CUDOWNE UZDROWIENIA I UZDROWIENIA CUDOWNE
Dr Heinz E. Hammerschlag
Część 2
„Być może przyszłe pokolenia będą kiedyś wiedziały więcej i w związku z tym będą doświadczały mniej cudów.”
— Prof. Dr A. A. Jones w „Neue Zeitung”
Podjęta w styczniowym numerze próba znalezienia drogi do zrozumienia zjawisk cudownych uzdrowień i uzdrowień cudownych ukazała z jednej strony możliwości poznania, z drugiej jednak – jego granice.
Widzieliśmy, w jaki sposób „cuda wiary” mogą się urzeczywistniać oraz jak trudno nauka, w obecnym stanie rozwoju, potrafi wyjaśnić ich realizację.
Przytoczone przykłady pojedynczych uzdrowień cudownych oraz rozważania dotyczące możliwości uzyskania niezwykłych efektów leczniczych przy pomocy dostępnych nam metod psychicznych, nawet w przypadkach chorób organicznych, nieuchronnie prowadzą do pytania, dlaczego praktyka lekarska musi – i powinna – rezygnować z takich metod, a także, dlaczego tzw. uzdrowiciele oraz sekciarscy cudotwórcy wzbudzają tyle nieufności, często nadużywając naukowych pojęć dla własnych celów.
Można by zapytać za prof. Jonesem w jego dość banalnym stwierdzeniu, czy cud nie stał się dziś czymś zupełnie innym, niż był niegdyś.
Pytanie to jednak, przy odpowiedzialnym rozważeniu, dostarcza pewnych wskazówek także do oceny współczesnych zjawisk mediumicznych i okultystycznych, a w szerszej perspektywie – pozwala prześledzić w zarysie rozwój psychoterapii na przestrzeni ostatniego półwiecza.
Ten rozwój nosi nazwisko genialnego badacza Sigmunda Freuda, który dał początek nowej erze w nauce o psychice.
Jego pierwsze badania dotyczyły teorii hipnozy i sugestii, opartej na nauce profesora Bernheima w Nancy. Bernheim, bazując na wcześniejszych badaniach i praktycznych sukcesach, rozwinął metodę, dzięki której – jak mówiono – faktycznie dochodziło do cudów.
Bernheim osiągał bowiem za pomocą hipnozy uzdrowienia, które rzeczywiście można by nazwać cudownymi.
Jednym z najbardziej uderzających wyników było znaczne zwiększenie zdolności przypominania sobie wydarzeń przez osobę zahipnotyzowaną, która nagle mogła przywołać fakty, o których wcześniej sądziła, że je zupełnie zapomniała.
Podobne wyniki uzyskał również wiedeński neurolog Joseph Breuer razem z Freudem.
Wykorzystywali oni te doświadczenia do tego, by w pojedynczych przypadkach uczynić świadomymi te zdarzenia lub przeżycia, które zostały wyparte do podświadomości i które powodowały objawy histeryczne.
Breuer opisał przypadek młodej kobiety, która przez tygodnie nie była w stanie pić wody i mogła przyjmować jedynie owoce.
W hipnozie przypomniała sobie, że kiedyś była świadkiem, jak jej pies pił z szklanki wodę – co wywołało u niej odrazę.
Po uświadomieniu sobie tego zdarzenia napięcie emocjonalne zniknęło i kobieta mogła znowu pić wodę (J. Breuer und S. Freud, „Studien über Hysterie”, 3. Aufl., s. 26).
Freud początkowo kontynuował próby przywoływania obrazów wspomnień w hipnozie w celu usunięcia objawów histerycznych, lecz wkrótce z tej metody zrezygnował.
Zastąpił ją metodą swobodnych skojarzeń, pozwalającą, by myśli pacjenta wypływały bez kontroli świadomości.
Doświadczenie pokazało bowiem, że pamięć – jeśli pozwoli się jej działać bez świadomej ingerencji – potrafi wydobywać także nieświadome lub podświadome treści, które pozornie zostały zapomniane.
Okazało się przy tym, że wspomnienia nie giną, lecz są stale przechowywane i jedynie zablokowane w swym odtwarzaniu.
Takie odblokowanie – umożliwione przez swobodne skojarzenia – pozwalało Freudowi, podobnie jak wcześniej jemu i Breuerowi za pomocą hipnozy, ponownie uczynić świadomymi przeżycia i wyrażenia popędowe, które w dzieciństwie zostały wyparte.
