Lepszy niż Aniołowie
Thomas Traherne
Gdy człowiek działa, jakby jego dusza
Widziała blask samej Wieczności w znoju;
Gdy działa tak, jakby w nim Miłość płonęła
Ponad Sferami – choć w prochu spoczywa;
Gdy działa nawet na pustyni łona,
Jakby miał w sobie już te Suwerenne Radości,
Które Anioły naraz budzą, żarzą,
Potwierdzają i dopełniają w jasności:
Choć nie to samo czyni, co istoty niebiańskie –
Większa wartość tkwi w jego czynie ziemskim!
W tym jeden człowiek przewyższa Serafiny:
Gdy działa z Obowiązku, który jest zakryty;
Gdy działa, choć Nagroda jeszcze nieobjawiona;
Gdy wypełnia Przykazania, których Piękna nie zna;
Gdy wśród snu i jawy strzeże gorliwości płomienia –
To znak troski nieprzemijającej –
I Miłości głębokiej, Miłości tak rzadkiej,
Że nie dorówna jej żadna służba oczom czyniona.
Anioły, wierne, póki widzą Jego Chwałę,
Nie wiedzą, co by zrobiły –
Gdyby były na naszym miejscu!
Bledsze Światło mogłoby i je zmylić;
A w chłodzie mroku – zapomnieć by mogły,
I same oziębłe by się stały, niezdolne do cnoty.
Nasz własny Rdza nas okryje Złotem,
Nasz Proch zaiskrzy się w ich spojrzeniu,
Gdy ujrzą Chwałę rodzącą się ze słabości –
Bo sama Wiara – jeśli nie odmienia Losu –
To go przekracza – i wyprzedza Przeznaczenie.
źródło: MASTER MIND; Edited by ANNIE RIX MILITZ – Los Angeles, THE APRIL 1913.
wersja oryginalna: