Pradawne zwyczaje prawne Hiszpanii

Pradawne zwyczaje prawne Hiszpanii.
Magiczne zabójstwo

„A innym dawała serca z wosku, pełne połamanych igieł.”
(La Celestina, akt pierwszy)

Czy można zabić samą wolą?
Gwałtowne pragnienie zadania śmierci — bez obecności ofiary i bez użycia jakichkolwiek środków — postawiło ludzi przed tym problemem. Wiara w potęgę woli — duszy świata — podsunęła im odpowiedź twierdzącą, godną podpisu przez samego Schopenhauera. Można tak bardzo chcieć śmierci znienawidzonej osoby, że sama wola zabicia — przenosząc się przez przestrzeń — działa niczym grom z jasnego nieba.

Teoria zabójstwa za pomocą woli jest tak stara, że odnajdujemy ją już w czasach prehistorycznych — w malowidłach naskalnych, które są jednym z najbardziej osobliwych świadectw epoki paleolitu.

„W epoce mamuta i renifera, piętnaście lub dwadzieścia tysięcy lat przed naszą erą, Galia miała już artystów” — pisze Reinach (Orphée, Paryż, 1909, s. 162–163) — „którzy w regionach Périgord i Pirenejów rzeźbili i malowali zwierzęta na ścianach zamieszkiwanych przez siebie jaskiń. Ale nie przedstawiali byle jakich zwierząt: to były wyłącznie zwierzęta jadalne i pożądane. Dzikie bestie nie pojawiają się nigdy. Czasem przedstawione zwierzę jest przeszyte strzałami — nie jako pamiątka z polowania, ale raczej z myślą, że rzeczywistość dostosuje się do obrazu. Oto mamy tu do czynienia z początkiem sztuki magicznej, której celem było — poprzez działanie fascynujące — przyciągnięcie zwierząt, którymi żywiło się plemię.”

Reinach dodaje dalej:
„To ta sama koncepcja, którą odnajdujemy w średniowieczu, kiedy rzuca się czar na człowieka, przekłuwając szpilką jego woskową podobiznę.”

Nasze Partidas (średniowieczne zbiory praw kastylijskich) wspominają ten czyn i wyraźnie go potępiają:

„Zabrania się, aby ktokolwiek śmiał sporządzać figury z wosku, metalu lub innych czarów, by skłonić mężczyzn do miłości wobec kobiet, lub by rozdzielić miłość, która łączy niektórych ludzi ze sobą.”
(Ley 23, título XXIII, Partida I)

Jednak od czasów paleolitycznych — jaskiń opisanych przez Reinacha, czy naszej słynnej jaskini Altamira w Kantabrii — aż po średniowieczne czasy Króla Mędrca (Alfonsa X), pojęcie „magicznego zabójstwa” przeszło interesujące przemiany.

Na początku telepatyczna śmierć bydła lub wroga musiała być powszechną praktyką, którą jednak szybko porzuciły impulsywne natury, wybierając szybszy i pewniejszy sposób — bezpośredni atak na ofiarę.

Pierwotny myśliwy czy wojownik, który z oddali korzysta z owego śmiercionośnego sposobu, był w rzeczywistości prekursorem łucznika i jego następców. Nie bez racji poeta mógł o nim powiedzieć:

Niech będzie przeklęty żołnierz, który pierwszy był łucznikiem,
w głębi duszy był tchórzem — nie śmiał się zbliżyć.

Ta łatka tchórzostwa zaczęła z czasem odciągać ludzi od tej śmiercionośnej praktyki, aż w końcu zaczęto ją kwestionować.

Magiczna lub telepatyczna śmierć przetrwała natomiast w świecie kobiet, do którego przystosowana była idealnie — jak pierścień do palca — z dwóch głównych powodów:

  1. Z powodu większej bierności kobiet (co jest cechą samej płci: komórka jajowa, jako element żeński, jest nieruchoma, podczas gdy męski plemnik jest ruchliwy).

  2. Z powodu bardziej konserwatywnej natury, przez co kobiety są bardziej podatne na utrzymywanie dawnych zwyczajów i intensywniej podtrzymują przesądy.

Wraz z feminizacją — magiczne zabójstwo jako zbrodnia z miłości

Równocześnie, odkąd rozpoczął się proces feminizacji (czyli coraz częstsze przypisywanie kobietom roli sprawczyń), magiczne zabójstwo, pod wpływem kobiecej psychologii, zyskało niemal wyłącznie motywację erotyczną — podobnie jak w przypadku zatrucia (czyli „veneficium”), z którym w rzeczywistości jest spokrewnione.

W tym kontekście warto przypomnieć błyskotliwą uwagę Iheringa (z Prehistorii Indoeuropejczyków), który dzieli całość „sztuk miłosnych” (czyli trucizn — od słowa Venere, Wenus) na „trucizny dobre” (eliksiry miłosne) i „trucizny złe” (śmiertelne toksyny i czary).

Z takimi właśnie cechami — czyli wykonywane przez kobietę, jako jedna z form tych „dobrych” lub „złych” trucizn — magiczne zabójstwo pojawia się w naszej wspaniałej tragicomedii „Calixto i Melibea”, w szczególnie interesującym fragmencie pierwszego aktu, gdy Parmeno opowiada swojemu panu o czarodziejskich umiejętnościach starej Celestyny:

„Innym dawała serca z wosku, pełne połamanych igieł.”

To dzieło, przypisywane Fernando de Rojasowi, odznacza się niezrównanym realizmem. Z naszego punktu widzenia, jego głęboki wiarygodny naturalizm znajduje potwierdzenie w procesie Inkwizycji w Walencji przeciwko Esperanzie Badía, przeprowadzonym w roku 1653 (Archiwum w Alcalá, tom 23 z akt tamtejszego Trybunału), który po raz pierwszy opublikował Casany.

W tym procesie serce — symbol erotyczny, reprezentujący całą osobę — występowało czasem pod postacią zwierzęcego serca, świńskiego lub baraniego.


Magiczne zabójstwo – zbrodnia współczesna?

Magiczne zabójstwo popełnia się i dziś — zapewne częściej niż jakiekolwiek inne. Sam spotkałem się z nim podczas badań nad marginesem społecznym Madrytu (Złe życie w Madrycie, rozdz. III, paragraf 6).

Z prawnego punktu widzenia, stanowi ono przypadek usiłowania przestępstwa z użyciem środków nieodpowiednich, którego nasz kodeks nie reguluje w sposób jednoznaczny.

Magiczne zabójstwo prawdopodobnie przetrwa bez końca, być może nigdy nie zaniknie — tak jak nigdy nie zaniknie zabójstwo rzeczywiste.

I nawet dziś niejeden zapyta:

Dlaczego wola nie miałaby zabijać, skoro — jak się twierdzi — jest główną siłą życiową tego świata?

C. Bernaldo de Quirós
(Z „Revista de los Tribunales” — „Przeglądu Trybunałów”)

źródło: Antigüedades jurídicas de España. El homicidio mágico;  Lo Maravilloso –  Madrid 30 Marzo 1910.