Te wyparte treści, związane z dawnymi traumami i konfliktami, stanowiły, zdaniem Freuda, przyczynę nerwic.
Nowa metoda, którą Freud nazwał psychoanalizą, umożliwiała szybkie sukcesy w oddziaływaniu na procesy nieświadome, nie tylko w powstawaniu zaburzeń psychicznych, lecz również w rozwoju duchowym człowieka.
Prowadziło to do pogłębionego zrozumienia, że nieświadomość odgrywa ogromną rolę nie tylko w chorobach psychicznych, ale w całym życiu człowieka, w jego kulturze i twórczości.
Analiza, czyli rozwiązywanie związków między uczuciami a wspomnieniami, pozwalała odkrywać głębokie, wcześniej nieznane siły psychiczne, które – choć ukryte – wpływały na zachowanie człowieka.
Pewien młody kupiec zgłosił się na terapię po nieudanej próbie samobójczej.
Swoje rozpaczliwe położenie tłumaczył tym, że kocha swoją narzeczoną, do której jest bardzo przywiązany i której bardzo wiele zawdzięcza, ale nie może się zdecydować na małżeństwo.
Po kilkuletnim okresie zaręczyn był świadomy, że jego zwlekanie doprowadza narzeczoną do rozpaczy, ale rozwiązanie zaręczyn również nie wchodziło w grę, ponieważ obawiał się, że dziewczyna nie przeżyje cierpienia, jakie by to spowodowało.
Jego wcześniejsze relacje z kobietami były zawsze niezadowalające i kończyły się szybko po jego stronie.
W trakcie analizy udało się przywołać dawno zapomniane wspomnienia z młodości, które ujawniły, że młody mężczyzna posiadał silne przywiązanie do matki – więź o charakterze niewątpliwie także seksualnym, choć nieuświadomionym.
Nie objawiało się to w scenach nienawiści wobec ojca, lecz w tym, że jego pierwsza miłość skierowana była ku przyjaciółce matki, starszej od niego o ponad dwadzieścia lat.
Dzięki temu zrozumiał, że w każdej relacji z kobietą nieświadomie poszukiwał matki i próbował zrealizować zakazaną miłość do niej.
Tylko świadome wyrzeczenie się tej więzi i przezwyciężenie emocjonalnego związku z matką umożliwiło mu uwolnienie się i rozwinięcie dojrzałej zdolności do miłości.
To studium przypadku – ograniczone tu jedynie do kilku najistotniejszych szczegółów – pokazuje główny cel analizy:
uświadomienie nieświadomych powiązań, których świadomość nie chce lub nie potrafi dopuścić.
Ten wewnętrzny konflikt, pozornie paradoksalny, jest znany każdemu z nas: w duszy człowieka ścierają się dwa popędy – jeden, który dąży do nieograniczonego zaspokojenia pragnień, i drugi, który w procesie rozwoju uczy się te popędy kontrolować i podporządkowywać normom społecznym.
Zadaniem człowieka jest osiągnięcie równowagi między nimi.
Freud wykazał, że seksualny charakter więzi z matką występuje w różnym nasileniu u wszystkich ludzi.
W miarę jak rozwój kulturowy postępuje, człowiek uczy się tę energię popędową sublimować, czyli kierować ją w inne, społecznie konstruktywne formy działania.
Jeśli jednak popędy są zbyt silne lub świadomość zbyt słaba, by rozwiązać ten konflikt, powstaje napięcie psychiczne, które – gdy zostaje wyparte – może prowadzić do chorób i zaburzeń.
W tym sensie analiza pokazuje, że „cuda uzdrowienia” są w pewnym stopniu przeciwieństwem cudownych ozdrowień w sensie religijnym:
to, co wygląda jak nagły akt samouzdrowienia, jest w rzeczywistości rezultatem procesu uświadomienia – najwyższego stopnia samoopanowania i sublimacji.
Analiza nie neguje możliwości spontanicznego lub irracjonalnego uzdrowienia, ale dąży do zrozumienia jego psychicznych mechanizmów.
Dla analityka każde uzdrowienie jest wynikiem odzyskania równowagi wewnętrznej i odblokowania sił twórczych, które wcześniej były sparaliżowane konfliktem.
