Ludzie z rentgenem w oczach

Autor: C. von Klinckowstroem

Oczywiście to tylko metafora.
Chodzi o ludzi, dla których pewne rzeczy stają się przezroczyste — takie, które dla zwykłych śmiertelników pozostają nieprzeniknione.
Czy istnieją tacy ludzie?

W XVIII wieku w Portugalii żyła kobieta imieniem Donna Pedegache, a we Francji chłopiec o nazwisku Parangue, którzy rzekomo potrafili widzieć podziemne źródła wody.
Mówiono, że odnosili sukcesy jako poszukiwacze wody, a nawet rywalizowali z różdżkarzami.

To, co przekazano o Portugalce, jest wystarczająco interesujące, by o tym wspomnieć.
Wzmianka o niej znajduje się w rzadkiej anonimowej książce, która ukazała się w Berlinie w 1738 roku:
„Pouczające wiadomości dla podróżnych po różnych państwach europejskich”, przetłumaczone z francuskiego przez P. G. v. K.
Oryginalnym autorem był David François de Merveilleux.

Donna Pedegache była dzieckiem zamożnych i dobrze urodzonych rodziców, a jej niezwykła uroda od najmłodszych lat przyciągała uwagę.
Już jako dziecko przejawiała osobliwe zdolności, które – jak pisze autor – można by uznać za nadzwyczajne.
Potrafiła rzekomo widzieć przez ciała stałe, jakby były ze szkła.
W ukrytych zakamarkach domów odkrywała kradzieże i wskazywała miejsca, w których znajdowały się zamurowane przedmioty.
Miała też, jak twierdzono, widzieć podziemne źródła wody i złoża metali.

Pewnego razu, jak głosi relacja, podczas podróży przez część Portugalii w większym towarzystwie, gdy droga prowadziła przez teren górzysty, kazała zatrzymać powóz.
Powiedziała, że w tym miejscu, trzydzieści stóp pod ziemią, znajduje się starożytne pomnikowe dzieło.
Wspomniała, że jest to rodzaj basenu dużych rozmiarów z pięknymi zdobieniami.
Zgłoszono to na dworze, dokonano wykopalisk – i faktycznie, jak głosi przekaz, odnaleziono tam wspaniały obiekt, o którym mówiła.

Dziewczyna potrafiła również, jak twierdzono, widzieć wewnątrz ludzkiego ciała „zatory, które atakują szlachetne części organizmu”.
Na początku lekarze z Lizbony nie chcieli o tym słyszeć.
Jednak później zostali przekonani o słuszności jej twierdzeń, gdy po śmierci pacjentów przeprowadzono sekcje zwłok, potwierdzające jej opisy.

Z żalem stwierdzano, że Akademia Paryska, choć słyszała o tym niezwykłym zjawisku, nie mogła przeprowadzić badań — z powodu zazdrości męża Donny Pedegache, Francuza, który nie pozwolił na naukowe sprawdzenie jej zdolności.
W efekcie jej przypadek nigdy nie został zweryfikowany w sposób naukowy.


W późniejszych czasach, jak pisze autor, pojawiały się podobne historie, choć znacznie rzadsze.
W roku 1901 w prowincji Kesrouan w Libanie żyła czternastoletnia uczennica klasztoru o imieniu Hannat Naim, znana też jako Ayleytoun (Antonia).
Dziewczyna utrzymywała, że potrafi widzieć podziemne źródła wody.

Została zaproszona do Bejrutu, gdzie miała zademonstrować swoje zdolności.
Opisano dokładnie sposób, w jaki to robiła:
Najpierw wybierano teren, na którym przypuszczano istnienie wody.
Dziewczyna zakładała na głowę zwykłą czarną chustę, kierowała wzrok w stronę słońca, po czym spuszczała go w dół, ku ziemi.
Po chwili wskazywała dokładnie miejsce, gdzie — jak twierdziła — woda znajduje się pod powierzchnią.

Twierdziła też, że szkło i metale są dla niej całkowicie nieprzezroczyste, podczas gdy woda i gleba stają się przejrzyste jak kryształ.
W klasztorze w Bejrucie przeprowadzono z jej udziałem doświadczenie kontrolne:
Refektarz (jadalnia) miał długość około 50–60 metrów, nad nim znajdował się taras, pod którym w różnych miejscach rozmieszczono beczki z wodą.
Z tarasu dziewczyna miała wskazać, ile takich zbiorników się tam znajduje i gdzie dokładnie.
Rzekomo podała liczbę i położenie z całkowitą dokładnością.

Kiedy zaprowadzono ją nad kanały odpływowe klasztoru, nie widząc ich bezpośrednio, potrafiła opisać ich układ, jakby rzeczywiście „widziała przez ziemię”.

W roku 1910 została zakonnicą w klasztorze w Harache w Libanie.
Według przekazu przeora klasztoru lazarystów, jej zdolności nie zanikły i jeszcze długo wzbudzały zainteresowanie w regionie.

