panować nad innymi ludźmi wbrew ich woli. Wielki naród, którego własny lud nie może kontrolować, jest narodem bez rządu. Jest dryfującym wrakiem na międzynarodowym morzu. Jest zagrożeniem dla swoich sąsiadów, a jeszcze większym zagrożeniem dla samego siebie.”
Możemy tylko mieć nadzieję i modlić się, że z obecnego konfliktu i zamętu wyłonią się nowe Prusy i nowe Niemcy, o jaśniejszym spojrzeniu i głębszym zrozumieniu. Bo tak jak chory ząb jest nie tylko zagrożeniem sam w sobie i dla samego siebie, lecz także zagrożeniem dla sąsiednich zębów, tak naród owładnięty aroganckimi celami i ambicjami jest stałym źródłem i ogniskiem niepokoju oraz zamętu zarówno dla swoich sąsiadów, jak i dla całej ludzkości.
Bo ludzkość jest jedna w duchu, a instynkt niesie w dal
Wokół elektrycznego kręgu ziemi szybki błysk dobra lub zła;
Czy świadomie, czy nieświadomie, olbrzymia rama człowieczeństwa
W swych rozdzielonych oceanami włóknach czuje przypływ radości lub wstydu;
W zysku lub stracie jednego narodu wszystkie pozostałe mają równy udział.
źródło: THE SOUL OF PRUSSIA. A STUDY IN NATIONAL PSYCHOLOGY; LIGHT – A Journal of Psychical, Occult, and Mystical Research, APRIL 3, 1915.