Freud i jego uczniowie konsekwentnie odrzucali pojęcie „uzdrowienia przez wiarę”, podobnie jak hipnozę, uważając je za jedynie doraźne formy pomocy.
Zauważyli bowiem, że hipnoza usuwa wprawdzie objawy, ale nie likwiduje ich przyczyny – ponieważ ta leży głębiej, w nieświadomości.
Nie jest więc przypadkiem, że współczesna nauka medyczna odrzuca termin „cudowne uzdrowienie”.
Codziennie jednak obserwujemy przypadki, w których leczenie hipnotyczne przynosi poprawę, a nawet trwałe rezultaty.
Freud rozróżniał trzy rodzaje efektów hipnozy:
-
krótkotrwałe ustąpienie objawów,
-
ich powrót w innej formie (tzw. zamiana objawów),
-
trwałe zniknięcie objawów po ich uświadomieniu.
Ta trzecia forma, najrzadsza, była właśnie tą, do której dążyła psychoanaliza – nie usuwanie objawu, lecz rozwiązanie jego psychicznej przyczyny.
Twierdzenie, że nie wszyscy ludzie nadają się do hipnozy, jest tylko pozornie sensowne.
Nawet przy minimalnej obiektywności trzeba przyznać, że hipnozie ulega zdecydowana większość ludzi – około 90 procent.
Zastrzeżenie to dotyczy zatem wyłącznie chorób psychicznych, zwłaszcza histerii i innych psychoz o charakterze psychogennym.
Nie ma jednak dowodów, że choroby o charakterze somatycznym, takie jak astma czy schorzenia tarczycy, dają się skutecznie leczyć metodami analitycznymi.
Mimo to nie sposób zaprzeczyć, że w niektórych przypadkach, gdy odkryto psychiczne podłoże choroby, hipnoza przynosiła zaskakująco dobre efekty.
Właśnie te przypadki, w których objawy ustępowały tam, gdzie wcześniej zawiodło leczenie farmakologiczne, stanowiły podstawę dyskusji o tzw. „cudownych uzdrowieniach”.
Możliwe więc, że źródłem kategorycznego odrzucenia pojęcia „uzdrowienia przez wiarę” jest głębsza obawa nauki przed zacieraniem granicy między psychiką a ciałem.
Rozwiązanie konfliktu poprzez odkrycie nieświadomych, skierowanych ku matce pragnień seksualnych oraz przez usunięcie neurotycznej postawy wobec „obcej” kobiety wskazuje, że psychoanaliza rzeczywiście obrała właściwy kierunek.
Od samego początku nie miała być jednak niczym innym, jak tylko metodą psychoterapeutyczną.
Z psychoanalizy rozwinęła się psychologia analityczna, a z niej – sposób myślenia, który nie tylko analizuje rozwój kultury, ale również kształtuje nasz światopogląd.
Konflikt, jaki przeżywał wspomniany młody kupiec, można zilustrować poprzez odniesienie do starożytnego mitu o Edypie i Elektrze.
Freud widział w nim pierwotny konflikt człowieczeństwa: każdy syn musi w dzieciństwie skierować swoje uczucia ku matce, a każda córka – ku ojcu.
To napięcie, nazwane przez Freuda „sytuacją Edypalną”, i jego przezwyciężenie stanowią podstawę wszystkich relacji międzyludzkich.
Sposób, w jaki człowiekowi udaje się rozwiązać ten konflikt i przekształcić dziecięce przywiązania w dojrzałe formy miłości oraz szacunku wobec autorytetów, kształtuje jego osobowość.
Z tego fundamentu zrodziła się psychologia Freuda, która – choć początkowo wywołała burzę oburzenia i niezrozumienia – dziś doprowadziła do uznania znaczenia popędów oraz konfliktów między nimi jako podstawowego warunku ludzkiej natury.
Zagadnienie to można streścić w pytaniu:
czy konflikt popędowy i jego przezwyciężenie stanowią jeden z podstawowych warunków naszego życia duchowego?
Innymi słowy: czy dokładne poznanie przyczynowości procesów psychicznych wyczerpuje i wyjaśnia całkowicie ludzkie doświadczenie, czy też nie?