Według oświadczenia przeora klasztoru lazarystów w Bejrucie, Em. Romona, z tego właśnie roku, nikt nie wątpił w dobrą wiarę dziewczyny.
Przyznawano jednak, że w jej relacjach pojawiały się błędy — co tłumaczono brakiem znajomości fizycznych praw rządzących masą:
nie potrafiła bowiem dokładnie określić głębokości wody, którą – jak twierdziła – widziała w ziemi.

Być może warto w tym kontekście wspomnieć jeszcze o trzynastoletnim chłopcu z Kalifornii, Patricu Marquisie, o którym pisała prasa w maju 1937 roku.
Według doniesień miał on w obecności licznych londyńskich lekarzy udowodnić, że potrafi czytać, prowadzić samochód i grać w bilard z zawiązanymi oczami.
Podczas szczegółowych badań w Królewskim Towarzystwie Medycznym w Londynie okazało się, że chłopiec wcale nie „patrzył oczami”, lecz „widzi przez czoło”.
Kiedy zakryto mu czoło grubym bandażem, natychmiast utracił zdolność widzenia.


W maju 1949 roku czasopismo Life doniosło o kolejnym „cudownym dziecku”.
Tym razem chodziło o jedenastoletniego ucznia Pietera van Jaarsvelda z Potchefstroom w Południowej Afryce.
W przeciwieństwie do swoich poprzedników, Pieter postanowił zrobić użytek ze swojego talentu i przekształcić go w źródło zarobku.
Założył firmę Eureka Indication Ltd., która – jak twierdzono – z powodzeniem działała w branży poszukiwania złóż.

Pieter przewyższał swoich poprzedników tym, że potrafił lokalizować nie tylko wodę, ale również diamenty, złoto, węgiel i ropę naftową.
Nie widział dosłownie przez ziemię, lecz – jak mówił – dostrzegał „opary” ukrytych bogactw.
Każdy rodzaj substancji miał dla niego inny odcień:

  • diamenty pojawiały się jako błyszczące plamy,

  • woda – jako mleczna mgła,

  • złoto – jako ciemny dym,

  • a węgiel – w postaci jaśniejszej poświaty.

Potrafił natychmiast zademonstrować swoje umiejętności, np. wskazując obecnym liczbę złotych plomb w ich zębach.
Nic więc dziwnego, że w bogatej w surowce Południowej Afryce szybko stał się znany jako „chłopiec o oczach rentgenowskich”.

Spośród około 200 przeprowadzonych prób miał, według relacji, pomylić się zaledwie dziesięć razy.
Jego wynagrodzenie wynosiło zwykle 25 gwinei (około 100 dolarów), ale w przypadku złota lub diamentów pobierał udział w przyszłych zyskach z kopalni – od 10 do 15 procent.
Jak głosi przekaz, swoje szczególne zdolności odkrył przypadkiem, mając zaledwie sześć lat.


Refleksja końcowa autora

Naukowiec, który miałby wytłumaczyć tego rodzaju zjawiska, staje wobec niezwykle trudnego problemu.
Musi albo poddać w wątpliwość ich autentyczność, albo przyznać się do bezsilności w udzieleniu satysfakcjonującego wyjaśnienia.

Zjawisko to przypomina w pewnym stopniu zagadkę różdżkarzy.
Prawdziwy różdżkarz reaguje na bodźce pochodzące z wnętrza ziemi, choć natura tych bodźców wciąż pozostaje dla nas tajemnicą.
Można przypuszczać, że chodzi o promieniowanie lub zmiany w lokalnym polu elektrycznym, na które reaguje jego ciało.

W przypadku ludzi z „oczami rentgenowskimi” stoimy wobec równie wielkiej zagadki.
Nie potrafimy jeszcze znaleźć dla niej racjonalnego wytłumaczenia.
Pozostaje jedynie czekać, czy któreś z tych cudownych dzieci zdołałoby przetrwać rygorystyczną próbę naukową.

źródło: MENSCHEN MIT  RÖNTGENAUGEN ” von C. von Klinckowstroem; Neue Wissenschaft. Zeitschrift Fur Parapsychologie / Zeitschrift fur kritischen Okkultismus  –  – Januarheft  1950/1951.


Książki wymienione w tekście:

Źródło Rok Charakter Status dzisiejszy
Lehrreiche Nachrichten… (Berlin) 1738 książka podróżnicza o cudach istnieje, dostępna w bibliotekach cyfrowych
David F. de Merveilleux ok. 1730–1740 autor francuski, pierwowzór tekstu historycznie potwierdzony
Prasa 1937 (Daily Express) 1937 opis „Patrica Marquisa” zjawisko prasowe, niepotwierdzone
Life Magazine 1949 reportaż o Pieterze van Jaarsveldzie artykuł istnieje, brak potwierdzeń naukowych
Les Missions Catholiques ok. 1901–1910 źródło religijne o Ayleytoun potwierdzone, charakter hagiograficzny