Związek między okultyzmem a religią jest bardzo skomplikowany, zwłaszcza dlatego, że jest on w różny sposób uprzednio obciążony. Jednakże przy beznamiętnym rozpatrywaniu większość sztucznie wprowadzonych do tego tematu sporów znika.
Zacznijmy od okultyzmu. Ten jest – lub przynajmniej powinien być – przede wszystkim nauką. Tak rozumiany i prowadzony, nie stoi w sprzeczności z religią – czy to chrześcijańską, czy inną – lecz niekiedy nawet doskonale nadaje się do tego, by wspierać jej poglądy na naukowej podstawie. Człowiek obeznany z fenomenami okultyzmu nie może np. z góry odnosić się negatywnie do „cudu”. Niestety jednak większość okultystów nie poprzestaje na pełnym szacunku badaniu mniej lub bardziej „ponadzmysłowych” zjawisk, lecz konstruuje z nich od razu religię lub substytut religii. Takich ludzi nie można traktować poważnie jako naukowców, a ponadto wyrządzają oni niemałe szkody. Przynoszą wstyd naukowości swej dziedziny; swoimi półprawdami – które, jak wiadomo, łatwiej się połyka niż całe prawdy – przyczyniają się do zatruwania ludzkiej duszy. To okultystyczne „zaświatowe” myślenie, które chciałoby zamknąć całą ludzkość w ciemnej komorze, dla której każde proroctwo jest niepodważalną pewnością i pochodzi „z góry”, a które stoi w całkowitej sprzeczności z prawdziwą wiarą, niepotrzebującą namacalnych manifestacji – to myślenie zaświatowe musi być zwalczane przez parapsychologicznie oświeconych przy każdej okazji.
Ze strony religijnej okultyzm jest na ogół właściwie oceniany; z pełnym prawem podchodzi się do niego sceptycznie, a nawet odrzucająco. Gdyby to nastawienie odnosiło się jedynie do pustego rytualizmu i licznych nadużyć, byłoby jak najbardziej uzasadnione. Niestety, wyrok ten dotyka nie tylko szarlatanów, lecz przeważnie całą badawczą parapsychologię. Często panuje przekonanie, że parapsychologia jest tożsama z dziełem diabła. Bez wątpienia w zjawiskach okultystycznych kryją się niebezpieczeństwa, lecz mogą one być opanowane nie tylko z religijnego, ale także z naukowego punktu widzenia. Nie należy jednak lekceważyć również budującego wpływu, jaki może wywierać parapsychologia. Jeśli np. parapsycholog, na podstawie dziś już dość obszernego materiału faktograficznego, pomaga człowiekowi odzyskać świadomość istnienia duszy – lub jeśli postrzega wierzącego jako brata i towarzysza w walce – to Kościół powinien nadal zwalczać wszelkie formy zabobonu.
Ale byłoby błędem sądzić, że naukowy okultyzm jest jedynie „głupstwem”. Przeciwnie – właśnie dlatego, że parapsycholog zajmuje się często mętnymi zjawiskami, potrafi je częściowo wyjaśniać i skutecznie zwalczać, jego działalność okazuje się dla społeczeństwa nieoceniona. Zgadzamy się, że generalnie nie należy zalecać ludziom zajmowania się okultyzmem (ponieważ tylko nieliczni potrafią odróżnić błąd od prawdy). Ale skoro dziś zjawiska okultystyczne są niemal przez każdą gazetę wykorzystywane do celów komercyjnych, to każdy człowiek, którego zainteresowania duchowe nie są całkowicie stępione, ma prawo do rzetelnej informacji o rzeczywistym stanie tej nauki. Nie przez potępienie, lecz przez badanie. Religia i okultyzm nie muszą się wzajemnie wykluczać.
Jeśli okultyzm ma być i pozostać nauką, nie oznacza to, że nie może również prowadzić do wiary – do wiary, która, czego żadna inna nauka nie może sobie rościć, ma wiele wspólnego z wiarą nie tylko jednej, lecz wszystkich religii. I jeszcze jedno powinno obowiązywać parapsychologa: istnieją ostateczne tajemnice, o których – z powodów moralnych – należy milczeć.
P. R.
źródło: Okkultyzm i religia; Neue Wissenschaft. Zeitschrift Fur Parapsychologie / Zeitschrift fur kritischen Okkultismus – Januarheft 1951 Nr. 4- Jahrgang 1950/1951.