W swoim dziele „Przyszłość pewnej iluzji” (Band XI der Gesammelten Schriften) Freud określił miarę analizy jako miarę rozwoju naszej kultury i prawdy religii.
Proces ten, polegający na powolnym rozkładzie złudzeń, przedstawiał jako cechę współczesności, ale też jako wizję przyszłości.
Ideał myślenia analitycznego zakłada prymat intelektu oraz wychowanie do rzeczywistości, która umożliwia człowiekowi znoszenie cierpienia i rezygnację z iluzji.
Z tego wynikają konsekwencje: poznanie i samoświadomość, które starają się wydobyć z głębin nieświadomości uwięzione siły, a poprzez metodologiczną wątpliwość uwalniają człowieka od więzów, jakie wcześniej dawały mu oparcie.
W tym sensie psychoanaliza nie jest już tylko metodą leczniczą, lecz sposobem rozumienia i kształtowania życia – narzędziem samopoznania.
Myślenie analityczne nie neguje prawd religijnych ani wartości duchowych, lecz stara się je racjonalizować, tłumacząc irracjonalne w kategoriach psychologicznych.
W tej tendencji do „odczarowania świata” (Entzauberung der Welt) psychoanaliza zbliża się do nauki, która również odrzuca wszelką wiarę w cuda.
Wierzyć w cud oznacza powrót do myślenia magicznego, właściwego dziecku i człowiekowi pierwotnemu.
Z tego punktu widzenia pogłębiona wiedza naukowa i analityczna refleksja muszą prowadzić do niemożności przeżywania cudów.
Jednak można słusznie zapytać:
czy analityczne myślenie rzeczywiście jest naszym współczesnym sposobem myślenia, czy tylko jedną z wielu metod terapeutycznych?
Czy cud nie stał się dziś jedynie iluzją niezgodną z nowoczesną rzeczywistością?
Odpowiedź brzmi: współczesny człowiek oczekuje cudów, ale już w nie nie wierzy.
Stąd jego poczucie kryzysu – wynikające z pragnienia, którego analiza nie potrafi ostatecznie rozwiązać.
W wierze w cud widzimy dziś raczej wyraz tęsknoty za sensem i nadzieją, że świat nie ogranicza się do zimnego mechanizmu przyczynowości.
W ostatnich dekadach, w czasie bezprecedensowego rozwoju nauki, człowiek utracił poczucie duchowej więzi i sensu istnienia.
Dopiero gdy uzna ten brak, może odnaleźć równowagę między wiedzą a wiarą.
W tym kontekście pojawia się zjawisko przeniesienia (Übertragung), które Freud uważał za podstawowy warunek skuteczności analizy.
Relacja emocjonalna między analitykiem a analizowanym – podobna do więzi między hipnotyzerem a hipnotyzowanym – stanowi źródło odtworzenia dawnych uczuć i ich uzdrowienia.
Oba procesy łączy element pozaracjonalnego zaufania i wiary, który ostatecznie wymyka się ścisłemu naukowemu opisowi.
To pokazuje, że – jak pisał Freud w „Totem und Tabu” – wszechmoc myśli jest w pewnym sensie odpowiednikiem wszechmocy wiary.
Nie są one sprzeczne, lecz uzupełniają się wzajemnie: tam, gdzie wiedza dociera do granic zrozumienia, zaczyna się obszar duchowego przeżycia.
Współczesna psychoterapia, idąc śladem Freuda, powinna nie tyle usuwać konflikty, ile odkrywać w nich utraconą siłę człowieka – zdolność przekraczania własnych ograniczeń poprzez miłość, wiarę i twórczość.
Nie chodzi tu o powrót do myślenia magicznego, lecz o uświadomienie, że wiedza sama w sobie jest ograniczona, a świadomość tych granic jest pierwszym krokiem ku mądrości.
Tak więc na pytanie postawione na początku można odpowiedzieć:
Rozszerzając swoją wiedzę, ludzkość nie doświadcza mniej cudów – doświadcza ich inaczej.
Nie w formie zewnętrznych zjawisk, lecz jako głębokie akty duchowego zrozumienia i wewnętrznej więzi, dzięki którym cud wciąż jest możliwy.
źródło: WUNDERHEILUNGEN UND HEILUNGSWUNDER; Neue Wissenschaft. Zeitschrift Fur Parapsychologie / Zeitschrift fur kritischen Okkultismus – v1 1950.