Wieszcz

Lafcadio Hearn i Jego Transe

Lafcadio Hearn (1850–1904) urodził się na Wyspach Jońskich, z irlandzkiego ojca i greckiej matki. Po burzliwym życiu w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych osiadł ostatecznie w Japonii, został wykładowcą języka angielskiego na Uniwersytecie Tokijskim, poślubił Japonkę oraz przyjął obywatelstwo i religię japońską. Był genialnym ekscentrykiem, ale zarazem pisarzem o wielkim uroku; a spędziwszy ostatnich czternaście lat życia w Japonii, zanim jej dawna cywilizacja została zmieciona przez przemiany nowoczesności, starał się w swoich książkach o Japonii objaśnić ją umysłom zachodnim. Podlegał stanom psychicznym, które w pierwszych latach małżeństwa wprawiały jego japońską żonę w zakłopotanie i lęk. Z książki Lafcadio Hearn, his Life and Work autorstwa Niny H. Kennard dowiadujemy się, co następuje:

„Był naturą tak intensywną” – mówi jego żona – „i tak całkowicie pochłoniętą pracą pisarską, że w zwyczajnym życiu sprawiało to, iż wydawał się dziwny, a nawet osobliwy. Sam nawet przyznawał, że musi wyglądać jak szaleniec.”

Kiedy przechodził przez okres silnego przeciążenia psychicznego lub fizycznego, Hearn podlegał stanom histerycznego transu, podczas których tracił świadomość otaczających go przedmiotów. Wśród Japończyków istnieje wiele wierzeń związanych z transami lub omdleniami. Uważa się, że każdy człowiek posiada dwie dusze. Gdy ktoś mdleje, wierzą oni, że jedna dusza opuszcza ciało i wyrusza w różne nieznane i tajemnicze drogi, podczas gdy druga pozostaje przy powłoce, do której należy; lecz gdy do tego dochodzi, człowiek popada w obłęd. Kiedy po raz pierwszy ujrzała męża w takim stanie, drobna kobieta tak bardzo się przeraziła, że pośpieszyła do Nishidy Sentarō po radę.

„Pełnił on dla nas także rolę pośrednika w tamtych dniach w Matsue i przyznaję, że bałam się, iż mój mąż mógł oszaleć. Wkrótce jednak przekonałam się, że był to jedynie czas jego uniesienia w myśli i pisaniu; i odtąd podziwiałam go za to jeszcze bardziej.”

Spokój i materialna wygoda życia domowego dały Hearnowi na pewien czas bardziej trwałą równowagę, lecz w późniejszych latach owe transy powracały znów z niemałą częstotliwością.

Amenomori, jego sekretarz w Tokio, opowiada historię, jak pewnej nocy obudził się i zobaczył światło w gabinecie Hearna. Przestraszył się, że Hearn może być chory, i ostrożnie uchylił drzwi, zaglądając do środka. Ujrzał tam małego geniusza całkowicie pogrążonego w pracy, stojącego przy wysokim biurku, z nosem niemal dotykającym papieru, na którym pisał. Kartka po kartce pokrywała się jego drobnym, delikatnym pismem.

„Po chwili” – ciągnie Amenomori – „podniósł głowę, i cóż ujrzałem? To nie był Hearn, którego znałem; jego twarz była w tajemniczy sposób blada, oczy lśniły. Wyglądał jak ktoś pozostający w kontakcie z jakąś nieziemską obecnością” (s. 211–212).

Tak więc musiał siedzieć i czekać na bogów. Jego umysł jednak pożerał sam siebie, gdy pozostawał bez zajęcia. Nawet lektura nie wypełniała pustki. Myśli błądziły, a wyobrażenia i wspomnienia nieprzyjemnych rzeczy powiedzianych lub uczynionych powracały do niego. Niektóre z tych niemiłych wspomnień trwały dłużej niż inne. Pod wpływem tego bodźca rzucał się do pracy, zapisywał stronę po stronie fantazji – ponurych, metafizycznych, emocjonalnych, romantycznych – po czym odrzucał je na bok. Następnego dnia przepisywał je na nowo i znowu na nowo, aż zaczynały układać się w całość, a rezultatem był esej, o którym redaktor „Atlantic” oświadczył, że stanowi prawdziwe olśnienie; i żaden śmiertelnik nie wiedział, jak ani dlaczego został napisany, nawet on sam (s. 281).

„Widział rzeczy, których nie było” – jak mówiła jego żona – „i słyszał rzeczy, których nie było” (s. 326).

J. W. M.

źródło: LAFCADIO HEARN AND HIS TRANCES; LIGHT – A Journal of Psychical, Occult, and Mystical Research, APRIL 17, 1915.