Narodowy Krąg Rozwojowy

NARODOWY KRĄG ROZWOJOWY
Autor: J. M. ROBERTS

Do Redakcji Spirit Voices:

Drodzy Przyjaciele Ludzkości, — Siadając, by zwrócić się do Was w związku z Waszym literackim przedsięwzięciem, czuję, jak niedostateczne są słowa, by wyrazić emocje sympatii, dobrej woli i braterskiego zainteresowania, jakie żywię wobec Was w Waszym duchowo zainspirowanym dziele. Wierzę, a mogę nawet powiedzieć, że wiem, iż zostaniecie podtrzymani w Waszym wielkim, szlachetnym i dobroczynnym zamiarze współpracy i pomocy mądrym, rozwiniętym i potężnym istotom duchowym, które skłoniły Was do podjęcia tego ważnego kroku; ja również starałem się podążać za wskazówkami takich duchów w podobnym przedsięwzięciu, by przekonać się bez wątpienia, że zawsze jest częścią mądrości iść tam, gdzie wskazują dobroczynne duchy. To błogosławiony przywilej, jakim się cieszycie, że zostaliście uznani przez nie za godnych reprezentować je w Waszych dążeniach i wysiłkach, by „oświecić świat” w odniesieniu do najwspanialszych i najważniejszych prawd, które kiedykolwiek zyskały oddanie śmiertelnych współpracowników. Pisząc te słowa, mam przed sobą prospekt „SPIRIT VOICES” i czuję, że każdy jego wers jest głosem duchów (które wiedzą, o czym mówią), wzywających wszystkich prawdziwych przyjaciół Nowoczesnego Spirytualizmu do zgromadzenia się pod sztandarem, na którym jest napis „SPIRIT VOICES”, i maszerowania z nim, aby podzielić zwycięstwo Prawdy nad Błędem, Prawa nad Złem oraz Wolności nad Uciśnieniem, które jeszcze ma być zdobyte. Trafiliście w kluczowy ton marszu, a inspirujące melodie, które wydobyliście, obudzą drzemiące moce każdej ludzkiej duszy, gdy wypowiedzieliście duchowy okrzyk bojowy w motcie: „Oświecone Mediumizm jest zbawieniem ludzkości.” Oświecone mediumizm jest tym jednym wielkim, pilnym potrzebnym elementem w ruchu duchowym, który tak dobrze się rozwija i zmierza do celu, jaki musi osiągnąć, zanim na ziemi zapanuje powszechny pokój, postęp i dobrobyt.

Jak zaspokoić tę wielką potrzebę?
To pytanie podjęły do odpowiedzi mądre i „oświecone” duchy za pośrednictwem kolumn „SPIRIT VOICES” oraz dzięki natchnionym piórom i pracy wybranych przez nie mediów, śmiertelnych przewodników tego magazynu, którego pierwszy numer właśnie zamierzacie wydać.

Jako pierwszy krok w kierunku osiągnięcia ogólnego, jeśli nie uniwersalnego, rozwoju „Oświeconego Mediumizmu”, duchowi przewodnicy Waszego przedsięwzięcia wymyślili, a poprzez Was wprowadzili w życie ruch Narodowego Kręgu Rozwojowego, który nawet w swojej wczesnej fazie daje obietnicę ogromnego wzrostu i siły.

Uważam ten ruch za najważniejszy, jaki kiedykolwiek został zaplanowany przez duchową mądrość z miłości do ludzkości, i mając dostateczne powody, by to stwierdzić na podstawie osobistych obserwacji, czuję się zobowiązany wobec wszystkich, którzy są lub mogą się związać z Narodowym Kręgiem Rozwojowym, by przedstawić kilka faktów, które pokażą, że to Nowe Wydarzenie nie jest wynikiem niedawno wymyślonego pomysłu; lecz że było przygotowywane przez kilka lat i zostało dotąd tak przetestowane, iż wszelkie wątpliwości co do jego wykonalności i użyteczności zostały rozwiane w umysłach jego duchowych inicjatorów.

W roku 1879 pan James A. Bliss prowadził cotygodniowe seanse w pomieszczeniach wydawnictwa Mind and Matter w Filadelfii, na których byłem stałym uczestnikiem, podobnie jak wielu innych, którzy pragnęli nawiązać kontakt ze światem duchów. Praca nad rozwojem mediumizmu, jaka tam była prowadzona, była dla mnie zaskakująca pod względem zakresu, a także pouczająca i satysfakcjonująca. To właśnie podczas tych seansów duch indiański opanował pana Blissa i ogłosił się Blackfootem. Oświadczył, że jego bezpośredni przodkowie byli medykami przez wiele wieków, zanim biali znaleźli dom w Ameryce, i że odziedziczył ich moc uzdrawiania chorych oraz przekazywania magnetycznego wpływu tym, którzy mogą tego potrzebować.

Używając najbardziej niedoskonałego języka (gdyż nie opanował jeszcze na tyle angielskiego, by wyrażać się zrozumiale bez wielkiego wysiłku i wytrwałości), poprosił, by jego wybranemu medium, panu Blissowi, przekazano informację o jego przybyciu oraz powiedziano, że Blackfoot zamierza uczynić wielkie i dobroczynne dzieło przez współpracę z nim jako medium duchowym. Zażądał, by medium zdobyło pewną ilość porowatego papieru bibułkowego, który miał być nawleczony na sznurki i zawieszony w kabinecie tak, aby mógł używać rąk medium do manipulowania nimi i przekazywania im swego magnetyzmu duchowego. Kiedy to zostanie wykonane, nakazał, by magnetyzowane arkusze papieru były łamane lub rwane, ale nie cięte nożem ani nożycami, na kawałki o wymiarach dużej koperty.


Te arkusze magnetyzowanego papieru miał przygotowywać wyłącznie medium, umieszczać je w kopertach i nadzorować samodzielnie.
Poproszono mnie wtedy o ogłoszenie w Mind and Matter jego planu pomocy chorym, cierpiącym i kalekim oraz o rozwijanie tych, którzy chcieli zostać medium do kontroli duchów. Wyjaśnił, że jest wybranym wodzem lub głową licznego grona indiańskich asystentów, którzy mogli śledzić magnetyzowany papier wysyłany, aby umożliwić im kontakt z osobami poszukującymi lub potrzebującymi pomocy duchowej.

Przez trzy miesiące magnetyzowany papier miał być wysyłany za koszt samego papieru, kopert i przesyłki; po tym czasie medium mogło pobierać niewielkie wynagrodzenie za swoje usługi. Kiedy powiedziano panu Blissowi, co proponuje Blackfoot, który do tego czasu nie znał zakresu swoich zdolności mediumistycznych, był całkowicie niedowierzający wobec zdolności Blackfoota do wykonania tego, co proponował. Wręcz odrzucił tę myśl jako całkowicie niewykonalną.

Blackfoot był jednak zdeterminowany, by nie dać się powstrzymać niechęci medium do spełnienia jego prośby. Pojawiał się na każdym kolejnym seansie i powtarzał swoją prośbę w słowach, które ukazywały, jak bardzo poważnie traktuje powierzone sobie zadanie. Wykorzystałem wszystkie swoje wpływy, by nakłonić pana Blissa do wypróbowania jego mocy w sposób, jaki proponował; jednak bezskutecznie, i ostatecznie powiedziałem źle traktowanemu indiańskiemu przyjacielowi i dobroczyńcy, że będzie musiał poszukać innego medium, przez które dokona swej pracy.

Nigdy nie zapomnę potężnej energii, z jaką Blackfoot deklarował zamiar współpracy z medium w realizacji swej dobroczynnej misji. Przez pewien czas Blackfoot przestał nalegać na medium i sądziłem, że przyjął moją radę, by szukać gdzie indziej pożądanego wsparcia ludzkiego, kiedy pewnego dnia otrzymałem list od subskrybenta Mind and Matter z Holyoke, Mass., w którym pytał: „Kto trzymał kopię pisma, którą mi wysłaliście?” Potem opisał, że kiedy papier dotarł i został wniesiony do pokoju, gdzie przebywała jego chora żona, poprosiła, by jej go podano — gdy tylko znalazł się w jej rękach, zaczęła go rwać na kawałki — a po tym wydarzeniu stała się jasnowidzem i zobaczyła pokój pełen indiańskich duchów, które wykonywały wokół jej łóżka taniec medyczny — i wkrótce odzyskała tak dużo sił, że wstała z łóżka, z którego, według decyzji lekarzy, którzy ją opiekowali się, już nigdy nie miała się podnieść.

Napisał dalej, że jego żona była już z powrotem w pełni zajęta pracą, a on chciał wiedzieć, dzięki komu ten szczęśliwy efekt został osiągnięty, gdyż pragnął wynagrodzić tę osobę za dobro, jakie uczyniła. W tym czasie cztery lub pięć osób zajmowało się składaniem i pakowaniem cotygodniowych wydań Mind and Matter, i nie było możliwe ustalenie, kto trzymał tę konkretną kopię pisma. Jednak przypuszczając, że mógł to być pan Bliss, ponieważ pomagał w składaniu i pakowaniu, napisałem, że tak sądzę. Następna poczta przyniosła panu Blissowi hojne podziękowanie finansowe. Blackfoot ponownie powtórzył swoją prośbę, nie odnosząc lepszego skutku niż wcześniej.

Wkrótce potem otrzymałem list od subskrybentki z Vermont, która pytała, co zrobiliśmy z egzemplarzem pisma, które jej wysłaliśmy, i opisała dziwne zdarzenie: gdy otworzyła je, papier najwyraźniej zapalił się w jej rękach, więc musiała go wyrzucić na podłogę, gdzie płomień zgasł, nie niszcząc ani nie uszkadzając papieru. Opisała, że kiedy jej syn podniósł papier z podłogi, zjawisko to powtórzyło się, i była bardzo ciekawa, co to mogło znaczyć. Nie potrafiłem jej tego wytłumaczyć, więc odpisałem. Jednak byłem głęboko przekonany, że za tą niezwykłą sytuacją stał Blackfoot i jego indiańskie siły.


Krótko potem otrzymałem list od subskrybenta z Północnego Teksasu, który pisał, że dziwna siła towarzyszyła egzemplarzowi Mind and Matter, który mu wysłaliśmy, tak że kiedy otworzył go, jego ramiona zaczęły się tak trząść, że nie mógł czytać. Powiedział, że sądził, iż to z powodu nerwowego stanu zdrowia i oddał papier kilku sąsiadom, z których około połowa doświadczyła podobnych objawów. Dopiero wtedy zdecydowałem, że Blackfoot powinien mieć współpracę, której szuka, jeśli mogę to umożliwić.

W konsekwencji zdobyłem porowaty papier i ułożyłem go w Kabinecie zgodnie z instrukcją Blackfoota, a następnie nalegałem, by pan Bliss wszedł do Kabinetu i usiadł na sesję kontrolowaną przez tego potężnego indiańskiego ducha. Po kilku minutach zapadł w trans, a Blackfoot zaczął swoją pracę. Zostałem wezwany do Kabinetu, by być świadkiem efektów jego manipulacji papierem, i byłem zdumiony obserwowanymi zjawiskami elektrycznymi. Iskry elektryczne wypływały w równych strumieniach z końcówek palców medium, w objętości równej mocy bardzo potężnej maszyny dynamo-elektrycznej.

Od tej chwili byłem przekonany, że Blackfoot jest zdolny wykonać wszystko, co proponował. Ogłosiłem to w Mind and Matter na prośbę Blackfoota, i tysiące podań o „Magnetyzowany Papier Blackfoota” zaczęły napływać do medium, aż prawie cały jego czas zajmowało zaspokojenie tych zamówień. Wkrótce przyszły setki odpowiedzi, świadczących o cudownych rezultatów stosowania papieru — zarówno pod względem leczenia wszelkiego rodzaju chorób i niepełnosprawności, jak i rozwoju utajonych cech mediumistycznych u odbiorców.

Tak rozpoczęła się praca, która doprowadziła do powstania Narodowego Kręgu Rozwojowego, którego dobroczynna i najważniejsza działalność jest teraz powierzona Wam do wykonania jako części śmiertelnej pracy. Przez niemal sześć lat pan Bliss był nieprzerwanie zajęty ćwiczeniem swoich mediumistycznych darów pod specjalnym kierownictwem mądrych i potężnych duchowych przewodników, którzy zaplanowali i zrealizowali powstanie organizacji, którą tak zasłużenie reprezentujecie. Nie jest to więc eksperyment, którego się podejmujecie, ale raczej ukończenie dzieła, którego praktyczność została w pełni udowodniona.

Miałem zaszczyt korzystać z rady i wsparcia wielu wielkich i wspaniałych pracowników duchowych stojących za Wami w wielkim dziele realizacji obowiązków Narodowego Kręgu Rozwojowego; i mogę z pełną wiedzą o ich mądrości i mocy powiedzieć Wam: nie bójcie się

podążać tam, gdzie oni prowadzą. Z sercem pełnym miłości i współczucia dla nich i dla Was samych, wzywam błogosławieństwo i obfitość Matki i Ojca, Najwyższej Duszy Wszystkiego, na Wasze wysiłki, by „Oświecić Świat” światłem tego największego ze wszystkich świetlistych ciał — Nowoczesnego Spirytualizmu.

Przyjmuję motto „Oświecone Mediumizm Zbawieniem Ludzkości” jako kamień węgielny świątyni duchowej prawdy; i bratersko przesyłam Wam moje najszczersze pozdrowienia oraz powodzenia w literackiej podróży, którą rozpoczęliście.

Burlington, N. J., 7 stycznia 1885.

źródłó: THE NATIONAL DEVELOPING CIRCLE. BY J. M. ROBERTS;  HOW TO BECOME A MEDIUM. RULES FOR DEVELOPMENT; Boston Mass. 1885.